Strona główna Analizy Wiatraki są szkodliwe dla zdrowia? Sprawdzamy, co mówią dane

Wiatraki są szkodliwe dla zdrowia? Sprawdzamy, co mówią dane

Wiatraki są szkodliwe dla zdrowia? Sprawdzamy, co mówią dane

Fot. Kindel Media / Pexels / Modyfikacje: Demagog

Wiatraki są szkodliwe dla zdrowia? Sprawdzamy, co mówią dane

Razem z coraz większymi inwestycjami w technologie OZE, w tym w farmy wiatrowe, pojawiają się kontrowersje dotyczące ich oddziaływania na środowisko oraz na nasze zdrowie. Sprawdzamy, co mówią dane o bezpieczeństwie osób mieszkających niedaleko farm wiatrowych.

Analiza w pigułce

  • Przeciwnicy energetyki wiatrowej zarzucają, że drgania mechaniczne wywoływane przez turbiny mogą powodować uszkodzenia tkanek i naczyń krwionośnych, hałas może prowadzić do choroby wibroakustycznej, a migotanie światła – wywoływać stany epileptyczne.
  • Wszystkie możliwe niepożądane efekty mają występować jednak w określonej odległości od farm wiatrowych. Jak wskazuje Polska Akademia Nauk, oddziaływanie wiatraków na zdrowie ludzi jest bardzo niskie już w odległości 500 m od wiatraków. Z kolei w stanowisku Ministerstwa Zdrowia podano, że dźwięk generowany przez turbiny nie stanowi zagrożenia.
  • Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego PZH – Państwowy Instytut Badawczy zaleca, aby minimalna odległość turbin wiatrowych od zabudowań wynosiła 2 km. Pozwoli to uniknąć negatywnych efektów.

Zgodnie z dotychczas obowiązującą ustawą farmy wiatrowe mogły być umieszczane w odległości wynoszącej minimalnie 10 razy wysokość elektrowni wiatrowej, mierzonej od poziomu gruntu do najwyższego punktu budowli od budynków mieszkalnych. Była to tzw. zasada 10H.

Jak pokazuje Polska Akademia Nauk, odległość 500 metrów jest odległością bezpieczną w przypadku każdego negatywnego czynnika, który mogłaby wywołać usytuowana zbyt blisko elektrownia wiatrowa.

Ostatecznie jako wymaganą odległość dla farm wiatrowych od budynków mieszkalnych ustalono dystans 700 m. 

Tzw. syndrom turbiny wiatrowej oraz „choroba wibroakustyczna”

Przeciwko energetyce wiatrowej wypowiadają się przede wszystkim politycy Solidarnej Polski. W dniu trzeciego czytania ustawy Janusz Kowalski opublikował na Twitterze wpis, w którym stwierdził, że wiatraki szkodzą zdrowiu ludzi poprzez drgania, hałas czy migotanie światła. Poseł powołał się na Centrum Informacji o Rynku Energii (CIRE).


Nie znaleźliśmy jednak źródła wskazanego przez Janusza Kowalskiego. Trafiliśmy natomiast na materiały, które prowadzą do przeciwnych wniosków. W 2017 roku CIRE wskazywało na wątpliwości co do rzetelności źródeł mówiących o „syndromie turbiny wiatrowej” oraz o „chorobie wibroakustycznej”.

Powołując się na stanowisko Ministerstwa Zdrowia z maja 2016 roku, portal podał, że infradźwięki nie stanowią zagrożenia, a rzekome dolegliwości mogą być tłumaczone złym nastawieniem do wiatraków. Podobnie zagrożeniem nie jest hałas generowany przez turbiny, który zazwyczaj jest zagłuszany innymi dźwiękami.

CIRE zaznaczyło również, że zanieczyszczone dwutlenkiem węgla powietrze nie tylko wpływa na podnoszenie się średniej temperatury na Ziemi, lecz także odpowiada za 50 tys. zgonów rocznie w samej Polsce. 

Czynniki potencjalnie generujące niedogodności przy farmach wiatrowych

Polska Akademia Nauk wskazuje, że w celu wyznaczenia minimalnej odległości elektrowni wiatrowej od zabudowy mieszkaniowej należy wziąć pod uwagę takie czynniki mające wpływ na środowisko jak: 

  • hałas słyszalny,
  • infradźwięki,
  • migotanie światła,
  • pola elektromagnetyczne,
  • drgania i wibracje,
  • odpadanie części turbiny,
  • miotanie lodem i zmrożonym śniegiem,
  • awaria (pożar, rozpad elektrowni).

