Czas czytania: około min.

COVID-19 to choroba, a nie żaden program depopulacji

03.09.2020 godz. 16:57

Włoski ginekolog zaprzecza podstawowym faktom.

Dużą popularność w sieci uzyskał film z włoskim lekarzem Roberto Petrellą, który czyta z kartki tekst poświęcony COVID-19. W sześciominutowym filmie lekarz wypowiedział się na temat koronawirusa i stwierdził, że jego pandemia jest ukrytym programem szczepień prowadzonym w celu depopulacji ludzkości. Nie jest to jednak prawdą. Petrella nie przedstawił również żadnych źródeł, które uzasadniałyby jego stanowisko. Stwierdził jedynie, że „mówi prawdę” i należy mu zaufać. 

Zamieszczony na YouTubie film zanotował już ponad 250 tys. wyświetleń, cieszył się też olbrzymią popularnością na Facebooku, gdzie uzyskał łącznie 14,5 tys. interakcji, w tym ponad 7 tys. udostępnień. Z dyskusji wokół nagrania wynika, że film wywołał strach wśród wielu osób. Część użytkowników chwaliła doktora za odwagę. Z drugiej strony internauci zwracali uwagę na to, by nie ufać przytoczonym treściom i nie dawać wiary na słowo.

Link do filmu zamieszczony został m.in. w grupie Hubert Czerniak – Włączamy myślenie GRUPA PRAWDZIWA, gdzie jeden z użytkowników w wulgarny sposób nawoływał do tego, by „zacząć szukać, sprawdzać i myśleć” na temat doniesień medialnych o koronawirusie.

 

www.facebook.com

Kim jest Roberto Petrella i jakie tezy wygłosił w filmie?

73-letni Roberto Petrella rzeczywiście posiada wykształcenie medyczne, jednak nie jest on związany stricte z wirusologią. Jest emerytowanym ginekologiem, który w 2019 roku został wydalony z Zakonu Chirurgów i Stomatologów w Teramo ze względu na to, że wyraził swój sprzeciw wobec obowiązkowych szczepień na wirusa brodawczaka ludzkiego (HPV).

O filmie pisały zagraniczne portale fact-checkingowe, w tym Fast Check, Chequeado oraz Bufale. Część użytkowników w Polsce, która podeszła sceptycznie do słów lekarza, próbowała znaleźć informacje na jego temat. Ze względu na zbieżność imienia i nazwiska tłumaczyli, że Roberto Petrella to inżynier, a nie lekarz. Osoba widoczna na filmie jest jednak naprawdę lekarzem ginekologiem. 

Wiele wskazuje na to, że notatka przeczytana przez Roberto Petrellę to w dużej części tekst opracowany na podstawie fałszywego włoskiego łańcuszka, który jakiś czas temu krążył w sieci. Świadczy o tym fakt, że lekarz powtórzył słowo w słowo, że COVID-19 to „certyfikat identyfikacji szczepień za pomocą sztucznej inteligencji”, „plan depopulacji ludzkości”, a także powielił kilka innych stwierdzeń zawierających informacje zbliżone do znajdujących się w treści łańcuszka. Sprawę omawiał portal FACTA

Co oznacza COVID-19? Rozwinięcie skrótów

W pierwszych minutach filmu Roberto Petrella stwierdził, że COVID-19 to nie nazwa wirusa – co jest prawdą. COVID-19 to nazwa choroby, a nie wirusa. Lekarz dodał jednak, że rozwinięcie skrótu oznacza „certyfikat identyfikacji szczepień za pomocą sztucznej inteligencji”, co już nie jest prawdą. W rzeczywistości COVID-19 to nazwa choroby, którą wywołuje wirus SARS-CoV-2. Nie ma to nic wspólnego ze szczepieniami i sztuczną inteligencją. 

Rzeczywiste znaczenie akronimów

Ponownie należy zaznaczyć, że COVID-19 (choroba) nie jest tym samym, co SARS-CoV-2 (nazwa wirusa). Choroby wirusowe wywołują wirusy, które mają osobną nazwę od samej choroby. Często przywoływanym przykładem jest wirus HIV, powodujący chorobę AIDS. Szczegółowych informacji na temat nazewnictwa dostarcza Światowa Organizacja Zdrowia (WHO):

  • COVID-19 – z ang. coronavirus disease 2019 (pol. choroba koronawirusowa),
  • SARS-CoV-2 – z ang. severe acute respiratory syndrome coronavirus (pol. zespół ostrej niewydolności oddechowej).

