Antykoncepcja awaryjna w debacie publicznej

7 stycznia 2015 roku, Komisja Europejska na podstawie opinii Europejskiej Agencji ds Leków (EMA) z listopada 2014 r. podjęła decyzję umożliwiającą zakup leku ellaOne, służącego do tzw. „antykoncepcji awaryjnej”, bez recepty – a przez to także bez żadnej kontroli lekarskiej, niezależnie od wieku. Ministerstwo Zdrowia, odpowiedzialne w Polsce za wprowadzenie unijnego prawa w życie, początkowo miało problem z jasną deklaracją dotyczącą sposobu jej realizacji – początkowo nie zamierzano rezygnować z recepty, na co unijny ustawodawca pozwalał pod warunkiem wprowadzenia takiego obowiązku za pomocą ustawy, następnie zdecydowano się na umożliwienie swobodnego dostępu do leku, by skończyć – w myśl słów wiceministra Radziewicza-Winnickiego – na dostępie bez recepty dla osób, które ukończyły 15 rok życia.

 

Jak zwykle w wypadku kwestii obyczajowych, debata w Polsce miała niezwykle emocjonalny wymiar, choć wciąż powracający temat górniczych strajków co wieczór odbierał jej czas antenowy. Pierwsze głosy niezadowolenia podniosły się już w dniu ogłoszenia decyzji Komisji, dotyczyły one przede wszystkim rzekomego „zmuszania” krajów członkowskich do zaakceptowania ich regulacji. Pomimo faktu, że inne kraje – jak chociażby Węgry – skutecznie zmieniły swoje ustawy dotyczące planowania rodziny, doprowadzając do zakazu sprzedaży „pigułek po” bez recepty, teoria o nakazie wprowadzenia ellaOne do swobodnego obiegu okazała się tak silna, że konieczne było opublikowanie stosownych oświadczeń przez Komisję Europejską, także na jej facebookowym fanpage’u.

Oczywiście wprowadzenie rzeczonej regulacji spowodowało liczne protesty wśród środowisk konserwatywnych i katolickich. Pigułka „po”, jak można przekonać się w niżej zamieszczonych factcheckach, nazywana była środkiem „ekspresowej aborcji”, niejednokrotnie powoływano się także na jej negatywne skutki – tak w kontekście „mikro”, oceniając jej wpływ na równowagę hormonalną, jak i „makro”, twierdząc iż nawet swobodny dostęp do tego typu leków nie zapewnia spadku dokonywanych w późniejszych tygodniach ciąży aborcji. Tradycyjnie rozpętała się także „bitwa na naukowców”, kiedy w kontrze wobec Europejskiego Publicznego Sprawozdania Oceniającego przytaczano badania bardziej sceptycznych wobec antykoncepcji postkoitalnej specjalistów, w kwestiach prawnych stronę „konserwatywną” wsparły także istotne w doktrynie postacie jak profesor Andrzej Zoll, uznający nowe regulacje za niezgodne z Konstytucją obejście prawa.

 

Środowiska lewicowe w tej sprawie zareagowały ze znacznie mniejszym rozmachem. Nie obyło się bez wyrazów radości i krótkiej chwili ideologicznego pokoju pomiędzy liberalnymi społecznie ugrupowaniami, kilku polityków i publicystów próbowało także rozwiewać przytaczane tu mity dotyczące antykoncepcji „awaryjnej”, wydaje się jednak, że sama regulacja została przyjęta jako coś „oczywistego”, co należy poprzeć i przejść do porządku dziennego. Sprawa pojawiła się także w kontekście kandydatki Sojuszu Lewicy Demokratycznej na prezydenta, Magdaleny Ogórek, i jej powiązań z Kościołem Katolickim – w wywiadzie udzielonym Monice Olejnik przewodniczący partii Leszek Miller wyjaśniał jej poparcie dla dostępu do „pigułek po” bez recepty.
Najmniej emocji widać było w wypowiedziach polityków koalicji rządzącej. Już w pierwszych wypowiedziach Sławomira Neumanna i Igora Radziewicza-Winnickiego, sekretarzy stanu w Ministerstwie Zdrowia, widać było, iż swoje podejście do tej sprawy starają się uczynić jak najbardziej neutralnym, podkreślając, iż jedynie wdrażają wydaną bez ich wpływu decyzję Komisji Europejskiej. Emocje wśród strony rządowej zdawała się wywoływać przede wszystkim kwestia wieku i przykładowej „dziesięcio-, trzynasto- czy czternastoletniej dziewczynki”, która ma nielimitowany dostęp do pigułek „po”. W wywiadzie udzielonym 18 stycznia 2015 r. premier Ewa Kopacz zwróciła na tę kwestię uwagę, obiecując wprowadzenie stosownych przepisów prawnych – i z tej obietnicy jej rząd wywiązał się już, jak wcześniej wspomniano, w następny piątek.

