Nie, kaszel nie uratuje cię przed zawałem

Czas czytania: około min.

Nie, kaszel nie uratuje cię przed zawałem

28.11.2019 godz. 16:41

Metoda promowana przez nierzetelne portale może być w rzeczywistości groźna dla zdrowia.

21 listopada 2019 r. na Facebooku na portalu Wybieram Zdrowie udostępniony został artykuł z instrukcją, jak reagować w razie ataku serca. Post uzyskał ponad 680 udostępnień oraz ponad 180 reakcji. 

Artykuł, o którym mowa, został opublikowany na stronie wybieram-zdrowie.com. Artykuł sugeruje, że podczas ataku serca należy wykonać bardzo głęboki oddech oraz zacząć kaszleć głęboko i długotrwale. Takie zachowanie według anonimowego autora artykułu spowalnia serce, utrzymuje krążenie krwi oraz pomaga przywrócić normalny rytm serca. Poniżej cytujemy ten fragment artykułu, który odnosi się do proponowanego zachowania podczas ataku serca: 

Jak możesz przetrwać atak serca na własną rękę, dopóki nie otrzymasz pomocy? Ponieważ wiele osób jest samotnych, gdy przychodzi zawał serca zostają bez pomocy. Osoba, której serce nie bije odpowiednio i która czuje, że za chwilę straci przytomność, ma tylko około 10 sekund, zanim to nastąpi.

Te ofiary mogą sobie pomóc, wielokrotnie ciężko kaszląc. Przed każdym kaszlem należy wykonać bardzo głęboki oddech, a kaszel musi być głęboki i długotrwały, podobnie jak przy wytwarzaniu plwociny z głębi klatki piersiowej. Oddech i kaszel muszą być powtarzane co dwie sekundy bez przerwy, dopóki pomoc nie dotrze lub dopóki serce nie zabije normalnie.

Głębokie, długie oddechy dostarczają więcej tlenu do płuc, a tym samym do organizmu i do mózgu. Gwałtowne ruchy przy kaszlu spowalniają serce i utrzymują krążenie krwi. Nacisk na serce pomaga również przywróć normalny rytm serca. W ten sposób możesz pomóc sobie w razie ataku serca zanim trafisz do najbliższego szpitala.

W artykule nie podano ani daty publikacji ani autora. Nie zawiera on też odwołań do żadnych źródeł. 

Porady na temat tego, że podczas ataku serca należy kaszleć pojawiły się w internecie już kilkanaście lat temu. W 2005 r. pisał o tym portal nowiny24.pl. Poniżej prezentujemy screen publikacji pochodzącej sprzed przeszło 14 lat, znajdującej się na stronie nowiny24. 

Inspiracją do powstania tej informacji mógł być  artykuł z 1998 roku napisany przez  prof. Tadeusza Petelenza ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach oraz innych uczonych. Sugerowano w nim, że w przypadkach pacjentów uświadomionych co do wczesnych objawów zagrażających życiu epizodów Zespołu Morgagniego-Adamsa-Stokesa (krótkie, najczęściej powtarzające się zasłabnięcia lub utraty przytomności, spowodowane zatrzymaniem lub skrajnym spowolnieniem pracy serca), zastosowanie „kaszlowej” odmiany CPR (resuscytacja krążeniowo-oddechowa) może przynieść efekt w postaci nieutracenia świadomości.

Badania profesora Petelenza nie uzyskały powszechnej akceptacji w środowisku naukowym. Ich praktyczne zastosowanie zakwestionował m.in. prof. Leo Bossaert. Negatywnie odniosła się do nich także Belindy Linden (ówczesna szefowa działu informacji medycznej Brytyjskiej Fundacji Kardiologicznej), która uznała, że nie ma żadnych przekonujących dowodów opartych na kontrolowanych badaniach, które sugerowałyby, iż intensywne kasłanie wiązałoby się z jakimikolwiek korzyściami, gdy ma się atak serca, a w związku z tym, nie może być to rekomendowane jako jeden ze środków pierwszej pomocy. Do sprawy odniosło się American Heart Association, twierdząc, że w większości przypadków zawałów, zachowanie polegające na gwałtownym kasłaniu może być bardzo niebezpieczne. Stwierdziło, że zachowanie to jest dopuszczalne tylko przy niektórych schorzeniach i w bardzo konkretnych warunkach szpitalnych, gdy pacjent jest stale monitorowany odpowiednią aparaturą, a kasłanie nadzorowane przez personel medyczny. 

