Czas czytania: około min.

Nie, Żydzi nie planują zdominować świata za pomocą pandemii COVID-19

14.12.2020 godz. 13:13

Antysemicka narracja spiskowa na temat pandemii.

FAKE NEWS W PIGŁUCE

  • W artykule witryny Nowe Anteny czytamy, że „bolszewicka neożydokomuna” zaplanowała depopulację i kontrolę ludzi poprzez szczepionki przeciw COVID-19.
  • W tekście wskazano, że społeczeństwo amerykańskie jest biedne i zniewolone przez Żydów, w USA planuje się globalną operację przymusowych szczepień, a szczepionki przeciw COVID-19 są szkodliwe.
  • Amerykańskie społeczeństwo nie jest zniewolone przez Żydów, nie planuje się tam operacji przymusowych szczepień, a wskazane w tekście informacje nie świadczą o szkodliwości szczepionek.

Teorie spiskowe sięgają bardzo często do wielu alternatywnych źródeł, które w rzeczywistości często mijają się z faktami i wiedzą naukową. Mimo to przekaz z nich płynący jest w stanie przekonać wiele osób niezaznajomionych z poszczególnymi wydarzeniami i procesami zachodzącymi na świecie. Takich teorii w czasie pandemii koronawirusa SARS-CoV-2 powstało wiele. Część z nich opiera się o lęki związane z nowymi technologiami i efektami ubocznymi szczepień, a niektóre sięgają jeszcze dalej: wprowadzają wątki rasistowskie i antysemickie. 

Na początku listopada spiskową narrację charakteryzującą się takim przekazem promowała witryna o nazwie Nowe Anteny w tekście pt. „Kto wygra – Donald Trump, czy Sleepy John Biden, a więc Kamala Harris z Kominternu? What the Fuck? A cóż to za różnica?” Materiał udostępniono także za pośrednictwem fanpage’a strony na Facebooku

 

Post na Facebooku o wyborach w USA i szczepionkach z grafiką przedstawiającą Donalda Trumpa z tabliczką "Żydowskie Obozy Śmierci w Polsce""

Źródło: www.facebook.com

Nieprawdziwa spiskowa narracja na temat planów „neobolszewickiej żydokomuny”

Już na samym początku tekstu czytamy, że na świecie uruchamiany jest plan „noebolszewkckiej żydokomuny”, polegający na zniewoleniu i depopulacji za pomocą szczepień nieżydowskiej społeczności, w tym głównie polskiej. Według autorów za planem mają stać amerykańscy Żydzi, którzy wykorzystują pandemię koronawirusa SARS-CoV-2 do swoich niecnych celów polegających na depopulacji i objęciu panowania nad światem. 

Narracja ta jest jednak bezpodstawna. Nie przedstawiono wiarygodnych i merytorycznych dowodów na jej autentyczność, a przytoczone w tekście argumenty opierały się głównie o antysemickie i fałszywe informacje lub niepowiązane ze sobą treści. 

Stany Zjednoczone jako centrum decyzyjne „bolszewickiej neożydokomuny”?

Autorzy starali się dowieść, że Stany Zjednoczone są swego rodzaju centrum decyzyjnym „bolszewickiej neożydokomuny”, w którym Żydzi zasiadają na najważniejszych stanowiskach i planują zniewolić naród amerykański w celu realizacji własnych politycznych interesów. Cały tekst opiera się na nieprawdziwych i zmanipulowanych treściach. 

Biedne i zniewolone społeczeństwo amerykańskie? Artykuł Nowych Anten wskazuje, że społeczeństwo amerykańskie jest bardzo biedne i zniewolone, a „znakomita większość” obywateli ledwie wiąże koniec z końcem. Problem ubóstwa w Stanach Zjednoczonych jest dziś rzeczywiście bardzo widoczny i w oczach wielu trudny do rozwiązania, ale nie dowodzi to jeszcze zniewolenia Amerykanów. W 2019 roku w USA 10,5 proc. osób żyło poniżej progu ubóstwa – najwięcej od czasu rozpoczęcia publikacji danych w ramach spisu ludności (ang. The Census Bureau) w 1951 roku. Wskaźnik oczywiście nie uwzględnia takich kwestii, jak jakość życia i nierówności społeczne, które również są dostrzegalnym i bardzo poważnym problemem, dotykającym ponad 40 proc. mieszkańców Stanów Zjednoczonych, na co w swoich raportach wskazuje m.in. organizacja United for Alice. Dane te nie pokrywają się jednak z informacją o „znakomitej większości” ubogich mieszkańców USA, z którą mamy do czynienia w publikacji Nowych Anten. 

