Czas czytania: około min.

Wywiad z Romanem Zielińskim zawiera nieprawdziwe informacje

15.01.2021 godz. 17:33

Profesor przekazuje informacje niezgodne z prawdą. 

fake news w pigułce

  • Portal stolikwolnosci.pl opublikował długi wywiad z prof. Romanem Zielińskim. Biolog przekazał w nim niezgodne z prawdą informacje na temat szczepionek, pandemii i środków dystansowania.
  • Według prof. Zielińskiego nowe szczepionki zawierają „superwirusy”. Sama pandemia jest „ściemą”, a wszelkie sposoby jej przeciwdziałania – bezsensowne. 
  • W wywiadzie prof. Zieliński wielokrotnie przedstawia nieprawdziwe informacje, a przywoływane przez niego tezy nie znajdują uzasadnienia w świetle naukowych ustaleń.

Roman Zieliński to osoba ciesząca się dużą popularnością w kręgach negujących pandemię koronawirusa SARS-CoV-2. Obszar badawczy, w którym obracał się profesor, koncentrował się na genetyce roślin, obecnie jednak naukowa aktywność Zielińskiego jest niewielka. Mimo to dla sporego grona osób biolog stał się autorytetem w dziedzinie wirusologii oraz zarządzania kryzysowego. W samych kręgach naukowych nie cieszy się on jednak szerokim uznaniem. 

Już we wrześniu portal fact-checkingowy Konkret24 pisał o manipulacjach głoszonych przez profesora. Jedna z jego wypowiedzi, zgodnie z którą mRNA zawarte w szczepionkach przeciw COVID-19 to „superwirus”, została nominowana do Biologicznej Bzdury Roku 2020. Słowa padły w cieszącym się dużą popularnością wywiadzie, którego Zieliński udzielił portalowi stolikwolnosci.plMateriał udostępniano szeroko w mediach społecznościowych, zwłaszcza na Facebooku, gdzie pojawiał się zarówno na profilach, jak i w grupach, np. Czytelnicy Nieznanego Świata, Szlachetnie Zdrowy, Covid 19 bitwa o wolność i wielu innych.

 

Artykuł portalu słoik wolności, na zdjęciu prof. Roman Zieliński

Źródło: www.facebook.com

 

Wielu użytkowników wyrażało podziw wobec profesora lub uznało go za autorytet w dziedzinie walki z pandemią: „To jest PLANDEMIA i nie ważne czy profesor czy zwykły zjadacz chleba to widzi. NWO nadchodzi”, „Super wywiad”, „Więcej takich mądrych i odważnych polskich naukowców” – pisali. Cześć internautów podawała w wątpliwość głoszone przez Zielińskiego teorie, argumentując to brakiem aktywności naukowej z jego strony i widocznymi manipulacjami zawartymi w jego przekazach.

Czego dotyczył wywiad? Wiele koronasceptycznych treści

W wywiadzie z prof. Zielińskim skupiono się na tematyce zagrożeń płynących ze szczepień przeciw COVID-19 oraz negacji znaczenia środków dystansowania społecznego i sposobów wykrywania koronawirusa SARS-CoV-2. Twierdzenia padające w poszczególnych fragmentach rozmowy jedynie z pozoru tworzą spójną narrację – w rzeczywistości często się wzajemnie wykluczają. Fałszywe informacje na temat pandemii weryfikowaliśmy już wielokrotnie, również w ostatnim czasie, kiedy to wzmogła się dezinformacja na temat szczepień. Z naszymi publikacjami można zapoznać się w zestawieniu analiz fałszywych informacji na temat koronawirusa i pandemii.

Zawarte w szczepionkach mRNA jako „superwirus” zdolny do replikowania? Nieprawdziwe doniesienia

Pierwsza połowa wywiadu dotyczy zawartości szczepionek przeciw COVID-19. Zdaniem prof. Romana Zielińskiego w preparatach umieszczono „superwirusa”, który będzie zakażać zaszczepionych pacjentów, a ponadto – przyczyni się do wzrostu zakażeń. Wiedza naukowa jednoznaczne obala te tezy. 

