Czas czytania: około min.

WHO nie porównuje COVID-19 do grypy, nie odradza lockdownów i noszenia maseczek

16.10.2020 godz. 18:30

W tekstach powiela się manipulacje oficjalnym przekazem.

W ostatnich dniach sieć zalewa fala fałszywych informacji na temat Światowej Organizacji Zdrowia, co prowadzi często do bezpodstawnego dyskredytowania tej instytucji poprzez zarzucanie jej hipokryzji. Co więcej, wiadomości te sprzyjają pogłębianiu szkodliwych poglądów charakteryzujących się lekceważeniem zagrożenia w związku z pandemią choroby COVID-19. 

Niniejsza analiza skupia się na rozpoznaniu trzech bardzo popularnych, a jednocześnie fałszywych twierdzeń na temat Światowej Organizacji Zdrowia. Dzieli się ona na trzy części:

  1. Fałszywe twierdzenie: WHO porównała oficjalnie śmiertelność COVID-19 do grypy,
  2. Fałszywe twierdzenie: WHO przestrzega przed wprowadzeniem lockdownów,
  3. Fałszywe twierdzenie: WHO nie zaleca noszenia maseczek ochronnych.

W każdej z części omówiony zostanie przypadek manipulacji przekazem Światowej Organizacji Zdrowia, a następnie zaprezentowane zostanie prawdziwe stanowisko wraz z poszerzonym kontekstem.

 

FAKE NEWS w pigułce

Fałszywe informacje zakładają, że WHO porównała COVID-19 do grypy ze względu na śmiertelność. Nie jest to prawdą, ponieważ ani WHO, ani żaden z jej przedstawicieli nie stwierdził, że można porównywać te choroby na tej płaszczyźnie.

Według analizowanych artykułów wskaźnik IFR jest zbliżony w przypadku obu chorób. W rzeczywistości wskaźnik ten dla COVID-19 jest od 13 do 20 razy wyższy niż w przypadku grypy sezonowej.

W myśl fałszywych doniesień WHO w przeszłości doradzała wprowadzanie twardych lockdownów (blokad) na czas pandemii, a teraz nie zaleca tego typu praktyki. W rzeczywistości WHO nigdy nie zalecała twardych blokad jako głównego środka walki z pandemią.

Nieprawdziwe wiadomości pojawiające się w sieci sugerują, że WHO odradza noszenie maseczek w ramach ochrony na czas pandemii. Jest to nieprawdziwa informacja, która opiera się na przywoływaniu nieaktualnych informacji, z pominięciem kontekstu. W rzeczywistości WHO zaleca noszenie maseczek.

Fałszywe twierdzenie nr 1: WHO oficjalnie porównała śmiertelność COVID-19 do grypy

Fałszywe wiadomości o tym, jakoby WHO oficjalnie porównała śmiertelność COVID-19 do grypy, pojawiły się na stronach, takich jak NajwyższyCzas! oraz Mrenigmatis. Liczne kopie tych doeniesień udostępniano też na Facebooku. Przytoczenie niektórych treści bez szerszego kontekstu doprowadziło również do dobudowania wielu teorii spiskowych wokół tematu pandemii.

 

Źródło: www.facebook.com

 

Skąd wiadomo, że treść jest fałszywa? Relacje na ten temat sięgają do wypowiedzi dr. Michaela Ryana, który podczas nadzwyczajnej sesji przedstawicieli Światowej Organizacji Zdrowia zorganizowanej 5 października 2020 roku wypowiedział następujące słowa: 

Nasze najlepsze szacunki mówią, że około 10 proc. światowej populacji mogło być zarażonych tym wirusem. To pozostaje zróżnicowane w zależności od państw, urbanizacji, różnic między poszczególnymi grupami. Ale to oznacza również, że ogromna większość świata pozostaje zagrożona. Wiemy, że pandemia będzie trwać i będzie ewoluować.

Przytoczone przez Michaela Ryana „10 proc.” oszacowano na podstawie średniej wyciągniętej z badań przeciwciał poprowadzonych na całym świecie. Jest to liczba szacunkowa, o czym wspomniała później na sesji rzeczniczka WHO, dr Margaret Harris. W żadnym momencie sesji ani w oświadczeniach nie stwierdzono, że poziom śmiertelności choroby COVID-19 jest podobny do grypy. 

