Strona główna Fake News „Kwaśne mleko” zamiast leków i badań? Fałszywe tezy Jaśkowskiego

„Kwaśne mleko” zamiast leków i badań? Fałszywe tezy Jaśkowskiego

„Kwaśne mleko” zamiast leków i badań? Fałszywe tezy Jaśkowskiego

Fot. Pixabay / Modyfikacje: Demagog

„Kwaśne mleko” zamiast leków i badań? Fałszywe tezy Jaśkowskiego

Nieprawdziwe informacje na temat diagnozowania i leczenia schorzeń.

FAKE NEWS W PIGUŁCE

24 maja 2023 roku na facebookowym profilu Gdzie twój skarb, tam serce twoje zamieszczono nagranie, w którym wypowiada się Jerzy Jaśkowski. Dezinformujące wypowiedzi tego lekarza, zawieszonego w prawie wykonywania zawodu, analizujemy na łamach Demagoga już nie pierwszy raz. Tym razem mężczyzna opowiada o mleku.

Zrzut ekranu z nagrania opublikowanego na profilu Gdzie twój skarb, tam serce twoje. Liczba wyświetleń: 12 tys., liczba reakcji: 363, liczba komentarzy: 8

Fot. Facebook

Nagranie szybko zyskało popularność: wyświetlono je 12 tys. razy, zareagowano na nie ponad 360 razy, doczekało się też kilku komentarzy.

W sprawie stanów zapalnych przewodu pokarmowego należy konsultować się z lekarzem

Jerzy Jaśkowski mówi w nagraniu: „jeżeli u dziecka takie rzeczy występują, czyli kupka pływa, brzydko pachnie, jest pienista, to znaczy, że dziecko ma zapalenie przewodu pokarmowego. Najtańsze leczenie to jest właśnie picie kwaśnego mleka od krowy. I mamy na to bardzo dużo przypadków, gdzie nawet zmiany skórne spowodowane szczepionkami goją się w ciągu około tygodnia” (czas nagrania 03:33).

Dolegliwości zdrowotne, a zwłaszcza tak potencjalnie niebezpieczne jak stany zapalne przewodu pokarmowego, powinny być diagnozowane przez lekarza, a nie – przez internetowych „ekspertów”. Jak podaje Cleveland Clinic, wielospecjalistyczne akademickie centrum medyczne typu non-profit, które zajmuje się działalnością kliniczną i szpitalną oraz badaniami i edukacją medyczną:

„Zapalenie jelit jest zwykle diagnozowane na podstawie objawów, wywiadu i badania fizykalnego. W niektórych przypadkach lekarz może chcieć przeprowadzić testy w celu ustalenia przyczyny zapalenia jelit. Na przykład może przeanalizować próbkę kału w laboratorium, aby zidentyfikować rodzaj infekcji. Jeśli lekarze nie są pewni, jaka jest przyczyna objawów lub potrzebują więcej informacji, mogą chcieć wykonać zdjęcia rentgenowskie lub inne badania obrazowe jelita cienkiego”.

Informacje na stronie Cleveland Clinic

Chore dzieci powinny być zbadane przez pediatrę, a nie – leczone na własną rękę

Jeżeli opiekun dziecka jest zaniepokojony jego wypróżnieniamicechami jego odchodów, powinien skonsultować się z pediatrą, a nie – samodzielnie rozpoznawać choroby.

Jak podaje, w artykule poświęconym stanom zapalnym żołądka i jelit u dzieci, dr William J. Cochran, pediatra i gastroenterolog, stany zapalne przewodu pokarmowego u dzieci mogą objawiać się w różny sposób, niekoniecznie tak, jak to podsumował Jerzy Jaśkowski (czas nagrania 03:33). Gastroenterolog wymienia najczęstsze objawy stanów zapalnych żołądka i jelit: „wymioty, biegunka, skurcze brzucha, gorączka, osłabienie apetytu”.

Warto również podkreślić, że „kwaśne mleko od krowy” nie znajduje się wśród zalecanych metod leczenia stanów zapalnych przewodu pokarmowego.

Ewentualne reakcje skórne występujące po szczepieniu nie powinny i nie muszą być leczone mlekiem – zwykle ustępują samoistnie

„Kwaśne mleko od krowy” nie jest też lekarstwem na „zmiany skórne” (czas nagrania 03:52). Jeśli zaś chodzi o te objawy skórne, jakich można się spodziewać po przyjęciu szczepienia, to jak podaje American Academy of Dermatology (AAD):

„Reakcja na szczepienie rozpoczyna się zwykle około tygodnia po iniekcji i objawia się występowaniem przebarwionego, wypukłego obszaru nad miejscem wstrzyknięcia, który ustępuje samoistnie, nie jest szkodliwy i nie powinien powstrzymywać ludzi przed ponownym zaszczepieniem”.

