Strona główna Analizy Boty, trolle i sztuczna inteligencja. Wojna informacyjna Rosji i Chin

Boty, trolle i sztuczna inteligencja. Wojna informacyjna Rosji i Chin

Boty, trolle i sztuczna inteligencja. Wojna informacyjna Rosji i Chin

Fot. Tima Miroshnichenko / Pexels / Modyfikacje: Demagog

Boty, trolle i sztuczna inteligencja. Wojna informacyjna Rosji i Chin

Podzielić Unię Europejską od środka, a winę za to zrzucić na innych – zgodnie z tym schematem działa rosyjska i chińska strategia (dez)informacyjna.

Manipulacja w internecie to nie tylko dezinformacja

Obecnie w internecie można natknąć się na natłok fałszywych wiadomości, które mogą podkopać zaufanie społeczne. Dezinformacja – czyli celowe rozprzestrzenianie nieprawdziwych informacji – jest jednym z działań manipulacyjnych w tym zakresie, ale w sieci natrafimy na wiele innych sposobów służących do manipulowania informacją.

W ostatnich latach na popularności zyskała tzw. propaganda obliczeniowa (computational propaganda). To nic innego jak wykorzystywanie botów, trolli, sztucznej inteligencji i algorytmów mediów społecznościowych do wprowadzania w błąd opinii publicznej. W 2020 roku problem ten dotyczył 81 państw na świecie, w tym 12 z 27 krajów członkowskich UE.

Na znaczeniu zyskało także stosowanie rozwiązań opartych na siatkach powiązań i służących do udostępniania fake newsów lub propagandowych informacji. #IStandWithPutin (ang. Stoję po stronie Putina) – tym hasztagiem na początku wybuchu wojny w Ukrainie posługiwały się prorosyjskie konta, sztucznie tworząc ruch na Twitterze i docierając do tysięcy użytkowników. 

Do skoordynowanych, nieautentycznych działań dochodzi jeszcze jedno pojęcie. Chodzi o szum informacyjny, czyli sytuację, w której nadmiar informacji sprawił, że odróżnienie prawdy od fałszu stało się utrudnione.

FIMI na przykładzie Rosji i Chin

Wszystkie powyższe pojęcia składają się na zjawisko określane jako zagraniczne manipulacje informacjami i ingerencje w informacje (FIMI foreign information manipulation interference). Co istotne, wszelkie próby manipulacji w ramach FIMI prowadzone są celowo,  z zamiarem uderzenia w demokratyczne zasady.

W przekonaniu UE największe zagrożenie w przestrzeni internetowej płynie ze Wschodu, a dokładnie z Rosji i z Chin. Europejska Służba Działań Zewnętrznych (ang. European External Action Service, EEAS) przyjrzała się zachowaniom tych państw. Okazuje się, że obaj gracze stosują podobne zagrywki manipulacyjne, w niektórych sprawach wzajemnie wspierając własne działania w internecie.

Rosja jest jednak aktorem o zdecydowanie większym arsenale. Kreml wykorzystuje co najmniej 207 kanałów komunikacji w ramach FIMI, podczas gdy Chiny „zaledwie” 38. Wpływa to również na liczbę incydentów FIMI. Na 100 przebadanych incydentów Europejska Służba Działań Zewnętrznych 83 przypisała Rosji, a 12 – Chinom. Pozostałych 5 incydentów odbyło się w zmowie tych dwóch państw.

Dyplomatyczna manipulacja

Zarówno Rosja, jak i Chiny jawnie wykorzystywały własne kanały dyplomatyczne do działań w ramach FIMI. W ubiegłym roku konta rosyjskich placówek dyplomatycznych w mediach społecznościowych funkcjonowały jako skoordynowana sieć wzmacniająca fałszywe narracje, głównie dotyczące wojny w Ukrainie.

W przypadku Chin kanały dyplomatyczne były wykorzystywane przeważnie w odniesieniu do Stanów Zjednoczonych. Charakterystyczne jest również to, że Chińczycy rzadziej niż Rosjanie skupiali się na zniekształcaniu faktów, jednakże częściej próbowali odwracać uwagę w kierunku narracji korzystnych dla siebie. 

W obliczu kryzysu energetycznego Chiny usiłowały się przedstawić jako wiarygodny partner i światowy lider, próbując obnażyć słabości Zachodu. W szczególności chodziło o Stany Zjednoczone, rzekomo destabilizujące UE.

Wojna w Ukrainie przestrzenią do manipulacji

W ramach wspomnianych 100 incydentów FIMI zaatakowano w sumie 185 razy. Ofiarami tych ataków stało się 77 podmiotów (państw, organizacji, osób) – 50 ze 185 przypadków dotyczyło Ukrainy, jej władz lub wojska. 

15 najczęstszych celów FIMI ze strony Chin i Rosji. Źródło: raport EEAS

Drugim co do wielkości celem FIMI była Unia Europejska (15 przypadków), choć gdyby również uwzględnić ataki na poszczególnych polityków UE, liczba ta rośnie do 31 przypadków. 11 razy za cel obrano USA, a 8 razy – NATO.

Zarówno w przypadku Ukrainy, jak i UE dobrze uwidoczniona została stosowana od lat technika manipulacyjna Kremla, polegająca na odwróceniu uwagi. Konta powiązane z Rosją notorycznie zrzucały winę za wybuch wojny na Ukrainę i Unię Europejską.

Wielojęzyczny wymiar FIMI

Incydenty FIMI nie zdarzały się wyłącznie w jednym języku. Treść manipulacyjnych materiałów była często tłumaczona. W sumie udało się namierzyć incydenty FIMI w 30 językach, z których 16 to języki państw UE.

Rosja dysponowała szerszym wachlarzem technik w porównaniu z Chinami. Niemniej 44 proc. rosyjskich incydentów FIMI było skierowanych do ludności rosyjskojęzycznej, a 36 proc. – do ludności anglojęzycznej.

Wideo królem manipulacji

Wśród technik rozprzestrzeniania nieprawdziwych treści najczęściej pojawiała się obróbka wideo oraz zdjęć. 41 proc. sfabrykowanych treści dotyczyło różnych form manipulacji obrazem lub wideo. Jednym z popularniejszych sposobów było podszywanie się.

Dotyczyło ono jednak nie tylko form audiowizualnych. Głównie prorosyjskie konta starały się podawać za zaufane organizacje międzynarodowe, znane europejskie tytuły prasowe czy osoby publiczne. 

EEAS przywołuje w raporcie przypadek związany z eksplozją rakiety w Przewodowie. Rosjanie udostępniali zrzut ekranu z Facebooka z nieautentycznego konta byłego prezydenta Lublina. Polityk miał rzekomo przekonywać, że wybuch rakiety był prowokacją ze strony Ukrainy.

*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Pomóż nam sprawdzać, czy politycy mówią prawdę.

Nie moglibyśmy kontrolować polityków, gdyby nie Twoje wsparcie.

Wpłać

Dowiedz się, jak radzić sobie z dezinformacją w sieci

Poznaj przydatne narzędzia na naszej platformie edukacyjnej

Sprawdź!