Jarosław Kaczyński przed Trybunałem Konstytucyjnym

Podczas piątego Marszu Wolności i Solidarności, który 13.12.2015 r. przeszedł ulicami Warszawy, m.in. Aleją Jana Chrystiana Szucha, gdzie mieści się siedziba Trybunału Konstytucyjnego, głos zabrał prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński. Przywódca rządzącej partii odniósł się w swoim wystąpieniu do obecnego kryzysu nominacyjnego wokół sądu konstytucyjnego. Zweryfikowaliśmy merytoryczne fragmenty jego przemówienia.

[foto: Lukas Plewnia/flickr.com/CC BY-SA 2.0]

Sprawdzone wypowiedzi

Jarosław Kaczyński

Więc może warto wiedzieć, nie wykonali [PO-PSL] 50, czy prawie 50 orzeczeń Trybunału [Konstytucyjnego].

Prawda Pokaż uzasadnienie

Koalicja rządowa PO-PSL w trakcie swoich rządów od 16.11.2007 do 16.11.2015 zgodnie z informacją na stronie Publicznego Portalu Informacji o Prawie nie wykonała co najmniej 45 orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego, w tym jednego wydanego przed objęciem władzy (data wydania: 09.05.2006).

Jarosław Kaczyński

Sędziowie Trybunału Konstytucyjnego, w tym prezes Trybunału, osobiście brali udział w przygotowaniu ustawy [o TK], o której sami musieli później powiedzieć, że złamała konstytucję.

Manipulacja Pokaż uzasadnienie

Ustawa z dnia 25 czerwca 2015 roku o Trybunale Konstytucyjnym była przedmiotem obrad 23 posiedzeń komisji i podkomisji sejmowych. W co najmniej 3 z nich brali udział sędziowie Trybunału Konstytucyjnego:

Podczas posiedzeń odnosili się bezpośrednio do proponowanych rozwiązań, niektóre z nich wyjaśniali, a pośrednio przekładali komisji własne.

Przykładowo Wiceprezes Trybunału Konstytucyjnego Stanisław Biernat na posiedzeniu Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka w dniu 6 maja 2015 roku tak odnosił się do proponowanego brzmienia art. 4 ustawy:

Zamysł wprowadzenia tego przepisu jest taki, aby objąć kontrolą Trybunału także akty prawne, które nie nazywają się ustawami, ale mają moc prawną równą ustawie. Chodzi po prostu o to, że jeżeli Trybunał na podstawie konstytucji ma kompetencje do badania zgodności ustaw z konstytucją, to nie ma powodu, żeby nie obejmować też tym aktów prawnych. Ten przepis w istocie ma charakter takiej fikcji prawnej, że akty nienazwane ustawami, ale mające taką samą rangę, są zrównane z ustawami. Przepis tego typu znajduje się w obecnie obowiązującej ustawie w art. 91”.

Podczas tych samych obrad profesor Marek Chmaj stwierdził:

“Szanowna pani przewodnicząca, szanowni państwo, mówię w porozumieniu z panem prezesem Andrzejem Rzeplińskim. Pragnę zwrócić państwa uwagę na przepis art. 19 ust. 2: „Wniosek w sprawie zgłoszenia kandydata na sędziego Trybunału składa się do Marszałka Sejmu nie później niż cztery miesiące przed dniem upływu kadencji sędziego Trybunału”. Kadencje trzech sędziów Trybunału upływają w tym roku 6 listopada. Jeżeli pozostawimy cztery miesiące, to nawet zakładając, że ustawa zostanie szybko uchwalona, to ustawa ma 30-dniowe vacatio legis i de facto uniemożliwimy wybór trzech sędziów Trybunału w tym roku. Jeżeli chcemy pozostawić możliwość wyboru trzech sędziów Trybunału, to termin powinien wynosić nie cztery, ale trzy miesiące. Dziękuję”.

W tekście ustawy przyjętym przez Sejm oraz ustalonym ostatecznie po rozpatrzeniu poprawek Senatu art. 19 ust. 2 został ustanowiony z uwzględnieniem proponowanej zmiany. Przepis ten był objęty wnioskiem grupy posłów o zbadanie zgodności z ustawą zasadniczą. TK orzekł, że Art. 19 ust. 2 ustawy powołanej w punkcie 1 jest zgodny z art. 112 Konstytucji oraz nie jest niezgodny z art. 197 Konstytucji.

