Czas czytania: około min.

Co wiemy o skuteczności amantadyny i iwermektyny?

07.01.2022 godz. 12:01

Wypowiedź

Fałsz

Analiza w pigułce

  • Nie dysponujemy wynikami badań udowadniającymi skuteczność i bezpieczeństwo amantadyny. Testy kliniczne w tym zakresie dopiero trwają, również w Polsce. Agencja Oceny Technologii Medycznej i Taryfikacji, opierając się na dostępnej literaturze naukowej, odradza stosowanie tego leku.
  • Iwermektyna jest lekiem przeciwpasożytniczym. Nie wykazano jego skuteczności w leczeniu koronawirusa SARS-CoV-2. Stosowanie tego specyfiku odradza zarówno Europejska Agencja Leków, amerykańska Agencja Żywności i Leków, jak i polska AOTMiT.
  • Wobec prowadzonej przez dr. Włodzimierza Bodnara przychodni „Optima” toczy się postępowanie wytoczone przez Rzecznika Praw Pacjenta. W placówce stosuje się niesprawdzone metody leczenia COVID-19 za pomocą amantadyny, mimo że brakuje dowodów na skuteczność tej terapii. Ponadto większość leczonych w „Optimie” osób nie miała wykonanego testu na koronawirusa, więc nie możemy stwierdzić, jakie były efekty stosowanej tam praktyki.
  • Na tej podstawie oceniamy wypowiedź Rafała Piecha jako fałszywą.

Rafał Piech apeluje do lekarzy

Współzałożyciel ruchu Polska Jest Jedna zdobywa coraz większy rozgłos medialny, promując nieprawdziwe informacje na temat pandemii COVID-19 oraz szczepień ochronnych. Na naszej stronie możesz przeczytać inną analizę jego wypowiedzi na temat bezpieczeństwa szczepionek.

W niedawnym wywiadzie dla portalu Do Rzeczy Piech wystosował apel do środowisk medycznych. Jego zdaniem lekarze powinni mniej skupiać się na promowaniu „eksperymentu medycznego”, jakim są w jego opinii szczepionki, a bardziej na leczeniu pacjentów.

Polityk twierdzi, że na rynku są już dostępne skuteczne i tanie leki na COVID-19, wśród których wymienił amantadynę i iwermektynę. Podkreślił, że preparaty te są skutecznie wykorzystywane do ratowania chorych przez wielu lekarzy, w tym dr. Włodzimierza Bodnara z Przemyśla.

Pomimo badań wciąż nie wykazano skuteczności amantadyny

Temat amantadyny jako „zakazanego przez koncerny” leku na koronawirusa regularnie pojawia się od samego początku pandemii, a na naszych łamach weryfikowaliśmy już twierdzenia na ten temat. Przeczytasz o tym m.in. analizie nr 1, nr 2, nr 3, nr 4 i nr 5.

Amantadyna to lek wykorzystywany do łagodzenia objawów choroby Parkinsona i leczenia grypy w zakażeniu wirusem typu A. Wbrew twierdzeniom Rafała Piecha – pomimo trwających badań – nie znaleziono dowodów na jej skuteczność w leczeniu COVID-19.

Agencja Oceny Technologii Medyczny i Taryfikacji podkreśliła w swoim stanowisku, że nie zaleca stosowania amantadyny poza przypadkami zawartymi w specyfice produktu. Eksperci w swojej decyzji podparli się analizą istniejącej literatury naukowej i wynikami badań klinicznych:

„Zalecenie zostało sformułowane w oparciu o analizę 3 dostępnych publikacji: 1 badanie z grupą kontrolną (Mancilla-Galindo 2020) i dwa opisy serii przypadków (Aranda-Abreu 2020, Rejdak 2020), których niska jakość i wiarygodność nie pozwalają na przyjęcie tezy o skuteczności amantadyny w COVID-19. Badanie Mancilla-Galindo (2020), będące retrospektywną analizą wielu tysięcy pacjentów leczonych w szpitalach covidowych Mexico City, objęło m.in. 319 chorych, u których zastosowano amantadynę, nie wykazało skuteczności amantadyny w monoterapii, a sami autorzy konkludują, iż ich wyniki wskazują na brak zasadności kontynuowania prób klinicznych z amantadyną w COVID-19”.