American Academy of Dermatologykomentarzu na stronie

Konserwanty zwiększają bezpieczeństwo produktów spożywczych

W dalszej części nagrania słyszymy: „Matki, babcie szczególnie masowo kupują dzieciom czy to banany… batoniki czy jakieś inne ciasteczka, czy cukierki. Wszystko, co jest sprzedawane w ten sposób, łącznie z tym, co jest sprzedawane w kubeczkach, kartonikach, zawiera tzw. konserwanty. Co to znaczy z polskiego na nasze? Otóż konserwanty to jest nic innego jak środki bakteriobójcze czy grzybobójcze, czy wirusobójcze. Czyli sami sobie niszczymy nasze pole, czyli nasz przewód pokarmowy, likwidując dobre bakterie. Jak to łatwo sprawdzić? No bardzo prosto. Stolec musi być uformowany, musi z chlupotem wpadać i tonąć, nie może pływać i nie powinien mieć zapachu. Jeżeli któryś z tych objawów występuje, to znaczy, że mamy zapalenie przewodu pokarmowego. Nie trzeba żadnych badań robić!” (czas nagrania 2:32).

Konserwanty to grupa związków dodawanych do żywności, których celem jest m.in. przedłużenie trwałości produktów spożywczych oraz zabezpieczenie ich przed negatywnym wpływem potencjalnie chorobotwórczych mikroorganizmów. Stosowanie konserwantów może nieść za sobą pozytywne konsekwencje, np. mogą one zabezpieczać przed namnażaniem się na żywności pleśni, wywierającej bardzo szkodliwy wpływ na zdrowie.

Jednocześnie organizacje zajmujące się zdrowiem publicznym i żywieniem wskazują, że powinno się unikać nadmiaru produktów wysokoprzetworzonych (np. wędlin), a do tych właśnie dodawane są m.in. konserwanty. Związki te mogą zatem korzystnie wpływać na jakość (w tym zdrowotną) produktów spożywczych, ale – jak podkreśla Narodowe Centrum Edukacji Żywieniowej – zdrowa dieta zawiera duże ilości surowców świeżych, nieprzetworzonych, np. warzyw i owoców.

Samodzielna analiza kału warunkiem zachowania zdrowia? Lepiej postawić na profesjonalną diagnostykę

Wytyczne co do wyglądu, pływalności oraz woni kału, podawane przez Jerzego Jaśkowskiego (czas nagrania 2:32), nie powinny być traktowane jako cechy diagnostyczne stanu zapalnego przewodu pokarmowego. Odchody mogą wykazywać różne cechy, np. ich pływalność może świadczyć o niedawnej zmianie diety lub o specyficznym składzie mikroorganizmów w jelitach.

Przy jakichkolwiek wątpliwościach dotyczących zdrowia układu pokarmowego należy się skonsultować z lekarzem, a nie – samodzielnie diagnozować schorzenia, na podstawie nagrania z internetu. Jerzy Jaśkowski myli się więc, mówiąc, że „nie trzeba żadnych badań robić!” (czas nagrania 03:26). Przeciwnie, warto je robić, jeśli stan zdrowia budzi wątpliwości.

„Medycyna” ortomolekularna to nienaukowa metoda

Dalej w nagraniu Jerzy Jaśkowski mówi: „większość chorób występuje z powodu niedoborów takich czy innych pierwiastków czy związków. A te z kolei są spowodowane nie tylko przewodem stanem zapalnym przewodu pokarmowego, ale także brakami w pożywieniu” (czas nagrania 04:43).

Powyższe słowa to przykład tzw. „medycyny” ortomolekularnej – nurtu, o którym już wielokrotnie (1, 2, 3) pisaliśmy na łamach Demagoga. Szuka ona źródła wszystkich chorób (w tym również tych wywołanych przez czynniki zakaźne, genetyczne itp.) w niedoborach podstawowych składników pożywienia. Nurt ten uznawany jest za podejście nienaukowe. Przede wszystkim dlatego, że nie dostarcza wystarczających dowodów na poparcie swoich tez.