Mimo to autorzy fałszywych treści postanowili wyliczyć 10 proc. ze światowej populacji, by na tej podstawie obliczyć wskaźnik śmiertelności IFR, co było kompletnym zignorowaniem „szacunkowego” charakteru przekazu. Jednocześnie celem postawienia tego typu tezy było zrównanie zagrożenia dwóch różnych chorób, czego nie można robić ze względu na odmienne cechy patogenów. 

Prawdziwe stanowisko WHO w sprawie śmiertelności COVID-19 

Stanowisko WHO w sprawie COVID-19 jest jasne i niezmienne od początku pandemii, o czym można się przekonać, czytając sekcję Q&A: Influenza and COVID-19 – similarities and differences na stronie organizacji. Czytamy tam, że COVID-19 i grypa atakują układ oddechowy, jednak ze względu na szybkość transmisji i wskaźnik reprodukcji wirusa choroby te należy traktować w sposób odmienny. Istnieją także różnice w kwestii śmiertelności, jednak jej obraz wciąż nie został rozpoznany. Jak wyjaśnia niezmiennie Światowa Organizacja Zdrowia już od marca 2020 roku:

Śmiertelność w przypadku COVID-19 wydaje się wyższa niż w przypadku grypy, zwłaszcza grypy sezonowej. Chociaż pełne zrozumienie prawdziwej śmiertelności COVID-19 zajmie trochę czasu, dane, które posiadamy do tej pory, wskazują, że surowy współczynnik umieralności (liczba zgłoszonych zgonów podzielona przez zgłoszone przypadki) wynosi 3-4 proc., wskaźnik śmiertelności infekcji (liczba zgłoszonych zgonów podzielona przez liczbę zakażeń) będzie niższy. W przypadku grypy sezonowej śmiertelność jest zwykle znacznie poniżej 0,1 proc. Jednak śmiertelność w dużej mierze zależy od dostępu do opieki zdrowotnej i jej jakości

W publikacji naukowej pt. „Estimating mortality from COVID-19” opracowanej przez Światową Organizację Zdrowia czytamy, że na podstawie danych serologicznych z całego świata i wskaźnika IFR (liczba zgonów/liczba przypadków x 100 – wyrażony w procentach) śmiertelność z powodu COVID-19 można szacować na poziomie od 0,5 do 1 proc., ale wciąż nie jest to pewne. WHO uwzględnia, że w celu lepszego poznania choroby należałoby obliczyć precyzyjne wskaźniki śmiertelności dla poszczególnych grup ryzyka, gdyż odda to obraz zagrożenia w zdecydowanie lepszym stopniu. W dalszym ciągu jest to trudne do osiągnięcia, ponieważ nie jest łatwo zidentyfikować wszystkie przypadki zakażeń i wszystkie przypadki zgonów, których liczba na całym świecie jest raczej zaniżana. 

Według badań wskaźnik IFR dla COVID-19 wynosi 0,68 proc. (waha się on między 0,53 proc. a 0,82 proc). Jak wyjaśnił w wątku na Twitterze Christophe Fraser, epidemiolog z Uniwersytetu Oksfordzkiego, ogólne oszacowanie IFR dla grypy sezonowej wynosi około 0,04 proc. Wskaźniki IFR wskazują, że COVID-19 jest od 13 do 20 razy bardziej śmiertelny niż grypa sezonowa.

Dodatkowy kontekst – jak poważnym zagrożeniem jest COVID-19?

COVID-19 i grypa posiadają podobieństwa w zakresie objawów, ale nie są to choroby stanowiące identyczne zagrożenie. Zwłaszcza w pierwszych etapach rozprzestrzeniania się tej pierwszej choroby świat nie znał skutecznych sposobów walki z patogenem oraz leków skutecznie łagodzących przebieg choroby. Do tej pory nie ma dostępnej powszechnie w 100 procentach przebadanej szczepionki, która pozwalałby zminimalizować przypadki śmiertelne. 