Agencja Oceny Technologii Medyczny i Taryfikacji

Badania nad amantadyną w Polsce

W Polsce lek ten jest poddawany testom klinicznym w Samodzielnym Publicznym Szpitalu Klinicznym nr 4 w Lublinie. Pierwsi ochotnicy przechodzą badania i mimo że na razie nie zaobserwowano działań niepożądanych, to nie można także mówić o efektach pozytywnych.

Planowo badania mają trwać co najmniej do kwietnia 2022 roku, kiedy to dowiemy się więcej na temat skutków leczenia amantadyną. Prof. Konrad Rejdak, prowadzący badania kliniczne nad tym lekiem, w rozmowie z portalem Gazeta.pl podkreślił, że amantadyna jest sprawdzana jedynie jako forma leczenia wspomagającego na wstępnym etapie choroby.

Nawet gdyby odkryto jej skuteczność, to wciąż nie będzie ona mogła zastąpić szczepionek mających charakter prewencyjny.

Na zlecenie ministra zdrowia Adama Niedzielskiego Agencja Badań Medycznych przekazała dodatkowe fundusze na badania nad amantadyną. Projekt badawczy realizowany jest w siedmiu ogólnopolskich ośrodkach, jednak przed ukazaniem się wyników nie można stwierdzić, że lek ten jest bezpieczny i skuteczny.

Wiara w amantadynę to myślenie życzeniowe

Nie możemy też zakładać, że stosowanie niesprawdzonego leku sprawi, że pandemia się zakończy, gdyż byłoby to tzw. myślenie życzeniowe. Więcej na ten temat przeczytasz w innej naszej analizie.

Pamiętajmy także, że w wielu przypadkach pacjenci przechodzą zachorowanie na COVID-19 łagodnie. Podanie takiej osobie niezweryfikowanego leku (np. amantadyny) nie musi oznaczać, że to właśnie on ją uzdrowił. Bez odpowiednich badań klinicznych moglibyśmy podać choremu jakikolwiek środek medyczny i oczekiwać wyzdrowienia.

Dopiero badania naukowe mogą potwierdzić skuteczność (lub nie) amantadyny. Silna wiara w leczniczą moc amantadyny potencjalnie może opóźnić próby szukania profesjonalnej pomocy przez pacjenta narażonego na ciężki przebieg choroby.

Najnowsze badania niczego nie przesądzają

Na początku grudnia 2021 roku na stronie Niepublicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej „Optima” z Przemyśla ukazał się tekst na temat publikacji o amantadynie pt. „Amantadine has potential for the treatment of COVID-19 because it inhibits known and novel ion channels encoded by SARS-CoV-2”.

Badanie zostało opublikowane w renomowanym czasopiśmie „Nature” i opisywało pozytywny skutek amantadyny w „hamowaniu znanych i nowych kanałów jonowych kodowanych przez SARS-COV-2”. Autorzy przekonywali o leczniczym potencjale tego leku.

Wyniki badania nie pozwalają jednak zarekomendować amantadyny do leczenia COVID-19, ponieważ eksperyment został przeprowadzony tylko w warunkach laboratoryjnych. Sami autorzy podkreślili, że konieczne jest jeszcze przeprowadzenie randomizowanych, kontrolowanych badań klinicznych na ludziach. Więcej na ten temat przeczytasz w naszej analizie dot. tego badania.

Iwermektyna również nie jest panaceum

Iwermektyna jest lekiem przeciwpasożytniczym, jednak w przestrzeni medialnej pojawiają się twierdzenia, że ona również mogłaby być skutecznym preparatem na koronawirusa. O tym i innych lekach przeczytasz w naszym artykule.

Europejska Agencja Leków (EMA) odradza stosowanie iwermektyny jako leku na COVID-19 w przypadkach innych niż testy kliniczne. Dotychczas przeprowadzone badania nie są wystarczające, aby można było mówić o skuteczności lub bezpieczeństwie tego specyfiku. Zauważono, że lek może potencjalnie hamować rozwój choroby in vitro (w warunkach laboratoryjnych), jednak konieczne są do tego dawki znacząco przekraczające dopuszczalne normy bezpieczeństwa.

Amerykańska Agencja Żywności i Leków (FDA) ma podobne stanowisko – nie powinno się stosować iwermektyny, ponieważ badania nad tym lekiem dopiero trwają, a obecne wyniki nie wyglądają obiecująco. Samodzielne stosowanie tego leku może być niebezpieczne dla zdrowia i życia pacjentów.

W Polsce eksperci z Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji również nie popierają stosowania tego leku. Jak czytamy w ich zaleceniach:

Dowody naukowe na skuteczność iwermektyny nie są przekonujące i nie pozwalają na ostateczne wnioskowanie.