Pierwotna nazwa koronawirusa brzmiała „2019-nCoV”, co po polsku oznaczało „nowy koronawirus z 2019 roku”. Robocza nazwa koronawirusa z „2019-nCoV” 11 lutego 2020 roku została zmieniona na „SARS-CoV-2”. Nazwa wynika z pokrewieństwa patogenu względem koronawirusa SARS. 

Naturalne pochodzenie SARS-CoV-2

Przy okazji błędnego objaśniania nazewnictwa Roberto Petrella mówi, że wirus został „stworzony”. W wielokrotnie powtarzanych badaniach wykazano, że wirus nie powstał w laboratorium, wręcz przeciwnie – potwierdzono, że wirus wyewoluował w sposób naturalny, o czym świadczy jego genom. Dokładne pochodzenie nie zostało jeszcze ustalone.

Przypuszcza się, że SARS-CoV-2 dla przekroczenia bariery międzygatunkowej i „przeskoczenia” na człowieka wykorzystał gatunek pośredniczący, który nie został jednak do tej pory jednoznacznie zidentyfikowany. Więcej szczegółów na temat genezy koronawirusa SARS-CoV-2 można znaleźć np. w czasopiśmie naukowym „The Lancet” w tekście pt. „The origin of SARS-CoV-2”.

Na stanowisku, że SARS-CoV-2 ma naturalną genezę, stoi również Światowa Organizacja Zdrowia.

Czy szczepienia osłabiają układ odpornościowy? Nieprawdziwy zarzut

Roberto Petrella stwierdził, że szczepienia, którym ludzie poddają się na przestrzeni lat, osłabiają odporność. Rzekomym celem tego zabiegu ma być osłabienie odporności jednostek na tyle, by kolejna szczepionka doprowadziła do śmierci i eksterminacji 80 proc. ludzkości. Nie podał jednak żadnego naukowego uzasadnienia i dowodu. Jedynym źródłem w dalszym ciągu pozostawała kartka, którą trzymał w ręku. 

Rozmaite instytucje i placówki badawcze dostarczyły szeregu dowodów na to, że szczepienia nie osłabiają odporności organizmu. Więcej informacji na ten temat w Polsce dostarcza Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego (PZH):

Szczepienia służą treningowi układu odpornościowego, są opłacalne dla naszego układu odporności. Dzięki nim jest on gotowy na skuteczną i zwycięską walkę z wirusami i bakteriami.

Oficjalne instytucje wskazują również, że nie powinno się podawać szczepionek z żywymi wirusami (np. przeciw odrze czy różyczce) osobom o obniżonej odporności z powodu zaburzeń układu odpornościowego. Wiele zależy od indywidualnych czynników, jednak wciąż pracuje się nad szczepionkami, które będą odpowiadały potrzebom najbardziej zagrożonych osób. 

Czy testy nie są poświęcone wykrywaniu SARS-CoV-2? Manipulowanie faktami

Włoski lekarz powtarza, że testy poświęcone wykrywaniu koronawirusa nie są skuteczne i wykrywają jedynie inne mikroby i wirusy w organizmie. Stwierdził, że wszyscy ludzie będą testowani i wszystkie lub większość testów będzie wychodzić pozytywnie niezależnie od zachorowania. W dalszym ciągu tłumaczy, że poprzez testy chce się zmusić ludzi do przebywania w domach i „zaszczepienia w celu depopulacji”. Pogląd ten jest popularny wśród zwolenników teorii spiskowych, ale nie znajduje odzwierciedlenia w rzeczywistości i poparcia w faktach. 

Testy na koronawirusa i liczba zachorowań

Tezy przedstawione przez Roberto Petrellę godzą w najbardziej podstawowe fakty: jego poglądy nie tłumaczą wcale, dlaczego w wielu państwach liczba aktywnych przypadków okresowo spada lub spadła mimo rosnącej liczby wykonywanych testów. Prostym przykładem jest sytuacja w Polsce, gdzie dziennie wykonuje się od 10 do 20 tys. testów (codzienne dane przedstawia Ministerstwo Zdrowia). W praktyce nie oznacza, to że u wszystkich lub u większości przebadanych osób wyjdzie pozytywny wynik. Wynik jest zależny od rzeczywistej zachorowalności w badanej grupie osób (liczba spada lub wzrasta w zależności od dnia). Nie ma to związku z żadnym sekretnym planem przymusowych szczepień, który sugerował Roberto Petrella. 