Sprawdzone wypowiedzi

Jarosław Gowin

pigułka „dzień po” to jest po prostu ekspresowa aborcja

 

Źródło

Manipulacja Ukryj uzasadnienie

Jarosław Gowin w swojej zrównuje ze sobą przerwanie ciąży z uniemożliwieniem jej powstania pomimo faktu, iż o aborcji tak w myśl prawa, jak i w językowych definicjach można mówić tylko w tym drugim przypadku. Omawiając jedynie jeden z możliwych skutków działania leku, który – zgodnie z częścią definicji – może być uznany za przerwanie ciąży (chociaż część naukowców wciąż nie jest tego pewna), dokonuje on generalizacji z pominięciem głównego sposobu działania ellaOne.

 

By dokładniej zanalizować wypowiedź Jarosława Gowina należy zacząć od przybliżenia sposobu działania wspominanej “pigułki po” – ellaOne. W oficjalnym streszczeniu Europejskiego Publicznego Sprawozdania Oceniającego wpływ leku na organizm opisano jako uniemożliwienie lub opóźnienie owulacji, a przez to zapobiegnięcie powstaniu ciąży.

 

Aby doszło do zajścia w ciążę, konieczna jest owulacja (uwolnienie komórek jajowych), a następnie zapłodnienie komórki jajowej (połączenie z plemnikiem) i jej zagnieżdżenie w macicy. Hormon płciowy, progesteron, wpływa na wystąpienie owulacji i przygotowanie wyściółki macicy do przyjęcia zapłodnionej komórki jajowej.

 

Substancja czynna preparatu ellaOne, octan uliprystalu, działa jako modulator receptora progesteronu. Oznacza to, że łączy się z receptorami, z którymi normalnie wiąże się progesteron, hamując w ten sposób działanie hormonu. Działając na receptory progesteronowe, preparat ellaOne zapobiega ciąży, głównie zapobiegając owulacji lub opóźniając ją.

 

Tym samym, główne działanie leku ellaOne – uniemożliwiającego uwolnienie komórki jajowej co uniemożliwia powstanie zygoty – to zapobieganie zapłodnieniu – które, tak w myśl definicji PWN, jak i w świetle prawnych definicji powstałych na gruncie artykułu 152 kodeksu karnego*, jest pierwszym etapem ciąży. Jeszcze węziej ciążę definiuje Światowa Organizacja Zdrowia – uznana jest bowiem za okres od pierwszej brakującej miesiączki lub wyczucia macicy do rozpoczęcia naturalnego porodu, cesarskiego cięcia bądź aborcji (tłumaczenie własne).

 

Warto przy tym zauważyć, że ze sposobem działania opisanym w Europejskim Publicznym Sprawozdaniu Oceniającym nie zawsze zgadzają się naukowcy – nie ma bowiem pewności, czy zmniejszenie grubości endometrium faktycznie może zmniejszyć prawdopodobieństwo implementacji zapłodnionej komórki jajowej.

 

Nie powinno podlegać wątpliwości, że w myśl wykładni językowej przerwanie ciąży wymaga wcześniejszego zaistnienia tejże. Kwestia regulowana jest w taki sam sposób na gruncie prawa karnego, gdzie w/w przepis stał się podstawą do definiowania bezprawnej aborcji. Doktryna i orzecznictwo zgodnie uznają, iż przedmiotem ochrony przed przerwaniem ciąży jest dziecko w okresie prenatalnym od momentu poczęcia.*

Znaczenie “przerwania ciąży” przytoczone przez Jarosława Gowina nie mieści się więc także w tym zakresie pojęciowym, za wyłączeniem przypadków wcześniej przytoczonych innych efektów leku. W ramach swojego głównego, dokładnie sprawdzonego działania lek ellaOne nie powoduje jednak przerwania ciąży w rozumieniu żadnej z przytoczonych tutaj definicji.

