Czas czytania: około min.

Jakie jest stanowisko TSUE w sprawie małżeństw homoseksualnych?

13.07.2020 godz. 21:14

Wypowiedź

Manipulacja

Uzasadnienie

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej nie wypowiedział się bezpośrednio na temat prawa do adopcji przez małżeństwa jednopłciowe w żadnych orzeczeniu. Wyrok, o którym wspomina Jarosław Gowin, pochodzi z czerwca 2018 roku. TSUE stwierdził w nim, że państwa członkowskie mają dowolność we wprowadzaniu związków jednopłciowych. W orzeczeniu nie ma natomiast mowy o tym, że jeśli dany kraj zdecyduje się na legalizację tego typu związków, musi je traktować jak małżeństwa dwupłciowe, w tym zezwalać im na adopcję dzieci. Wyrok głosi jedynie że, żadne państwo członkowskie nie może ograniczyć swobody poruszania się osobom homoseksualnym, które legalnie zawarły związek małżeński w innym kraju. W związku z tym wypowiedź Jarosława Gowina uznajemy za manipulację.

Orzeczenie TSUE

Sprawa C-673/16 dotyczy rumuńsko-amerykańskiej pary. W 2010 roku w Belgii, która od 2003 roku dopuszcza zawieranie związków małżeńskich przez osoby tej samej płci, ślub wzięli Rumun Adrian Coman oraz Amerykanin Robert Clabourn Hamilton. W 2012 roku para postanowiła osiedlić się w Rumunii. W związku z tym Hamilton wystąpił do rumuńskich urzędów o przyznanie mu zgody na podjęcie pracy oraz stały pobyt na terenie UE, jaką otrzymują współmałżonkowie unijnych obywateli. Prawo takie gwarantuje dyrektywa w sprawie prawa obywateli Unii i członków ich rodzin do swobodnego przemieszczania się i pobytu na terytorium państw członkowskich. Rumuńska administracja jednak odmówiła, argumentując, że prawo krajowe w Rumunii nie uznaje małżeństw homoseksualnych i nie może traktować Hamiltona jako współmałżonka Comana. Amerykaninowi przyznano tylko zezwolenie na trzymiesięczny pobyt. W tych okolicznościach para wystąpiła do sądu.

Po długiej procedurze odwoławczej rumuński Trybunał Konstytucyjny wystosował w końcu prośbę do TSUE, by rozstrzygnął czy Amerykanin ma prawo do pracy i pobytu na terenie UE. Wśród zadanych pytań prejudycjalnych jedno dotyczyło również tego, czy określenie „współmałżonek”, o którym mowa w dyrektywie, obejmuje współmałżonka tej samej płci pochodzącego z państwa niebędącego członkiem UE, z którym obywatel Unii zawarł legalne małżeństwo na podstawie przepisów prawa państwa członkowskiego innego niż państwo przyjmujące.

Ostatecznie 5 czerwca 2018 roku Trybunał wydał wyrok, w którym stwierdził, że „pojęcie »współmałżonka « w rozumieniu dyrektywy 2004/38 (wspomniana wyżej – przyp. Demagog) jest neutralne pod względem płci i może obejmować małżonka danego obywatela Unii posiadającego tę samą płeć”. Oznacza to, że jeśli osoba spoza UE zawrze związek małżeński z obywatelem/obywatelką kraju członkowskiego, w którym małżeństwa jednopłciowe nie są legalne, w państwie, gdzie takie związki są uznawane, będzie mogła korzystać ze swobody przepływu osób na takich samych zasadach jak małżonek w małżeństwie różnopłciowym. Wyrok dotyczy jednak wyłącznie swobody poruszania się. Nie są w nim regulowane żadne kwestie związane z adopcją dzieci przez pary jednopłciowe ani inne zagadnienia dotyczące praw i obowiązków małżonków. Orzecznictwo TSUE w tej sprawie odnosi się również tylko do współmałżonków spoza UE.