Zniewolenie Amerykanów przez brak paszportów? Dalej w artykule wskazano, że tylko 7 proc. Amerykanów posiada paszporty, co miałoby świadczyć o „zniewoleniu narodu”, który nie może wydostać się poza własny kraj. Niski odsetek posiadanych paszportów w społeczeństwie amerykańskim to często powielany mit wynikający z przytaczania przestarzałych danych. Obecnie ok. 42 proc. obywateli USA posiada ten rodzaj dokumentu, a liczba ta zwiększa się z roku na rok. Posiadanie paszportu jest w dużej mierze zależne od chęci przyszłego posiadacza. Mieszkańcy Stanów Zjednoczonych mogą w bardzo swobodny sposób podróżować po świecie: według rankingu Henley Passport Index obywatele tego kraju z paszportem (bez wiz) mogą dostać się do aż 185 krajów i terytoriów.

Ponadto, w niektórych przypadkach możliwe są również podróże Amerykanów do Kanady i Meksyku bez okazania paszportu. Warto jednak zauważyć, że wielu Amerykanów nigdy nie opuściło ojczyzny, co wynika z wielu czynników, choćby takich, jak obawy przed kosztami podróży lub wystarczająca ilość atrakcji turystycznych we własnym kraju. Odsetek osób posiadających paszporty nie dowodzi „zniewolenia” Amerykanów. Istnieje wiele państw, które mają niższy lub wyższy odsetek posiadania tego typu dokumentu wśród obywateli, co wynika z wielu czynników politycznych i geograficznych.

Pełna kontrola „inscenizowanych” wyborów? Część tekstu skupia się również wokół wyborów w USA, które autorzy uznali za „inscenizację” i kolejny przejaw zniewolenia Amerykanów. Jak czytamy, to, kto wygra wybory w USA, nie zrobi większej różnicy, ponieważ demokracja w tym państwie i tak nie istnieje, a procesami politycznymi zarządzają środowiska żydowskie. Jednak jak wskazuje amerykańska Agencja ds. Cyberbezpieczeństwa i Bezpieczeństwa Infrastruktury (Cybersecurity & Infrastructure Security Agency), zakończone właśnie wybory zostały uznane za najbezpieczniejsze w historii USA. W tekście Nowych Anten nie przedstawiono żadnych dowodów, które miałyby świadczyć o tym, że w rzeczywistości jest inaczej. Bazowano na antysemickich uprzedzeniach wobec społeczności żydowskiej. W praktyce do nieprawidłowości w głosowaniu może dojść w dowolnym państwie. Monitorowaniem tego typu przypadków zajmują się odpowiednio stworzone w tym celu instytucje i organy ścigania. 

Plan masowego szczepienia z centrum decyzyjnym w Stanach Zjednoczonych?

W dalszej części tekstu czytamy, że w Stanach Zjednoczonych ukartowywano plan o nazwie „Operation Warp Speed” dążący do zaszczepienia Amerykanów, a w dalszej kolejności – całej ludzkiej populacji. Celem tych działań ma być depopulacja oraz zdegenerowanie ludzkiego DNA w celu stworzenia taniej i bezmyślnej siły roboczej – co ciekawe – głównie w Polsce. 

Operation Warp Speed nie jest planem masowego szczepienia, o czym pisaliśmy w analizie pt. „Amerykanie i Polacy nie zostaną zaszczepieni na COVID-19 w ciągu 24 godzin”. Jest to amerykański plan dystrybucji szczepionek przeciw COVID-19 w Stanach Zjednoczonych i terytoriach zależnych w celu zapewnienia obywatelom dostępu do szczepień. Plan nie mówi nic o przymusowości szczepień i nie dotyczy innych państw. 