*Na podstawie Kodeks karny – część szczególna. Komentarz. T. 2: do art. 117-277 k.k.; T. 3: do art. 278-363 k.k. Red. Andrzej Zoll. Aut.: A.Barczak-Oplustil, G.Bogdan, Z.Ćwiąkalski, M.Dąbrowska-Kardas, P.Kardas, J.Majewski, J.Raglewski, M.Rodzynkiewicz, M.Szewczyk, W.Wróbel, A.Zoll. Wyd. 2. Kraków 2006 „Zakamycze”

 

Tomasz Terlikowski

W Wielkiej Brytanii, gdzie zabijanie dzieci jest legalne działa także w ten sposób (nie dopuszczając do zagnieżdżenia się zapłodnionej komórki jajowej – przyp. red.), a w Polsce (…) „inteligentna pigułka” rezygnuje z takiego działania.

Źródło

 

Manipulacja Ukryj uzasadnienie

Według informacji znajdujących się w polskiej ulotce EllaOne: „Uważa się, że lek działa poprzez zatrzymanie uwalniania komórki jajowej przez jajniki”. Podobne informacje znajdują się w „Summary of Product Characteristic” (electronic Medicines Compendium (eMC): „The primary mechanism of action is inhibition or delay of ovulation.”

 

Wyniki niedawno przeprowadzonych badań (Stratton P, Levens E, Hartog B, Piquion J, Wei Q, Merino M, Nieman L. „Endometrial effects of a single early luteal dose of the selective progesterone receptor modulator CDB-2915.”, Fertility and Sterility 2010;93:2035-2041.) sugerują że substancja czynna znajdująca się w leku Ella One w pewnej dawce może wpływać na zmniejszenie grubości śluzówki macicy u badanych kobiet (z 2,8mm do 2,2 mm), co może utrudnić implantacje zapłodnionej komórki jajowej. Według autorów badania: „ Either effect of CDB-2914, endometrial atrophy or continued proliferation, however, may hamper implantation.”

Związek przyczynowo-skutkowy pomiędzy zastosowaniem odpowiedniej dawki ulipristalu a blokowaniem zagnieżdżenia komórki jajowej nie został jednakże w tym badaniu udowodniony i nie jest jasne czy obserwowane zmniejszenie grubości śluzówki może faktycznie zapobiegać implantacji komórki  – “A 2010 study 3 of ulipristal acetate (ella) found that at certain doses, it can decrease the thickness of the endometrium (by 0.6 to 2.2 mm), but it is not clear that this would in fact prevent the implantation of a fertilized egg” ). Jednocześnie wiele źródeł podkreśla że głównym (lub jedynym) mechanizmem działania leku jest wstrzymanie owulacji.

 

Wypowiedź Tomasza Terlikowskiego należy zatem uznać za manipulację. Działanie ulipristalu jest opisywane jednakowo zarówno w informacjach medycznych dostępnych w Polsce jak i w Wielkiej Brytanii i nie można uznać że jest to „zabijanie dzieci”. Istnieją co prawda pewne badania które stawiają hipotezę, że lek w pewnych okolicznościach może utrudnić implantację zapłodnionej komórki jajowej, lecz efekt ten nie został udowodniony i może wynikać z innych czynników.

 

Bogdan Chazan

Jak zauważa lekarz, „publikacje naukowe nie potwierdzają też, by szerokie udostępnienie antykoncepcji po stosunku zmniejszało w populacji częstość aborcji.”

