Strona główna Analizy Media IQ: Nienawistny kuzyn. Jak Polska jest przedstawiana przez białoruską propagandę?

Media IQ: Nienawistny kuzyn. Jak Polska jest przedstawiana przez białoruską propagandę?

Media IQ: Nienawistny kuzyn. Jak Polska jest przedstawiana przez białoruską propagandę?

Fot. Aboodi Vesakaran / Unsplash / Modyfikacje: Demagog

Media IQ: Nienawistny kuzyn. Jak Polska jest przedstawiana przez białoruską propagandę?

Polska, po Rosji i Ukrainie, zajmuje trzecie miejsce wśród sąsiadów Białorusi pod względem liczby wzmianek na portalu gazety należącej do administracji Łukaszenki „SB. Białoruś dzisiaj” (ros. „СБ. Беларусь сегодня”). To główna droga komunikacji między Białorusią a Europą Zachodnią.

Tekst jest tłumaczeniem analizy zespołu Media IQ, opublikowanej 5 października 2022 roku. Media IQ to projekt białoruskiego Press Clubu, mający na celu walkę z dezinformacją i promowanie rozwoju krytycznego myślenia w dobie fake newsów. Ze względów bezpieczeństwa autorzy materiałów często publikują pod pseudonimami. Ich pracę można śledzić na stronie internetowej portalu i w mediach społecznościowych.

Polska jest kluczowym przedstawicielem Unii Europejskiej w Europie Środkowej. Historia Białorusi jest bardzo ściśle spleciona z historią Polski: przez wieki żyliśmy w tym samym państwie konfederacyjnym co Polacy, a obecnie ogromna liczba Białorusinów ma krewnych za granicą polsko-białoruską i pracuje w Polsce.

Jednak dla białoruskiej propagandy Polska zawsze była podejrzanym, jeśli nie wrogim, sąsiadem. Polacy są narodem nam bliskim, ale w latach 90. dokonali wyboru na rzecz demokracji, gospodarki rynkowej i państwa narodowego z wszelkimi warunkami dla rozwoju kultury narodowej i języka. Dla prasy państwowej Polska jest więc w dużej mierze przeciwieństwem państwa, które próbuje budować reżim Łukaszenki.

Przyjrzyjmy się, jak przedstawiana jest współczesna Polska w ostatnich miesiącach w oficjalnej prasie, na jakie cechy naszego zachodniego sąsiada zwraca uwagę propaganda i jaki rys próbują jej nadać państwowe media.

Oczekiwanie na agresję… ze strony NATO?

Propaganda nieustannie mówi o zagrożeniu militarnym dla Białorusi ze strony Polski – obraz „czołgów NATO warczących przy granicy” ma już prawie 20-letnią historię i wcześniej był wykorzystywany przede wszystkim do uzyskania dobrych warunków współpracy ekonomicznej z Rosją.

Nowym ważnym celem podsycania „polskiego zagrożenia” jest kreowanie wizerunku wroga i militaryzacja umysłów zwolenników reżimu wewnątrz Białorusi. Mówi się o bezpośrednich planach Polski na przeprowadzenie wojskowych działań na terytorium Białorusi. Podobne „emploi” odgrywa Ukraina.

„Z przykrością należy stwierdzić, że ani Polska, ani Ukraina nie mogą powstrzymać się w swoich agresywnych planach wobec Białorusi. To już nie jest kwestia moralności. W obecnej sytuacji operacyjno-taktycznej wymagany jest najwyższy stopień gotowości wszystkich krajowych sił bezpieczeństwa na wszelkie prowokacje zarówno ze strony Ukrainy, jak i Polski” – podaje „Gazeta Ludowa” w artykule o białoruskich wojskach obrony terytorialnej.