Jarosław Gowin ma natomiast rację, mówiąc, że prawo unijne nie narzuca państwom członkowskim wprowadzania małżeństw jednopłciowych. W orzeczeniu czytamy (pkt 37):

Oczywiście kwestie stanu cywilnego i wiążące się z nim normy dotyczące małżeństwa, są materią należącą do kompetencji państw członkowskich i prawo Unii tej kompetencji nie narusza. (…) Państwa członkowskie mają zatem swobodę w zakresie wprowadzenia małżeństwa dla osób tej samej płci.

Stwierdzenie to jest nawiązaniem do starszego o dwa lata wyroku w sprawie C‑443/15 (pkt 59).

Stanowisko Polski

Na rok przed zapadnięciem wyroku w postępowanie włączyły się polskie władze. O sprawie pierwsze donosiło stowarzyszenie Miłość Nie Wyklucza. Organizacji udało się również pozyskać treść stanowiska Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Wątpliwości zawarte w piśmie dotyczyły głównie tego, czy „pojęcie »współmałżonek « zawarte w art. 2 ust. 2 lit a) dyrektywy 2004/38/WE powinno obejmować także współmałżonka tej samej płci”. Ministerstwo argumentowało, że unijna dyrektywa nie definiuje wprost pojęcia „współmałżonek”. Treści temu określeniu nadaje wyłącznie prawo krajowe, a nie unijne. Porządki prawne poszczególnych państw definiują to pojęcie jednak w różny sposób. Dlatego:

W spójnym systemie prawnym niedopuszczalna jest sytuacja, w której osoba fizyczna uznawana byłaby za małżonka na gruncie przepisów dotyczących wjazdu i pobytu, a jednocześnie nieuznawana za małżonka na gruncie wszystkich innych regulacji krajowych. Pojęciu »współmałżonek « nie można zatem nadawać autonomicznego znaczenia w oderwaniu od znaczenia w systemie prawnym danego państwa członkowskiego. Przyjęcie autonomicznej, odmiennej od zawartej w prawie krajowym wykładni tego pojęcia mogłoby prowadzić do naruszenia wyłącznych kompetencji państw członkowskich w dziedzinie stanu cywilnego (prawa rodzinnego).

A zatem w praktyce oznacza to, że w państwach, w których małżeństwo może być zawarte wyłącznie między kobietą a mężczyzną, ze swobody przepływu nie mogą korzystać współmałżonkowie tej samej płci. Według rządu osoba tej samej płci, z którą obywatel Unii zawarł małżeństwo na podstawie prawa innego państwa członkowskiego, może jedynie zostać uznana za „partnera, z którym obywatel Unii pozostaje w stałym, należycie poświadczonym związku” w rozumieniu art. 3 ust. 2 lit. b) dyrektywy. Z przytoczonego przez rząd zapisu nie wynika jednak, że „partner” ma prawa równoznaczne z „małżonkiem” obywatela danego państwa. Przyjmujące państwo członkowskie ma jedynie „ułatwić wjazd i pobyt” takiej osoby. We wspomnianym artykule nie ma mowy o prawach, jakie przysługują członkom rodziny, w tym współmałżonkom. A zatem konieczność uznania prawa pobytu przez każde z państw członkowskich w rozumieniu prawa unijnego odnosi się tylko do małżeństw. W przypadku zarejestrowanych związków partnerskich sytuację osoby spoza UE chcącej zamieszkać w państwie członkowskim swojego partnera regulować będą przepisy krajowe. Jeżeli dane państwo nie uznaje związków partnerskich za równoważne ze związkiem małżeńskim, należy sprawdzić obowiązujące przepisy i formalności dotyczące pobytu innych krewnych niebędących obywatelami UE.

