Czas czytania: około min.

Czy naukowcy wykazali związek pomiędzy protestami w sprawie aborcji a wzrostem zakażeń?

13.11.2020 godz. 8:26

Wypowiedź

Prawda

Uzasadnienie

Wypowiedź Katarzyny Lubnauer uznajemy za prawdziwą, ponieważ zgodnie z komunikatem Interdyscyplinarnego Centrum Modelowania Matematycznego i Komputerowego protesty, które w ostatnim czasie przetoczyły się przez Polskę, nie były uwzględnione jako osobny czynnik przyczyniający się do potencjalnego wzrostu zakażeń.

Co mówił premier Morawiecki?

4 listopada br. odbyła się konferencja prasowa, podczas której Prezes Rady Ministrów Mateusz Morawiecki ogłosił wprowadzenie kolejnych obostrzeń związanych z COVID-19. Szef rządu apelował także do Polaków, aby pozostali w domach i ograniczyli kontakty społeczne do minimum. Przy okazji poruszona została kwestia ogólnopolskich protestów przeciwko wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego ws. zakazu aborcji z tzw. przesłanki embriopatologicznej. Premier, powołując się na wyliczenia Uniwersytetu Warszawskiego, stwierdził, że masowe zgromadzenia mogę przyczyniać się do wzrostu liczby osób zakażonych koronawirusem SARS-CoV-2.

Apeluję, żeby pozostać w domach. Według analiz specjalistów z Uniwersytetu Warszawskiego każdego dnia wzrost liczby zakażeń na skutek protestów ulicznych może wynosić ok. 5 tys. osób.

– powiedział.

Jeszcze tego samego dnia w godzinach wieczornych w ramach serii Q&A na Facebooku premier Morawiecki powtórzył swoje słowa:

Szanowni państwo, ja mogę tylko powiedzieć, że oczywiście zdaniem specjalistów, także naukowców z Uniwersytetu Warszawskiego, którzy dokonali pracy na modelach, biorąc pod uwagę liczbę protestów, mamy dzisiaj niestety już nie tylko przypuszczenia, ale i wiedzę, że protesty wpływają znacząco na liczbę zakażeń. Dane zespołu naukowców z Uniwersytetu Warszawskiego mówią nawet o 5 tys. i to nie tygodniowo, miesięcznie, a dziennie.

Czy aby faktycznie modele UW uwzględniają w symulacjach protesty?

Jeszcze przed wypowiedzią szefa polskiego rządu media zaczęły powielać informację dotyczącą wpływu protestów na liczbę zakażeń. Wiadomość taką przekazały m.in. Dziennik Gazeta Prawna oraz Onet. W tych okolicznościach Interdyscyplinarne Centrum Modelowania Matematycznego i Komputerowego (ICM) postanowiło 3 listopada wydać w tej sprawie komunikat, prostując wszelkie nieścisłości.

W związku z informacjami medialnymi dotyczącymi wpływu aktualnie trwających protestów na rozwój epidemii COVID-19 zespół modelowania epidemiologicznego ICM UW informuje, że w symulacjach założono dwa poziomy skuteczności wprowadzenia stref żółtej i czerwonej na terytorium całego kraju, co przekłada się na prognozowane liczby stwierdzonych przypadków. W obecnym stadium rozwoju modelu nie jesteśmy metodologicznie przygotowani, aby uwzględnić w sposób odpowiedzialny tego typu zgromadzenia jako odrębny czynnik. W związku z powyższym nieuprawnione jest stwierdzenie, że z modelu ICM UW wynika, iż protesty uliczne mogą zwiększyć liczbę stwierdzonych przypadków z 25 tys. na 31 tys.

czytamy.

Stanowisko to w wywiadzie dla GDP 5 listopada potwierdził dr Franciszek Rakowski pracujący w ICM. Jak oznajmił, protesty nie były brane pod uwagę w publikowanym dotychczas modelu.

*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Podobał Ci się artykuł? Pomóż nam dzielić się prawdą!

Możesz śmiało rozpowszechniać ten artykuł na swojej stronie internetowej. Pamiętaj o podaniu źródła. Sprawdź jak możesz udostępniać.

Wpłać darowiznę i działaj z nami!

lub