Ogólny wskaźnik IFR nie jest jedynym ani głównym wyznacznikiem dla wprowadzania obostrzeń i postrzegania zagrożenia w kontekście medycznym, mimo to w środowiskach laickich często próbuje się to czynić właśnie przez ten pryzmat. Zdecydowanie większy wpływ w tym zakresie mają czynniki, takie jak tempo rozprzestrzeniania się koronawirusa SARS-CoV-2 i dostępność środków medycznych/szczepień, co ma znaczenie w dużej skali. 

Na pierwszy rzut oka działania z zakresu zarządzania kryzysowego związane z koronawirusem SARS-CoV-2 mogą wydawać się niezrozumiałe, lecz zwykle patogeny o charakterze pandemicznym nie cechują się dużym poziomem śmiertelności, a szybkim tempem rozprzestrzeniania, co w dużej skali prowadzi do zwiększenia całkowitej liczby zgonów. Odkąd wiele państw wdrożyło regulacje z zakresu dystansowania społecznego i nauczyło się w pewnym stopniu radzić sobie z pandemią, zaczęto obserwować spadek liczby zgonów. Zignorowanie wszelkich zaleceń mogłoby wiązać się z ponownym wzrostem przypadków śmiertelnych. 

Należy zwrócić uwagę na liczbę przypadków zgonów z powodu COVID-19. We Włoszech, gdzie do pewnego momentu mieszkańcy lekceważyli zalecenia, odnotowano wzorst zgonów szczególnie na początku pandemii. Dopiero po wprowadzeniu twardych obostrzeń, do których z czasem obywatele przywykli, udało się opanować sytuację epidemiologiczną. Jak podaje ISTAT, liczba zakażeń zgłoszonych we Włoszech była najwyższa w marcu i wynosiła 113 011 przypadków (najwięcej 20 marca). W kwietniu odnotowano 94 257 przypadków COVID-19, jednakże wiele zgonów mających miejsce w tym miesiącu dotyczyło osób zdiagnozowanych w marcu. Najbardziej istotną kwestią jest porównanie liczby zgonów z 2020 roku do średniej z lat 2015-2019. Jak czytamy w raporcie ISTAT, w marcu 2020 roku miało miejsce 26 350 zgonów więcej niż średnia w tym miesiącu w latach 2015–2019. W kwietniu natomiast było to 16 283 zgonów więcej niż średnio w tym miesiącu w latach 2015-2019.

Od momentu pojawienia się tej choroby z powodu zachorowania zmarło już ponad 1,08 mln ludzi. Z kolei ciężką postać grypy, która kończy się śmiercią, przechodzi rocznie 290-650 tys. ludzi. Częstym argumentem osób podważających pandemię i istnienie koronawirusa SARS-CoV-2 jest „porównajcie statystyki zgonów z lat poprzednich”. Na przykładzie Stanów Zjednoczonych widać dokładnie, jak wygląda krzywa zgonów, w porównaniu do lat poprzednich.

 

Źródło: www.healthfeedback.org

 

Francuski urząd statystyczny INSEE podaje, że w marcu i kwietniu 2020 roku zaobserwowano wzrost liczby zgonów o 25 proc. względem 2019 roku i o 16 proc. względem 2018 roku. Liczba zgonów w okresie marzec-kwiecień w poszczególnych latach wynosiła kolejno: 128 833 zgony (2020), 102 785 zgonów (2019) oraz 110 841 zgonów (2018).

 

Źródło: www.insee.fr

Źródło: www.insee.fr

 

Hiszpański publiczny instytut badawczy Carlos III Health Institute na wykresach prezentuje gwałtowny wzrost ogólnej liczby zgonów w okresie od 13 marca do 22 maja o 55 proc. względem oczekiwanej średniej liczby zgonów. W tym czasie zmarło 120 851 osób, choć w warunkach bez epidemii zakładano średnio 77 tys. zgonów, stąd też obecnie notuje się nadmiar o około 43 tys. zgonów.

