Czas czytania: około min.

UNICEF o wpływie internetowej dezinformacji na dzieci i młodzież

07.10.2021 godz. 12:07

Zaledwie 2 proc. dzieci ma umiejętność odróżniania prawdziwych treści od fałszywych, a trzy czwarte osób w wieku 14-24 lata przynajmniej raz w tygodniu ma styczność z nieprawdziwymi lub zmanipulowanymi informacjami. Coraz częściej osoby nieletnie stają się nie tylko odbiorcami, ale także celem dezinformacji. Jak duża jest skala zagrożenia? I co robić, aby ograniczyć negatywny wpływ dezinformacji na najmłodszych, jednocześnie nie ograniczając ich praw? Na te pytania odpowiada raport „Digital misinformation/disinformation and children”, opracowany przez UNICEF.

W 2019 roku dyrektor UNICEF-u Henrietta Fore napisała list otwarty do dzieci i młodzieży, w którym wyraziła zaniepokojenie z powodu zagrożenia, jakie stanowi dla nich dezinformacja:

„Każde dziecko ma prawo do aktywnego uczestnictwa w swoich społecznościach, a dla wielu z was pierwsze doświadczenia zaangażowania obywatelskiego będą miały miejsce w Internecie. Jednak większość z was dorośnie jako tubylcy w środowisku cyfrowym przesyconym dezinformacją i tzw. fałszywymi wiadomościami, co podważa zaangażowanie i zaufanie do instytucji i źródeł informacji”.

Co wiemy o wpływie dezinformacji na dzieci i młodzież?

Według brytyjskiego Commision on Fake News and Critical Literacy in Schools tylko 2 proc. dzieci ma umiejętność odróżniania prawdziwych treści od fałszywych, a 49,9 proc. martwi się, że nie potrafi rozpoznawać fake newsów. Co więcej, obecność fałszywych informacji w sieci powoduje, że 60,6 proc. dzieci wykazuje mniejsze zaufanie do mediów w ogóle. Ponad połowa nauczycieli (53,5 proc.) uważa, że narodowy program nauczania nie daje dzieciom wystarczającego przygotowania do bycia krytycznym odbiorcą wiadomości, a 60,9 proc. z nich obawia się, że dezinformacja może powodować niepokój i lęk wśród uczniów.

Badanie wykazało, że dzieci z rodzin o niższym poziomie edukacji oraz umiejętności czytania i pisania są najmniej skłonne do zauważania treści manipulacyjnych. Jednakże Henrietta Fore wyraziła również nadzieję związaną z badaniami American Association for the Advancement of Science, które mają świadczyć o tym, że młodzi ludzi dużo rzadziej upowszechniają fake newsy. Wyniki badania wskazują, że fałszywe informacje na Facebooku są najczęściej rozpowszechniane przez osoby po 65. roku życia.

UNICEF w swoim raporcie przywołuje niemieckie badania z 2020 roku, które wykazały, że korzystanie z Internetu przez dłuższy czas przez młodzież wiąże się z większym ryzykiem kontaktu z dezinformacją. Wyniki pokazują, że 76 proc. badanych w wieku 14-24 lata przynajmniej raz w tygodniu spotyka się z dezinformacją w sieci, co stanowi wzrost o 50 proc. w porównaniu z dwoma poprzednimi latami.

Jako przykład przytoczono fałszywe informacje na temat Emmy González, nastolatki, która przeżyła strzelaninę w Parkland School w USA w 2017 roku. Zdjęcie dziewczyny znalazło się w magazynie „Teen Vogue” jako ilustracja do artykułu o kontroli dostępu do broni. Na oryginalnym zdjęciu González rozrywa papierową tarczę strzelniczą, natomiast zmanipulowana wersja, która była mocno rozpowszechniana w mediach społecznościowych, pokazywała, że nastolatka rzekomo rozdziera Konstytucję Stanów Zjednoczonych. Sprawę opisywał m.in. portal fact-checkingowy Snopes

Źródło: UNICEF

Aktywistka ekologiczna Greta Thurnberg również została zaatakowana pomimo młodego wieku. Twórcy kampanii dezinformacyjnej kwestionowali jej wiarygodność, zdrowie psychiczne oraz opisywali jej rzekome powiązania z Antifą lub Georgem Sorosem.

UNICEF przeprowadził także badanie ankietowe w dziesięciu wybranych krajach na temat zdolności dzieci do krytycznej oceny informacji publikowanych w Internecie. Aż trzy czwarte ankietowanych dzieci, zwłaszcza najmłodszych, stwierdziło, że nie jest w stanie ocenić prawdziwości informacji, które napotykają w Internecie. Wśród badanych krajów nie znalazła się Polska.

Ciekawe wnioski płyną również z badania przeprowadzonego przed amerykańskimi wyborami prezydenckimi w USA, przez naukowców z Uniwersytetu Stanforda na 3446 studentach, którzy mieli oddać swój pierwszy głos. Okazało się, że 52 proc. z nich uwierzyło, że nagranie przedstawiające wypychanie urny stanowi silny dowód fałszerstwa wyborów w 2016 roku. W rzeczywistości nagranie powstało w Moskwie podczas wyborów prezydenckich w 2018 roku. Badanie wykazało również, że 96 proc. ankietowanych nie zauważyło, że strona powiązana z przemysłem paliw kopalnych może nie być rzetelnym źródłem informacji na temat zmian klimatycznych, a 66 proc. nie potrafiło wskazać różnicy pomiędzy artykułem z wiadomościami a materiałem sponsorowanym.

Skąd pochodzi dezinformacja rozpowszechniana wśród najmłodszych?

