Strona główna Analizy Z kamerą wśród spisków. Odcinek #4 – Czy naziści zepsuli muzykę?

Z kamerą wśród spisków. Odcinek #4 – Czy naziści zepsuli muzykę?

Z kamerą wśród spisków. Odcinek #4 – Czy naziści zepsuli muzykę?

W tym odcinku odrywamy się od trudów codzienności i przenosimy się do mistycznego świata drgających strun.

Współczesny świat jest przepełniony muzyką. Podczas sprzątania, spaceru czy jazdy samochodem towarzyszą nam jakieś dźwięki. Kiedyś grało radio, dzisiaj przeważnie serwisy streamingowe. Jednak czy słuchając swojej ulubionej piosenki, nie odnieśliście kiedyś wrażenia, że coś jest nie tak? Pewna grupa ludzi uważa bowiem, że już od wielu lat muzyka jest grana w niewłaściwy sposób. Wszystko to ma być spowodowane zmianą częstotliwości, do jakiej stroimy instrumenty od prawie stu lat.

Jak Goebbels i Rockefeller zniszczyli muzykę Mozarta?

W sieci od jakiegoś czasu można natrafić na teorię spiskową, zgodnie z którą od lat 50. ubiegłego wieku sposób strojenia instrumentów jest niezgodny z tzw. rytmem Ziemi. To właśnie wtedy wprowadzony został standard, zgodnie z którym instrumenty stroi się do częstotliwości A-440 Hz. Niektórzy zwolennicy teorii spiskowych są zdania, że stali za tym naziści na czele z ministrem propagandy III Rzeszy Josephem Goebbelsem, a w nowszych wersjach tej teorii mowa jest o Fundacji Rockefellera.

@alexsedlak1

BE INTENTIONAL BE CONSCIOUS

♬ 432hz Ancient Morning Healing Frequency – Nature Healing Society

Co mają hitlerowcy i Nowy Porządek Świata do sposobu, w jaki strojone są instrumenty? Okazuje się, że strojenie do częstotliwości A-440 Hz ma być niezgodne z naturą i harmonią Ziemi. Zgodnie z tą teorią naturalne brzmienie naszej planety ma mieć bowiem częstotliwość A-432 Hz. To właśnie ten sposób strojenia instrumentów miał być stosowany przez wielkich muzyków, takich jak np. Mozart. Z kolei nowy standard mieli wykorzystywać naziści do osłabiania swoich przeciwników, a także do wywoływania nieprzyjemnych emocji.

Litery i liczby, czyli czym są herce w muzyce?

Zanim jednak spojrzymy w głąb króliczej nory wpływu hitlerowców na muzykę, warto zadać sobie pytanie, o co chodzi z tym A-440 Hz i A-432 Hz. Co to są za dziwne znaki i jak przekładają się one na muzykę? Swoją pomoc w wyjaśnieniu tej kwestii zaoferował nasz czytelnik Tomasz Kruk, inżynier akustyki i muzyk grający m.in. w zespole Kraków Street Band, który też zgłosił tę teorię spiskową do naszego odcinka:

Fala akustyczna jest to okresowe drganie jakiegoś ośrodka, jeśli chodzi o falę dźwiękową – powietrza, które dociera do bębenków i powodując tam ruch, wywołuje wrażenie dźwiękowe. Ilość takich ruchów okresowych na sekundę jest określana właśnie w hercach. (…) Im dźwięk wyższy, tym więcej tych okresów drgań na sekundę i większa wartość w hercach.

Klawisz odpowiadający za dźwięk A na środkowej oktawie fortepianu stroi się właśnie do tej częstotliwości 440 Hz (…), żeby klawiatura fortepianu, czy jakikolwiek inny instrument, stroił już sam ze sobą pojedyncze dźwięki na pozostałych oktawach, to całą resztę dźwięków się stroi proporcjonalnie do tego dźwięku. Jeśli ten dźwięk A będzie miał częstotliwość 440 Hz, to wtedy częstotliwość pozostałych dźwięków dopasowuje się do tego stroju”.