Polska jest prezentowana również w roli bazy wojskowej dla wojsk głównego i najgroźniejszego wroga – Stanów Zjednoczonych. Media dokładnie wyliczają amerykański sprzęt, który pojawi się w Polsce: „Jednocześnie kończą się poważne prace w bazie lotniczej w Powidzu pod Poznaniem, którą Amerykanie uważają za ważne miejsce tranzytowe i logistyczne. Planuje się tam umieścić sprzęt niezbędny do rozmieszczenia brygady pancernej sił lądowych USA: do 90 czołgów M1A2 Abrams, 130 BWP Bradley i 18 samobieżnych haubic Paladin”.

Jednak rozmiaru planowanych dostaw sprzętu amerykańskiego nie porównuje się z liczbą wyposażenia Sił Zbrojnych Białorusi i Rosji. Inaczej trzeba by przyznać, że siły rosyjskie w samym Kaliningradzie mają już ok. 10 razy więcej czołgów, transporterów opancerzonych i wozów bojowych piechoty oraz artylerii.

Co więcej, niemal od pierwszych dni rosyjskiej inwazji na Ukrainę propaganda Łukaszenki (za propagandą putinowską) regularnie zapowiada wkroczenie polskich wojsk do zachodniej Ukrainy. Często wykorzystuje się do tego ukraińskich kolaborantów, którzy uciekli do Rosji. Propaganda regularnie zmienia powód wprowadzenia wojsk, a pod koniec września pojawiło się nowe uzasadnienie tego typu działań.

„Ilja Kiwa, komentując to posunięcie, zauważył, że »planowane jest wprowadzenie na terytorium zachodniej Ukrainy wcześniej przygotowanego i wzmocnionego kontyngentu sił NATO w Polsce w odpowiedzi na decyzję Kremla o aneksji nowych terytoriów«” – podaje „SB. Białoruś dzisiaj”, przytaczając słowa byłego deputowanego ukraińskiej Rady Najwyższej.

Artykuł z SB Białoruś Dzisiaj o słowach byłego deputowanego ukraińskiej Rady Najwyższej

Źródło: sb.by, mediaiq.info

Oczywiście propaganda Łukaszenki nie wspomina, że to nie Polska i NATO, lecz jej główny sojusznik – Moskwa – rozpętała wszystkie większe konflikty w naszym regionie, a także w naszym stuleciu – największą wojnę od 1945 roku, w której zginęły dziesiątki tysięcy żołnierzy i cywilów.

„Zmagar” skrada się po brzegu, ostrzy kindżał swój

W 2022 roku do zagrożenia militarnego ze strony Polski i obecnych na polskim terytorium sił NATO w oficjalnej propagandzie dodaje się zagrożenie ze strony Białorusinów w Polsce.

„Pod egidą zachodnich służb specjalnych na Litwie, w Polsce i Ukrainie rozmieszczono informacyjno-analityczne centra sytuacyjne, których kadrę stanowią stratedzy polityczni, PR-owcy, psychologowie, informatycy. (…) Białoruś również nie umknęła ich uwadze. W Polsce i na Litwie za amerykańskie pieniądze tworzy się alternatywne organy władzy, w Ukrainie powstają oddziały złożone z nacjonalistów, które otrzymują wyszkolenie bojowe, a przy naszych granicach powstaje zgrupowanie sił NATO” – podaje na łamach „SB. Białoruś dzisiaj” dr n. wojsk. Mikołaj Buzin, szef Instytutu Badawczego Sił Zbrojnych Republiki Białorusi.

Przy wsparciu Białorusinów wewnątrz Białorusi Polska rzekomo próbowała „zainscenizować faszystowski przewrót na Białorusi już w 2020 roku, aby później ustanowić nazistowski rząd” – zaznacza Mikołaj Szczekin, propagandysta z Instytutu Socjologii.

Obecnie, według propagandy, Polska przypomina sobie doświadczenia z lat 20. ubiegłego wieku, kiedy na granicy polsko-sowieckiej działały partyzanckie oddziały białoruskich antykomunistów.