 

Źródło: www.momo.isciii.es

 

Należy pamiętać, że grypa sezonowa, w przeciwieństwie do COVID-19, jest doskonale znaną nam chorobą. W 2020 roku (do 15 października) na grypę w Polsce zmarły 62 osoby. W poprzednich latach liczby zgonów z powodu tej choroby wyniosły odpowiednio: 2019 – 146, 2018 – 53, 2017 – 79, 2016 – 103, 2015 – 17. W samym 2020 roku (do 16 października) na COVID-19 zmarło natomiast 3 308 osób. 

Czytając treści na temat COVID-19, warto kierować się racjonalnym podejściem uwzględniającym powagę zagrożenia, a z drugiej strony – nie wpadać w panikę. Zadbanie o swoje zdrowie, przy jednoczesnym przestrzeganiu zaleceń dystansowania społecznego, może przyczynić się do znacznego zminimalizowania zagrożenia.

Fałszywe twierdzenie nr 2: WHO przestrzega przed wprowadzeniem lockdownów

Fałszywe doniesienia o tym, jakoby WHO zmieniła zdanie i przestrzegała przed blokadami, pojawiły się na stronach, takich jak Obserwator Ziemi oraz NajwyższyCzas!. Udostępnienia tych treści na Facebooku liczone są w tysiącach. 

 

Źródło: www.facebook.com

 

Światowa Organizacja Zdrowia nigdy nie przestrzegała przed lockdownami (blokadami) na wypadek sytuacji kryzysowych. Fałszywą informację stworzono poprzez zniekształcenie wypowiedzi dr. Davida Nabarro, który powiedział jedynie, że nie rekomenduje się lockdownów jako głównego środka zaradczego ze względu na jego negatywny wpływ na gospodarkę. Podczas wywiadu z „The Spectator” dr David Nabarro mówił:

W Światowej Organizacji Zdrowia nie opowiadamy się za blokadami jako podstawowym środkiem kontroli tego wirusa. Uważamy, że jedyny moment, w którym blokada jest uzasadniona, to kupienie czasu na reorganizację, przegrupowanie, przywrócenie równowagi zasobów, ochronę wyczerpanych pracowników służby zdrowia, ale w zasadzie wolelibyśmy tego nie robić.

Nigdy nie stwierdzono, że „odradza” się stosowanie lockdownów. Tłumaczono jedynie, że WHO nie opowiada się za tym rozwiązaniem jako podstawowym środkiem kontroli pandemii, co pozostaje spójne także z artykułem dr. Davida Nabarro pt. „Reflections about the middle path” opublikowanym kilka dni przed wywiadem, w którym badacz wyjaśnia, że państwa muszą znaleźć zrównoważoną ścieżkę w walce z patogenem. 

Prawdziwe stanowisko WHO w sprawie wprowadzania lockdownów

Światowa Organizacja Zdrowia nigdy nie twierdziła, że stosowanie lockdownów to najlepszy lub najgorszy sposób, zatem nie można mówić o jakiejkolwiek zmianie oficjalnego stanowiska. Na stronach WHO widnieją liczne wzmianki na temat lockdownów, które pojawiały się wcześniej (jeszcze przed opublikowaniem wywiadów), np. w sierpniu. Już 21 sierpnia 2020 roku w uwagach dyrektora generalnego Światowa Organizacja Zdrowia podawała:

Tak zwane blokady umożliwiły wielu krajom stłumienie transmisji i odciążenie ich systemów opieki zdrowotnej. Ale blokady nie są rozwiązaniem długoterminowym dla żadnego kraju. Nie musimy wybierać między życiem a środkami do życia ani między zdrowiem a gospodarką. To fałszywy wybór. Wręcz przeciwnie, pandemia przypomina, że ​​zdrowie i gospodarka są nierozłączne. WHO zobowiązuje się do współpracy ze wszystkimi krajami, aby przejść do nowego etapu bezpiecznego otwierania ich gospodarek, społeczeństw, szkół i przedsiębiorstw.

WHO nie zmieniła więc zdania na temat lockdownów. Podejście organizacji do wprowadzania blokad pozostaje takie samo. Decyzję o ich wprowadzaniu podejmowały natomiast poszczególne państwa, do czego nie przymuszano ich w sposób odgórny. Dla tych państw, które na zdecydowały się na ten krok, wydawano zalecenia w sprawie tempa łagodzenia obostrzeń.

