Czas czytania: około min.

Polska miała kupować gaz z Rosji do 2037 roku. Jaka była reakcja UE?

06.05.2022 godz. 22:56

Wypowiedź

Częściowy fałsz

Analiza w pigułce

  • W latach 2009–2010 Polska renegocjowała podpisane w 1993 roku porozumienie z Rosją dotyczące dostaw gazu, tzw. kontrakt jamalski.
  • W styczniu 2010 roku PGNiG zawarło porozumienie z Gazpromem ws. zwiększenia dostaw do Polski oraz przedłużenia ich do końca 2037 roku.
  • Dokument nie został podpisany, mimo że rząd zatwierdził porozumienie. Zablokowała je Komisja Europejska, która w lutym 2010 roku włączyła się do polsko-rosyjskich negocjacji.
  • Główne zarzuty KE wobec pierwotnej umowy dotyczyły niezgodności z prawem unijnym, niekorzystna klauzula o zakazie reeksportu gazu, brak zasady dostępu stron trzecich do infrastruktury przesyłowej oraz brak gwarancji realizacji obowiązków i uprawnień wynikających z unijnej dyrektywy o wspólnych zasadach rynku wewnętrznego.
  • Ostatecznie dostawy rosyjskiego gazu zostały przedłużone do końca 2022 roku. W listopadzie 2019 roku PGNiG poinformowało, że nie zamierza przedłużać po 2022 roku umowy z Rosją na dostawy gazu.
  • Faktycznie, gdyby nie interwencja Komisji Europejskiej, kontrakt jamalski zostałby przedłużony do 2037 roku. Jednakże główne zarzuty wobec umowy nie dotyczyły czasu jej trwania, lecz niezgodności z prawem unijnym, ograniczenia konkurencyjności na rynku oraz ryzyka uczynienia monopolisty z Gazpromu. Na tej podstawie oceniamy wypowiedź jako częściowy fałsz.

Rosja zakręciła kurek z gazem

Z dniem 28 kwietnia Gazprom wstrzymał dostawy gazu do Polski. Tym samym Rosja przedwcześnie zerwała umowę z Polską. Rządzący zapewniają, że dzięki trwającej od lat dywersyfikacji źródeł nie grożą nam braki w dostawach gazu.

Politycy związani ze Zjednoczoną Prawicą wskazują, że problemy z importem rosyjskiego gazu sięgają okresu rządów koalicji PO-PSL, a zwłaszcza lat 2009–2010, kiedy renegocjowano tzw. kontrakt jamalski, który pierwotnie zakładał niekorzystne warunki dla strony polskiej.

Radosław Fogiel podczas programu „Woronicza 17” w TVP Info przypomniał, że niewiele zabrakło, aby umowa gazowa z Rosją obowiązywała nas do 2037 roku. Według rzecznika PiS ustrzegła nas od tego jedynie interwencja Komisji Europejskiej.

Polsko-rosyjskie porozumienia gazowe

W 1993 roku podpisane zostało porozumienie między rządami Polski i Rosji dotyczące dostaw rosyjskiego gazu do naszego kraju. Tzw. kontrakt jamalski był kilkukrotnie zmieniany i aneksowany. Chociażby w 2003 roku PGNiG podpisało kontrakt na dodatkowe dostawy gazu z Azji Środkowej, za które od 2005 roku odpowiadała spółka RosUkrEnergo.

W 2008 roku ówcześni premierzy Ukrainy i Rosji – Julia Tymoszenko i Władimir Putin – uzgodnili odsunięcie RosUkrEnergo od handlu gazem z początkiem 2009 roku. Po tym, jak ukraiński Naftogaz i rosyjski Gazprom wyeliminowały tę spółkę jako pośrednika, do Polski przestał docierać gaz od tego dostawcy.

Ubytek doraźnie uzupełnił Gazprom. W czerwcu 2009 roku podpisano uzupełniający kontrakt krótkoterminowy, a w październiku uzgodniono, że zwiększenie długoterminowych dostaw odbędzie się na zasadzie aneksowania porozumienia międzyrządowego oraz kontraktu jamalskiego.

Rozpoczęły się negocjacje polsko-rosyjskie w tej sprawie, które trwały do października 2010 roku.

Efekt negocjacji

W ramach negocjacji z lat 2009–2010 Polska i Rosja podpisały 29 października 2010 protokół wprowadzający zmiany do poprzednich ustaleń.

W jego ramach przede wszystkim zwiększono roczną wysokość dostaw, najpierw do poziomu 9,7 mld m³ (w 2010 roku), następnie do 10,5 mld m³ (w 2011), aż wreszcie od 2012 roku do Polski miało przypływać 11 mld m³ gazu rocznie.

Ustalenia miały obowiązywać do końca 2022 roku. Jak jednak wiadomo, rosyjski gaz przestał płynąć do Polski już 28 kwietnia w efekcie przedwczesnego zerwania kontraktu jamalskiego przez Rosję.