Artykuł wskazuje też, że jeden z przedstawicieli Operation Warp Speed – Moncef Slaoui – to marokański Żyd, którego zadaniem jest zaszczepienie wszystkich ludzi nieżydowskiego pochodzenia. Dr Moncef Slaoui, pełniący funkcję głównego doradcy w operacji, nie jest Żydem i nie wyznaje judaizmu. Mężczyzna jest muzułmaninem, czego możemy dowiedzieć się m.in. z materiału na jego temat w religijnym magazynie „The Dawn”. Samo pochodzenie nie dowodzi jeszcze złych zamiarów, co w połączeniu z faktem, że Operation Warp Speed nie dotyczy przymusowych szczepień, wskazuje na bezzasadność zaprezentowanych w tekście teorii. 

Operation Warp Speed obejmie Polskę w celu eksterminacji Polaków? Autorzy tekstu założyli, że amerykański plan obejmie również Polskę i inne kraje w celu stworzenia taniej i zmarginalizowanej siły roboczej. Nie jest to prawdą – Operation Warp Speed obejmuje 64 jurysdykcje zdrowia publicznego wyznaczane przez CDC w ramach amerykańskich planów zarządzania kryzysowego i dotyczy tylko Stanów Zjednoczonych oraz ich terytoriów zależnych.

Pandemia i szczepionki jako narzędzie do kontroli populacji?

W całym tekście znalazło się wiele luźno rozmieszczonych nieprawdziwych informacji na temat pandemii COVID-19 i szczepień, które mają służyć depopulacji i degeneracji DNA. Autorzy stwierdzili, że koronawirusa nie ma, testy dają w większości fałszywe wyniki, a szczepionki są niebezpieczne. 

SARS-CoV-2 nie został wyizolowany w laboratorium? Treść artykułu wskazuje, że SARS-CoV-2 nigdy nie został wyizolowany, co miałoby świadczyć o nieistnieniu wirusa. Tak naprawdę wirus został wyizolowany od zakażonych pacjentów wielokrotnie. Pierwsze wyizolowanie patogenu nastąpiło 7 stycznia 2020 roku w Chinach. Później dokonano tego np. w Korei Południowej, Indiach oraz wielu innych państwach. 

Czy 94 proc. wyników testów daje wynik pozytywny? Jak czytamy, przeważająca większość testów na COVID-19 daje wynik pozytywny (bez względu na faktycznie zakażenie), co stanowi rzekome podłoże do wprowadzenia przymusu szczepień w ramach wcześniej omawianej Operation Warp Speed w celu genetycznej modyfikacji i otępienia ludzi. Jak już wspominaliśmy, operacja ta dotyczy tylko i wyłącznie Stanów Zjednoczonych. Sam odsetek pozytywnych wyników testów w kierunku COVID-19 jest w rzeczywistości zupełnie inny i waha się w zależności od działań podejmowanych w zakresie testowania i sytuacji epidemicznej. Dla przykładu na dzień 6 grudnia 2020 roku według danych Our World In Data odsetek pozytywnych testów w Polsce wyniósł 32,9 proc., co było wynikiem zbliżonym do danych z dużej części Europy Wschodniej. Najniższy notowany był z kolei m.in. Nowej Zelandii i Australii (poniżej 1 proc. pozytywnych wyników).

Szczepionki przeciw COVID-19 atakują układ nerwowy? Serwis Nowe Anteny podaje, że przerwano testy trzech szczepionek od AstraZeneca, J&J i Eli Lilly, ponieważ – jak wskazano – zaatakowały one „układ nerwowy i spowodowały paraliż”. Czy taka wersja zdarzeń jest prawdziwa? AstraZeneca i J&J wznowiły badania po przerwie związanej z koniecznością dokładnej oceny bezpieczeństwa. W przypadku szczepionki firmy AstraZeneca jedna z osób biorących udział w testach zgłosiła niepokojące zaburzenia neurologiczne, natomiast badania firmy J&J doprowadziły do zachorowania przez jednego z uczestników (objawów nie określono). Po przeprowadzeniu analiz w każdym z przypadków orzeczono, że nie zanotowano związku między zachorowaniami i szczepionką, co pozwoliło na wznowienie badań.

