Strona główna Analizy Z kamerą wśród spisków. Odcinek #21 – Samoloty na sprężone powietrze

Z kamerą wśród spisków. Odcinek #21 – Samoloty na sprężone powietrze

Z kamerą wśród spisków. Odcinek #21 – Samoloty na sprężone powietrze

Odkrywamy wielki spisek linii lotniczych, które każą nam płacić za paliwo, a potem nawet go nie używają.

Trwa okres wakacyjno-urlopowy, co oznacza, że niektórzy radośnie spędzają czas na plaży lub w górach. Inni piszą teksty o dziwnych teoriach spiskowych. Wybierając się w podróż do wymarzonego miejsca pobytu, jedni zdecydują się na samochód, część wsiądzie do pociągu, a jakaś grupa wybierze się tam samolotem.

Ci ostatni w czasie lektury tego artykułu mogą się zdziwić. Jak się okazuje, zostali oszukani. Nie dlatego, że przewoźnik na dzień przed odlotem odwołał ich podróż (pozdrawiam pewną irlandzką linię lotniczą). Chodzi o to, że zapłacili za paliwo lotnicze, które w ogóle nie jest maszynie potrzebne!

Dmuchawce, latawce, szybowce

W okolicach 2018 roku w internecie zaczęła krążyć informacja o tzw. jet fuel hoax (oszustwo paliwa lotniczego). Kanapowi tropiciele spisku doszli do wniosku, że linie lotnicze oszukują swoich klientów i każą im bezsensownie płacić za paliwo do samolotów. W rzeczywistości maszyny rzekomo wcale go nie używają, ponieważ „tak naprawdę” latają dzięki sprężonemu powietrzu.

Od tamtej pory teoria wraca co jakiś czas do obiegu. Jej zwolennicy przekonują, że przez 90 proc. czasu samolot leci właśnie dzięki sprężonemu powietrzu. Technologię, która pozwala zniwelować użycie paliwa, miał ponoć wymyślić pewien austriacki wynalazca.

Sytuacja robi się jeszcze ciekawsza, kiedy pojawiają się argumenty dotyczące tankowania paliwa lotniczego przez samoloty. Na Twitterze w ostatnich latach można było natknąć się na przedziwne porównanie, w którym cysterny lotnicze były umieszczane na skrzydłach samolotu. Zwolennicy paliwowego przekrętu przekonywali w ten sposób, że: „to niemożliwe, aby w skrzydłach (gdzie zwykle znajdują się zbiorniki paliwa, przyp. Demagog) pomieściło się dość benzyny, by samolot mógł polecieć!”.

Jak to jest zrobione?

Jakby się nad tym zastanowić, to samoloty latające na sprężone powietrze to korzyść dla wielu osób. Pomyślcie, ile mniej zanieczyszczeń produkowałaby taka maszyna? Przecież to marzenie każdego ekologa! Z kolei linie lotnicze mogłyby w ten sposób ciąć koszty bez potrzeby pozbawiania pasażerów miejsca na nogi. Jest nawet coś dla teoretyków spiskowych – mniej miejsca na paliwo to więcej miejsca na chemtrails

Nim jednak rozpłyniemy się w wizji samolotu napędzanego siłą porównywalną do odrzutu gaśnicy strażackiej, sprawdźmy, jak tak naprawdę działa silnik lotniczy. Jak się bowiem okazuje, zwolennicy wspomnianej teorii spiskowej w jakiejś części mają rację.

Silnik odrzutowy stosowany m.in. w samolotach pasażerskich działa na zasadzie kompresora powietrza. Wentylator z przodu zasysa powietrze, które następnie jest sprężane (to ta część, w której spisek ma rację). To jednak nie koniec.

Następnie powietrze pod wysokim ciśnieniem transportuje się do komory spalania, gdzie miesza się ono z paliwem lotniczym. Powstałą w ten sposób mieszankę podpala się, co powoduje rozprężenie gazu i jego gwałtowny wyrzut. Efekt podobny do wspomnianej gaśnicy, tylko znacznie mocniejszy!

Dokąd tupta nocą paliwo?

Skoro już wiemy, że samolot bez benzyny raczej nie poleci, zobaczmy, czy rację mają miłośnicy porównywania skrzydeł do cystern. Przede wszystkim, to nie jest tak, że bak samolotu zawsze napełniany jest na maksimum. Paliwo to dodatkowa masa, a to w przypadku lotu oznacza dodatkowe koszty. Jeśli lot ma się odbyć na krótkim dystansie, nie ma potrzeby tankowania samolotu pod korek.

A co, jeśli trzeba zabrać tyle paliwa, ile się tylko da? Cóż, inżynierowie lotnictwa mają to wszystko opanowane. Po pierwsze, benzyna lotnicza rozprowadzana jest równomiernie po wszystkich bakach. Te rozmieszczone są na całej długości maszyny, w tym oddzielne zbiorniki znajdują się np. w luku bagażowym czy ogonie.

Inną sprawą jest sam proces tankowania. W trakcie szukania dowodów na istnienie paliwowego przekrętu udało mi się natknąć na twierdzenie, że: „pojedyncza cysterna nie jest w stanie zatankować całego samolotu”.

Tak, to prawda, samolot może pomieścić znacznie więcej niż jedną cysternę paliwa. Jednak jeżdżące kanistry nie są jedynym źródłem benzyny. Na lotniskach takich jak np. Schiphol w Amsterdamie znajdują się podziemne zbiorniki, z których pobiera się paliwo do samolotu z wykorzystaniem ciężarówki-dystrybutora (na pierwszym zdjęciu).

Austriacki inżynier-ekolog

przekazach o tym, że samoloty latają na sprężone powietrze, przewija się nazwisko Viktora Schaubergera. Według zwolenników teorii miał on już w latach 40. XX wieku opracować silnik na sprężone powietrze i ta technologia ma być wykorzystywana do dziś. 

Sylwetkę Austriaka przedstawiła Monika Waraxa w tekście „Przez wiry i pod prąd”. Artykuł przybliża nam fascynujące życie Schaubergera, który na podstawie obserwacji natury opracował wiele interesujących rozwiązań inżynieryjnych

Co jednak z tym silnikiem odrzutowym na sprężone powietrze? Rzeczywiście, wśród patentów zgłoszonych przez Austriaka znajdziemy i turbinę wiatrową,silnik odrzutowy. Żadne z tych rozwiązań nie było jednak przygotowywane do napędzania samolotu.

Jak pisze Monika Waraxa, po II wojnie światowej zaczęły krążyć plotki, jakoby Schauberger miał pracować np. nad latającym spodkiem dla III Rzeszy, napędzanym turbiną o nieznanym sposobie działania, oraz nad silnikiem napędzanym powietrzem. Po tej działalności nie ma jednak żadnych śladów.

Werdykt: niezły odlot

Wsiadając do samolotu zabierającego Was na wymarzone wakacje, nie musicie się martwić, że będziecie musieli dmuchać, aby wystartować. Choć rzeczywiście sprężone powietrze odgrywa pewną rolę w działaniu samolotu, to nie jest tak, że paliwo jest zupełnie niepotrzebne. Ciekawe, czy osoby wierzące, że samolot unosi się wyłącznie dzięki sprężarce, myślą także, że równowagę w trakcie lotu zapewniają dwa klauny na skrzydłach.

*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Wpłać, ile możesz

Na naszym portalu nie znajdziesz reklam. Razem tworzymy portal demagog.org.pl

Wspieram

Obawiasz się
dezinformacji w sieci?

Poznaj nasze szkolenia

Poznaj nasze kursy