Cytat zawierający manipulację: 

„Obcy element genetyczny, super wirus, jakim jest konstrukt mRNA, będzie angażował aparat translacyjny naszego organizmu w celu wyprodukowania białka S, a także aparat replikacyjny, w celu namnożeniu aktywnych, wirusowych cząstek mRNA”.

Fakty: Szczepionki mRNA nie zawierają „superwirusa”. Po zaszczepieniu organizm dostaje instrukcje, jak wytwarzać białka S, przeciwko którym następnie budowana jest odporność immunologiczna. Zawarte w nich mRNA nie jest jednak replikowane i nie może powodować zakażenia. Nie jest to celem szczepionki. Prof. Zieliński opiera swoje poglądy częściowo na treści odpowiedzi Ministerstwa Zdrowia na dezinformujący „Apel naukowców i lekarzy”, opracowany przez środowiska niezwiązane z wirusologią i wakcynologią. Resort, próbując wyjaśnić, że szczepionki nie modyfikują ludzkiego genomu, podało omyłkowo, że mRNA zawarte w szczepionce „replikuje się” w cytoplazmie. To jednak jeszcze nie tłumaczy tezy przyjętej przez prof. Zielińskiego. Na błąd ministerstwa zwrócił uwagę Dawid Myśliwiec w filmie pt. „Szczepionka mRNA – czy są naukowe podstawy do obaw?” na swoim kanale Uwaga! Naukowy Bełkot na platformie YouTube. 

Jak czytamy na stronie agencji Centers for Disease Control and Prevention, szczepionki mRNA przekazują komórkom instrukcje do wytwarzania nieszkodliwego białka unikalnego dla wirusa. Po skopiowaniu białka materiał genetyczny wirusa jest niszczony, a układ immunologiczny rozpoznaje, że skopiowane białko nie powinno znajdować się w cytoplazmie. Przeciwko niemu wytworzone zostaną limfocyty T i B, które będą przyczyniać się do uruchamiania reakcji immunologicznej w przyszłości w momencie kontaktu organizmu z patogenem. W wyniku podania szczepionki nie dochodzi zatem do zakażenia organizmu. Żadna szczepionka mRNA nie może powodować zakażenia, a co za tym idzie – przyczyniać się do dalszego rozprzestrzeniania koronawirusa SARS-CoV-2. Wynika to z faktu, że szczepionki mRNA nie zawierają żywych wirusów zdolnych do wywołania infekcji. 

Bezpłodność przez szczepionkę na COVID-19? Pomijanie prawdopodobieństwa ryzyka

Część wywiadu skupiła się wokół wpływu szczepionki przeciw COVID-19 na płodność u kobiet i mężczyzn. Profesor, odnosząc się do tej tematyki, nie uwzględnił jednak skali i częstotliwości ryzyka związanego z teoretycznym oddziaływaniem szczepionki na ludzką rozrodczość. 

Cytat zawierający manipulację: 

„Białka S koronawirusa są homologiczne do białek syncytyny i dlatego istnieje uzasadniona obawa, że przeciwciała wytworzone na białko S wirusa będą również wiązać się z syncytyną, co może zakłócić rozwój zarodka, zahamować rozwój plemników oraz utrudnić efektywne zapłodnienie”.

Fakty: Syncytyna to białko odpowiadające za wykształcenie się łożyska u kobiet w czasie ciąży. Obecna jest także w męskich plemnikach. Syncytyna wcale nie jest homologiczna do białka S koronawirusa. Mimo to zdaniem Zielińskiego podobieństwo z białkiem S, przeciwko któremu ma zostać wykształcona odpowiedź immunologiczna, stwarza ryzyko stworzenia odpowiedzi immunologicznej skierowanej wobec syncytyny przez szczepionkę, a tym samym – potencjalnie może spowodować uszkodzenia narządów płodowych lub zakłócić pracę układu rozrodczego. Profesor nie określił jednak, jak duże jest takie ryzyko i z jaką częstotliwością mogłoby ono występować. Przedstawił jedynie najczarniejszy scenariusz w celu zniechęcenia ludzi do szczepień. Wszelkie naukowe przesłanki wskazują, że negatywny wpływ szczepionki na płodność jest mało prawdopodobny. 

