Czas czytania: około min.

Od infodemii do wojny informacyjnej, czyli pandemia, wojna i dezinformacja

17.05.2022 godz. 14:59

Twórcy dezinformacji najczęściej wykorzystują sprawdzone metody, które w przeszłości przyniosły oczekiwane efekty. W fałszywych informacjach na temat wojny rosyjsko-ukraińskiej mamy do czynienia z tymi samymi schematami co w przypadku fake newsów dotyczących pandemii COVID-19. Najnowszy raport EDMO rozkłada te techniki na czynniki pierwsze.

W raporcie „From Infodemic to Information War” (przygotowanym przez Belgium-Luxembourg Digital Media and Disinformation Observatory) zwrócono uwagę na fakt, że przyczyną zagrożenia, jakie dla demokracji niesie dezinformacja, jest jej zdolność do ciągłej adaptacji, rozprzestrzeniania się i ewolucji.

Okazuje się też, że dużym problemem związanym ze zjawiskiem dezinformacji jest częste wracanie do używanych wcześniej narracji.

Fałszywe historie o szkodliwych skutkach ubocznych szczepionki przeciw koronawirusowi – np. wywoływanie przez nią autyzmu lub jakiegoś stopnia niepełnosprawności – powtarzają się. Podobne historie krążyły już wcześniej, gdy wybuchały inne choroby jak ebola, Zika czy H1N1.

Z kolei w historii technologii ludzi przez lata antagonizowały i wciąż antagonizują nowe bezprzewodowe technologie (np. 5G). Opór wywoływało np. wprowadzanie mikrofali czy Wi-Fi, bez którego ciężko sobie wyobrazić dzisiejsze funkcjonowanie.

Te przykłady sugerują, że analiza narracji oraz ich ewolucji jest kluczem do zrozumienia i monitorowania dezinformacji krążących na platformach społecznościowych. Wcześniejsze obserwacje wskazują, że w mediach społecznościowych antyszczepionkowe grupy spiskowe przyjęły prorosyjskie narracje w kontekście inwazji na Ukrainę.

Jakie trendy narracyjne możemy wyróżnić dziś w międzynarodowej dezinformacji?

Eskalacja

Misinformacja i dezinformacja często są skutkiem wadliwego zbiorowego rozumowania ludzi w konfrontacji z nieznanymi sytuacjami. Z tego powodu fałszywe narracje mają tendencje do nasilania się w czasach kryzysu. Na początku pandemii oraz rosyjskiej inwazji – w czasie gdy ludzie byli mniej zaznajomieni z geografią rozprzestrzenianiem się czy to nowego wirusa, czy nowego konfliktu – narracja „eskalacji” była dominująca.

Jej celem jest wywoływanie niepokoju oraz paniki.

Od końca lutego br. media społecznościowe zapełniły się mylnymi wiadomościami dotyczącymi militarnej eskalacji konfliktu rosyjsko-ukraińskiego. Przykładowo stare zdjęcia lub wideo były publikowane jako przedstawiające rosyjską agresję skierowaną na ukraińską ludność i miasta (eksplozje w Libanie z 2020 roku i w Chinach z 2015 roku lub ostrzały powietrzne w Gazie z 2021 i w Turcji z 2016 roku).

Badaczka misinformacji na TikToku Abbie Richards zwróciła uwagę na to, że często w filmikach dodawano straszne dźwięki lub trzęsiono kamerą, aby przekonać widzów o tym, że zdarzenie zostało nagrane podczas walki.


Na początku pandemii COVID-19 podobne przekazy dezinformacyjne ostrzegały, że nowy wirus SARS-CoV-2 pojawił się w różnych miejscach, zwykle zawierając odniesienia do konkretnych miast (Mandaluyong w Filipinach, El Callao w Wenezueli lub Ałmaty w Kazachstanie). Informacje te często były podawane jako poufne dane, przekazywane przez osoby związane ze służbą zdrowia.

Uzasadnianie zbrodni przeciwko ludzkości

Dezinformacja odegrała kluczową rolę w uzasadnieniu rosyjskiej inwazji na Ukrainę, czego dowodem jest instrumentalne użycie języka w kontekście wojny. Państwowe media rosyjskie na Zachodzie w stosunku do agresji militarnej często używały określeń jak „operacja” czy „sytuacja” przy jednoczesnym unikaniu takich sformułowań jak „wojna” czy „konflikt”.

Rosyjska propaganda od lat kładła nacisk na narracje o denazyfikacji i uwolnieniu Ukrainy. Putin w wystąpieniu, w którym ogłosił rozpoczęcie inwazji, przywołał tę narrację, jednocześnie powołując się na sfabrykowane zarzuty o rzekomym ludobójstwie etnicznych Rosjan w Donbasie.

Z kolei teoretycy spiskowi COVID-19 często przyrównywali pandemię do spisku zakładającego plan globalnego wyludnienia. W tym kontekście przekazywano informacje o niepopularnych w tych środowiskach osobach (Anthony Fauci, Bill i Melinda Gates) oraz instytucjach (WHO, Davos oraz Pfizer), które miały być sądzone za zbrodnie wojenne z powodu ich domniemanego udziału we wspomnianym ludobójstwie.

Co więcej, różne zarzuty utrzymywały, że obowiązkowe maski oraz wprowadzenie obowiązkowych szczepień wbrew woli pacjenta są zbrodnią wojenną według kodeksu norymberskiego.