Jerzy Jaśkowski nie myli się natomiast w tym, że niedobory pokarmowe są zazwyczaj spowodowane nieprawidłowym żywieniem i nie występują zwykle u osób mających zdrową dietę. Istotnie, jak podaje Harvard Health Publishing (jednostka Harvard Medical School), zbilansowana, urozmaicona, zdrowa dieta pozwala zapobiegać niedoborom i zmniejsza ryzyko zachorowania na wiele schorzeń.

Rośliny trzeba bardziej nawozić? To niewskazane

Mężczyzna nie ma racji w tym, że wszystkie pierwiastki, których potrzebuje organizm, powinny się znajdować w nawozach stosowanych przy uprawie roślin spożywczych, człowiek czerpie bowiem te składniki z różnych źródeł. Jerzy Jaśkowski mówi: „od dwóch pokoleń rolnicy sypią na pola tylko nawozy NPK. Czyli 3 pierwiastki, a do budowy ludzkiego ciała potrzeba około 100 pierwiastków. Czyli wyjaławiamy własne organizm z podstawowego materiału budulcowego” (czas nagrania 04:05).

Nawozy NPK to wieloskładnikowe preparaty, które zawierają azot (N), fosfor (P) oraz potas (K) w takiej postaci chemicznej, która może zostać przyswojona przez roślinę. Jak podaje Smithsonian Environmental Research Center:

„Istnieje 16 pierwiastków chemicznych, o których wiadomo, że są ważne dla wzrostu i przetrwania roślin. Można je podzielić na niemineralne i mineralne składniki odżywcze. Niemineralne składniki odżywcze znajdują się w powietrzu i wodzie. Są to wodór (H), tlen (O) i węgiel (C). Składniki mineralne pochodzą z gleby. […]

Nawóz nie zawsze jest potrzebny, ponieważ zwykle w glebie jest wystarczająco dużo pierwiastków potrzebnych roślinie”.

Smithsonian Environmental Research Centerkomentarzu na stronie

Nadmiar nawozu jest niepotrzebny i szkodliwy

Jak wynika z powyższych informacji, rośliny nie potrzebują podawania do gleby wszystkich potrzebnych im pierwiastków. Nawozy dostarczają im zwykle tylko tych najbardziej kluczowych składników, dzięki czemu pobudzają ich wzrost. Nadmierne nawożenie gleb wcale nie jest wskazane. Jak podano w materiałach edukacyjnych, przygotowanych przez Master Gardeners of El Dorado County – grupę działającą pod egidą University of California:

„Nadmiar nawozu zmienia glebę, tworząc zbyt wysokie stężenie soli, co może zaszkodzić pożytecznym mikroorganizmom glebowym. Przenawożenie może prowadzić do nagłego wzrostu roślin z niewystarczającym systemem korzeniowym, który nie jest w stanie zapewnić roślinie odpowiedniej ilości wody i składników odżywczych”.

Master Gardeners of El Dorado County, University of California,materiałach edukacyjnych

Nadmierne nawożenie nie jest też korzystne dla środowiska. North Dakota State Universitypublikacji pt. „Środowiskowy wpływ nadmiaru nawozów i obornika na jakość wody” podaje:

„Roślinne substancje odżywcze przedostają się z obornika i nawozów do jezior oraz strumieni poprzez spływy i erozję gleby. Ogólnie rzecz biorąc, kiedy wzrastają wskaźniki azotu (N) i fosforu (P), większe ilości N i P dostępnych dla roślin przemieszczają się wraz z wodą. Odpływ z pola wody zawierającej dużo N i P zwiększa ryzyko zanieczyszczenia strumieni, mokradeł i jezior”.

North Dakota State Universitypublikacji na temat wpływu nawozów i obornika na jakość wód

Cukrzycy nie leczy się „kwaśnym mlekiem”

Dalsza część materiału dotyczy „leczenia” cukrzycy: „Cukrzyca typu drugiego, występująca przeważnie u osób starszych, ale teraz coraz częściej u młodych, jest spowodowana tylko i wyłącznie niedoborem odpowiednich bakterii. W Anglii stosuje się takie zabiegi, że wstrzykuje się raz na sześć tygodni taką porcję bakterii dobrych. To kosztuje około tysiąca funtów i cukrzyca jest wyleczona. To samo możemy zrobić, pijąc kwaśne mleko” (czas nagrania 5:51).