Pierwotnie zamiast 2022 miał być rok 2037

Zanim jednak w październiku 2010 roku doszło do podpisania protokołu, wcześniejsza wersja umowy – podpisana 27 stycznia 2010 roku – przewidywała obowiązywanie nowego kontraktu gazowego z Rosją do 2037 roku.

Jak wskazuje Najwyższa Izba Kontroli w odtajnionym w 2018 roku raporcie dotyczącym polsko-rosyjskich negocjacji, to polska strona zgłosiła propozycję tak znacznego przedłużenia okresu dostaw z kierunku wschodniego.

Jednocześnie polski zespół negocjacyjny nie starał się uzyskać w zamian korzystniejszych warunków tych dostaw, np. obniżenia ceny gazu.

Interwencja Komisji Europejskiej

10 lutego 2010 roku umowa została zaakceptowana przez rząd. W tym samym czasie w proces negocjacji włączył się przedstawiciel Komisji Europejskiej.

Rzeczniczka KE ds. energii Merlen Holzner 26 lutego poinformowała polskie media, że polsko-rosyjskie porozumienie może być niezgodne z prawem unijnym. Wskazała też, że KE nie zna treści dokumentu, a swoje przewidywania formułuje jedynie na podstawie doniesień prasowych.

Ostatecznie Komisja zablokowała porozumienie. Właśnie z tego powodu jego nowa wersja, ta przewidująca przedłużenie dostaw gazu z Rosji do 2022 roku, weszła w życie dopiero pod koniec października 2010 roku.

Główne zastrzeżenia UE

Komisja Europejska wskazywała, że kontrakt jamalski może mieć wpływ na konkurencyjność na terenie UE i uczynić z Gazpromu monopolistę. W sierpniu 2010 roku rzecznik KE Joe Hennon mówił:

„W prawie UE jest ogólny wymóg, że gazociągi muszą być zarządzane w sposób niezależny tak, aby upewnić się, że dostęp doń mają strony trzecie. Jest w interesie polskich konsumentów, by dostęp do gazociągu miało tylu operatorów, ilu sobie tego życzy, i by mogli oni korzystać z jasnych, równych stawek za przesył gazu”.

Wątpliwości KE wobec pierwotnej wersji porozumienia dotyczyły:

  • zawartej w nim klauzuli zakazującej reeksportu – zakaz ten uniemożliwiałby swobodny handel gazem między państwami członkowskimi UE, tworząc z Gazpromu podwójnego monopolistę,
  • braku gwarancji dla operatora systemu przesyłowego na polskim odcinku gazociągu, dotyczącej realizacji wszystkich obowiązków i uprawnień wynikających z unijnej dyrektywy o wspólnych zasadach rynku wewnętrznego gazu ziemnego,
  • braku stosowania na polskim odcinku gazociągu jamalskiego zasady dostępu stron trzecich (third party access), zgodnie z którą operator gazociągu tranzytowego powinien być niezależny i gwarantować uczestnikom rynku dostęp do infrastruktury przesyłowej.

Poprawiona wersja porozumienia

W efekcie zaangażowania się KE w proces negocjacyjny udało się wyeliminować każde z tych zastrzeżeń. Aneks do kontraktu zniósł klauzulę o zakazie reeksportu gazu bez zgody Gazpromu, a operatorstwo na polskim odcinku gazociągu jamalskiego zostało przekazane polskiemu Operatorowi Systemu Przesyłowego Gazu Gaz-Systemowi.

Jak zauważa NIK, dopiero interwencja KE doprowadziła do tego, że porozumienie realizowało interesy Polski, i zapewniała nam bezpieczeństwo energetyczne.

Spór z Gazpromem i zakończenie kontraktu jamalskiego

Na początku listopada 2014 roku PGNiG wystąpiło do Gazpromu z wnioskiem o renegocjację ceny za gaz dostarczany do Polski. Ponieważ negocjacje nie przyniosły oczekiwanego skutku, sprawa w maju 2015 roku trafiła przed Trybunał Arbitrażowy w Sztokholmie.

W marcu 2020 roku zapadł wyrok korzystny dla Polski, zgodnie z którym Gazprom po 2014 roku zawyżał ceny gazu dla naszego kraju. Od tego czasu wzór cenowy miał być bezpośrednio powiązany z notowaniami gazu w Europie Zachodniej.

W lipcu 2020 roku PGNiG otrzymało zwrot pieniędzy za gaz kupiony w ramach kontraktu jamalskiego w latach 2014–2020. Na konto polskiej spółki trafiło 1,5 mld dolarów.

Zanim to nastąpiło, w listopadzie 2019 roku PGNiG poinformowało, że nie zamierza przedłużać po 2022 roku umowy z Rosją na dostawy gazu.

*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Podobał Ci się artykuł? Pomóż nam dzielić się prawdą!

Możesz śmiało rozpowszechniać ten artykuł na swojej stronie internetowej. Pamiętaj o podaniu źródła. Sprawdź jak możesz udostępniać.

Wpłać darowiznę i działaj z nami!

lub