Czas czytania: około min.

Grypa „zamieniła się” w COVID-19? Fake news!

25.06.2021 godz. 15:06

Dezinformujący wykres nieprawidłowo zestawia dane dotyczące obu chorób.

17 czerwca na profilu facebookowym „Czy szczepienia są bezpieczne?” opublikowano post. Zasugerowano w nim, że mniejsza ilość zachorowań na grypę w sezonie 2020/2021 była spowodowana tym, że „zamieniła się w kowid…” (pisownia oryginalna) i tym samym dużą część zachorowań na grypę przypisano COVID-19.

Omawiany post stał się uzupełnieniem dla popularnej w kręgach koronasceptycznych teorii, która głosi, że manipulowanie statystykami zachorowań ma być częścią rzekomego planu wpływu na społeczeństwo, dzięki któremu firmy farmaceutyczne wyciągają korzyści finansowe z pandemii i/lub rządy mogły lepiej kontrolować obywateli swoich krajów.

Zrzut ekranu omawianego posta na Facebooku. Dołączony jest do niego wykres, który ma być dowodem na to, że zachorowania na COVID-19 niejako „zastąpiły” przypadki zachorowań na grypę w ostatnim sezonie.

www.facebook.com

Post polubiło ponad 500 internatów, a ponad 250 udostępniło go dalej. Większość komentujących zgodziła się z tezą, że statystyki COVID-19 są sztucznie zawyżone. Jak pisali: „Dokładnie tak teraz już nie ma grypy, zapalenia oskrzeli tylko COVID (…)”, „Ja byłem chyba jednym z ostatnich osób, ktore w lutym 2020 lekarz zdiagnozował jako chorego na »grypę«”, „Covidianie jak mantrę powtarzają, że liczba przypadków grypy spadła dzięki maseczkom i dezynfekowaniu dłoni. Dziwne, że te maseczki i dezynfekcja dłoni nie poradziły sobie z kowidkiem i tutaj konieczne są szczypionki”.

Co przedstawia i skąd pochodzi wykres? Z pewnością nie został opracowany przez PZH

Wykres zamieszczony w poście nie jest dostępny pod wskazanym w grafice adresem. Zapytaliśmy przedstawicieli Państwowego Zakładu Higieny (PZH), czy wykres pochodzi ze strony instytucji. Odpowiedź była jednoznaczna: „WYKRES NIE POCHODZI Z PZH”. Prawdopodobnie został opracowany przez anonimowego użytkownika Internetu na podstawie danych dostępnych m.in. na stronie PZH. Porównując je z danymi publikowanymi w meldunkach PZH o zakażonych wirusem grypy i SARS-CoV-2 na terenie Polski, są one w przybliżeniu prawidłowe (biorąc pod uwagę najaktualniejsze meldunki). Jednak zestawienie tych dwóch chorób w jednym słupku i uznanie ich za tę samą chorobę nie jest zasadne, co potwierdziła zapytana przez nas rzeczniczka prasowa PZH:

„Można zestawić te dwie choroby na jednym wykresie, ale raczej na dwóch słupkach, bo to są dwie różne choroby, które w jakimś stopniu się nałożyły na siebie, ale to nie oznacza, że jedna wyparła drugą. To błąd zasadniczy”.

Anna Dela, Pełnomocnik Dyrektora ds. Operacyjnych, Rzecznik Prasowy PZH

Czym może być spowodowany spadek zachorowań na grypę? 

Znaczny spadek zachorowań na grypę w ostatnim sezonie (2020/2021) jest faktem. Spadek obserwuje się już od początku pandemii COVID-19. Jak możemy przeczytać na stronie szczepienia.pzh.gov.pl, w maju 2020 roku zgłoszono łącznie 49 961 zachorowań na grypę i podejrzeń zachorowań na grypę, a rok wcześniej – 5-krotnie więcej (241 447 zachorowań i podejrzeń zachorowań na grypę). Nie świadczy to jednak o tym, że COVID-19 jest przyczyną spadku zachorowań na grypę ani tym bardziej że manipuluje się statystykami. Eksperci PZH wskazują raczej, że wpływ na to mogło mieć wprowadzenie obostrzeń, które skutecznie ograniczyły nie tylko transmisję SARS-CoV-2, ale również innych wirusów, w tym grypy. Do działań, które mają szczególną wagę w czasie pandemii, należą m.in.: przestrzeganie higieny mycia i dezynfekcji rąk, zakrywanie ust i nosa w czasie kaszlu i kichania, izolacja osób z podejrzeniem zakażenia czy dystans społeczny.

O spadku zachorowań na grypę pisano m.in. w magazynie New York Times, a szczegółowy raport na ten temat (w Stanach Zjednoczonych, Australii, Chile i Republice Południowej Afryki) we wrześniu 2020 roku opublikowało Centers for Disease Control and Prevention (CDC). Jak możemy przeczytać w raporcie: 

„W Stanach Zjednoczonych transmisja wirusa grypy gwałtownie spadła w ciągu 2 tygodni od ogłoszenia stanu zagrożenia COVID-19 i powszechnego wdrożenia lokalnych środków łagodzących, w tym zamykania szkół, dystansowania społecznego i noszenia masek, chociaż dokładny czas różnił się w zależności od lokalizacji (2). (…) Początkowo spadek aktywności wirusa grypy przypisywano zmniejszeniu liczby testów, ponieważ osoby z objawami ze strony układu oddechowego były często kierowane do badania na obecność SARS-CoV-2. Jednak wznowione wysiłki pracowników zdrowia publicznego i klinicystów w celu przetestowania próbek na obecność grypy zaowocowały odpowiednią liczbą przebadanych i wykryciem niewielkiego lub zerowego wirusa grypy”.