„Nie tylko w 1921 roku, ale i później terytorium Polski, a także niektórych krajów bałtyckich, było wykorzystywane do organizowania oddziałów zbrojnych i wysyłania ich na terytorium Białorusi. Wystarczy przypomnieć sobie działania Bułaka-Bałachowica w 1920 roku (dowódca oddziałów białoruskich, który podczas wojny polsko-bolszewickiej walczył przeciw sowieckiej Rosji i 10 listopada 1920 roku ogłosił w Mozyrzu powstanie niepodległej Białorusi – przyp. Demagog) , który jest idolem dla niektórych naszych »świadomych«. (…) Dziś te same kraje są wykorzystywane jako bufor do prowadzenia wojny hybrydowej przeciwko Białorusi i Rosji. W gruncie rzeczy nic się w tej sprawie nie zmieniło, zmieniają się jedynie technologie i metody wykorzystywane w tym celu. Cóż, ilość środków na realizację czegoś takiego ogromnie wzrosła” – stwierdził w „SB. Białoruś dzisiaj” propagandysta Wadim Gigin.

Wadim Gigin

Wadim Gigin, fot. SB. Białoruś Dzisiaj. Źródło: mediaiq.info

„Polubisz mnie bez sprzeciwu…”

Według oficjalnej prasy białoruskiej w Polsce i w ogóle w Unii Europejskiej ludzie nie tylko biednieją, ale i głodują.

„W polskich sklepach ceny żywności skoczyły w ciągu miesiąca o jedną czwartą – wyliczyła platforma analityczna UCE Research i Wyższych Szkół Bankowych. Według badania olej roślinny podrożał o 73,2 proc., margaryna o 58,4 proc., a cukier o 92,2 proc. Znacznie wzrosły też ceny ryżu i mąki. Ceny wołowiny w Polsce wzrosły o 28,2 proc., drobiu – o 25,7 proc., wieprzowiny – 23,5 proc.” – informuje „SB. Białoruś dzisiaj”, w artykule „Dzieci z głodu obgryzają przybory szkolne: UE na progu kryzysu społeczno-gospodarczego”.

Rosyjskie agencje państwowe bezkrytycznie i bez komentarza przedrukowują wiadomości typu „Morawiecki przyznaje, że Polskę czeka ciężka zima”. Przy czym nie ma w nich porównań z rzeczywistym poziomem życia na Białorusi.

Dziennikarze rozgłaszają też nadzieje właściwe rosyjskiej propagandzie państwowej, że państwa zachodnie rzekomo złagodzą sankcje, ponieważ nie mogą wytrzymać trudności gospodarczych.

„Co sądzisz o reakcji naszego przywódcy na wszystkie nikczemne ataki i sankcje ze strony państw europejskich, a przede wszystkim naszych polskich sąsiadów? (…) Jest oczywiście niewielka nadzieja, że przewodnicy tacy jak Morawiecki, Scholz i Duda opamiętają się. Przynajmniej, nawet jeśli w jakimś stopniu tak się stanie, to mało prawdopodobne, że któryś z nich się do tego przyzna. Nie wiem, jak będzie z naszym drewnem opałowym, ale w kwestii nawozów będą musieli zmienić zdanie” – powiedział Siergiej Michowić dla „Gazety Wiejskiej”.

Współczesny „nazizm”

Od początku kryzysu humanitarnego, zorganizowanego przez reżim Łukaszenki na granicy Polski i Litwy w 2021 roku, państwowe media podkreślają, że to polityka Warszawy i Wilna jest zbrodnicza, „granicząca z nazizmem” oraz prowadząca do śmierci i cierpienia uchodźców.

Tak więc prasa wciąż donosi o ciałach „uchodźców o niesłowiańskim wyglądzie”, znalezionych na granicy białorusko-polskiej.

Co więcej, „nadbałtyckie i polskie siły bezpieczeństwa organizują nową kampanię nękania uchodźców”, rzekomo związaną z ćwiczeniami NATO i gromadzeniem wojsk u granic Białorusi.