Podane przez Jerzego Jaśkowskiego informacje nie są prawdziwe. Cukrzyca typu II może mieć złożone tło przyczynowe. Owszem, badania znalazły istotne powiązanie pomiędzy składem mikroorganizmów zasiedlających jelito a występowaniem objawów cukrzycy, ale do tej pory nie rozstrzygnięto, czy zmieniony skład jest bezpośrednią przyczyną zmian patologicznych, czy też ich skutkiem.

Zaburzony skład mikroorganizmów może wynikać m.in. z nieprawidłowej diety. Ta zaś w potwierdzony sposób koreluje z występowaniem cukrzycy typu II. Innymi słowy, przedstawione przez Jerzego Jaśkowskiego wnioskizbyt uproszczone, a nieprawdą jest to, że cukrzyca „jest spowodowana tylko i wyłącznie niedoborem odpowiednich bakterii” (czas nagrania 5:51).

Należy też podkreślić, że kwaśne mleko nie leczy z cukrzycy. Produkty fermentowane są rekomendowanym składnikiem zdrowej diety, ale nie należy im przypisywać właściwości leku.

Czym jest „prawdziwe” mleko? Definicja podana przez Jaśkowskiego jest nieprawidłowa

nagraniu Jerzy Jaśkowski porusza również ogólne tematy związane z mlekiem: jego definiowaniem, działaniem i rozpoznawaniem jego właściwości (czas nagrania 00:04). Mówi bowiem: „Definicja mleka jest następująca: produkt od krowy, który nie przekracza 41 stopni. Czyli to wszystko, co państwo kupujecie kartonikach, w celofanowych workach i tak dalej, to nie jest mleko. To jest produkt mlekozastępczy. Czyli innymi słowy, proszę, jeżeli przyjdziecie do lekarza czy do dietetyka i powie wam, że mleko możecie pić albo mleka nie możecie pić, to od razu uciekajcie od takiej osoby, bo to znaczy, że ona nie ma pojęcia, co mówi. Mleko to jest tylko produkt od krowy, a nie to, co się sprzedaje w wielkogabarytowych sklepach” (czas nagrania 00:04).

Definicja mleka jest zupełnie inna, niż przedstawił to Jerzy Jaśkowski. Zgodnie z regulacjami Unii Europejskiej, termin »mleko « oznacza wyłącznie normalną wydzielinę z gruczołu mlekowego uzyskaną z jednego lub więcej dojeń, bez dodatków do niej lub ekstrakcji z niej”. Do powyższej definicji dodano:

„Termin »mleko « może być używany:

  1. w przypadku mleka poddanego obróbce bez zmiany jego składu lub w przypadku mleka, którego zawartość tłuszczu jest znormalizowana zgodnie z częścią IV;
  2. w połączeniu ze słowem lub słowami określającymi rodzaj, klasę, pochodzenie i/lub zamierzone zastosowanie takiego mleka lub opisujące fizyczną obróbkę lub modyfikację składu, której zostało poddane, pod warunkiem że modyfikacja ogranicza się do dodania i/lub wycofania naturalnych składników mleka”.

Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 1308/2013

Mleko można pasteryzować i odtłuszczać – nadal pozostanie „prawdziwym” mlekiem

Powyższe regulacje oznaczają: po pierwsze, że – zgodnie z prawem Unii Europejskiej – mlekiem można nazwać tylko wydzielinę gruczołu mlekowego, a nie np. produkt uzyskany z migdałów, soi czy orzechów. Po drugie, wskazano tu, że mianem „mleko” można określić tylko taki surowiec, którego skład nie został zmieniony. Jednocześnie zaznaczono, że modyfikacją składu nie jest np. normalizowanie zawartości tłuszczu, czyli uzyskiwanie produktu finalnego, który ma ściśle określoną ilość tego składnika (np. odtłuszczanie mleka do 0,5 proc. zawartości tłuszczu).

Drugi ze wskazanych powyżej aspektów dotyczy łączenia terminu „mleko” z innymi określeniami. Kwestię tę wyjaśnia Wojewódzki Inspektorat Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych (WIJHARS) w Olsztynie:

„Nazwa »mleko « może być stosowana w połączeniu z wyrazem lub wyrazami oznaczającymi typ, klasę jakości, pochodzenie lub przeznaczenie takiego mleka lub opisującymi technologiczny proces jego przetworzenia lub zmianę składu, której zostało ono poddane, pod warunkiem że zmiana ta jest ograniczona do dodania lub usunięcia naturalnych składników mleka. […]

Następujące produkty są uznawane za mleko spożywcze:

  • surowe mleko – mleko, które nie zostało podgrzane do temperatury powyżej 40°C lub poddane obróbce mającej równoważny efekt,
  • mleko pełne znormalizowane lub nieznormalizowane – mleko poddane obróbce termicznej o zawartości tłuszczu co najmniej 3,50% (m/m) [masa do masy – przyp. Demagog],
  • mleko częściowo odtłuszczone – mleko poddane obróbce termicznej o zawartość tłuszczu od 1,50% (m/m) do 1,80% (m/m),
  • mleko odtłuszczone – mleko poddane obróbce termicznej o zawartości tłuszczu nie więcej niż 0,50% (m/m)”.