Z przeprowadzonych badań wynikało, że w odległości 85 m od zabudowy mieszkaniowej poziom hałasu wynosił od 30 do 50 dB (ta druga wartość odpowiada głośności cichej, spokojnej ulicy). 

Jest to zatem poziom hałasu dopuszczalny w terenie jednorodzinnej zabudowy mieszkaniowej w godzinach dziennych. Warto zauważyć, że Światowa Organizacja Zdrowia zaleca dopuszczalny poziom hałasu długookresowego dla turbin wiatrowych na poziomie 45 dB.

Według Polskiej Akademii Nauk (PAN) poziom hałasu jest głównym czynnikiem, który powinien mieć wpływ na wyznaczenie minimalnej odległości wiatraków od zabudowań. Jednak wszystkie badane czynniki miały co najwyżej bardzo małe prawdopodobieństwo występowania negatywnego oddziaływania do 500 m.

Stanowisko Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego PZH – PIB

Podobne czynniki w sprawie bezpiecznego lokalizowania farm wiatrowych określił w 2016 roku Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego PZH – Państwowy Instytut Badawczy (NIZP PZH – PIB). Zdaniem Instytutu ówczesne uwarunkowania prawne nie gwarantowały ochrony zdrowia publicznego w stopniu wystarczającym.

Według NIZP PZH – PIB konieczne jest opracowanie i wdrożenie kompleksowej metodyki, która pozwoliłaby określać odpowiednią odległość turbin wiatrowych od miejsc zamieszkania. Proces ten może być trudny do zrealizowania w krótkim czasie ze względu na skomplikowany charakter algorytmu. Z tego powodu prostszym rozwiązaniem może być przyjęcie minimalnej odległości turbin od zabudowań przeznaczonych na pobyt stały.

Instytut zaleca ustalenie 2 km jako minimalną odległość turbin wiatrowych od zabudowań. W stanowisku podano również odległości od farm wiatrowych odpowiadające poszczególnym czynnikom ryzyka:

  • 0,5-0,7 km – jeśli poziom hałasu spełnia obowiązujące wartości dopuszczalne,
  • 1,5-3 km – przy uwzględnieniu modulacji i niskich częstotliwości oraz infradźwięków,
  • 0,5-1,4 km – przy uwzględnieniu możliwości wystąpienia awarii turbiny w postaci upadku urwanej łopaty wirnika lub jego fragmentu,
  • 0,5-0,8 km – jeśli występuje możliwość oderwania się lodu od wirników,
  • 1,0-1,6 km – przy uwzględnieniu poziomu uciążliwości hałasu (od 4 do 35 proc. populacji przy hałasie 30-45 dBA) dla osób mieszkających w sąsiedztwie farm wiatrowych,
  • 1,4-2,5 km – przy uwzględnieniu prawdopodobieństwa zakłócenia snu (przeciętnie od 4 do 50 proc. populacji przy hałasie 30-45 dBA),
  • 2 km – przy uwzględnieniu potencjalnych skutków psychologicznych wynikających z istotnych zmian w krajobrazie,
  • 1,2-2,1 km – w przypadku występowania efektu migotania cieni.

Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego PZH – PIB udostępnił listę badań, na których oparł zaprezentowane wnioski.

PAN: odczuwalność drgań w odległości pow. 500 m od turbin jest wysoce nieprawdopodobna

Jak podaje PAN, w przypadku drgań mechanicznych ich szkodliwość oceniana jest na podstawie czasu ich oddziaływania, częstotliwości oraz amplitudy. Każdy element ludzkiego ciała charakteryzuje się własnymi drganiami. Drgania o niskich częstotliwościach są jednak szczególnie niebezpieczne dla człowieka, ponieważ może dojść do zjawiska rezonansu i zwiększenia amplitud drgań narządów.

Podczas badań przeprowadzanych przez PAN, a także w sprawdzanej literaturze nie znaleziono przypadku, w którym drgania wywołane przez turbiny wiatrowe były odczuwalne przez człowieka. Jak podano, jest wysoce nieprawdopodobne, aby te drgania były odczuwalne przez osoby zamieszkałe w odległości powyżej 500 m od turbin.