„Na pierwszy rzut oka fakty rozpoczęcia ćwiczeń na dużą skalę i nowej celowej eskalacji sytuacji nie mają związku z migrantami. W rzeczywistości jednak Zachód, reprezentowany przez swoich polskich i nadbałtyckich wasali, nie zaniechał prób zaostrzenia sytuacji na naszych granicach. Kryzys migracyjny w ubiegłym roku posłużył jako doskonały pretekst do stworzenia sił uderzeniowych po stronie polskiej” – pisze Anton Popow na łamach „SB. Białoruś dzisiaj”.

Co więcej, w ramach wybielania przez Łukaszenkę działań służb bezpieczeństwa podkreśla się brutalność polskiej policji, która rzekomo kończy się śmiercią zatrzymanych: „Polscy stróże prawa poczuli się tak bezkarni, że zaczęli sobie pozwalać na wszystko. Informacje o nadużywaniu przez nich władzy zalały przestrzeń medialną”.

„Niewłaściwa” historia jest „źle” napisana

Historyczne odniesienia do Polski, które są obecne w propagandzie reżimu Łukaszenki, są niezwykle zróżnicowane i nie ograniczają się do Bułaka-Bułakowicza. Po pierwsze, po ogłoszeniu 17 września 1939 roku świętem państwowym (Białoruś od 2021 roku obchodzi wtedy Dzień Jedności Narodowej, kojarząc wkroczenie Armii Czerwone na tereny II Rzeczypospolitej z wyzwoleniem Białorusi – przyp. Demagog), okres międzywojenny zaczęto nazywać polską okupacją zachodniej Białorusi.

„Czego nie zrobisz, aby służyć interesom swoich zamorskich panów. Tutaj, jak mówią, nie jest grzechem »żonglowanie « faktami historycznymi, ukrywanie prawdziwej prawdy, a nawet zemsta na sojusznikach. (…) Niech uczciwie przyznają, że Białoruś również ma prawo do reparacji od Polski za okrucieństwa, których dopuściła się na zachodnich ziemiach białoruskich podczas swojej okupacji w latach 1921–1939” – pisze „Gazeta Ludowa”.

Co więcej, reżim próbuje etykietować wszystkich polskich partyzantów antykomunistycznych (tzw. żołnierzy wyklętych), którzy działali po 1944 roku, jako zbrodniarzy, aby zrównać oddawanie im czci w Polsce z aprobatą dla ich zbrodni.

„Ubrana w mundur narodowy polskiej organizacji harcerskiej młodzież odśpiewała hymn Polski, śpiewała piosenki i recytowała wiersze w języku polskim na cześć tzw. żołnierzy wyklętych. Innymi słowy, gloryfikowała tych, którzy w okresie powojennym zajmowali się eksterminacją białoruskiej ludności cywilnej na terytorium Polski. Spośród trzech tuzinów uczestników większość stanowili nieletni” – pisze Nikołaj Jarmoszuk w „SB. Białoruś dzisiaj” o zamknięciu organizacji pozarządowej „Polska Szkoła”.

Artykuł o polskich harcerzach ze strony SB. Białoruś Dzisiaj

Źródło: sb.by, mediaiq.info

Artykuł wymienia Romualda Rajsa, który rzeczywiście dopuścił się zbrodni na białoruskiej ludności cywilnej na Białostocczyźnie, ale nie wyjaśnia, dlaczego wszystkich „żołnierzy wyklętych” należy uznać za współpracowników Rajsa. Przecież zbrodnie wojenne były popełniane także przez żołnierzy radzieckich i partyzantów radzieckich na terytorium Białorusi. A nawet sowieccy czekiści, których masowe zbrodnie w czasach pokoju odnotowała sama prokuratura Białorusi, rzeczywiście byli elementem konsekwentnej polityki państwa i są na Białorusi gloryfikowani na szczeblu państwowym.