Syncytyna przypomina białko S koronawirusa SARS-CoV-2 w bardzo niewielkim stopniu. Nie są to te same białka i nie można uznać, że są to białka homologiczne. Występują między nimi istotne różnice, które znacząco minimalizują ryzyko wpływu białka S na ciążę lub płodność. Jak bardzo? Profesor wirusologii Ian Jones z University of Reading w rozmowie z brytyjskim portalem fact-checkingowym Full Fact powiedział, że takie ryzyko jest w zasadzie „fikcyjne”. Podobnego zdania jest immunolog dr Stephanie Langel, która w wywiadzie z New York Timesem powiedziała, że wpływ szczepionki mRNA na płodność w kontekście syncytyny jest wysoce nieprawdopodobny, ponieważ jej podobieństwo do białka S koronawirusa widoczne jest tylko w bardzo wąskim wycinku. Badaczka stwierdziła żartobliwie, że pomylenie białek byłoby jak „pomylenie nosorożca z jaguarem tylko dlatego, że ubrano je w tę samą obrożę”. Uwagę na brak istotnych podobieństw zwracają także polscy naukowcy, w tym dr hab. Piotr Rzymski, który zaznaczył, że choć niezbędne jest przeprowadzenie badań dotyczących wpływu szczepionki na ciążę, to niektóre kobiety zaszły w ciążę w czasie badań klinicznych i nie odnotowano, by doszło do jakichkolwiek nieprawidłowości. Na temat wpływu szczepionki na płodność powstaje coraz więcej badań, które odżegnują także inne obawy związane z potencjalnym związkiem szczepień i ich wpływu na rozdrodczość. 

Zalecenia dystansowania przynoszą odwrotne skutki? Profesor zniechęca do ich stosowania

Prof. Roman Zieliński zanegował znaczenie wszelkich funkcjonujących środków dystansowania społecznego, uznając wirusa za „przeziębieniowego”. Dystans społeczny ma według niego przynosić odwrotne skutki i szkodzić ludziom. W tym wszystkim profesor dopatrzył się spisku, w którym rządzący chcą doprowadzić populację do osłabienia i przygotować podatny grunt na inne zakażenia, np. poprzez „stworzenie” kolejnych wirusów.

Cytat zawierający manipulację: 

„Wprowadzono zalecenia, które przeczą prastarej wiedzy i istocie człowieka jako gatunku biologicznego. Zakaz wychodzenia z domu, maseczki, przesadna sterylizacja pomieszczeń i ciała – to są zalecenia prowadzące do zwiększenia podatności na zachorowanie, a nie takie, które chronią przed nimi”.

Fakty: Podstawowe zalecenia dystansowania społecznego mogą przyczyniać się do ograniczenia liczby zakażeń koronawirusem SARS-CoV-2. Przy tym niezbędne jest jednak odpowiednie postępowanie opierające się na kompleksowym podejściu, tj. stosowaniu wszelkich możliwych środków, takich jak higiena osobista, utrzymywanie dystansu i noszenie maseczek ochronnych. Jeśli zabraknie choćby jednego z tych elementów, nasze starania w ochronie osobistej i ochronie otoczenia mogą okazać się niewystarczające.

W ramach walki z pandemią prof. Zieliński poleca wychodzenie na świeże powietrze, aktywność fizyczną i zdrową dietę zamiast środków dystansowania. Zastosowanie tych rad jest prozdrowotne, ale nie powinno odbywać się kosztem rezygnacji z zaleceń dystansowania. Wiele organizacji i instytucji udziela rad, jak pogodzić wszystkie prozdrowotne działania w czasie pandemii, np. Światowa Organizacja Zdrowia zaleca dietę i treningi. Kompletne zlekceważenie środków bezpieczeństwa przez ogół społeczeństwa nie rozwiązałoby problemu pandemii koronawirusa SARS-CoV-2 i naraziłoby zwłaszcza osoby chorujące przewlekle, u których przebieg COVID-19 może być szczególnie ciężki.

