Janusz Korwin-Mikke – konferencja prasowa

Prezes partii KORWiN zgodnie z opisem konferencji „wyjaśnia, kto jest winny utraty suwerenności Polski i aktualnego zagrożenia kraju islamizacją”. Na poparcie swojej tezy przytacza fakty, które poddaliśmy weryfikacji.

[foto: Adrian Grycuk / CC]

Sprawdzone wypowiedzi

Janusz Korwin-Mikke

To bracia Kaczyńscy negocjowali Traktat lizboński. Bracia Kaczyńscy go podpisali, prawie cały PiS głosował za tym traktatem.

Manipulacja Ukryj uzasadnienie

Traktat lizboński był negocjowany w dniach 18-19 października 2007 roku podczas nieformalnego szczytu Unii Europejskiej w Lizbonie. Polskiej delegacji przewodniczył prezydent RP Lech Kaczyński, a w jej skład wchodziła m.in. minister spraw zagranicznych Anna Fotyga. Polskie stanowisko w negocjacjach określał specjalny dokument zaakceptowany przez ówczesnego premiera Jarosława Kaczyńskiego. Traktat został podpisany 13 grudnia 2007 roku, również w stolicy Portugalii, przez premiera Donalda Tuska i ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego, będących w roli pełnomocników obecnej podczas tej uroczystości głowy państwa.

W dniu 1 kwietnia 2008 roku Sejm wyraził zgodę na ratyfikację traktatu. W głosowaniu wzięło udział 157 posłów Prawa i Sprawiedliwości, “za” głosowało 89 posłów.

Prezydent Lech Kaczyński ratyfikował traktat lizboński 10 października 2009 roku.

Wypowiedź należy uznać za manipulację. Jarosław Kaczyński nie składał swojego podpisu pod traktatem lizbońskim, natomiast partii Prawo i Sprawiedliwość w głosowaniu dotyczącym tej umowy międzynarodowej bliżej było do równego podziału na zwolenników i przeciwników ratyfikacji, niż jednomyślności – jedynie 57% głosujących z KP PiS było „za”.

Janusz Korwin-Mikke

Jarosław Kaczyński domagał się utworzenia silnej armii europejskiej.

Prawda Ukryj uzasadnienie

Jarosław Kaczyński udzielał na przestrzeni lat licznych wypowiedzi w których postulował utworzenie armii europejskiej. Przykładowo w wywiadzie dla niemieckiej gazety Welt am Sonntag z 6 czerwca 2010 roku stwierdził, że “Unia musi zdobyć się na stworzenie wspólnej armii i zadanie to nie może być nieustannie odkładane”. Podczas rozmowy z Andrzejem Gajewskim dla Gościa Niedzielnego w grudniu 2011 roku powiedział: “Jesteśmy za Europą, która będzie posiadała własne, silne i sprawne siły zbrojne, podlegające prezydentowi Unii Europejskiej. Dawałoby to Unii rzeczywistą pozycję światowego mocarstwa”.

Janusz Korwin-Mikke

Unia Europejska nie ma ani jednego żołnierza jak na razie.

Prawda Ukryj uzasadnienie

Na posiedzeniu Rady Europejskiej, które odbyło się w Helsinkach w dniach 10-11 grudnia 1999 roku podjęto decyzje w zakresie wspólnej europejskiej polityki bezpieczeństwa i obrony. Rada podkreśliła swoją determinację do prowadzenia operacji wojskowych UE w odpowiedzi na kryzysy międzynarodowe  i ustanowiła za priorytet utworzenie sił szybkiego reagowania. Określono Europejski Cel Operacyjny, który zakładał powstanie do roku 2003 samowystarczalnego korpusu złożonego z 50-60 tys. żołnierzy, zdolnego do przeprowadzenia w ciągu 60 dni wszystkich misji petersberskich. Wyraźnie stwierdzono jednak, że powstanie ich nie oznacza utworzenia armii europejskiej.

W 2004 roku określono Cel Operacyjny 2010, który zakładał utworzenie Grup Bojowych Unii Europejskiej. Pełną zdolność operacyjną uzyskały w 2007 roku. Tworzą je narodowe lub wielonarodowe bataliony w sile około 1,500 żołnierzy, które muszą być gotowe do 15 dni od podjęcia decyzji politycznej o rozpoczęciu działania (5 dni na konsultacje polityczne i kolejne 10 dni na przerzut oraz rozmieszczenie jednostek) oraz samowystarczalne przez 30 dni z możliwością przedłużenia do 120 dni. Koszty związane z działalnością takiej grupy ponoszą kraje tworzące grupę, a za planowanie i logistykę odpowiada kraj wiodący w grupie.

W związku z tym cały czas pojawiają się wypowiedzi różnych polityków europejskich, dotyczące powołania europejskiej armii. Do zwolenników tej idei należą m.in.: przewodniczący Komisji Europejskiej Jean Claude-Juncker, czy kanclerz Niemiec Angela Merkel.

Janusz Korwin-Mikke

Jeżeli on [Martin Schulz] ma na myśli Bundeswehrę to artykuł 53 Karty Narodów Zjednoczonych pozwala na działanie obronne bez zgody Rady Bezpieczeństwa, gdyby stopa niemieckiego żołnierza stanęła na terytorium któregoś z państw sprzymierzonych, czyli w Polsce.

Prawda Ukryj uzasadnienie

Zgodnie z artykułem 53 Karty Narodów Zjednoczonych, a idąc za nim z artykułem 107, wobec państwa będącego agresorem, a w czasie II wojny światowej nieprzyjacielem (którym były Niemcy), żadne ze zobowiązań w Karcie nie może unieważniać lub wykluczać akcji w stosunku do niego na terytorium “któregokolwiek z sygnatariuszy niniejszej Karty” (w tym Polski).