Czas czytania: około min.

Zbrodnia w Buczy sprawką Ukraińców? To nieprawda

09.08.2022 godz. 12:56

Wypowiedź

Fałsz

Analiza w pigułce

  • Janusz Korwin-Mikke ponownie powtarza nieprawdziwe informacje na temat zbrodni w Buczy.
  • Analiza nagrań (1, 2) dokonana przez dziennikarzy „The New York Timesa” wskazuje, że za masakrę w Buczy odpowiadają Rosjanie. Ofiarami zbrodni są cywile, w tym kobiety i dzieci.
  • Dowody na rosyjskie zbrodnie zostały przedstawione również przez dziennikarzy śledczych Bellingcat.
  • Zbrodnie wojenne w Buczy opisano w raporcie OBWE. Rosjanie mieli dopuszczać się tortur i gwałtów.
  • Przed Międzynarodowym Trybunałem Karnym prowadzone jest śledztwo w sprawie zbrodni wojennych popełnianych w Ukrainie, w tym masakry w Buczy.

Janusz Korwin-Mikke znów szerzy dezinformację

W marcu br. w Buczy, miasteczku w pobliżu Kijowa, doszło do masakry. Oficjalna liczba ofiar nie jest znana, szacunki wskazują jednak, że zamordowano ponad tysiąc nieuzbrojonych ukraińskich cywilów. Do wydarzeń doszło w okresie, gdy miejscowość była okupowana przez siły zbrojne Rosji.

Z upływem kolejnych miesięcy na światło dzienne wychodzą kolejne informacje, które ukazują rosyjskie okrucieństwa. Wiele z nich stanowi naruszenie międzynarodowego prawa humanitarnego.

Mimo to w sieci nadal można napotkać treści kwestionujące winę Rosjan czy nawet utrzymujące, że w Ukrainie doszło do inscenizacji. W dezinformujące narracje po raz kolejny wpisuje się Janusz Korwin-Mikke. W Demagogu dwukrotnie wykazaliśmy, że poseł Konfederacji udostępnia fake newsy związane z wydarzeniami w Buczy. Analizy tych wypowiedzi znajdziesz tutajtutaj.

Co ciekawe, Korwin-Mikke w innym tweecie stwierdził, że nie jest całkowicie pewny winy Ukraińców. „(…) reżymowa propaganda nie ma ŻADNYCH argumentów – a głosi, że to NA PEWNO robota Rosjan…” – wskazał polityk.

W rzeczywistości jednak argumenty za winą Rosjan istnieją i są bardzo liczne.

„Argumenty” Korwin-Mikkego

Z kolei na Facebooku Korwin-Mikke udostępnił długą listę „dowodów” na to, że Rosjanie nie są odpowiedzialni za masakrę w Buczy.

Wśród argumentów znalazła się m.in. domniemana opieszałość mera Buczy w poinformowaniu świata o dokonanej zbrodni, partyzancka działalność mieszkańców miasta czy rzekome niepowołanie przez Ukraińców międzynarodowej komisji odpowiedzialnej za zbadanie masakry.

Fakty mówią same za siebie. Rosjanie są odpowiedzialni za zbrodnie w Buczy

O masakry w Buczy świat usłyszał na początku kwietnia. Już wtedy dziennikarze „The New York Timesa” i analitycy Bellingcat dowiedli, że odpowiedzialność za popełnione zbrodnie można przypisać rosyjskiemu wojsku. Ciała na ulicach Buczy były widoczne już 11 marca – gdy miasto było pod wyłączną kontrolą Rosjan. Pisaliśmy o tym tutaj.

W ramach akcji dezinformacyjnej wiele osób, w tym Janusz Korwin-Mikke, przekonuje, że materiały dotyczące zbrodni w Buczy zaczęły pojawiać się w sieci już po wycofaniu się rosyjskich wojsk. Innym argumentem ma być to, że w wideo nagranym przez mera Buczy Anatolija Fedoruka 31 marca – w którym informuje on o wycofaniu się rosyjskich wojsk z Buczy – nie ma ani słowa o ofiarach zbrodni.

Fedoruk w rzeczywistości informował już wcześniej o tragicznych wydarzeniach w swoim mieście. Przykładowo 7 marca raportował agencji Associated Press: „Nie możemy nawet zebrać ciał, ponieważ ostrzał z ciężkiej broni nie zatrzymuje się ani w dzień, ani w nocy. Psy rozbierają ciała na ulicach miasta. To koszmar”.

Zabójstwa były nieuzasadnione

Pod koniec maja redakcja „The New York Timesa” zaprezentowała nowe dowody w sprawie. Na opublikowanych nagraniach widać, jak rosyjski żołnierz prowadzi grupę 8 pojmanych mężczyzn, którzy następnie zostali zamordowani.

Według Korwin-Mikkego: „Nagania ujawnione przez CNN pokazują Rosjan, którzy zastrzelili (bez sądu) kilkunastu partyzantów, którzy ukrywali się przed nimi” (pisownia oryginalna). Dalej polityk wskazuje, że rosyjskie wojska miały prawo zabić partyzantów, jeśli ci nie byli właściwie oznaczeni. To jednak nieprawda. 

Zgodnie z Konwencją haską z 1907 roku partyzanci mający dowódcę, noszący odznakę i widoczną broń są uznawani za stronę wojującą, a zatem podlegają ochronie prawnej. Co więcej, jak wskazuje dr hab. Tomasz Srogosz, w międzynarodowym konflikcie nawet nieoznaczeni partyzanci nie mogą być traktowani jak terroryści.