Decreased Influenza Activity During the COVID-19 Pandemic” — United States, Australia, Chile, and South Africa, 2020”, Centers for Disease Control and Prevention (CDC)

Autorzy wskazują na to, że zachowanie dystansu społecznego, ograniczenie podróży czy noszenie maseczek mogło mieć wpływ na zmniejszenie zachorowalności na COVID-19, ale nie da się na razie określić w jakim stopniu. Autorzy podkreślają też, że „Szczepienie przeciwko grypie dla wszystkich osób w wieku ≥6 miesięcy pozostaje najlepszą metodą zapobiegania grypie i jest szczególnie ważne w tym sezonie, kiedy SARS-CoV-2 i wirus grypy mogą krążyć wspólnie”.

Jakie są różnice między grypą a COVID-19?

Mimo wielu podobieństw w zakresie objawów, drogi przenoszenia oraz tego, że obie choroby powodują choroby układu oddechowego, COVID-19 i grypa różnią się kilkoma znaczącymi czynnikami. Z tego powodu zestawienie ich w jednym słupku na wykresie, bez odpowiedniego kontekstu i celowości, może wprowadzić czytelnika w błąd.

COVID-19 i grypę wywołują dwa różne wirusy: SARS-CoV-2 i wirusy grypy (typu A, B i C). Tempo transmisji w przypadku SARS-CoV-2 jest szybsze niż w przypadku grypy sezonowej. Co więcej, COVID-19 i grypę różni też odsetek zakażeń ciężkich i krytycznych – w przypadku koronawirusa jest on wyższy. Na ciężki przebieg COVID-19 najbardziej narażone są osoby starsze oraz osoby z chorobami przewlekłymi, natomiast jeśli chodzi o ciężką chorobę spowodowaną wirusem grypy, dotyka to głównie kobiety w ciąży oraz dzieci. Wśród powikłań, które są charakterystyczne tylko dla COVID-19, wymienia się zakrzepy krwi w żyłach i tętnicach płuc, serca, nóg lub mózgu. Bardziej szczegółowo na ten temat pisaliśmy w artykule „Badacze nie potrafią odróżnić grypy od COVID-19? Fake news!”.

W 2020 roku koronawirus SARS-CoV-2 doprowadził do ok. 1.9 mln zgonów, a wiele śmiertelnych przypadków pozostało niezdiagnozowanych. Tymczasem grypa (choć oczywiście to także groźna choroba) przyczynia się do śmierci ok. 650 tys. osób rocznie. W mniejszej skali – dla przykładu w Polsce – 28,5 tys. osób zmarło w 2020 roku z powodu lub przy udziale COVID-19. Tymczasem, jak można zauważyć na podstawie danych Narodowego Instytutu Zdrowia-PZH, z powodu grypy w 2020 roku zmarło nie więcej niż 100 osób. Przyjmuje się, że dane dla obu chorób mogą być zaniżone, jednak między nimi widoczna jest wyraźna dysproporcja, stąd też nie można ich rozpatrywać jako „tych samych chorób”. Jak wskazują meldunki PZH (opracowane przez serwis pulsmedycyny.pl), w sezonie grypowym 2020/2021 (od września 2020 do maja 2021 roku) nie odnotowano żadnego przypadku śmiertelnego grypy. W tym samym czasie na COVID-19 zmarło w Polsce 71 687 osób.

Z powodu podobieństw objawów grypy i COVID-19 jednoznaczna diagnoza choroby na podstawie samej obserwacji w wielu sytuacjach może być utrudniona. Dlatego konieczne jest przeprowadzenie testów, aby przypadek zakażenia został potwierdzony. Obecnie dostępne są zarówno testy umożliwiające diagnostykę grypy, jak i COVID-19.  Wbrew często powielanym nieprawdziwym treściom testy, które są używane do diagnostyki w kierunku obecności SARS-CoV-2 nie wyjdą pozytywnie, jeśli pacjent zachorował na grypę. Tak samo jest w drugą stronę – test w kierunku obecności wirusa grypy nie potwierdzi obecności SARS-CoV-2, jak i nie potwierdzi obecności innego wirusa w organizmie. Test nie służy temu, by wykrywać dowolny patogen, lecz jest specyficzny dla jednego, z góry określonego czynnika chorobotwórczego, w kierunku którego prowadzi się diagnostykę.

Podsumowanie

Teorie, które mówią o sztucznym zawyżaniu statystyk dotyczących zakażonych koronawirusem, są bardzo popularne. Mają ona na celu głównie wzbudzenie wątpliwości względem szczepień czy zachowywania obowiązujących obostrzeń i opierają się na niepotwierdzonych dowodami założeniach, obawach czy, jak w tym przypadku, wprowadzającym w błąd przedstawieniu i interpretacji prawdziwych danych.

*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Podobał Ci się artykuł? Pomóż nam dzielić się prawdą!

Możesz śmiało rozpowszechniać ten artykuł na swojej stronie internetowej. Pamiętaj o podaniu źródła. Sprawdź jak możesz udostępniać.

Wpłać darowiznę i działaj z nami!

lub