Jest to lek przeciwpasożytniczy, który hamuje replikację wielu wirusów w tym SARS-CoV-2 in vitro. Iwermektyna może interferować z lekami hamującymi cytochrom CYP3A4, a w dużych stężeniach może być neurotoksyczna.

Dostępne dane z badań klinicznych, pochodzące głównie z Egiptu, Bangladeszu, Iraku i Nigerii, są w większości słabej jakości. Niektóre wskazują na brak skuteczności iwermektyny, inne na obniżenie stężenia wskaźników stanu zapalnego, skrócenie czasu eliminacji wirusa, ustępowanie objawów klinicznych oraz zmniejszenie śmiertelności. Ograniczenia metodyczne dostępnych badań to m.in.: brak zaślepienia, małe grupy chorych, różne dawki i sposoby podawania iwermektyny, stosowanie w grupach kontrolnych terapii nieskutecznych lub o udowodnionej szkodliwości w COVID-19, a także nieprecyzyjne określenie zaawansowania choroby i punktów końcowych. Wyniki metaanaliz obejmujących badania, w których iwermektyna była porównywana z hydroksychlorochiną, zamiast z placebo, należy traktować z dużą ostrożnością”.

Agencja Oceny Technologii Medyczny i Taryfikacji

Doktor Bodnar i eksperymenty z amantadyną

Wspomniany przez Rafała Piecha dr Włodzimierz Bodnar jest lekarzem o specjalizacji pediatrycznej oraz chorób płuc, podlegającym Okręgowej Izbie Lekarskiej w Krakowie. Jest właścicielem Niepublicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej „Optima” (na którego stronie opublikowano opisany przez nas powyżej artykuł o amantadynie).

Lekarz twierdzi, że jest twórcą własnej metody leczenia COVID-19, polegającej na podawaniu pacjentom amantadyny. Jego zdaniem taka terapia działa w ciągu 48 godzin.

Środowisko medyczne ma jednak zastrzeżenia do praktyk Bodnara. W czerwcu 2021 roku Rzecznik Praw Pacjenta stwierdził, że leczenie niezatwierdzonym preparatem jest zbiorowym naruszeniem praw pacjenta. Przeciwko prowadzonej przez lekarza placówce wszczęto postępowanie, gdyż nie odniosła się ona do pytań dotyczących danych pacjentów.

Bodnar podawał amantadynę również osobom, u których nie wykryto zakażenia. Lekarz na swojej stronie podkreślił, że robił to, ponieważ dba o dobro pacjentów, a oczekiwanie na pozytywny wynik testu opóźnia interwencję.

Brakuje dowodów na „tysiące wyleczonych pacjentów”

Czy Włodzimierz Bodnar naprawdę wyleczył tysiące ludzi z COVID-19 poprzez stosowanie amantadyny? Sam lekarz twierdzi, że w swojej placówce leczył 3 tys. osób chorych na COVID-19. Ze śledztwa redakcji Tok FM wynika jednak, że Bodnar wystawił jedynie 1,5 tys. recept na amantadynę (Bodnar tłumaczył się, że jego zdaniem jedno opakowanie wystarcza na dwie osoby).

Co jednak istotne, większość leczonych przez niego osób nie miała wykonanego testu na koronawirusa. Ponadto, jak donosi Tok FM, 17 osób leczonych amantadyną zmarło.

Nie jesteśmy w stanie określić, ile osób z potwierdzonym COVID-19 znalazło się pod opieką Włodzimierza Bodnara. Brakuje również klinicznych dowodów na skuteczność stosowanej przez niego praktyki. Więcej na ten temat przeczytasz w naszym artykule poświęconym dr. Bodnarowi.

Przede wszystkim należy podkreślić – za słowami prezesa Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych Roberta Flisiaka, że: „Nie amantadyna jest groźna, tylko wiara w jej cudowne działanie”. Osoba lecząca się amantadyną jest mniej skora do szukania pomocy w innej formie, przez co ryzykuje cięższym przebiegiem choroby, a nawet śmiercią.

*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Podobał Ci się artykuł? Pomóż nam dzielić się prawdą!

Możesz śmiało rozpowszechniać ten artykuł na swojej stronie internetowej. Pamiętaj o podaniu źródła. Sprawdź jak możesz udostępniać.

Wpłać darowiznę i działaj z nami!

lub