Omawiana metoda jest stosowana rzadko i tylko w szpitalu pod nadzorem lekarzy. Wyłącznie pod okiem specjalisty i odpowiednich przyrządów pomiarowych można stwierdzić, z jakim rodzajem schorzenia mamy do czynienia. W przypadkach poważnych zaburzeń utrzymanie krążenia przez kilka sekund dłużej za pomocą kaszlnięcia daje lekarzom czas do zastosowania defibrylatora. Musi to jednak przebiegać pod nadzorem. Ze względu na to, że opisywana metoda może być stosowana rzadko i tylko w specyficznych okolicznościach oraz biorąc pod uwagę fakt, że w większości przypadków jest niebezpieczna, uznajemy artykuł jako fałszywy. 

Groźny fake news

Internet pełen jest metod leczniczych o niepotwierdzonej skuteczności lub takich, które wprost mogą stanowić zagrożenie dla naszego zdrowia lub życia. Powyżej omawiamy zaledwie jeden z takich przykładów. Niestety, pomimo starań fact-checkerów z całego świata nie tracą one na swojej sile. Przed kaszlem jako domową metodą leczenia zawału przestrzegał już swego czasu portal Snopes, a rok temu pisał o niej na swoich łamach Konkret24. Nie zmienia to faktu, iż co jakiś czas powraca ona jako rozpowszechniający się viral. Na szczególną niekorzyść działa tu fakt, iż podobnego typu treści przedstawiane są jako metody ratujące życie, a w związku z tym autorzy proszą o maksymalne ich rozpowszechnienie wśród swoich znajomych. Nie inaczej jest w tym przypadku.

Powiedz to jak największej liczbie osób! To może uratować ich życie!!!

Kardiolodzy mówią: „Jeśli ktoś, kto otrzyma tę wiadomość, wyśle ​​ją do 10 osób, można założyć się, że każdy ratuje co najmniej jedno życie”.

Zamiast przesyłać dowcipy, wiadomości WhatsApp i zdjęcia, prosimy o przesłanie lub udostępnienie tego tekstu. Ta prosta wiedza może uratować życie twoje, kogoś z rodziny lub życie najbliższego przyjaciela.

Jeśli ta wiadomość do ciebie przychodzi więcej niż jeden raz, nie denerwuj się, proszę. Zamiast tego powinieneś być szczęśliwy, że masz wielu przyjaciół, którzy troszczą się o ciebie.

Zapamiętaj, jak radzić sobie z ATAKIEM SERCA.

Nie zapomnij udostępnić!

Każda sytuacja, w której artykuł sam „przypomina” czytelnikowi o jego udostępnieniu dalej, powinna zapalić nam żółte światło ostrzegawcze w kontekście jego wiarygodności. Zwłaszcza, kiedy prosi się o to w sposób tak nachalny.

Co robić w przypadku podejrzenia zawału?

Jeśli podejrzewamy u siebie lub wśród bliskich, że mógł nastąpić zawał serca, a także jeśli wyczuwamy zaburzenia rytmu pracy serca, należy NATYCHMIAST skontaktować się z pogotowiem pod numerem alarmowym 999 lub 112. W przypadku kierowania samochodem, powinniśmy natychmiast zjechać na pobocze i nie próbować na własną rękę dojechać do szpitala z uwagi na ryzyko utraty przytomności i spowodowania wypadku. W przypadku zatrzymania krążenia należy rozpocząć resuscytację krążeniowo-oddechową prowadzoną aż do przyjazdu karetki.

Nie należy bagatelizować bólu w klatce piersiowej, gdyż od tego, jak szybko otrzymamy profesjonalną pomoc, w dużej mierzy zależą nasze dalsze rokowania. Zgodnie z informacjami Instytutu Kardiologii co trzecia osoba z zawałem serca umiera nagle przed dotarciem do szpitala, a łącznie w ciągu pierwszego miesiąca od zachorowania umiera połowa pacjentów.

Choroby układu krążenia niezmiennie pozostają główną przyczyną zgonów Polaków. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego w 2017 roku w ich wyniku umarło ponad 167 tys. osób.

 

*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Podobał Ci się artykuł? Pomóż nam dzielić się prawdą!

Możesz śmiało rozpowszechniać ten artykuł na swojej stronie internetowej. Pamiętaj o podaniu źródła. Sprawdź jak możesz udostępniać.

Wpłać darowiznę i działaj z nami!

lub