Czas czytania: około min.

Nie, Polska nie odkupiła źle przechowywanych szczepionek

14.01.2021 godz. 9:46

Wydarzenia opisane na łamach tabloidu nie są prawdziwe.

Na łamach portalu Gazeta Stonoga udostępniono artykuł, w którym czytamy, że polski rząd zakupił źle przechowywane szczepionki po niższej cenie, po tym jak zostały one zwrócone producentowi przez Niemców. Autor artykułu – Zbigniew Stonoga – nie podał jednak żadnego wiarygodnego źródła, które potwierdzałoby ową wersję. 

Gazeta Stonoga była pierwszym źródłem informacji. Na Facebooku spopularyzowały ją profile takie jak pandemia to ściema oraz Hubert Czerniak – Włączamy myślenie GRUPA PRAWDZIWA i wiele innych.

 

Zdjęcie facebookowego wpisu z odnośnikiem do artykułu na stronie Gazeta Stonoga.

Źródło: www.facebook.com

 

Wielu internautów uwierzyło, że news jest prawdziwy: „Przekręty za każdym razem,najpierw respiratory teraz to”, „Na dodatek z naszych podatków”, „Nie zdziwi mnie już NIC. Polska to kraj absurdów i bezprawia..” – pisali. Z drugiej strony liczni użytkownicy alarmowali, że autor materiału nie podał źródła, z którego zaczerpnął informację, przez co należy wątpić w jej prawdziwość. Ostrzeżenia te nie powstrzymały jednak wielu osób przed dalszym rozpowszechnianiem treści – najpopularniejszy post uzyskał ponad 1,6 tys. udostępnień. 

Polska wcale nie odkupiła wadliwych szczepionek zwróconych przez Niemcy

Informacje zamieszczone w artykule na stronie Gazeta Stonoga nie są prawdziwe. W tekście serwisu czytamy, że Niemcy miały zwrócić wadliwe szczepionki do producenta, z kolei Polska odkupiła je za 10 proc. ich wartości. Rzekomo wadliwe szczepionki miały dotrzeć do Polski już 28 grudnia. Nie przytoczono jednak żadnego źródła, które potwierdzałoby taką wersję. Autor przywołał jedynie publikację agencji informacyjnej Reuters zatytułowaną „Cold chain doubts delay COVID-19 vaccinations in some German cities”. W samym tekście nie ma jednak nic na temat zwrotu szczepionek przez Niemcy do producenta i o odkupieniu ich przez Polskę. Materiał Reutersa dotyczył jedynie informacji, zgodnie z którą w niektórych niemieckich miastach w Górnej Frankonii może dojść do opóźnień w przyjmowaniu szczepionek, wynikających z obaw o nieprawidłowe przechowywanie tysiąca dawek szczepionki (w zbyt wysokiej temperaturze) w czasie dystrybucji. 

W celu weryfikacji, czy Polska rzeczywiście odkupiła szczepionki, których pozbyli się Niemcy, zwróciliśmy się kilkukrotnie z prośbą o komentarz do Ministerstwa Zdrowia. Na dzień publikacji artykułu nadal nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Komentarz udało się za to uzyskać portalowi fact-checkingowemu AFP Sprawdzam, który również zajął się tym tematem. Jedna z przedstawicielek ministerstwa przekazała redakcji, że Przywołana w poście informacja jest nieprawdziwa. Nic takiego w Polsce nie miało miejsca”.

Co jeszcze świadczy o tym, że doniesienia z Gazety Stonoga należy uznać za fałszywe? Dostarczone do Polski szczepionki zostały zakupione za pośrednictwem Komisji Europejskiej. Do dnia 26 grudnia rozdystrybuowano pierwsze partie szczepionki przeciw COVID-19 w państwach Unii Europejskiej. Szczepienia ruszyły kolejnego dnia, także w Polsce. Kancelaria Prezesa Rady Ministrów poinformowała, że rano 28 grudnia do Tomaszowa Mazowieckiego dostarczono kolejną partię 300 tys. szczepionek. Dostawę z dnia 28 grudnia opisano w Gazecie Stonoga, jednak wbrew wersji zaprezentowanej na portalu sytuacja ta nie mogła dotyczyć partii szczepionek z Niemiec, które podejrzewano o nieprawidłowe przechowywanie w czasie transportu. 