W związku z powyższym można stwierdzić, że wskazani sędziowie Trybunału Konstytucyjnego brali udział w pracach nad przygotowaniem projektu ustawy. Nieuzasadnione jest jednak powiedzenie o nich, jako o osobach, które stwierdziły jej niekonstytucyjność. Wyrok Trybunału Konstytucyjnego dotyczący ustawy, który orzekł o jej częściowej niezgodności z ustawą zasadniczą został wydany w składzie 5 sędziów. Nie było w nim tych sędziów, którzy brali udział w posiedzeniach komisji – ze względu na wątpliwości co do prawnej dopuszczalności ich udziału w rozstrzyganiu sprawy zwrócili się bowiem o wyłączenie ze składu orzekającego. Trybunał przychylił się do złożonych wniosków i postanowił o wyłączeniu.

Jednocześnie w uzasadnieniu do postanowienia TK odniósł się do zarzutów adresowanych do trójki sędziów stwierdzając m.in.:

  • … nieprawidłowa jest teza, że samo wcześniejsze zajęcie stanowiska w określonej kwestii prawnej lub uprzednie orzekanie w sprawie podobnej, uprawdopodabnia per se zaistnienie okoliczności mogących wywołać wątpliwość co do bezstronności sędziego Trybunału. Takie podejście jest bezzasadne i nie ma żadnego uzasadnienia na tle przepisów regulujących podstawę wyłączenia sędziego Trybunału”.
  • … nie można uznać, że każdy uprzednio wyrażony w wyroku czy publikacji naukowej pogląd prawny bądź opinia wygłoszona publicznie na temat zagadnienia związanego z przedmiotem rozstrzygnięcia Trybunału uzasadniają wyłączenie sędziego”.
  • … sędziowie Trybunału mieli nie tylko prawo, ale także obowiązek odpowiedzieć na zaproszenie osób reprezentujących organy władzy ustawodawczej oraz ewentualnie uczestniczyć w posiedzeniach sejmowych komisji i podkomisji”.
  • “… sędziowie Trybunału nie przesądzali treści projektowanych regulacji, te bowiem były kształtowane przez posłów zgłaszających poprawki do projektu ustawy o TK (w ramach ich kompetencji); ich rola sprowadzała się do zajmowania stanowiska co do meritum w odniesieniu do konkretnych kwestii prawnych – zawsze za zgodą a często w odpowiedzi na prośbę przewodniczącego obrad, niekiedy z własnej inicjatywy”.
  • Analiza stenogramów z prac parlamentarnych komisji i podkomisji potwierdza, że niektóre opinie prawne co do meritum formułowane wówczas przez sędziów Stanisława Biernata, Andrzeja Rzeplińskiego i Piotra Tuleję oraz sposób publicznego prezentowania tych opinii mogą obecnie wywoływać w szerszym odbiorze społecznym wrażenie, że udział tych sędziów w tych pracach uzasadnia wątpliwość co do ich bezstronności w rozpoznawaniu sprawy o sygn. K 34/15, a w konsekwencji będzie rzutował negatywnie na postrzeganie ich jako członków składu orzekającego, podważając tym samym społeczne zaufanie do całego Trybunału. Ocena tych, odnoszących się do tekstu projektowanej ustawy o Trybunale Konstytucyjnym, wystąpień i wypowiedzi sędziów TK na posiedzeniach podkomisji i komisji parlamentarnych, a w przypadku sędziego Andrzeja Rzeplińskiego, także na posiedzeniach Sejmu i Senatu, prowadzą do następujących wniosków: po pierwsze – udział ten nie ograniczał się do prezentowania orzecznictwa TK w sprawach dotyczących poszczególnych rozwiązań przyjętych w projekcie ustawy o TK, czy akademickich poglądów odnośnie do tych rozwiązań, po drugie – sędziowie TK polemicznie lub krytycznie albo aprobująco odnosili się do opinii i stanowisk parlamentarzystów w przedmiocie konkretnych rozwiązań ustawowych, po trzecie – wyrażali opinie, że pewne rozwiązania ustawowe są konieczne dla realizacji postanowień Konstytucji. Udział sędziów TK w procedurze ustawodawczej należy scharakteryzować jako zaangażowany i aktywny”.

Mając powyższe na uwadze wypowiedź klasyfikujemy jako manipulację.