Wojewódzki Inspektorat Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych (WIJHARS) w Olsztynie w komentarzu na stronie

Mleko nie jest niezbędnym składnikiem diety, a pasteryzacja nie jest szkodliwa 

materiale słyszymy również: „jeżeli chcecie być zdrowi, musicie pić mleko od krowy” (czas nagrania 00:43).

Picie mleka nie jest warunkiem zachowania zdrowia. Mleko może stanowić zdrowy element dobrze zbilansowanej diety, jednak jego spożywanie nie jest konieczne dla zapewnienia organizmowi wszystkich kluczowych składników odżywczych.

W dalszej części nagrania Jerzy Jaśkowski wypowiada się na temat pasteryzacji mleka: „Kiedyś, na początku 1945 roku, w latach 50. duża część krów miała gruźlicę. I stąd była tak zwana pasteryzacja. Ale w tej chwili krów od co najmniej 20-30 lat, właściwie chyba od lat 70 krów z gruźlicą już w Polsce nie ma. W związku z czym pasteryzacja nie ma żadnego znaczenia zdrowotnego” (czas nagrania 0:50).

Polska została uznana za kraj wolny od gruźlicy bydła, ale nadal trwają programy zwalczania tej choroby u krów. Jednocześnie gruźlica nie jest jedyną przyczyną, z powodu której mleko powinno być pasteryzowane. Jak podaje Agencja Żywności i Leków (ang. Food and Drug Administration, FDA):

„Surowe mleko może być siedliskiem różnych patogenów groźnych dla człowieka, w tym E. coli O157:H7, Salmonella, Streptococcus spp. Yersinia enterocolitica, Campylobacter jejuni, Staphylococcus aureus, Listeria monocytogenes, Mycobacterium tuberculosis i Coxiella burnetti, aby wymienić tylko kilka”.

Agencja Żywności i Leków (FDA) w opracowaniu dotyczącym mitów na temat mleka

Pasteryzacja nie niszczy mleka, ale sprawia, że jest ono bezpieczniejsze

Jerzy Jaśkowski twierdzi, że: „mleko to jest zbiór około 200 enzymów i białek. Jeżeli podgrzejemy chociażby do temperatury 70 stopni, to one się wszystkie porozrywają, czyli to już nie są te białka, które nam są potrzebne” (czas nagrania 1:28).

Jak wskazuje Narodowe Centrum Edukacji Żywieniowej, Jerzy Jaśkowski myli się, gdy twierdzi, że podgrzewanie mleka sprawia, iż białka znajdujące się w jego składzie stają się bezużyteczne czy niepotrzebne dla organizmu człowieka. FDA podaje:

„Liczne badania wykazały, że pasteryzacja ma minimalny wpływ na jakość odżywczą mleka. […] Normalne mleko krowie zawiera ok. 3-3,5% białka całkowitego. Dwie główne grupy białek mleka to kazeina (ok. 80%) i białka serwatkowe (ok. 20%). Jakość białka w mleku pasteryzowanym nie różni się od mleka surowego”.

Agencja Żywności i Leków (FDA) w opracowaniu dotyczącym mitów na temat mleka

FDA konkluduje: „mleko pasteryzowane jest bezpieczniejsze niż mleko surowe”.

Podsumowanie

Mleko nie jest koniecznym składnikiem żywienia człowieka, ale może być zdrowym elementem dobrze zbilansowanej diety. Nie należy go jednak traktować jako leku. Dolegliwości zdrowotne oraz wątpliwości związane ze stanem zdrowia należy konsultować ze specjalistą, a nie – polegać na poradnictwie lekarza zawieszonego w prawach wykonywania zawodu.

*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Pomóż nam sprawdzać, czy politycy mówią prawdę.

Nie moglibyśmy kontrolować polityków, gdyby nie Twoje wsparcie.

Wpłać