Strona główna Analizy Czy rodzice boją się „seksualizacji” dzieci? Sprawdziliśmy skargi

Czy rodzice boją się „seksualizacji” dzieci? Sprawdziliśmy skargi

Czy rodzice boją się „seksualizacji” dzieci? Sprawdziliśmy skargi

Źródło: Pixabay / Modyfikacje: Demagog

Czy rodzice boją się „seksualizacji” dzieci? Sprawdziliśmy skargi

W ciągu 7 lat do połowy kuratoriów nie wpłynęła żadna oficjalna skarga na działanie organizacji pozarządowych w szkołach. A w części kuratoriów pojawiły się nieliczne i w większości nie dotyczyły podejrzenia „seksualizacji dzieci”. Jest jednak jeszcze kwestia skarg, m.in. tych przekazywanych drogą telefoniczną, których skala jest nieznana.

Na początku 2022 roku grupa posłów opozycji przeprowadziła kontrole w kuratoriach w całej Polsce. Parlamentarzyści sprawdzili, ile skarg na zajęcia pozalekcyjne w latach 2016–2021 złożyli rodzice uczniów. 

Impulsem do działania były wypowiedzi Przemysława CzarnkaBarbary Nowak o rodzicach zaniepokojonych działalnością organizacji pozarządowych w szkołach. Minister edukacji i nauki stwierdził nawet, że najchętniej doprowadziłby do takiej sytuacji, w której nie miałyby one wstępu do szkół.

Skargi na zajęcia pozalekcyjne. Fikcyjny problem?

Politycy opozycji udowodnili, że liczba skarg na organizacje pozarządowe nie przekracza 30. Wyniki kontroli pokazały, że w ciągu sześciu lat rodzice poskarżyli się oficjalnie na organizacje pozarządowe 27 razy. I to wynik dla całej Polski. W kilku kuratoriach nie znalazła się ani jedna skarga.

Ten wynik potwierdziła też dziennikarka TVN24 Justyna Suchecka, chociaż nie udało jej się zdobyć odpowiedzi ze wszystkich 16 kuratoriów. Ostatecznie media takie jak „Rzeczpospolita” czy „Dziennik Gazeta Prawna” ogłosiły, że minister Czarnek walczy z problemem, który nie istnieje. 

Pomimo tych wyników minister nie porzucił tematu, który wrócił pod postacią walki z „seksualizacją dzieci”.

„Seksualizacja” dzieci. Temat wciąż żywy

W maju tego roku Przemysław Czarnek poparł inicjatywę obywatelską pod hasłem „Chrońmy dzieci, wspierajmy rodziców”. Zgodnie z projektem ustawy, aby podjąć działania w placówce edukacyjnej, organizacja pozarządowa musiałaby uzyskać zgodę rady rodziców i rady szkoły. Przedstawiciele partii rządzącej podczas promowania projektu zaczęli wypowiadać się na temat „seksualizacji” dzieci.

Organizacje zajmujące się ochroną dzieci wskazują, że politycy nie rozumieją prawdziwego znaczenia pojęcia seksualizacji, ponieważ nie oznacza ono narażania dzieci na treści dla nich nieodpowiednie. W skrócie seksualizacja jest postrzeganiem drugiego człowieka przez pryzmat jego seksualności.

Przykładem seksualizacji może być zachęcanie uczennic do odgrywania ról dorosłych, „seksownych” kobiet. Pomimo mylenia obu pojęć politycy wciąż wracają do tematu „seksualizacji” dzieci w polskich szkołach.

Czy rodzice się na to skarżą? Sprawdziliśmy, ile skarg rodziców odnotowano w kuratoriach i na jakie organizacje skarżyli się oni od 2016 roku do teraz. Już samo uzyskanie odpowiedzi na proste pytania okazało się w kilku przypadkach trudne lub niemożliwe.

Długa droga do informacji o jednej skardze

8 maja wysłaliśmy prośbę o informacje do 16 kuratoriów. Zadaliśmy kilka konkretnych pytań: 

  • Ile było skarg na organizacje pozarządowe od 2016 roku do teraz?
  • Jakich kwestii dotyczyły te skargi? Czy były jakieś skargi związane z edukacją seksualną?
  • Jakich organizacji dotyczyły skargi?
  • Od kogo pochodziły skargi?
  • W jaki sposób na nie odpowiedziano? Czy podjęto jakieś kroki, a jeśli tak, to jakie?