Tomasz Kruk w komentarzu dla Demagoga

Potwierdzenie tych informacji znajdziemy np. w Encyklopedii Britannica.

Kiedyś to było… A wcale, że nie!

Teoria o „naturalnym” pochodzeniu strojenia do A-432 Hz ma zatem pierwiastek spiskowy. Kiedyś jakaś tajemnicza grupa wpływu zmieniła sposób, w jaki słuchamy muzyki. Teraz wszyscy pozostajemy pod wpływem nikczemnej siły, a rozwiązaniem tego problemu ma być powrót do starego, dobrego strojenia – takiego, jakie stosowali nasi przodkowie.

Problem z tym założeniem leży u samej podstawy. Stwierdzenie, że starożytni i uznani muzycy stroili instrumenty do określonej tonacji, nie ma racji bytu. Jak mówi prof. Magdalena Walter-Mazur z Instytutu Muzykologii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu przed 1939 rokiem stosowano różne rodzaje strojenia. Ich zakres obejmował częstotliwości od A-384 Hz do A-489 Hz:

„W kulturze europejskiej przed XVI wiekiem kwestia normalizowania wysokości dźwięków w ogóle nie była problemem: dominowała muzyka wokalna, wysokości dźwięków były względne i ustalane w taki sposób, by danym śpiewakom pasowały do ich skali głosu. Wszystkie dźwięki wykorzystywane w ówczesnym systemie mieściły się w zakresie tych możliwych do wydobycia przez głos ludzki”.

Prof. Magdalena Walter-Mazur w komentarzu dla Demagoga

Jak podkreśla prof. Walter-Mazur, problem bezwzględnej wysokości dźwięku pojawił się, kiedy zaczęto łączyć głosy z instrumentami, czyli pod koniec XVI wieku.

„Dotyczyło to zwłaszcza instrumentów, które miały stały strój, czyli organów, cynków (drewniany instrument ustnikowy) i fletów prostych. (Nigdy nie dotyczył ów problem natomiast instrumentów strunowych, które mogą regulować płynnie wysokość dźwięków poprzez naciąganie lub poluźnianie strun: twierdzenie, że skrzypce Stradivariusa miały a=432 Hz jest nonsensem)”.

Prof. Magdalena Walter-Mazur w komentarzu dla Demagoga

Strój strojowi nierówny

Wprowadzenie standardów strojenia instrumentów muzycznych było wieloletnim procesem, rozpoczętym w XIX wieku. Wraz z upowszechnieniem się profesjonalnych orkiestr zaczął się wyścig o to, kto wyżej nastroi swoje instrumenty.  Im wyższe strojenie, tym dźwięk miał być „jaśniejszy” i przyjemniejszy dla odbiorcy. Okazało się jednak, że powodowało to problemy u śpiewaków, którym coraz trudniej było wyciągać tak wysokie tony. W związku z tym poszczególne państwa zaczęły wprowadzać własne standardy dotyczące sposobu strojenia instrumentów. 

Co ciekawe, żadne z tych krajów nie stosowało standardu A-432 Hz, będącego tematem teorii spiskowej. Ruth Rosenberg, autorka eseju o fenomenie grupy słuchającej muzyki tylko o konkretnym nastrojeniu, zwraca uwagę, że we Francji strojono instrumenty do A-438 Hz, w Niemczech i Austrii było to A-444 Hz, a w Anglii – ok. A-450 Hz.

Co ma Goebbels do strojenia?

W 1939 roku na konferencji w Londynie spotkali się delegaci sześciu państw, aby wspólnie ustalić jeden spójny standard strojenia instrumentów. Ostatecznie został on przyjęty po II wojnie światowej – w 1953 roku – na pierwszej konferencji zorganizowanej przez International Organization for Standardization (ISO).