Niestety dzieci same także przyczyniają się do rozprzestrzeniania dezinformacji. Badanie naukowców z Singapuru wykazało, że młodzi udostępniają tego typu materiały, gdy postrzegają je jako szczególnie aktualne i wyjątkowe. Mają się także kierować chęcią wyrażenia siebie oraz potrzebą przynależności. Materiały te pochodzą z popularnych platform takich jak YouTube, Instagram czy też zdobywający ogromną popularność TikTok.

Jak podkreślają autorzy raportu dla Rady Europy, dezinformacja bazująca na materiałach wizualnych ma dużo większą siłę perswazji niż ta opierająca się wyłącznie na tekście.

Dzieje się tak, dlatego że informacja niewerbalna jest przyswajana dużo szybciej niż pisana, przez co zdolności krytycznej analizy są znacznie ograniczone. Dodatkowym czynnikiem jest aktywność influencerów. Badanie przeprowadzone przez Survey Monkey oraz Common Sense Media wskazuje, że 54 proc. nastolatków poszukuje wiadomości za pośrednictwem mediów społecznościowych takich jak Instagram, Facebook i Twitter. Natomiast 50 proc. stwierdziło, że czerpie informacje za pośrednictwem serwisu YouTube.

Istnieją także dobrze udokumentowane przypadki, gdy nieletni byli rekrutowani do udziału w kampaniach dezinformacyjnych. Przykładem tego była grupa macedońskich nastoletnich internautów, którzy publikowali w celach zarobkowych fałszywe treści podczas amerykańskiej kampanii prezydenckiej w 2016 roku. Przykłady takich informacji dotyczyły domniemanego zakazu głosowania na Hillary Clinton, wydanego przez papieża Franciszka czy słynnej teorii spiskowej, zgodnie z którą Barack Obama urodził się w Kenii, a nie w Stanach Zjednoczonych (z tego powodu nie miał prawa zostać prezydentem USA). O sprawie macedońskich trolli szczegółowo pisał portal BuzzFeed.News.

Przykłady nagłówków fałszywych informacji rozpowszechnianych przez macedońskich nastoletnich trolli. Źródło: BuzzFeed.News

Jednocześnie twórcy teorii spiskowej manipulują uczuciami odbiorców, budując swoją narrację wokół handlu dziećmi, czego przykładem była sprawa tzw. #Pizzagate. Teoria ta głosi, że demokraci z Hillary Clinton na czele prowadzą siatkę pedofilską, która miała więzić dzieci w piwnicy lokalnej pizzerii. Według innej teorii upowszechnianej przez społeczność QAnon dzieci miały padać ofiarą Żydów, którzy rzekomo mieli pić ich krew podczas tajnych rytuałów. Szerzej o tej sprawie pisał dla Demagoga Mariusz Zawadzki.

Jak przeciwdziałać?

Warto wspomnieć, że dzieci i młodzież biorą także udział w walce z dezinformacją. UNICEF zorganizował wiele akcji, takich jak Teens For Press Freedom czy UNICEF Young Reporter Initiative. Raport wskazuje na trzy główne metody walki z dezinformacją: regulacje prawne, rozwiązania techniczne oraz kampanie edukacyjne.

Przykładowo, od 2018 roku Unia Europejska otrzymuje raporty od firm zarządzających mediami społecznościowymi na temat walki z dezinformacją. Głównymi sygnatariuszami umowy są Facebook, Microsoft, Twitter i Google. Przyjęte przez nich rozwiązania technologiczne umożliwiły niemal automatyczną regulację dezinformacji. Opracowane narzędzia pozwalają na śledzenie określonych słów kluczowych przed rozpoczęciem kampanii dezinformacyjnej, upowszechnianie wśród użytkowników analiz fact-checkingowych, oznaczanie serwisów informacyjne według ich wiarygodności, a także automatyczne oznaczanie zmodyfikowanych treści po ich wykryciu.

Jednakże raporty na temat tych rozwiązań są składane dobrowolnie i zdaniem niektórych taki środek regulacji jest niewystarczający. W maju 2021 roku Komisja Europejska opublikowała „Guidance on Strenghtening the Code of Practice on Disinformation”. W dokumencie napisano, że prawny wymóg autoregulacji dezinformacji powinien zostać rozszerzony poza największe platformy społecznościowe. Ponadto zalecono ściślejszą demonetyzację dezinformacji, szersze promowanie materiałów fact-checkingowych oraz uświadamianie zagrożeń użytkownikom i wyposażanie ich w narzędzia do oflagowywania dezinformacji. 

Autorzy raportu opisują mechanizm premoderacji taki jak YouTube Kids, który w założeniu ma chronić dzieci przed dezinformacją, a ze względu na nieprzejrzysty algorytm blokuje również treści nieszkodliwe. Co więcej, nieodpowiednie filmy niekiedy przedostają się przez sieć filtrów. Zdaniem ekspertów UNICEF-u pełna ochrona dzieci, które mogą legalnie korzystać z mediów społecznościowych, jest nierealistyczna oraz nie sprzyja otwartej komunikacji między rodzicami i ich podopiecznymi.

Autorzy raportu podkreślają, że dzieci mają prawo do wolności słowa i dostępu do informacji. Dla funkcjonowania demokracji ważne jest, aby najmłodsi mogli korzystać z Internetu do nauki oraz uczestniczenia w życiu społecznym.

 

Artykuł powstał w ramach projektu „Fakty w debacie publicznej”, realizowanego z dotacji programu „Aktywni Obywatele – Fundusz Krajowy”, finansowanego z Funduszy EOG.

*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Podobał Ci się artykuł? Pomóż nam dzielić się prawdą!

Możesz śmiało rozpowszechniać ten artykuł na swojej stronie internetowej. Pamiętaj o podaniu źródła. Sprawdź jak możesz udostępniać.

Wpłać darowiznę i działaj z nami!

lub