Strona główna Wypowiedzi Jaki odsetek Polaków jest przeciwko legalizacji eutanazji?

Jaki odsetek Polaków jest przeciwko legalizacji eutanazji?

Jaki odsetek Polaków jest przeciwko legalizacji eutanazji?

Dominik Tarczyński

Większość Polaków jest przeciwko eutanazji.

Nieweryfikowalne

Wypowiedź uznajemy za nieweryfikowalną, gdy: 

  •  jest niemożliwa do weryfikacji w żadnym dostępnym źródle,  
  • odnosi się do źródeł przestarzałych, na podstawie których nie można stawiać osądów dotyczących teraźniejszości,  
  • dotyczy danych szacunkowych, obarczonych dużą dozą niepewności, zawiera stwierdzenia nieprecyzyjne lub zbyt ogólnikowe,  
  • z innych obiektywnych przyczyn jest niemożliwa do weryfikacji.  

Sprawdź metodologię

Woronicza 17, 24.01.2021

  • Najnowszy dostępny sondaż dotyczący zdania opinii publicznej ws. eutanazji został opublikowany w 2013 roku. Ankietowani byli podzieleni co do samej definicji terminu „eutanazja”.
  • Najwięcej respondentów (66 proc.) za eutanazję uznało podanie przez lekarza środków przyspieszających śmierć ciężko i nieuleczalnie choremu, cierpiącemu pacjentowi, jeśli jest w pełni świadomy i sam o to prosi. Takie rozwiązanie poparło 53 proc. ankietowanych.
  • Poprzednie badanie CBOS pochodzi z roku 2009. Eutanazję rozumianą jako podanie środka osobie nieuleczalnie chorej dopuszczało 48 proc. badanych, a przeciwko niej było 36 proc. Z kolei użycie bezbolesnych środków na życzenie rodziny i nieuleczalnie chorego pacjenta poparło 61 proc. badanych, a przeciw było 31 proc.
  • Wypowiedź Dominika Tarczyńskiego uznajemy za nieweryfikowalną ze względu na brak nowszych badań na temat eutanazji. Sondaże z lat poprzednich (2013, 2009, 2007, 2001) pokazują, że zdanie opinii publicznej zmieniało się w czasie. Tym samym nie można podać ocenie obecnych nastrojów społecznych na podstawie badania sprzed ośmiu lat. Ponadto problematyczne, w opinii samego społeczeństwa, jest zdefiniowane terminu eutanazja.

Jak rozumiana jest eutanazja?

W 2013 roku Centrum Badań Opinii Społecznej opublikowało komunikat z badań zatytułowanych „Zaniechanie uporczywej terapii a eutanazja”. Celem badań nie było jedynie sprawdzenie, jaki jest stosunek ankietowanych do eutanazji, ale także zweryfikowanie, co respondenci rozumieją przez pojęcie „eutanazja” i z czym ten wyraz jest kojarzony. Na pytanie: „Z czym, z jakimi sytuacjami kojarzy się Panu(i) określenie »zaniechanie uporczywej terapii, uporczywego leczenia?«” 8 proc. respondentów odpowiedziało, że „z eutanazją”. Na pytanie: „Z czym, z jakimi sytuacjami kojarzy się Panu(i) termin »eutanazja«?” 49 proc. osób odpowiedziało, że „ze śmiercią”, 26 proc. wskazało „śmierć na żądanie”, a 9 proc. „brak szans na leczenie”.

Badani mieli za zadanie również rozstrzygnąć, czy ich zdaniem dana sytuacja jest „zaniechaniem uporczywej terapii”, czy też „eutanazją”.

Jak czytamy w raporcie CBOS:

„Z eutanazją kojarzone są przede wszystkim takie sytuacje, w których chory w sposób świadomy wyraża swoją wolę zakończenia życia. Najwięcej respondentów (66%) za eutanazję uznaje: podanie przez lekarza środków przyspieszających śmierć ciężko i nieuleczalnie choremu, cierpiącemu pacjentowi, jeśli jest w pełni świadomy i sam o to prosi. Ponad połowa ankietowanych (56%) uważa, że o eutanazji można mówić wtedy, gdy następuje odłączenie specjalnej aparatury podtrzymującej funkcje życiowe pacjenta po wypadku, jeśli jest w pełni świadomy i sam o to prosi. Blisko połowa (46%) za eutanazję skłonna jest uznać wspomagane samobójstwo, a więc pozostawienie przez lekarza ciężko i nieuleczalnie choremu, cierpiącemu pacjentowi środków umożliwiających jemu samemu bezbolesne zakończenie życia.

