Czas czytania: około min.

Dziesiątki tysięcy ozdrowieńców żyją dzięki amantadynie? To nieprawda

21.02.2022 godz. 14:24

Wypowiedź

Fałsz

Analiza w pigułce

  • Badania przeprowadzone na Śląskim Uniwersytecie Medycznym i w Samodzielnym Publicznym Szpitalu Klinicznym nr 4 w Lublinie wykazały, że amantadyna jest nieskuteczna w leczeniu COVID-19.
  • Również Agencja Oceny Technologii Medycznej i Taryfikacji, opierając się na dostępnej literaturze naukowej, odradza stosowanie tego leku.
  • Tylko badania kliniczne mogą przesądzić o skuteczności (lub jej braku) amantadyny. Dowody anegdotyczne nie mogą być uznawane za potwierdzenie skuteczności amantadyny.
  • Na tej podstawie wypowiedź Rafała Piecha oceniamy jako fałszywą.

Rafał Piech i dezinformujące treści o COVID-19

Rafał Piech jest prezydentem Siemianowic Śląskich i współzałożycielem ruchu Polska Jest Jedna. Do ugrupowania należą liczni działacze, politycy i lekarze sceptyczni wobec szczepień przeciw COVID-19.

Polityk zdobył szeroki rozgłos medialny, powielając nieprawdziwe informacje na temat pandemii koronawirusa oraz szczepień ochronnych. Poprzednie analizy jego wypowiedzi na temat szczepień możesz znaleźć tutaj.

Amantadyna jednym z głównych tematów dezinformacji

Prezydent Siemianowic Śląskich jest również znanym orędownikiem zastosowania amantadyny w leczeniu infekcji koronawirusem. Niejednokrotnie wymieniał ją pośród, w jego mniemaniu, tanich i szeroko dostępnych na rynku substancji „zakazanych przez koncerny farmaceutyczne”, ponieważ mogłyby szybko zakończyć trwającą pandemię.

Niedawno obaliliśmy inną wypowiedź Piecha dotyczącą tego leku.

Tym razem prezydent Siemianowic Śląskich zareagował na zaprezentowane 11 lutego oficjalne wyniki pierwszego polskiego badania klinicznego dotyczącego zastosowania amantadyny w leczeniu COVID-19. Wstępne analizy wykazały brak skuteczności tego leku w leczeniu szpitalnym.

Wyniki te jednak nie przekonały Rafała Piecha. „Dziesiątki tysięcy ludzi wyleczonych amantadyną dzięki takiemu leczeniu żyją” – stwierdził polityk, nawołując do sceptycyzmu wobec badania. Jakie są fakty?

Z leku na choroby neurologiczne w panaceum – czym jest amantadyna?

Amantadyna jest lekiem wykorzystywanym do łagodzenia objawów choroby Parkinsona i leczenia grypy w zakażeniu wirusem typu A. Stosuje się ją również w leczeniu schorzeń neurologicznych, takich jak dystonia i akatyzja wywołana lekami czy zaburzeń świadomości i stanu czuwania.

Liczne niepoparte badaniami naukowymi głosy od niemal początku pandemii przypisywały amantadynie skuteczność w leczeniu chorych na COVID-19. Temat opanował antyszczepionkowe media społecznościowe, których przedstawiciele zarzucają lekarzom pełne wyrachowania „pomijanie” leku dla zysku koncernów farmaceutycznych, a ze szkodą dla pacjentów.

Polskie badania nad amantadyną w przebiegu COVID-19

Pierwotne zastosowanie amantadyny przyczyniło się do powstania pierwszej polskiej publikacji naukowej na temat zastosowania tego leku w łagodzeniu przebiegu COVID-19. Prof. Konrad Rejdak i prof. Paweł Grieb opisali wpływ przyjmowania amantadyny na 15 pacjentów neurologicznych z potwierdzonym zakażeniem SARS-CoV-2.

Wszyscy pacjenci przyjmowali amantadynę na co najmniej trzy miesiące przed zakażeniem i żaden z nich nie rozwinął klinicznych objawów COVID-19.

Wyniki wydały się obiecujące, lecz próba badana była bardzo niewielka. Ponadto prof. Rejdak, pomimo optymistycznej postawy względem zastosowania amantadyny w odpowiedzi na infekcję SARS-CoV-2, zaznaczał wyraźnie, że tylko badania kliniczne mogą przesądzić o skuteczności jakiegokolwiek leku w nowym wskazaniu.