Testy PCR nie nadają się do testowania? W rzeczywistości to jedna z najlepszych metod

Końcowa część wywiadu koncentruje się na temacie testów molekularnych. Zdaniem Zielińskiego metoda ta nie nadaje się do wykrywania koronawirusa SARS-CoV-2. Profesor uważa ponadto, że testy służą do „uwiarygodniania pandemii”, w wątpliwość podaje zresztą również samo istnienie koronawirusa. Wbrew jego słowom patogen został wyizolowany wielokrotnie

Cytat zawierający manipulację: 

„Powstaje więc pytanie po co w takim razie stosować te testy. Odpowiedź jest taka, że ich intencją nie jest wykrycie obecności koronawirusa w badanej próbie z wymazu z nosogardzieli, ponieważ testy te do tego się nie nadają. Ich rola jest zgoła inna. Mają one za zadanie uwiarygodnić pandemię koronawirusa”.

Fałszywa teza prof. Zielińskiego na temat rzekomej nieskuteczności testów PCR była już przedmiotem analizy portalu Konkret24.

Fakty: Testy PCR wcale nie służą „uwiarygadnianiu pandemii”. W rzeczywistości uznaje się je za złoty standard w testowaniu w kierunku zakażenia koronawirusem SARS-CoV-2. Stosuje się je w diagnostyce – także w przypadku innych chorób – od wielu lat. Testy PCR mogą wskazać obecność patogenu w organizmie z najwyższą dokładnością – wyższą niż w przypadku innych testów funkcjonujących na rynku. Dużo uwagi temu tematowi poświęciliśmy w analizach „Testy PCR są w stanie skutecznie wykrywać koronawirusa SARS-CoV-2”, „Testy PCR na koronawirusa mają sens z naukowego punktu widzenia” i kilku innych

Należy pamiętać, że żaden test nie jest w stu procentach doskonały. Stanowisko prof. Zielińskiego sprowadza się jednak do krytyki, a nie szukania rozwiązania. W dobie pandemii koronawirusa SARS-CoV-2 poczyniono duże postępy w zakresie rozwoju diagnostyki. Badania nad ulepszaniem różnych testów diagnostycznych znacznie przyśpieszyły, dzięki czemu m.in. testy zaczęły stawać się coraz dokładniejsze. Obecnie testy PCR wciąż uważa się za metodę najdokładniejszą i stale się je udoskonala. Jak informuje dr Robert H. Shmerling z Harvard Health Publishing, testy molekularne z wynikami fałszywie ujemnymi (przypadek, w którym zakażenie nie zostanie wykryte) zdarzają się zdecydowanie częściej niż wyniki fałszywie pozytywne (pozytywny wynik u osoby, która nie jest zakażona). Te drugie wynikają zwykle z zanieczyszczenia próbki. 

Podsumowanie

Wywiad z prof. Romanem Zielińskim zawiera fałszywe informacje na temat szczepionki na COVID-19 oraz pandemii w ogóle. Dopuszczone do obrotu szczepionki są bezpieczne i cechują się wysoką skutecznością w zapobieganiu zakażeniom. Wiarygodne informacje na temat pandemii znaleźć można na stronie Światowej Organizacji Zdrowia, Europejskiego Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób czy amerykańskiego Centrum Kontroli i Zapobiegania Chorób. Sprawdzonych informacji na temat programu szczepień przeciwko COVID-19 dostarcza również specjalna strona rządowa, gdzie znaleźć można odpowiedzi na wiele nurtujących pytań.

*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Podobał Ci się artykuł? Pomóż nam dzielić się prawdą!

Możesz śmiało rozpowszechniać ten artykuł na swojej stronie internetowej. Pamiętaj o podaniu źródła. Sprawdź jak możesz udostępniać.

Wpłać darowiznę i działaj z nami!

lub