Reductio ad Hitlerum – czyli pozamerytoryczny sposób argumentowania

„Reductio ad Hitlerum” to strategia retoryczna, która ma na celu dyskwalifikację przeciwnika poprzez powołanie się na fakt, że podobny pogląd lub postawę miał Adolf Hitler. Porównanie oponenta do największego zbrodniarza w historii Europy służy rozproszeniu uwagi, a także wywołaniu złości lub wręcz poczucia winy u rozmówcy.

„Nazistowska karta” była w większości wykorzystywana do szerzenia postaw antyukraińskich i do przekonywania, że rzekomo Ukraina jest pełna nazistów (np. zdjęcie prezydenta Zełenskiego trzymającego koszulkę piłkarską ze swastyką). Wyjątek stanowiła tu wymierzona w Rosję, sfabrykowana okładka w magazynie „Time”, gdzie na twarz Putina został nałożony wąs Hitlera. 

Źródło: facebook.com

Porównania z reżimem nazistowskim były wykorzystywane również w przypadku dezinformacji nt. pandemii. Antyszczepionkowcy porównywali kampanię szczepień oraz przepustki covidowe do segregacji z czasów nazistowskich (czego przykładem są np. paszporty zdrowotne, ang. health passport).

Teorie spiskowe o tajnych laboratoriach

Kolejnym wspólnym punktem pomiędzy rosyjską propagandą nt. Ukrainy a pandemią COVID-19 są fałszywe stwierdzenia krążące wokół różnych tajnych laboratoriów.

Od kilku miesięcy w sieci krąży informacja, że na terenie Ukrainy znajdują się laboratoria służące do tworzenia broni biologicznej. Strona rosyjska już od czasów zimnej wojny w swojej propagandzie oskarżała Stany Zjednoczone o stworzenie wirusa HIV.

Podobnie też przedstawiano informacje, jakoby Chiny miały stworzyć COVID-19 jako broń biologiczną.

Era zaprzeczenia

Z jednej strony tzw. denializm jest zaskakujący w czasach, kiedy wiele informacji mamy na wyciągnięcie ręki. Z drugiej jednak jesteśmy zalewani z każdej strony przytłaczającą ilością autentycznych i fałszywych informacji, które są określane jako infodemia.

W przypadku wojny i pandemii przykładami są „aktorzy kryzysowi” wynajmowani do tworzenia m.in. zdjęć worków na zwłoki, które zostały błędnie udostępniane w kontekście wojny w Ukrainie, czy zdjęć aktora palącego papierosa na planie, w worku na zwłoki, w kontekście pandemii i tego, że zgony wskutek COVID-19 są nieprawdą.

Emocjonujące historie i clickbaity dla polubień

Dezinformacja odnosi szczególne sukcesy w czasach kryzysu. Skupia się na historiach raz łamiących serca, a raz podnoszących na duchu, które mogą wywoływać emocjonalną reakcję odbiorców, co wpływa na dużą liczbę kliknięć i polubień.

Profile żerujące na emocjach często wykorzystują dzieci, kobiety oraz osoby starsze i pokazują je w stereotypowy sposób.

W przypadku wojny w Ukrainie znanym przykładem był płaczący ukraiński chłopiec przekraczający samotnie polską granicę. Z kolei w przypadku dezinformacji związanych z pandemią w sieci znalazło się wiele historii o zdesperowanych ojcach i matkach, których dzieci zmarły po podaniu im szczepionki przeciw COVID-19.

Antagonizowanie migrantów i uchodźców

Do głosu dochodzą również narracje na temat migracji i osób uchodźczych. Do tej pory niektóre z nich sugerowały, że przekroczenie granicy polsko-ukraińskiej jest zabronione dla niebiałych osób lub że Słowacja została prawdopodobnie wcześniej powiadomiona o inwazji rosyjskiej i tym samym zmieniła zasady wjazdu uchodźców.

Przed wojną raport DGAP ostrzegał, że Rosja może zinstrumentalizować migrację poprzez szerzenie „dezinformacji o tym, w jakim charakterze ludzie uciekają do UE”. To założenie pasuje do fałszywych wiadomości, że ukraińscy uchodźcy pobili na śmierć rosyjskojęzycznego nastolatka w Niemczech.

Gdy tylko pojawił się COVID-19 podjęto próbę powiązania pandemii z migracją, co jest istotną kwestią dzielącą odbiorców w wielu krajach. SARS-CoV-2 został przez niektórych nazwany „chińskim wirusem”, a niedługo po tym zaczęto zgłaszać przestępstwa z nienawiści wobec chińskich społeczności na całym świecie.

Ewolucja narracji w holenderskich kanałach na Telegramie

Po określeniu ogólnych podobieństw między narracjami dotyczącymi wojny w Ukrainie i pandemii koronawirusa można się zastanowić, jak te trendy wyglądają na bardziej ujednoliconym poziomie. Druga część raportu EDMO ma na celu dogłębne zrozumienie dynamiki rządzącej dezinformacją w jednej z głównych społeczności językowych w projekcie EDMO BELUX. Po analizę wyników badania zapraszamy do oryginalnego raportu.

*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Podobał Ci się artykuł? Pomóż nam dzielić się prawdą!

Możesz śmiało rozpowszechniać ten artykuł na swojej stronie internetowej. Pamiętaj o podaniu źródła. Sprawdź jak możesz udostępniać.

Wpłać darowiznę i działaj z nami!

lub