Mateusz Morawiecki – deficyt budżetu państwa

Wicepremier, minister rozwoju Mateusz Morawiecki był gościem Krzysztofa Ziemca w programie „Dziś wieczorem” na antenie TVP Info. Głównym tematem rozmowy była kwestia deficytu budżetu państwa – w kontekście wyborczych obietnic Prawa i Sprawiedliwości oraz programu rządu wygłoszonego w expose przez premier Beatę Szydło.

Sprawdzone wypowiedzi

Mateusz Morawiecki

Deficyt budżetowy, który do tej pory był zaplanowany na przyszły rok na poziomie ponad 2,8% [PKB].

Prawda Pokaż uzasadnienie

Zgodnie ze wstępnym projektem budżetu na rok 2016 deficyt budżetowy miał wynosić 54,620 mld złotych. W zestawieniu z najbardziej aktualnymi wyliczeniami GUS-u z których wynika, że w 2014 r. Produkt Krajowy Brutto wyniósł około 1 729 mld złotych należy stwierdzić, że deficyt stanowi około 3% PKB.

Mateusz Morawiecki

Przypomnę, że 5 lat temu deficyt był 8% [PKB].

Fałsz Pokaż uzasadnienie

Wartość produktu krajowego brutto Polski w 2010 roku wyniosła 1.415.385,4 mln zł. W tym samym roku deficyt budżetu państwa wyniósł 44,6 mld zł, co stanowi ok. 3% PKB. Deficyt 8% PKB odnosi się do sektora finansów publicznych (w 2010 – 7,9%), którego budżet państwa jest częścią. 

Mateusz Morawiecki

Znamy też szereg przypadków, kiedy deficyt był powyżej 3% [PKB], a Bruksela procedury nadmiernego deficytu nie wszczynała.

Fałsz Pokaż uzasadnienie

Procedura nadmiernego deficytu została uregulowana w art. 126 Traktatu o funkcjonowaniu UE oraz Protokole Nr 12 załączonym do tego Traktatu. Zakłada ona podejmowanie specjalnych kroków, gdy deficyt budżetowy państwa członkowskiego przekroczy 3% PKB lub dług publiczny będzie wyższy niż 60%. Polska była objęta ta procedurą w latach 2004-2008 i 2009-2015 z powodu spełnienia pierwszego warunku. Porównując dane od wszczynanych procedur nadmiernego deficytu od 2003 roku z tymi o wysokości deficytu budżetowego w krajach UE widzimy, że nie była ona wszczęta (nie bierzemy pod uwagę jednorocznych opóźnień w jej wdrażaniu) tylko raz, w przypadku Portugalii (2003-2004). Zatem zdecydowanie nie jest to “szereg” przypadków, o których mówi wicepremier Mateusz Morawiecki.