(…)

Najwięcej kontrowersji budzi odłączenie specjalnej aparatury podtrzymującej funkcje życiowe pacjenta po wypadku, który jest od wielu tygodni nieprzytomny, ma uszkodzony mózg, i wiadomo, że nigdy nie będzie mógł żyć normalnie, jeśli rodzina pacjenta się na to zgadza. Blisko połowa respondentów (47%) taką sytuację nazywa eutanazją, jednak dość duża grupa (35%) uważa, że w tym przypadku należałoby mówić raczej o zaniechaniu uporczywej terapii”.

Poparcie dla eutanazji

Ponad połowa ankietowanych (53 proc.) skłonna jest akceptować eutanazję w jej najbardziej powszechnym rozumieniu, a więc jako podanie przez lekarza środków przyspieszających śmierć ciężko i nieuleczalnie choremu, cierpiącemu pacjentowi, jeśli jest w pełni świadomy i sam o to prosi. Liczna jest jednak grupa przeciwników takiego postępowania (39 proc.).

Stosunkowo najmniej kontrowersji budzi zaprzestanie za zgodą rodziny podtrzymywania funkcji życiowych nieprzytomnego pacjenta z uszkodzonym mózgiem: za dopuszczalne takie rozwiązanie uznaje 65 proc. badanych. Znacznie więcej wątpliwości budzi już jednak odłączenie specjalnej aparatury podtrzymującej funkcje życiowe pacjenta po wypadku, jeśli jest w pełni świadomy i sam o to prosi: tyle samo respondentów dopuszcza takie postępowanie, co je potępia (po 45 proc.).

Natomiast większy odsetek oponentów niż zwolenników (48 proc. do 43 proc.) odnotowano w sytuacji, gdy lekarz wspomaga samobójstwo pacjenta.

Badania z poprzednich lat

W roku 2009 CBOS opublikował komunikat z badań „Opinia społeczna o eutanazji”. Ankietowani biorący udział w sondażu odpowiadali na następujące pytanie: „Czy, Pana(i) zdaniem, lekarze powinni spełniać wolę cierpiących, nieuleczalnie chorych, którzy domagają się podania im środków powodujących śmierć?”. Za opowiedziało się 48 proc. respondentów, przeciwko było 36 proc., a zdania nie miało 13 proc. badanych. Na identyczne pytanie respondenci odpowiadali w latach poprzednich. Poparcie dla tak rozumianej eutanazji wyrażało:

  • w roku 2007: 37 proc. ankietowanych (przeciwko 46 proc.),
  • w roku 2001: 49 proc. ankietowanych (przeciwko 37 proc.),
  • w roku 1999: 40 proc. ankietowanych (przeciwko 44 proc.),
  • w roku 1988: 30 proc. ankietowanych (przeciwko 47 proc.).

Drugie pytanie, z jakimi mierzyli się badani, brzmiało: „Czy w przypadku nieuleczalnie chorego, którego cierpieniom nie można ulżyć, prawo powinno zezwalać na to, aby na prośbę jego i jego rodziny lekarz mógł skrócić życie pacjenta za pomocą bezbolesnych środków, czy też nie powinno?”. W 2009 roku taką możliwość dopuszczało 61 proc. ankietowanych („zdecydowanie powinno” – 26 proc. i „raczej powinno” – 35 proc.). Oponenci takiego rozwiązania stanowili 31 proc. („zdecydowanie nie powinno” – 17 proc. i „raczej nie powinno” – 14 proc.). W poprzednich latach poparcie dla możliwości skrócenia życia pacjenta za pomocą bezbolesnych środków wahało się w granicach 50 proc.

*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Wpłać, ile możesz

Na naszym portalu nie znajdziesz reklam. Razem tworzymy portal demagog.org.pl

Wspieram

Sprawdź, jak odróżniać
prawdę od fałszu

Poznaj Akademię Fact-checkingu

Poznaj nasze kursy