Władze Górnej Frankonii podały, że 27 grudnia wstrzymano kontrolnie rozpoczęcie szczepień ze względu na obawy o nieprawidłowe przewożenie szczepionek w zbyt wysokiej temperaturze. W wiadomościach z 28 grudnia czytamy, że przedstawiciele niemieckich miast, do których mogły trafić potencjalnie uszkodzone dawki, wciąż czekali (w dniu publikacji Gazety Stonoga) na analizy oraz komentarz od producenta w sprawie tego, co dalej zrobić z preparatami. Tymczasem tego samego dnia rano do Tomaszowa Mazowieckiego dostarczono wspomniane 300 tys. dawek. Nie mogły to być zatem te same partie. 

Producent miał udzielić porad odnośnie do ponownego wprowadzenia szczepionek z Górnej Frankonii do użytku. Po przeprowadzeniu wstępnych analiz jeszcze w dniu 28 grudnia władze regionu wskazały, że w termometrze prawdopodobnie nie schłodzono wstępnie czujnika, przez co źle odczytano temperaturę przechowywanych szczepionek przeciw COVID-19. Tamtego dnia zaznaczono również, że konieczne będzie przeprowadzenie kolejnych analiz, dzięki którym ostatecznie oceniona zostanie możliwość ponownego wprowadzenia szczepionek do obrotu. Mimo to, dotknięty zdarzeniem region zaznaczył, że nie wykorzysta szczepionek ze względu na dalsze obawy dotyczące bezpieczeństwa. W międzyczasie Górna Frankonia została zaopatrzona w kolejne dawki. Kilka dni później – 31 grudnia – niemieckie media poinformowały, że popełniono kolejny błąd. Choć wykazano, że nie doszło do nieprawidłowości w czasie transportu od producenta, to ponad połowa z potencjalnie uszkodzonych szczepionek rozdystrybuowanych w Górnej Frankonii została ponownie zamrożona w czasie ich zwrotu, co uczyniło je całkowicie bezużytecznymi. Jak ustaliła redakcja AFP Sprawdzam, druga połowa została wykorzystana. Szczepionki z tej partii do Polski jednak nie trafiły.

Prawdziwe wydarzenia w żaden sposób nie odpowiadają wersji wskazanej przez portal Gazeta Stonoga. Szczepionki uznane w Niemczech za wadliwe nie mogły trafić do Polski we wskazanym przez portal terminie, ponieważ w tym czasie sprawdzano, czy nadają się do użytku. Już po publikacji serwisu stwierdzono, że szczepionki nie mogą być powtórnie wykorzystane, ponieważ w czasie ich zwrotu popełniono błąd. Żadne źródło nie wskazuje, by wadliwe szczepionki trafiły do Polski ani w dniu wskazanym przez portal Gazeta Stonoga, ani później. 

Podsumowanie

Jeżeli nie mamy pewności co do autentyczności prezentowanych w sieci wiadomości, warto sprawdzić, czy odwołują się one do wiarygodnych źródeł informacji. W artykule Gazety Stonoga nie zawarto żadnego źródła, które uzasadniałoby przedstawioną wersję zdarzeń. Autor zaprezentował jedynie fałszywy związek przyczynowo skutkowy. Sama korelacja czasowa nie wystarczy jednak do udowodnienia założonej tezy. W tekście zabrakło kluczowych informacji, a dane na temat prawdziwych wydarzeń zostały zmanipulowane. 

*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Podobał Ci się artykuł? Pomóż nam dzielić się prawdą!

Możesz śmiało rozpowszechniać ten artykuł na swojej stronie internetowej. Pamiętaj o podaniu źródła. Sprawdź jak możesz udostępniać.

Wpłać darowiznę i działaj z nami!

lub