Natomiast firma Eli Lilly w ogóle nie pracuje nad szczepionką, lecz nad lekiem opartym o przeciwciała. W tym przypadku również wstrzymano badania ze względów bezpieczeństwa uczestników, ale podobnie jak w przypadku J&J nie podano dokładnych przyczyn. W listopadzie przedsiębiorstwo uzyskało jednak pozwolenie na stosowanie leku w nagłych przypadkach, w niektórych państwach. 

Dalsza część tekstu dotyczy szczepionek przeciw COVID-19 opracowywanych przez niektóre firmy oraz rzekomych efektów ubocznych. Żadna z zaprezentowanych w tekście informacji nie jest prawdziwa. Dostępne rzetelne i naukowe źródła przeczą teorii, jakoby szczepionki miały posłużyć depopulacji lub zmodyfikowaniu ludzkiego DNA. 

Testowa szczepionka przeciw COVID-19 zabiła ponad 40 osób w Korei Południowej? W tekście czytamy, że przyjmowanie szczepionki przeciw COVID-19 jest niebezpieczne, czego przykładem miały być preparaty podane w Korei Południowej. Prawda jest jednak taka, że w tym azjatyckim kraju wcale nie doszło do zgonów z powodu szczepień przeciw COVID-19, a wiadomości na temat zgonów nie miały związku z nowymi szczepionkami. Jak w październiku przekazała agencja Reuters, w czasie kampanii szczepień przeciw grypie (w celu zminimalizowania skutków sezonowej epidemii grypy i równoczesnej epidemii COVID-19) odnotowano 48 zgonów.

Koreańska Agencja ds. Kontroli i Zapobiegania Chorobom (KDCA) w aktualizacji danych dotyczących szczepień przeciw grypie z 5 grudnia podaje, że do tej pory przeciw grypie zaszczepiono ponad 2 mln osób. Wzrosła również liczba zgonów (108 zgonów, w tym 88 osób w wieku 70 lub więcej lat), które potencjalnie mogły mieć związek ze szczepionką. Analizy i sekcje zwłok, na które zgody udzieliły rodziny zmarłych, wykazały jednak, że szczepionki nie miały bezpośredniego związku ze zgonami. 

Szczepionki przeciw COVID-19 zmodyfikują DNA? Szczepionki DNA i mRNA, które znalazły wykorzystanie przy okazji pandemii koronawirusa SARS-CoV-2, nie modyfikują ludzkiego DNA, ponieważ substancje w nich zawarte nie integrują się z jądrem komórkowym, w którym zawarta jest informacja genetyczna. Temat ten analizowaliśmy szczegółowo w artykule pt. „Szczepionka mRNA przeciw COVID-19 nie modyfikuje ludzkiego DNA”

Podsumowanie

Z pozoru irracjonalne i nieprawdziwe treści mogą pozostać z początku niezauważone i lekceważone, jednak z czasem stają się one podłożem do tworzenia nieprawdziwych narracji, w które skłonne jest uwierzyć coraz większe grono osób. Przekaz zaprezentowany w tekście Nowych Anten to przykład związanej z wieloma internetowymi mitami teorii spiskowej uzupełnionej o antysemickie poglądy. 

Stąd też bardzo ważne jest, by każdy potrafił posługiwać się maksymalnie nieprzetworzonymi źródłami, które pozwolą na samodzielną weryfikację treści. Taka postawa jest niezmiernie istotna w czasie ogromnego chaosu informacyjnego związanego z „infodemią”, w związku z którą mamy do czynienia z natłokiem wielu wymieszanych ze sobą treści o różnym stopniu wiarygodności na temat złożonych zjawisk. 

*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Podobał Ci się artykuł? Pomóż nam dzielić się prawdą!

Możesz śmiało rozpowszechniać ten artykuł na swojej stronie internetowej. Pamiętaj o podaniu źródła. Sprawdź jak możesz udostępniać.

Wpłać darowiznę i działaj z nami!

lub