Lubelski zespół z Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego nr 4 w Lublinie został więc jednym z dwóch ośrodków, które rozpoczęły finansowane przez Agencję Badań Medycznych (ABM) randomizowane, podwójnie zaślepione badanie kliniczne. Jego wyniki powinniśmy poznać pod koniec kwietnia 2022 roku.

Drugą z jednostek było Górnośląskie Centrum Medyczne im. prof. Leszka Gieca Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach pod kierunkiem prof. dr. hab. n. med. Adama Barczyka. To właśnie wstępne wyniki tego badania zostały ogłoszone na konferencji 11 lutego br.

Krytyczna ocena badań klinicznych

Jednym z głównych głosów krytyki względem finansowanych przez ABM badań był prof. Robert Flisiak, prezes Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych. To nie pierwsza wypowiedź profesora na temat amantadyny (o poprzedniej przeczytasz w analizie innej wypowiedzi Rafała Piecha). Tym razem, prof. Flisiak stwierdził:

„Moim zdaniem, te badania nie dostarczą żadnych informacji, nawet gdyby efekt był pozytywny. Po pierwsze dlatego, że projekty nie opierały się na żadnych wiarygodnych danych wstępnych w piśmiennictwie, a po drugie były źle przygotowane. (…) Każde badanie i analiza uzyskanych danych wymaga przeprowadzenia analizy statystycznej, a do niej potrzebna jest pewna moc statystyczna, generowana głównie liczbą włączonych do badania chorych. Tak, żeby można było porównać grupę otrzymującą lek z tą, która dostaje placebo”.

Według badacza liczba pacjentów biorących udział w testach jest zbyt mała. Jak jednak wskazuje Flisiak, nawet gdyby udało się zebrać wystarczającą liczbę pacjentów, i tak byłaby ona niewystarczająca, aby można było wyciągać uzasadnione naukowo wnioski.

Profesor zaznacza jednocześnie, że to szczepienia przeciw COVID-19, a nie nieuzasadniona – jego zdaniem – wiara w powodzenie badań nad amantadyną, stanowią największą szansę na zatrzymanie rozwoju pandemii koronawirusa.

Zainteresowanie amantadyną w zagranicznych ośrodkach

Poza Polską jeszcze jeden ośrodek prowadzi obecnie próbę kliniczną z użyciem amantadyny. To uniwersytet w Kopenhadze, który już wcześniej powiązany był z tematem za sprawą artykułu naukowego opublikowanego w „Communications Biology”.

O pracy zrobiło się głośno, ponieważ jej pierwsza wersja, opublikowana w bardzo prestiżowym wydawnictwie „Nature”, głosiła już w tytule, że „Amantadyna ma potencjał w leczeniu COVID-19, hamując znane i nowe kanały jonowe kodowane przez SARS-CoV-2”.

Problem polegał na tym, że badanie nie było przeprowadzane na żywym organizmie, a jedynie w warunkach laboratoryjnych. Praca nie stanowiła więc rekomendacji żadnego konsorcjum naukowego i nie zawierała zalecenia do implementacji amantadyny w leczeniu klinicznym. W tekście podkreślali to sami autorzy, a także wydawcy, którzy opublikowali sprostowanie artykułu.

Badania o wątpliwej wiarygodności

Także w najnowszych wytycznych (z 14 października 2021 roku) Agencja Oceny Technologii Medyczny i Taryfikacji nie zaleca stosowania amantadyny poza przypadkami zawartymi w specyfice produktu. Decyzja ta oparta została na jednym badaniu z grupą kontrolną i dwóch opisach serii przypadków (Aranda-Abreu i wsp. z 2020 roku oraz wspomniana już praca Rejdaka i Grieba z 2020 roku).

Agencja, odnosząc się do tych badań, wskazuje, że ich:

„niska jakość i wiarygodność nie pozwalają na przyjęcie tezy o skuteczności amantadyny w COVID-19. Badanie (Aranda-Abrieu – przyp. Demagog) 2020 (…) objęło m.in. 319 chorych, u których zastosowano amantadynę, nie wykazało skuteczności amantadyny w monoterapii, a sami autorzy konkludują, iż ich wyniki wskazują na brak zasadności kontynuowania prób klinicznych z amantadyną w COVID-19”

Skąd popularność amantadyny w mediach? Oto jeden z winowajców

Nie przeszkodziło to jednak lekarzowi Włodzimierzowi Bodnarowi, jednemu z czołowych polskich zwolenników leczenia amantadyną, uznać, że wyleczył nią tysiące swoich pacjentów. Śledztwo dziennikarzy Tok FM wyjawiło jednak, że wystawionych przez Bodnara recept było o połowę mniej, niż twierdził lekarz.

