Czas czytania: około min.

Mariupol oswobodzony od nazistów? Prorosyjska dezinformacja!

11.04.2022 godz. 12:01

Nagrania przedstawiające kobiety dziękujące żołnierzom są wyrwane z kontekstu.

Fake news w pigułce

  • W mediach społecznościowych popularność zyskuje krótkie nagranie, na którym kobiety z Mariupola są wdzięczne rosyjskim żołnierzom za „wyzwolenie” miasta od – jak głoszą opisy – „ukraińskich nazistów”. 
  • Nagranie jest wykorzystywane w rosyjskiej propagandzie do legitymizacji działań rosyjskich wojsk i ocieplenia ich wizerunku. Federacja Rosyjska nie prowadzi „operacji wyzwoleńczej od nazistów”, lecz regularną wojnę przeciwko Ukrainie. Konflikt wiąże się z atakami na ludność (w tym celowymi i brutalnymi) oraz infrastrukturę cywilną.

W ramach rosyjskiej propagandy powstaje wiele materiałów, które mają legitymizować działania rosyjskich wojsk w Ukrainie i przedstawiać je w pozytywnym świetle. Jednym z przykładów jest film, w którym dwie kobiety dziękują żołnierzom Federacji Rosyjskiej. Nagranie zostało wykorzystane do promowania poglądu wyzwolenia wschodniej części kraju od „nazistów”.

Zrzut ekranu wpisu na Facebooku, do którego dołączono nagranie. Na filmie znajduje się uśmiechnięta kobieta ubrana w czarną kurtkę i czerwoną bluzę w towarzystwie dwóch żołnierzy z bronią. Wpis uzyskał ponad 100 reakcji i ponad 80 udostępnień.

Źródło: www.facebook.com

Wdzięczni mieszkańcy Mariupola? W krzywym zwierciadle propagandy

Wykorzystanie audiowizualnych treści na masową skalę w dezinformacji może być wysoce skuteczne. W rosyjskojęzycznej części internetu dochodzi do prób wyeksponowania przed kamerami wdzięczności kobiet z Mariupola.

Informacje na ten temat pojawiają się na kanałach na Telegramie czy VKontakte oraz w niektórych rosyjskich mediach (np. smolensk-i.ru). Prezentują one obraz wojny z perspektywy separatystów. Takie narracje są przejmowane również przez niektórych polskich internautów.

Na filmie kobiety odnosiły się pozytywnie do rosyjskich żołnierzy, pozując przed kamerami. Jedna z nich opowiadała żołnierzom o trudnej sytuacji w mieście i oczekiwaniu na pokój, prosząc na koniec o wspólne zdjęcie. Inna mieszkanka Mariupola pozwala rosyjskim żołnierzom pogłaskać swojego psa. Czy to oznacza, że miasto zostało przez nich „wyzwolone”? Filmy pozbawione odpowiedniego kontekstu mogą zakrzywiać obraz sytuacji. 

Mariupol to miejscowość na wschodzie Ukrainy w obwodzie donieckim, którą przed wojną zamieszkiwało ok. 450 tys. ludzi. Z sondaży z 2017 roku wynikało, że 59 proc. badanych deklarowało się jako Ukraińcy, a 33 proc. jako Rosjanie. Po wojnie te proporcje – w wyniku działań podejmowanych przez Federację Rosyjską – mogą ulec zmianie.

Tysiące Ukraińców ewakuowało się z Mariupola. Według świadków niektórzy są przymusowo przesiedlani do Rosji. Wielu ludzi ukryło się w schronach w oczekiwaniu na zakończenie walk, często bez dostępu żywności czy wody. Trudno nazwać to „dawaniem wolności” – jak to głosiły wpisy w mediach społecznościowych – nawet jeżeli przyjmie się, że jakaś część mieszkańców faktycznie popiera rosyjskie działania.

Rosyjska inwazja to nie „operacja przeciw nazistom” ani „misja pokojowa Putina”. To brutalna wojna przeciw Ukrainie

W Ukrainie toczy się wojna, której nie można nazywać „wyswobodzeniem od nazistów”. Neonazistowskie ugrupowania nie mają szerokiego poparcia w ukraińskim społeczeństwie. Istnieją, jak i wiele innych ekstremistycznych organizacji w różnych państwach na świecie. Mimo że problem jest realny, to rosyjska dezinformacja stara się zmienić spojrzenie na ten temat dla osiągnięcia własnych celów w Ukrainie. 

Odpowiedzialność za destabilizację Ukrainy ponosi Federacja Rosyjska, która od kilkunastu lat podejmowała różne działania hybrydowe przeciwko ukraińskim władzom. Inwazja na Ukrainę została zainicjowana 24 lutego 2022 roku przez rosyjskiego prezydenta Władimira Putina, a działania hybrydowe – w tym m.in. dezinformacja – są kontynuowane, by przedstawić Ukrainę i zaprzyjaźnione z nią państwa jako prowokatorów.

Ataki na ludność cywilną w Mariupolu i Buczy. Dezinformacja chce odwrócić od nich uwagę!

W czasie trwającej wojny dochodzi do zabijania ludności cywilnej i niszczenia cywilnej infrastruktury, co w świetle prawa międzynarodowego może zostać uznane za zbrodnie wojenne. Amnesty International wskazuje, że w Mariupolu dochodziło do celowych ataków na ludność cywilną, a miasto doznało poważnych zniszczeń, o czym informują m.in. świadkowie wydarzeń.

Pod koniec marca agencja Reuters przekazała, że w czasie oblężenia miejscowości mogło zginąć ok. 5 tys. ludzi. Rada miasta Mariupol informowała, że wojska rosyjskie przy użyciu mobilnych krematoriów próbują ukryć fakt zabijania cywili.

W sieci pojawiło się wiele doniesień o brutalności rosyjskich żołnierzy. Z jednej z relacji, którą przechwyciła Służba Bezpieczeństwa Ukrainy, wynikało, że czeczeńscy żołnierze z rosyjskiej armii przebywający w Mariupolu urządzili sobie „safari” na 13-letniej Ukraińce, goniąc ją i strzelając jej w nogi.

Wiele dyskusji wywołuje także mord dokonany na cywilach w Buczy, w której zabito co najmniej 300 cywili, w tym wielu w bardzo brutalny sposób. Federacja Rosyjska próbuje promować narracje, które zrzucają z nich odpowiedzialność za masakrę, jednak – jak możesz przeczytać w jednej z naszych analiz – zawiera ona liczne niespójności.

Podsumowanie

Działania rosyjskich wojsk w Ukrainie nie są „specjalną operacją wyzwoleńczą” przeciw nazistom czy też „misją pokojową”. Wiele materiałów rozpowszechnianych w sieci ma na celu legitymizację i ocieplenie wizerunku rosyjskich żołnierzy, stąd też warto zastanowić się kilka razy przed udostępnieniem takich materiałów, by nieświadomie nie stać się „narzędziem” wykorzystywanym do dezinformacji na temat wojny.

*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Podobał Ci się artykuł? Pomóż nam dzielić się prawdą!

Możesz śmiało rozpowszechniać ten artykuł na swojej stronie internetowej. Pamiętaj o podaniu źródła. Sprawdź jak możesz udostępniać.

Wpłać darowiznę i działaj z nami!

lub