Jeszcze wcześniej na ten temat wypowiadała się dr Maria Van Kerkhove w wywiadzie dla „The Telegraph”, który opublikowano 1 sierpnia 2020 roku:

Blokady nie są czymś, co zalecała WHO, ale musiały być stosowane w wielu krajach, ponieważ wybuchy pandemii rosły tak szybko (…). Mamy jednak nadzieję, że kraje nie będą musiały ponownie wprowadzać krajowych blokad.

Sięgając do jednych z najstarszych informacji, można zobaczyć, że nawet w momencie ogłoszenia kryzysu związanego z SARS-CoV-2 (tj. 30 stycznia 2020 roku) WHO również nie zalecała wprowadzania twardych lockdownów jako głównego środka zaradczego: 

Uznając, że przypadki zgłoszono w pięciu regionach WHO w ciągu jednego miesiąca, komitet zauważył, że wczesne wykrywanie, izolowanie i leczenie przypadków, śledzenie kontaktów i środki dystansowania społecznego – zgodnie z poziomem ryzyka – mogą przyczynić się do przerwania rozprzestrzeniania się wirusa. 

Dodatkowy kontekst – sukcesy w walce z pandemią bez twardych lockdownów

Wiele państw na świecie pokazało, że można kontrolować pandemię bez radykalnych obostrzeń, zamiast tego stosując aktywne testowanie (co dawało dobry obraz ognisk i skali pandemii), środki dystansowania i przepisy na poziomie lokalnym. Takie podejście sprawdziło się m.in. w Nowej Zelandii, na Tajwanie oraz w Wietnamie

Fałszywe twierdzenie nr 3: WHO nie zaleca noszenia maseczek ochronnych

W ostatnich dniach bardzo popularne staje głoszenie treści, w myśl których WHO miałaby nie zalecać noszenia maseczek. Twierdzenia tego typu pojawiły się np. na stronach Burbonik oraz NajwyższyCzas!, gdzie autorzy mieszali nieaktualne informacje z aktualnymi. Doprowadziło to do wprowadzania w błąd i dużego zdezorientowania odbiorców.

 

Źródło: www.facebook.com

 

Jaki jest stan faktyczny? Światowa Organizacja Zdrowia nigdy nie odradzała noszenia maseczek ze względu brak skuteczności. W pierwszych miesiącach pandemii nie rekomendowała ich z powodu braków wyposażenia w szpitalach oraz nieumiejętnego użytkowania maseczek przez społeczeństwo, o czym można przeczytać w nocie prasowej WHO z 6 marca 2020 roku. Dr N. Paranietharan powiedział:

Używanie maski może dać fałszywe poczucie ochrony zdrowym ludziom (…). Jeśli nie nosisz maski prawidłowo, dotykasz maski nieumytymi rękami lub usuwasz ją nieprawidłowo, możesz w rzeczywistości narazić się na większe ryzyko nieumyślnego przeniesienia zarazków i wywołania choroby u siebie lub innych.

Następnie dodał:

Jeśli jesteś zdrowy, oszczędzaj maski dla osób, u których występują objawy grypopodobne lub dla pracowników służby zdrowia i opiekunów osób chorych.

W końcowej części noty prasowej z marca można przeczytać, że zalecenie niestosowania masek wynikało ze wzrostu ich wykupowania, przez co w pierwszych miesiącach pandemii doszło do narażenia bezpieczeństwa pracowników służby zdrowia, którzy nie mieli dostępu do podstawowych środków ochrony. W dalszym ciągu zaleca się, by specjalistyczne maski medyczne (np. z filtrem N95) były używane przez środowiska lekarskie. 