Ani hałas, ani infradźwięki w odległości 500 m nie stwarzają problemów dla zdrowia

Według danych, na które powołuje się PAN, w ok. 100 sesjach pomiarowych, przeprowadzonych na 28 farmach wiatrowych położonych 500 m od zabudowy, jedynie raz doszło do przekroczenia limitów poziomu hałasu. Poziom głośności tej konkretnej instalacji został skorygowany i problem już więcej nie wystąpił.

W przypadku infradźwięków Duńska Agencja Ochrony Środowiska (Danish Environmental Protection Agency, DEPA) zaleca, aby poziomy ekspozycji na infradźwięki były o 10 dB niższe niż progi słyszalności infradźwięków. Według danych PAN poziomy równoważone infradźwięków w Polsce nie przekraczają 102 dB (punkt odniesienia ustalony przez Polski Komitet Normalizacyjny). W odległości 500 m od farmy wiatrowej poziom ten nie przekraczał 86 dB. Próg słyszenia dla osób o szczególnej wrażliwości wynosi natomiast 95 dB.

Migotanie cieni stwarza problemy tylko w określonych warunkach

Obracające się turbiny rzucają cień, tworząc tzw. efekt migotania. Nie wszystkie kraje wprowadzają regulacje dotyczące tego zjawiska. Jednak tam, gdzie ich nie wprowadzono, bazuje się zwykle na niemieckich wytycznych, które wprowadzają limit migotania na poziomie 30 godz./rok i 30 min/dzień dla najgorszego scenariusza (bezchmurnego nieba przez cały czas). 

Badania, na które powołuje się PAN, przygotowane przez Izabelę Piasecką, pokazały, że najwyższy poziom migotania cienia (od 1 000 do 30 godz./rok) odnotowuje się w odległości do 500 m od badanej elektrowni wiatrowej. 

Innym zjawiskiem są refleksy świetlne powstające przez odbicie promieni świetlnych od turbiny (efekt ten jest obecnie zminimalizowany przez użycie specjalnych farb i powierzchni). Naukowcy potwierdzają uciążliwość tego zjawiska w szczególności dla osób cierpiących na padaczkę światłoczułą. 

Jak jednak podaje Brytyjskie Stowarzyszenie Epilepsji, aby migotanie cieni stanowiło problem dla osób z padaczką, musiałoby wystąpić jednocześnie kilka czynników:

  • łopaty turbiny musiałyby się obracać z prędkością większą niż 3 Hz (herce),
  • słońce musiałoby być wystarczająco jasne oraz znajdować się w odpowiednim położeniu i pod odpowiednim kątem od horyzontu w stosunku do turbiny, aby rzucać cienie o odpowiedniej intensywności i długości,
  • osoba cierpiąca na padaczkę światłoczułą musiałaby patrzeć na turbinę, a słońce powinno znajdować się za turbiną.

Odległość usytuowania wiatraków od zabudowań większa o 200 m to moc mniejsza o 60-70 proc.

Polskie Stowarzyszenie Energetyki Wiatrowej (PSEW) poddało analizie 30 projektów farm wiatrowych, które przewidywały minimalną odległość od zabudowań, wynoszącą 500 m. Jak się okazało, w przypadku tych projektów zwiększenie odległości od zabudowań do 700 m ograniczyło możliwą do zainstalowania moc o 60-70 proc.

Według innej analizy PSEW zmiana odległości na 700 m zablokuje 84 proc. obowiązujących planów miejscowych. Wartości te różnią się w zależności od województwa. W 4 województwach zwiększenie odległości do 700 m blokuje wszystkie plany. 

Utrzymanie odległości 700 m pozwoli na zapewnienie 4 GW do 2030 roku. Gdyby minimalna odległość wynosiła 500 m, możliwa do uzyskania moc wyniosłaby 10 GW.

*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Wpłać, ile możesz

Na naszym portalu nie znajdziesz reklam. Razem tworzymy portal demagog.org.pl

Wspieram

Dowiedz się, jak radzić sobie z dezinformacją w sieci

Poznaj przydatne narzędzia na naszej platformie edukacyjnej

Sprawdź!