Polska jest też obwiniana o usuwanie lub „obalanie” pomników żołnierzy radzieckich, mimo że propaganda usprawiedliwiała niszczenie ludowych pomników Romana Bondarenki, zabitego przez białoruskie siły bezpieczeństwa w 2020 roku (chodzi o spontanicznie tworzone miejsca upamiętnienia tworzone po tragicznej śmierci Romana Bondarenki – przyp. Demagog).

„Na naszych oczach dokonuje się nie tylko zmiana punktów orientacyjnych, ale dewaluacja świadomości, odrzucenie własnej historii. Pomyśl tylko: polski Instytut Pamięci Narodowej jeszcze w kwietniu mówił, że władze ich kraju planują zburzyć ok. 75 pomników. Instytut. Narodowy. Pamięci. I burzenie pomników, które teoretycznie powinny reprezentować tę właśnie pamięć. To nonsens. I przestępstwo…” – pisze Paweł Minczenko w „SB. Białoruś dzisiaj”.

Także książki zawierające krytyczne odniesienia do bohaterów radzieckiej historii wzbudzają niechęć propagandy.

„Białoruś jest jednym z niewielu krajów, które powstrzymały się od takiego trendu, od pisania na nowo swojej historii. Nawet mimo sporadycznych prób wydawania książek zagranicznych autorów, mających »alternatywne spojrzenie « na naszą historię, również w języku białoruskim. Na przykład polski historyk Bogdan Musiał wydał książkę o radzieckim ruchu partyzanckim, przetłumaczono ją na język białoruski” – pisze główna gazeta administracji Łukaszenki

O Polsce… czy o sobie?

Propaganda nieustannie maluje obraz Polski jako podległego Waszyngtonowi żołnierza najemnego, który knuje zarówno przeciw Łukaszence, jak i przeciw sąsiadom z Unii Europejskiej.

„W Europie prowadzona jest specjalna wojskowa, a także informacyjno-psychologiczna operacja Stanów Zjednoczonych Ameryki. Jeszcze w 2014 roku mówiłem, że Polska jest wzmacniana jako przeciwwaga dla Niemiec, aby osłabić siłę dośrodkową Unii Europejskiej, że Wielka Brytania wyjdzie z UE, aby rozpocząć wojnę na kontynencie europejskim” – cytuje propagandystę Wadyma Borowika gazeta „Respublika”.

Ponadto, według oficjalnej prasy, polska partia rządząca próbuje kompensować wewnętrzne problemy polityczne agresywną polityką zagraniczną.

„Obecnie rządząca partia Prawo i Sprawiedliwość traci notowania wyborcze. W porównaniu z wcześniejszym dużym poparciem teraz radzą sobie dużo gorzej. Są na drodze do maksymalnego dna. (…) Pewna koalicja typu konserwatywnego, PiS, zorientowała się na zewnętrznego sojusznika w postaci USA. W ramach państwa polskiego partia ta prowadzi politykę sprzeciwiania się wielu inicjatywom Unii Europejskiej i promowania przede wszystkim interesów amerykańskich” – powiedział dla „SB. Białoruś dzisiaj” propagandysta Alieksiej Białiajew.

Tak więc dla państwowej propagandy Polska jest zubożałą, nieprzyjazną wobec sąsiadów marionetką, która w ostatnich latach znajduje się „w fazie zawirowań politycznych” i żyje mitami historycznymi. Trudno uciec od myśli, że w ten sposób oficjalna prasa po prostu przypisuje naszemu zachodniemu sąsiadowi i jego władzom wszystkie cechy charakterystyczne dla reżimu Łukaszenki od 2020 roku.

*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Wpłać, ile możesz

Na naszym portalu nie znajdziesz reklam. Razem tworzymy portal demagog.org.pl

Wspieram

Dowiedz się, jak radzić sobie z dezinformacją w sieci

Poznaj przydatne narzędzia na naszej platformie edukacyjnej

Sprawdź!