Czas czytania: około min.

Beata Maciejewska o polskim miksie energetycznym

19.03.2019 godz. 17:24

Wypowiedź

Manipulacja

Uzasadnienie

Zgodnie z Dyrektywą Parlamentu Europejskiego i Rady 2009/28/WE z dnia 23 kwietnia 2009 r. w sprawie promowania stosowania energii ze źródeł odnawialnych, Polska zobowiązała się do 2020 roku osiągnąć poziom 15% pod względem udziału energii ze źródeł odnawialnych w końcowym zużyciu energii brutto. W opublikowanym w 2015 roku raporcie Komisji Europejskiej omawiającym implementację tej dyrektywy, Polska jest wymieniona jako jeden z krajów, w których realizacja założonego w dyrektywie celu jest niepewna:

Niektóre państwa członkowskie, w tym Francja, Luksemburg, Malta, Niderlandy i Zjednoczone Królestwo oraz w mniejszym stopniu Belgia i Hiszpania, muszą ocenić, czy ich polityka i instrumenty są wystarczające i skuteczne dla realizacji swoich celów w zakresie energii odnawialnej. Osiągnięcie celów w zakresie energii odnawialnej na 2020 r. nie jest pewne również w przypadku Węgier i Polski. Cele na 2020 r. wydają się osiągalne jedynie poprzez przyjęcie optymistycznych założeń dotyczących przyszłych zmian zapotrzebowania na energię oraz warunków finansowania w poszczególnych krajach.

W 2018 roku Najwyższa Izba Kontroli opublikowała raport poświęcony rozwojowi sektora odnawialnych źródeł energii w Polsce. W raporcie czytamy:

Przewidywana stagnacja w sektorze elektroenergetyki pozwala zakładać, że Polska może nie osiągnąć do 2020 r. obowiązkowego, minimalnego (zakładane min. 15%) udziału energii z OZE w całkowitym zużyciu energii brutto. (…) W rezultacie Polska prawdopodobnie stanie przed koniecznością dokonania statystycznego transferu energii z OZE z państw członkowskich, które mają nadwyżkę tej energii. Koszty tego transferu mogą wynieść nawet 8 mld zł.

Wspomniane 8 mld złotych nie jest więc karą w dosłownym rozumieniu tego słowa. NIK stwierdza bowiem, że w razie niewypełnienia celu Polska będzie musiała „dokupić” dodatkową energię z krajów dysponujących nadwyżką energetyczną z OZE tak, aby statystycznie dobić do zakładanych 15% miksu energetycznego. Nie będzie to więc oznaczać zakupu realnej energii, ale nie będzie to też kara nałożona na Polskę przez Unię, jak sugeruje B. Maciejewska. W związku z tym, uznajemy jej wypowiedź za manipulację.

AKTUALIZACJA: W poprzedniej wersji factchecku wypowiedź została błędnie przyporządkowana Robertowi Biedroniowi. Za pomyłkę przepraszamy.

*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Podobał Ci się artykuł? Pomóż nam dzielić się prawdą!

Możesz śmiało rozpowszechniać ten artykuł na swojej stronie internetowej. Pamiętaj o podaniu źródła. Sprawdź jak możesz udostępniać.

Wpłać darowiznę i działaj z nami!

lub