Z doniesień pacjentów wynikało również, że amantadyna była przepisywana osobom z negatywnym wynikiem testu na koronawirusa (lub nawet bez wykonania testu) oraz dzieciom. Sama przychodnia nie odniosła się do pytań Rzecznika Praw Pacjenta w tej sprawie.

Na stronie Niepublicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej „Optima”, którego właścicielem jest Bodnar, często cytowane są badania laboratoryjne (tzn. nieprowadzone na pacjentach) potwierdzające działanie amantadyny, m.in. wspomniany artykuł z „Nature”, który został sprostowany przez autorów (przychodnia Bodnara nie odniosła się do tego faktu).

Szczegółową analizę publikacji Optimy na temat artykułu duńskich naukowców możesz przeczytać tutaj.

Działania Bodnara wywołały reakcję Rzecznika Praw Pacjenta

W reakcji na zawiadomienia z Narodowego Funduszu w tej sprawie Rzecznik Praw Pacjenta stwierdził pod koniec czerwca 2021 roku, że leczenie COVID-19 amantadyną jest zbiorowym naruszeniem praw pacjenta, a przeciwko prowadzonej przez Bodnara przychodni wszczęto postępowanie.

11 lutego Rzecznik Praw Pacjenta wydał decyzję, zgodnie z którą Optima, poprzez stosowanie u pacjentów chorych na COVID-19 amantadyny, narusza zbiorowe prawo pacjentów do leczenia zgodnego aktualną wiedzą medyczną. Decyzja obejmuje zakaz stosowania amantadyny przy leczeniu COVID-19 (obowiązujący do czasu potwierdzenia skuteczności takiego postępowania medycznego na podstawie wiarygodnych danych naukowych).

„Działa, bo mi pomogło” to nie jest dowód naukowy!

W mediach społecznościowych wręcz roi się od często powielanych publikacji, artykułów i filmów na temat amantadyny. Skąd taka ich popularność? Przyjmując za punkt odniesienia popularność narracji antyszczepionkowej, wydaje się, że gra na emocjach i stawianie prostych tez w odpowiedzi na trudne pytania bardzo szybko trafia do czytelników.

Informacje tego rodzaju zwykle przedstawione są w sposób sensacyjny, wzbudzając emocje. Wokół takich treści narasta też mnóstwo dowodów anegdotycznych, pozornie je uwiarygadniając. Należy jednak pamiętać, że dowód anegdotyczny nie stanowi potwierdzenia, że dana metoda rzeczywiście jest skuteczna.

Często stanowi on przejaw tzw. myślenia życzeniowego – jeżeli bardzo chcielibyśmy udowodnić tezę, że „dzięki amantadynie przeszedłem COVID-19 łagodnie”, takie treści potraktujemy jak niezaprzeczalną prawdę, kolejny dowód w sprawie.

Tymczasem w wielu przypadkach pacjenci przechodzą infekcję SARS-CoV-2 łagodnie. Podanie choremu niezweryfikowanego leku – np. amantadyny – nie musi oznaczać, że to właśnie dzięki niemu wyzdrowiał. Bez odpowiednio poprowadzonych i zanalizowanych badań klinicznych moglibyśmy na podstawie własnych przekonań wysnuć tezę, że dosłownie każda podana choremu substancja wyleczyła go z infekcji.

Wstępne badania kliniczne wykazały z kolei, że efektywność leku jest na poziomie placebo. Dowody anegdotyczne nie mają wartości naukowejnie mają równej wagi w ocenie skuteczności leku, co badania kliniczne.

*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Podobał Ci się artykuł? Pomóż nam dzielić się prawdą!

Możesz śmiało rozpowszechniać ten artykuł na swojej stronie internetowej. Pamiętaj o podaniu źródła. Sprawdź jak możesz udostępniać.

Wpłać darowiznę i działaj z nami!

lub