Tak więc nawet gdyby zamordowani mieszkańcy Buczy byli partyzantami, po schwytaniu powinni być oni traktowani w sposób humanitarny – tak jak jeńcy wojenni. Nie mogą zostać zamordowani.

Lista ofiar wykracza poza „partyzantów”

Ofiary masakry w Buczy nie ograniczają się jednak tylko do potencjalnych partyzantów. Świat obiegły liczne zdjęcia, na których jednoznacznie znajdują się zabici cywile – osoby w samochodach, na rowerach czy we własnych domach. Zdjęcia wykonane po odejściu Rosjan z Buczy przedstawiały ciała ułożone w szeregu, z rękami związanymi za plecami, rozstrzelane z bliskiej odległości.

Większość ofiar stanowili mężczyźni. Jednak według Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE) w mieście zginęło 31 dzieci.

Pod tym linkiem znajdziesz zdjęcie prawdopodobnie martwej rodziny z dziećmi. Ostrzegamy, że widok jest drastyczny. Wśród ofiar nie brakuje też kobiet jak 23-letnia Karina Jerszowa. Podczas okupacji Buczy została ona porwana przez Rosjan, a następnie torturowana i gwałcona, a ostatecznie – zastrzelona.

Opaski na ramionach ofiar nie dowodzą winy Ukraińców

W prorosyjskiej dezinformacji wykorzystywany jest również fakt, że na ramionach niektórych ofiar masakry w Buczy znajdowały się białe opaski. Kolor ten miał rzekomo być charakterystyczny tylko dla Rosjan.

Dezinformację tę powielił również Janusz Korwin-Mikke w swoim poście na Facebooku.

Pochodzenie opasek wytłumaczyła w rozmowie z Reutersem jedna z mieszkanek Buczy. Zgodnie z jej relacją rosyjscy żołnierze wymagali, by mieszkańcy Buczy nosili opaski na ramieniu, aby móc się wylegitymować. Więcej na ten temat przeczytasz w jednej z naszych analiz.

Zbrodnie wojenne Rosjan w Ukrainie

Kolejnych informacji na temat wydarzeń w Buczy dostarczył raport Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie dotyczący naruszeń międzynarodowego prawa humanitarnego.

Mowa w nim m.in. o komorach tortur, które były oddzielone betonowymi ścianami. Co więcej, z przodu wspomnianych komór znajdowało się pomieszczenie, które mogło służyć do egzekucji. Świadczyć o tym mogą dziury w ścianie od amunicji.


W jeszcze innym pomieszczeniu znajdowało się krzesło, pusty dzbanek i drewniana deska. Rosjanie przynieśli także dwa materace. Śledczy wskazują, że więźniowie mogli być tam przywiązywani do łóżek lub deski, a następnie podtapiani.

Przytoczono także relację byłej ukraińskiej rzeczniczki praw obywatelskich. Ludmiła Denisowa poinformowała, że 25 dziewcząt w wieku od 14 do 24 lat było przetrzymywanych w jednej z piwnic, gdzie podlegało zbiorowym gwałtom. W wyniku tych czynów dziewięć z nich miało zajść w ciążę.

Każda ze zbrodni zostanie zbadana

Według Janusza Korwin-Mikkego koronnym argumentem za tym, że masakra w Buczy to sprawka Ukraińców, jest fakt, że nie powołali oni komisji do zbadania tej zbrodni. To nieprawda. Ukraina bierze udział w międzynarodowym śledztwie prowadzonym przez Międzynarodowy Trybunał Karny (MTK).

Procedura rozpoczęła się już 28 lutego. Dowody w sprawie dostarcza Trybunałowi m.in. Polska.

Wydarzenia w Buczy dodatkowo wzmocniły potępienie dla Rosji i przyspieszyły działania. W kwietniu została nawiązana współpraca między MTK a Agencją Unii Europejskiej ds. Współpracy Wymiarów Sprawiedliwości w Sprawach Karnych (Eurojust). W ten sposób powstał wspólny zespół śledczy stworzony przez Litwę, Polskę i Ukrainę. Jego zadaniem jest ułatwianie dochodzeń i dostarczanie dowodów MTK w sprawie rosyjskich zbrodni w Ukrainie.

Unia Europejska zapewniła również wsparcie finansowe, przekazując 7,25 mln euro na śledztwo prowadzone przez MTK. Zapoznaj się z naszą analizą, w której sprawdzamy, czy zbrodnia w Buczy może zostać uznana za ludobójstwo. 

Rosjanie pozostawili po sobie ślady

O obecności Rosjan w Buczy w chwili masakry świadczą również pozostawione dokumenty (np. listy przewozowe amunicji). Na miejscu zostały odnalezione także pociski typowe dla rosyjskiej armii.

Z kolei Human Rights Watch (HRW) opisuje w swoim raporcie relacje naocznych świadków. Według nich rosyjscy żołnierze chodzili od drzwi do drzwi, przesłuchiwali ludzi, niszczyli dobytek, a nawet zabierali ciepłe ubrania, by założyć je na siebie.

*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Podobał Ci się artykuł? Pomóż nam dzielić się prawdą!

Możesz śmiało rozpowszechniać ten artykuł na swojej stronie internetowej. Pamiętaj o podaniu źródła. Sprawdź jak możesz udostępniać.

Wpłać darowiznę i działaj z nami!

20 zł
Imię*
Nazwisko*
Adres e-mail*
Ulica dom/lokal
Kod pocztowy
Miasto

lub