Postulat związków partnerskich w Polsce

Pierwszy projekt ustawy o związkach partnerskich złożony został w Sejmie jeszcze w 2012 roku. Autorami była grupa posłów Ruchu Palikota. W podobnym czasie posłowie Platformy Obywatelskiej złożyli projekt ustawy o umowie związku partnerskiego. Oba projekty zostały odrzucone w pierwszym czytaniu 25 stycznia 2013 roku. Kolejno w kwietniu 2018 roku posłowie Nowoczesnej złożyli w Sejmie projekt ustawy o związku partnerskim, który został zdefiniowany jako „powstały z woli partnerów, sformalizowany związek dwóch osób niezależnie od ich płci”. Projekt nie był jednak procedowany. Związek partnerski nie jest tym samym, co małżeństwo. Główną różnicą jest to, że związek partnerski potencjalnie można by rozwiązać przez złożenie przed kierownictwem urzędu stanu cywilnego zgodnych oświadczeń woli partnerów o rozwiązaniu związku. Małżeństwo tymczasem może zostać rozwiązane jedynie w momencie, kiedy sąd orzeknie rozwód. W odróżnieniu od małżeństwa związku partnerskiego nie można też zawrzeć w formie wyznaniowej.

Brak sformalizowanych związków partnerskich powoduje, że partnerzy pozostający często w długoletnich związkach w świetle prawa traktowani są jak osoby sobie obce, a co za tym idzie nie mogą przykładowo korzystać do prawa dziedziczenia lub otrzymywać informacji na temat zdrowia partnera/partnerki. Problem dotyczy w szczególności par homoseksualnych, którym nie przysługuje żadna możliwość prawnego sformalizowania związku. Na temat poparcia Polaków dla związków jednopłciowych pisaliśmy niedawno przy okazji analizy wypowiedzi Marcina Horały.

Polska jest jednym z sześciu państw UE nieuznających żadnych form zawierania związków przez osoby tej samej płci. Pozostałe pięć to: Bułgaria, Łotwa, Litwa, Rumunia i Słowacja. W praktyce w części krajów UE zarejestrowane związki partnerskie traktuje się jako równoważne małżeństwu lub porównywalne z nim. Wszystkie kraje zezwalające na małżeństwa osób tej samej płci zwykle uznają również zarejestrowane związki partnerskie zawarte przez osoby tej samej płci w innych krajach. W krajach, które nie dopuszczają małżeństw między osobami tej samej płci, ale które wprowadziły jakąś postać formalnego związku partnerskiego, małżeństwo między osobami tej samej płci zawarte za granicą zapewnia zwykle takie same prawa jak zarejestrowany związek partnerski.

Podsumowanie

Wśród orzeczeń TSUE najbliższy temu, o czym mówił Jarosław Gowin, wydaje się wyrok z 2018 roku w sprawie prawa do swobodnego przemieszczania się i pobytu na terytorium państw członkowskich przez współmałżonka tej samej płci spoza UE. Zgodnie z orzeczeniem możliwe jest przyznanie osobom przebywającym w małżeństwie jednopłciowym uprawnień na gruncie prawa unijnego, nawet jeśli państwo członkowskie nie zdecyduje się wprowadzić równości małżeńskiej. Trybunał potwierdził też, że uznawanie małżeństw jednopłciowych za legalne pozostaje w wyłącznej kompetencji państwa członkowskiego. Jednocześnie jednak w wyroku nie ma odniesień do tych zagadnień, o których wspomniał poseł PiS. Trybunał odniósł się wyłącznie do swobody poruszania się na terenie UE, a cały proces dotyczył współmałżonków spoza Unii. Z tego powodu wypowiedź Jarosława Gowina uznajemy za manipulację.

*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Podobał Ci się artykuł? Pomóż nam dzielić się prawdą!

Możesz śmiało rozpowszechniać ten artykuł na swojej stronie internetowej. Pamiętaj o podaniu źródła. Sprawdź jak możesz udostępniać.

Wpłać darowiznę i działaj z nami!

20 zł
Imię*
Nazwisko*
Adres e-mail*
Ulica dom/lokal
Kod pocztowy
Miasto

lub