Prawdziwe stanowisko WHO w sprawie noszenia maseczek ochronnych

Pierwotne zalecenia zmieniono, ponieważ braki wyposażenia w wielu państwach zostały uzupełnione, a na tapet w walce z pandemią wzięto czynnik, jakim jest rozprzestrzenianie się patogenu przez osoby, które nie mają żadnych objawów. Obecnie Światowa Organizacja Zdrowia zaleca noszenie maseczek jako jeden z kluczowych środków zaradczych w walce z pandemią. W sekcji pytań i odpowiedzi poświęconych maseczkom czytamy:

Maski zmniejszają potencjalne ryzyko narażenia na transmisję ze strony osoby zakażonej, niezależnie od tego, czy ma objawy, czy nie. Osoby noszące maski są chronione przed infekcją. Maski również zapobiegają dalszemu przenoszeniu choroby, gdy są noszone przez osobę zakażoną. Maski należy stosować w ramach kompleksowego działania na zasadzie „Zrób to wszystko!”, czyli podejścia obejmującego: dystans fizyczny, unikanie tłoków, zamkniętych pomieszczeń i bliskich kontaktów, poprawę wentylacji, mycie rąk, zakrywanie ust podczas kichania i kaszlu, i inne.

Użycie samej maski jest niewystarczające, aby zapewnić odpowiedni poziom ochrony. Należy również zastosować inne środki na poziomie osobistym i społecznym, aby powstrzymać przenoszenie wirusów układu oddechowego. Niezależnie od stosowania maski przestrzeganie higieny rąk, dystans fizyczny i inne środki zapobiegania oraz kontroli zakażeń (IPC) mają kluczowe znaczenie dla zapobiegania przenoszeniu COVID-19 z człowieka na człowieka.

Dodatkowy kontekst – dlaczego używanie maseczek może pomóc w czasie pandemii? 

Odróżnienie osób bezobjawowych od osób niezakażonych w czasie pandemii koronawirusa SARS-CoV-2 jest bardzo trudnym zadaniem. Stąd też najbardziej kompleksowym rozwiązaniem jest stosowanie wszelkich możliwych zaleceń dystansowania, w tym zakrywania nosa i ust (np. poprzez maseczkę). Same maski mają ograniczone możliwości ochrony, stąd też bardzo ważne jest edukowanie w zakresie ich prawidłowego użytkowania i zachowania wszelkich innych środków ochrony zdrowia. 

Wdrażanie i przestrzeganie zaleceń może umożliwić prawidłowe funkcjonowanie gospodarek na całym świecie bez konieczności wprowadzania twardych ograniczeń, w tym lockdownów na poziomie państwowym. 

Podsumowanie

Teksty zawierające fałszywe informacje na temat zmiany zdania WHO w wielu przypadkach dążą do bezpodstawnego wykazania niekompetencji tej instytucji, w żaden sposób nie odnosząc się do rzeczywistych stanowisk i praktyk Światowej Organizacji Zdrowia. Treści tego typu mogą być dezorientujące, ponieważ pozornie sięgają do oryginalnych i rzetelnych źródeł, jednak wnioski, które z nich wysnuwają ich autorzy, nie są prawdziwe. Podobne fałszywe lub zmanipulowane doniesienia kreują przy tym alternatywną wizję przebiegu pandemii i zniechęcają do przestrzegania zaleceń dystansowania, co prowadzi do pogłębiania się wiary w fake newsy, a nawet w teorie spiskowe.

Infodemia, czyli nagromadzenie i wymieszanie dużej liczby skomplikowanych informacji prawdziwych i fałszywych w dość krótkim czasie, sprzyja budowie fałszywych narracji, które utrwalają się w społeczeństwie, tworząc przy tym nieprawdziwe zbiorowe wspomnienia. Zjawisko to utrudnia prowadzenie skutecznych działań w zakresie walki z pandemią. 

➖
Podobał Ci się artykuł? Pomóż nam dzielić się prawdą!

• Wpłać darowiznę TUTAJ i działaj z nami!
• Śmiało rozpowszechniaj artykuł, prześlij go znajomym, nie zapomnij podać źródła z linkiem (www.demagog.org.pl).

*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

POMÓŻ NAM DZIAŁAĆ!

Co­dzien­nie spraw­dza­my praw­do­mów­ność po­li­ty­ków. Walczymy z dez­in­for­ma­cją, fake new­sa­mi i ma­ni­pu­la­cją w prze­strze­ni pu­blicz­nej.

Żeby za­cho­wać nie­za­leż­ność, po­trze­bu­je­my Two­jego wsparcia.