Niektóre kuratoria odpisały szybko i odniosły się do wszystkich lub do większości pytań. Ale nie wszystkie. Kuratorium Oświaty w Łodzi poprosiło, abyśmy udowodnili, że informacje, o które prosimy, są istotne dla interesu publicznego. Po naszej odpowiedzi, że jak najbardziej są, ponieważ temat wciąż jest podnoszony przez polityków i media, otrzymaliśmy odpowiedź.

Okazało się, że przez siedem lat do łódzkiego kuratorium wpłynęła tylko jedna skarga, a dotyczyła ona warsztatów profilaktycznych Profilaktyka ciąż wśród nastolatek, chorób przenoszonych drogą płciową, w tym profilaktyka HIV” przeprowadzonych przez Fundację Nowoczesnej Edukacji SPUNK.

Skarga wpłynęła nie od rodziców, lecz od Fundacji Ordo Iuris, więc de facto nie powinna się wliczać do odpowiedzi na nasze pytanie.

Problem z odpowiedzią w niektórych kuratoriach

Podobne zastrzeżenia do naszej prośby o informacje miały kuratoria w Krakowie i w Warszawie. Wysłaliśmy do nich takie same wyjaśnienia jak do Łodzi, ale pomimo tego nie dowiedzieliśmy się, ile było skarg na zajęcia pozalekcyjne we wskazanym okresie. 

Niektóre kuratoria nadal nie odpowiedziały na naszą prośbę. Chodzi o kuratoria we Wrocławiu i w Szczecinie.

Problemu z odpowiedzią nie miały za to kuratoria w Gorzowie Wielkopolskim (0 skarg), Poznaniu (0 skarg), Lublinie (1 skarga), Katowicach (11 skarg), Olsztynie (5), Opolu (0 skarg), Bydgoszczy (0 skarg), Białymstoku (0 skarg), Rzeszowie (0 skarg), Gdańsku (0 skarg) i Kielcach (0 skarg).

Na co skarżą się rodzice? Na liście sekta i hospicjum

Część kuratoriów podzieliła się z nami informacją, czego dotyczyły skargi. Co ciekawe, edukacja seksualna i rzekoma „seksualizacja” dzieci pojawia się wśród nich rzadko. Dla przykładu na 11 skarg w Katowicach tylko jedna dotyczyła tego właśnie tematu. A reszta?

Na czarnej liście rodziców z województwa śląskiego znalazły się: Stowarzyszenie Tęczówka, Fundacja Instytut Profilaktyki Zintegrowanej, Stowarzyszenie Himalaistów Polskich, Fundacja Śląskie Hospicjum dla Dzieci Świetlikowo, Fundacja Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, PDM Kolędnicy Misyjni, Stowarzyszenie WIOSNA, schronisko dla zwierząt, Fundacja im. Dobrego Pasterza, Fundacja Humanity in Action Polska, Grupa Rekonstrukcji Historycznej Beskidy i Teatr Układ Formalny.

W Olsztynie na pięć skarg żadna nie dotyczyła edukacji seksualnej. Rodzice z województwa warmińsko-mazurskiego poskarżyli się na: Stowarzyszenie „Nigdy Więcej”, Kampanię Przeciw Homofobii, Amnesty International Polska, Centrum Edukacji Obywatelskiej i Centrum Edukacji i Profilaktyki z Krakowa.

W województwie lubelskim przez siedem lat wpłynęła jedna skarga do kuratorium. Rodzic uważał, że pod szyldem fundacji kryje się sekta, która prowadzi działania niekorzystnie odbijające się na psychice dziecka. Przeprowadzone postępowanie wyjaśniające nie potwierdziło tych obaw.