Procentowy udział pozytywnych testów można sprawdzić na mapie prezentowanej przez Our World in Data. W wielu państwach testy z wynikiem pozytywnym nie stanowią 5 proc. wszystkich wykonanych testów. Według standardów WHO wskaźnik poniżej 5 proc. na przestrzeni dwóch tygodni oznacza, że dane państwo kontroluje epidemię. Obecnie do takich krajów należą np. Polska i Francja. W niektórych państwach liczba pozytywnych testów dziennie spadła do poziomu poniżej 1 procenta, jak np. w Kanadzie, Niemczech, Norwegii, Nowej Zelandii i Australii.

Najwięcej pozytywnych testów obserwuje się m.in. w Argentynie, Meksyku czy Boliwii (od 20 do ponad 50 proc.). Wynik procentowy zależny będzie również od polityki przeprowadzania testów w danym państwie oraz grup objętych koniecznością testowania.

Fakty różnią się zatem znacząco od tego, co możemy usłyszeć od Petrelli, wedug którego większość testów miałaby wychodzić pozytywnie. W państwach, które skutecznie walczą z epidemią, obserwuje się wręcz odwrotną tendencję na przestrzeni czasu. To jednak może jeszcze ulec zmianie w zależności od dalszego przebiegu epidemii. 

 

 

Co ciekawe, włoski lekarz wraca do tematu pod koniec filmu i stwierdza, że skoro Hiszpania oraz kraje latynoamerykańskie przewodzą w testowaniu, to tam będzie najwięcej potwierdzonych przypadków, a w konsekwencji – najwięcej szczepień. Hiszpania wcale nie przewodzi w liczbie przypadków i nie wykonuje się tam największej liczby testów. Co prawda, państwa Ameryki Południowej notują dużo przypadków i wysoki udział procentowy pozytywnych testów, jednak równocześnie nie przewodzą w zakresie testowania. Państwa z największą liczbą przypadków od początku epidemii to Stany Zjednoczone, Brazylia i Indie (stan na 1 września 2020 roku). Szczegóły można zobaczyć na mapie z Our World in Data

 

Z kolei najwięcej testów niezależnie od ich wyniku (zgodnie ze stanem na dzień 31 sierpnia 2020 roku) wykonano w Stanach Zjednoczonych, Indiach, Turcji i Włoszech, co również prezentuje wykres z Our World in Data.

 

Zastosowanie i skuteczność testów 

Wracając do wykrywania wirusa, testy obecne na rynku charakteryzują się różną skutecznością, jednak z wysoką dokładnością są w stanie wykryć obecność koronawirusa SARS-CoV-2 lub to, czy organizm przebył zakażenie w przeszłości (zależnie od rodzaju). Zwykle testy mogą być powtórzone kilkukrotnie, co wiąże się z koniecznością wykluczenia wyniku fałszywie dodatniego lub fałszywie ujemnego. Najważniejsze rodzaje testów wraz z ich możliwościami przedstawia amerykańska Agencja Żywności i Leków (FDA)

Ostatnio pisaliśmy na naszych łamach o fake newsie dotyczącym skuteczności najpowszechniejszych testów, czyli PCR. 

Testy PCR na koronawirusa mają sens z naukowego punktu widzenia

Podsumowanie

Film zawiera szereg informacji sprzecznych z wiedzą naukową na temat szczepień, a także fałszywe tezy odnoszące się do samego koronawirusa SARS-CoV-2.

Podejście włoskiego emerytowanego lekarza charakteryzuje się wysoką szkodliwością społeczną, ponieważ zniechęca do wykonywania testów, buduje atmosferę nieistniejącego zagrożenia wokół szczepionek, a także wywołuje panikę wśród internautów poprzez straszenie nie znajdującymi potwierdzenia w faktach teoriami spiskowymi.

➖
Podobał Ci się artykuł? Pomóż nam dzielić się prawdą!

• Wpłać darowiznę TUTAJ i działaj z nami!
• Śmiało rozpowszechniaj artykuł, prześlij go znajomym, nie zapomnij podać źródła z linkiem (www.demagog.org.pl).

*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

POMÓŻ NAM DZIAŁAĆ!

Co­dzien­nie spraw­dza­my praw­do­mów­ność po­li­ty­ków. Walczymy z dez­in­for­ma­cją, fake new­sa­mi i ma­ni­pu­la­cją w prze­strze­ni pu­blicz­nej.

Żeby za­cho­wać nie­za­leż­ność, po­trze­bu­je­my Two­jego wsparcia.