 

Źródło

Manipulacja Ukryj uzasadnienie

W krajach, w których przed 1 stycznia 2015 roku legalne i dostępne były tak zwane tabletki ”po” (antykoncepcja postkoitalna) nie da się jednoznacznie stwierdzić braku zmian w statystykach dot. przerywania ciąży. We Francji, gdzie tabletki dostępne bez recepty są od 2004 roku, liczby leganych aborcji wyglądają tak:

 

2004

2005

2006

2007

2008

2009

2010

2011

2012

210,664

206,311

209,699

213,382

209,257

209,268

211,985

209,291

207,120

 

Podobne tendencje wzrostu i spadku  występują w Anglii i Walii, gdzie tabletka ‘’po’’ dostępna jest od 2001 roku. Ciekawymi przykładami europejskimi są Węgry i Szwajcaria ponieważ rokrocznie statystyki pokazują spadek dokonywanych zabiegów. W Szwajcarii w 2002 roku (wprowadzenie tabletek) przeprowadzono 11,836 legalnych aborcji, a w 2008 było ich 10,200. Na Węgrzech natomiast w 2004 dokonano 52,482 legalnych aborcji, siedem lat poźniej liczba zabiegów wyniosła 38,437. Wachania w statystykach aborcyjnych to nie tylko specyfika europejska, dla przykładu w Stanach Zjednoczonych w stanie Kalifornia widoczna jest tendencja wzrostowa, ale w stanie Oregon i Teksas występuje wyraźny spadek.

Powyższe dane nie pozwalają na stwierdzenie, iż udostępnienie antykoncepcji postkoitalnej nie wpływa na liczbę wykonywanych zabiegów aborcyjnych. Należy pamiętać, że tabletka ”po” jest antykoncepcją ratunkową ma zapobiec zagnieżdżeniu zarodka i dalszego jego rozwoju, którego suteczność zależy od wielu czynników (między innymi od fazy cyklu miesiączkowego). Nie bez znaczenia pozostaje również czas jej działania, tabletka ”zadziała” tylko do 72 godzin po stosunku. Testy ciążowe natomiast są wiarygodne dopiero po około 8 dniach, co wyklucza zastosowanie i skuteczność tabletki ”po”. Dlatego po 72 godzinach jeśli ciąża jest niechciana oraz  nie dojdzie do poronienia samoistnego dokonuje się aborcji farmakologicznej bądz chirurgicznej.

Igor Radziewicz-Winnicki

(…)jak się wczytamy dokładnie w dokument rejestracyjny i w badania kliniczne, to jest to lek, którzy zażyty w ciąży nie powoduje zagrożenia dla tej ciąży.

 

Źródło

Nieweryfikowalne Ukryj uzasadnienie

EllaOne – czyli lek wspomniany przez Igora Radziewicza-Winnickiego – jest tabletką zawierającą substancję hamującą lub opóźniającą owulację. Nie wywołuje on więc poronienia, ale opóźnia pękanie pęcherzyków nawet bezpośrednio przed planowaną owulacją. Należy zażyć ją w ciągu 120 godzin (5 dni) od stosunku. Zastosowanie tabletki nie zawsze zapobiega ciąży, a każdy kolejny dzień zwłoki obniża jej skuteczność.

 

Producent jasno zastrzega jednak, że stosowanie ellaOne w ciąży lub jej podejrzeniu jest niepożądane. Informacja ta pojawia się kilkukrotnie w dawkowaniu, przeciwwskazaniach, czy na ulotce. Ciąże przed zażyciem tabletki należy wykluczyć. HRA Pharma prowadzi rejestr ciąż kobiet narażonych na działanie ellaOne, ale obecne badania nie są w stanie stwierdzić bezpieczeństwa i wpływu substancji na zarodki/noworodki.

 

Jest to więc tabletka, która nie powinna być zażyta w ciąży, co producent wielokrotnie podkreśla. W związku z tym, interpretując “zagrożenie” szeroko, uznajemy wypowiedź za nieweryfikowalną. To, że po zażyciu w ciąży do poronienia nie dojdzie, nie znaczy,  że w wyniku działania ellaOne nie wywoła ona zagrożenia dla zdrowia zarodka. Nie jest to obecnie potwierdzone żadnymi badaniami.

 

Janusz Palikot

 

Fałsz Ukryj uzasadnienie

Wprawdzie sam Janusz Palikot apelował do prezydenta RP o pozytywne ustosunkowanie się względem dostępności bez recepty tzw. pigułki „po”, jednakże na bazie postanowień Komisji Europejskiej wiemy, iż przebieg procedury wprowadzenia dostępności środka bez recepty ma polegać na skorzystaniu z krajowych mechanizmów implementacji prawa wspólnotowego – odbędzie się więc tak bez udziału prezydenta, jak i Janusza Palikota.