Skargi na miejskie programy edukacyjne. Przypadek Gdańska

Gdańsk w piśmie do Demagoga ocenił liczbę skarg na zero. Dodał jednak, że mieszkańcy – jako rodzice uczniów – skarżyli się na miejskie programy: Promocji Zdrowia i Przeciwdziałania Chorobom Cywilizacyjnym i na ten dotyczący wsparcia prokreacji dla mieszkańców na lata 2017–2020.

Rodzice wyrażali obawy, że w związku z działaniami miasta w gdańskich szkołach „nie zostanie zapewnione bezpieczeństwo dzieci przed przekazywaniem im treści niezgodnych z wartościami, w duchu których są wychowywani w swoich domach przez rodziców”. Po skargach mieszkańców przeprowadzono kontrole w wybranych pomorskich szkołach i nie stwierdzono w nich naruszenia przepisów ustawy o prawie oświatowym.

Gdańskie kuratorium poinformowało, że kontrole konieczne były także w szkołach w Słupsku z uwagi na program „Młodzieżowi Edukatorzy Seksualni”. Był on współfinansowany przez miasto, ale zakładał prowadzenie zajęć pozalekcyjnych przez Stowarzyszenie Wzajemnej Pomocy „Flandria”. 

Kontrole w tej sprawie zakończyły się wydaniem dyrektorom „zalecenia wynikającego z niedopełnienia obowiązku”, zawartego w ustawie o Prawie oświatowym. W piśmie do Demagoga nie podano więcej szczegółów. 

Rodzice skarżą się też na inne sprawy

Niektóre kuratoria zaznaczyły, że rodzice kontaktowali się z urzędnikami telefonicznie, a nie – poprzez oficjalną skargę. Kuratorium Oświaty w Olsztynie wyjaśniło w piśmie przesłanym do Demagoga, że rodzice najczęściej dzwonili do kuratorium i prosili o szybką reakcję. Nie są prowadzone statystyki takich zgłoszeń, więc nie wiadomo, ile ich było.

W jakich sprawach dzwonili rodzice? Napisano ogólnie, że zgłoszenia dotyczyły najczęściej „tematyki proponowanych lub organizowanych spotkań z uczniami, braku pełnej informacji o zakresie przekazywanych treści, metod i form pracy oraz osób prowadzących zajęcia/spotkania, a także uwzględnienia opinii rodziców przed podjęciem działań w szkole przez organizacje pozarządowe”.

Takie interwencje rodziców policzyło za to Kuratorium Oświaty w Katowicach. W drugim piśmie wysłanym do nas, o które nie prosiliśmy, wyjaśniło, że „w latach 2016–2021 wpłynęło 258 spraw, tj. interwencji pisemnych, telefonicznych, e-maili, a także apeli podpisanych przez 12 145 osób, dotyczących organizowania zajęć przez stowarzyszenia i inne organizacje”.

Tylko 23 sprawy zakończyły się kontrolami doraźnymi, a w przypadku 20 dyrektorom wydano zalecenia. Jakie? Tego już w piśmie nie wyjaśniono.

O telefonicznych skargach wspomina też kuratorium łódzkie. Zaznacza, że rodzice dzwonili do szkoły i wyrażali obawy dotyczące różnych zajęć pozalekcyjnych, a sprawy te były wyjaśniane na bieżąco. 

Przemysław Czarnek o niskiej liczbie skarg

Jak niewielką liczbę skarg na organizacje pozarządowe skomentował minister resortu edukacji? wywiadzie dla „Dziennika Gazety Prawnej” stwierdził, że:

„Jak mają być skargi, skoro rodzice nie wiedzą, co się dzieje? Każda organizacja, która chce wejść do szkoły, powinna najpierw zameldować się w kuratorium. Dzięki temu rodzic będzie miał szansę w porę interweniować”. 

Temat wciąż jest aktualny, a obecnie zbierane są podpisy pod projektem „Chrońmy dzieci”. W jego promowaniu biorą udział politycy PiS.

*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Pomóż nam sprawdzać, czy politycy mówią prawdę.

Nie moglibyśmy kontrolować polityków, gdyby nie Twoje wsparcie.

Wpłać

Dowiedz się, jak radzić sobie z dezinformacją w sieci

Poznaj przydatne narzędzia na naszej platformie edukacyjnej

Sprawdź!