Skąd więc w tym wszystkim wzięli się naziści? Rosenberg opisuje, że pod koniec lat 80. amerykański polityk Lyndon LaRouche postulował zmianę sposobu strojenia instrumentów właśnie do poziomu A-432 Hz. Jeden z jego sympatyków, Laurent Rosenfeld, opublikował tekst: „How the Nazis ruined musical tuning” („Jak naziści zepsuli strojenie instrumentów”). To właśnie w nim znalazła się historia o rzekomym lobbowaniu Goebbelsa na konferencji z 1939 roku za strojeniem do A-440 Hz. 

artykule nie znajdziemy jednak doniesień o rzekomych negatywnych właściwościach tej częstotliwości. Ponadto relacje ze spotkania nie zawierają żadnych informacji o obecności ministra propagandy III Rzeszy na konferencji.

Czy da się wyprać mózg za pomocą skrzypiec?

Wiemy już zatem, że za standaryzacją sposobu strojenia instrumentów nie stali Hitler i spółka. Jak jednak wygląda sprawa jego domniemanego wpływu na emocje? 

Czy sposób, w jaki ktoś nastroił gitarę, może zmienić nas w zombie? Muzykolog prof. Piotr Podlipniak z UAM uważa, że jest to kwestia na tyle indywidualna, że trudno mówić o zdolności wpływania poprzez muzykę na całą populację:

„Oczywiście istnieje pewien związek pomiędzy częstotliwością bodźca, jakim jest wieloton harmoniczny a naszymi odczuciami, ale ponieważ rozpoznawanie struktury muzycznej przez zdecydowaną większość ludzi ma charakter relatywny (wyjątkiem są tu osoby ze słuchem absolutnym, które mogą stosować także strategię rozpoznawania struktury wysokościowej muzyki na podstawie konkretnych wzorców częstotliwości) to, czy dźwięk »A « ma częstotliwość 440 Hz, czy 430 Hz nie ma większego znaczenia”. 

Prof. Piotr Podlipniak w komentarzu dla Demagoga

Werdykt: kocia muzyka

Wszystkich, którzy chcieliby sterować słuchaczami niczym Freddy Mercury na Wembley, muszę rozczarować – nie wystarczy odpowiednio nastroić swojego akustyka. Trzeba jeszcze mieć głos i charyzmę zdolną porwać miliony.

W trakcie mojej rozmowy z Tomaszem, muzykiem i akustykiem, poznałem nieco bliżej powody, dla których muzyka dostrojona do A-432 Hz zdobywa popularność. Jego zdaniem, większość osób zafascynowanych tą tonacją sięga po nią przez muzyczną ciekawość. Nie ma w tym raczej newage’owego przekonania o tym, że tego typu strojenie jest elementem spisku. 

Nie oznacza to jednak, że gdzieś tam nie czają się szarlatani gotowi wykorzystać tę niszę. W sieci można natrafić np. na specjalne aplikacje pozwalające obniżać sposób dostrojenia. Są nawet cwaniaczki, które próbują przekonać, że za pomocą specjalnych balsamów można „dostroić się” do rytmu Ziemi. Próbom zbicia kasy na czyjejś fascynacji mówię stanowcze nie! Słuchajcie muzyki tak, jak chcecie – wysoko lub nisko.

Jeśli chcielibyście, podobnie jak Tomasz, zgłosić nietypową teorię spiskową do opisania w tym cyklu, możecie wysłać propozycję za pomocą formularza albo napisać bezpośrednio do mnie na adres: [email protected].

*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Pomóż nam sprawdzać, czy politycy mówią prawdę.

Nie moglibyśmy kontrolować polityków, gdyby nie Twoje wsparcie.

Wpłać

Dowiedz się, jak radzić sobie z dezinformacją w sieci

Poznaj przydatne narzędzia na naszej platformie edukacyjnej

Sprawdź!