Strona główna Wypowiedzi Ordynacja wyborcza do PE. Czy jest najbardziej proporcjonalna?

Ordynacja wyborcza do PE. Czy jest najbardziej proporcjonalna?

Ordynacja wyborcza do PE. Czy jest najbardziej proporcjonalna?

Przemysław Wipler

Poseł
Konfederacja

Przy europejskich [wyborach – przyp. Demagog] jest taka ordynacja, która jest najbardziej proporcjonalna i można powiedzieć: dostajesz dokładnie tyle mandatów, ile głosów wywalczyłeś, masz 5 proc., dostajesz 5 proc. mandatów.

„Gość Radia ZET”, 26.01.2024

Częściowa prawda

Wypowiedź uznajemy za częściową prawdę, gdy: 

  • zawiera połączenie informacji prawdziwych z fałszywymi. Obecność nieprawdziwej informacji nie powoduje jednak, że teza zawarta w weryfikowanym stwierdzeniu zostaje wypaczona bądź przeinaczona,
  • rzeczywiste dane w jeszcze większym stopniu przemawiają na korzyść tezy autora.

Sprawdź metodologię

„Gość Radia ZET”, 26.01.2024

Częściowa prawda

Wypowiedź uznajemy za częściową prawdę, gdy: 

  • zawiera połączenie informacji prawdziwych z fałszywymi. Obecność nieprawdziwej informacji nie powoduje jednak, że teza zawarta w weryfikowanym stwierdzeniu zostaje wypaczona bądź przeinaczona,
  • rzeczywiste dane w jeszcze większym stopniu przemawiają na korzyść tezy autora.

Sprawdź metodologię

  • Zgodnie z kodeksem wyborczym liczbę mandatów rozdziela się metodą D’Hondta pomiędzy komitety, które przekroczyły 5-proc. próg wyborczy.
  • Ordynacja zastosowana w wyborach do PE sprawia, że proc. otrzymanych mandatów odzwierciedla proc. otrzymanych głosów lepiej niż w innych wyborach, zwłaszcza w przypadku mniejszych ugrupowań. Potwierdził to w rozmowie z Demagogiem prof. Jarosław Flis.
  • Przykładowo w 2014 roku Nowa Prawica Janusza Korwin-Mikkego otrzymała 7,15 proc. głosów, co przełożyło się na 7,8 proc. mandatów. W przypadku większych ugrupowań różnica między proc. poparciem a proc. mandatów jest większa. PO otrzymała 32,13 proc. głosów, co przełożyło się na 37,25 proc. mandatów. 
  • Pewnym uproszczeniem jest stwierdzenie, że proc. otrzymanych głosów przekłada się w proporcji 1:1 na proc. otrzymanych mandatów. Niemniej nie przekreśla to tezy, że system wyborczy stosowany w wyborach do PE jest najbardziej proporcjonalną ordynacją w Polsce. Wypowiedź Przemysława Wiplera oceniamy jako częściową prawdę.

Konfederacja nie wyklucza wspólnej listy w wyborach samorządowych

wywiadzie dla Radia ZET poseł Nowej Nadziei Przemysław Wipler zapytany o start Konfederacji w wyborach samorządowych powiedział, że obecnie partia prowadzi rozmowy ze środowiskami samorządowymi.

Polityk zapewnił, że tematem negocjacji są także listy do zbliżających się wyborów do Parlamentu Europejskiego (PE), które odbędą się między 6 a 9 czerwca 2024 roku. Podkreślił przy tym, że ze względu na inną ordynację wyborczą jego formacja ma w nich większe szanse niż w wyborach samorządowych.

Zdaniem Wiplera wybory europejskie są bardziej sprawiedliwe niż te krajowe. W przypadku wyborów parlamentarnych „koszt” zdobycia jednego mandatu jest większy dla mniejszych partii. Natomiast jeżeli chodzi o wybory do PE, ordynacja ma być bardziej proporcjonalna.

Pierwsze bezpośrednie wybory do PE odbyły się w 1979 roku

Początkowo według założeń traktatu paryskiego członkowie Zgromadzenia Parlamentarnego, czyli poprzednika Parlamentu Europejskiego, byli wyznaczani przez parlamenty państw członkowskich. 

Zmiana nastąpiła jednak w roku 1976, kiedy wydano akt wyborczy. Wtedy też postanowiono, że kadencja Zgromadzenia trwać będzie 5 lat, a członkowie będą wybierani w wyborach bezpośrednich. Pierwsze takie wybory odbyły się w roku 1979.

W wyborach do PE prawie każde państwo stanowi jeden okręg wyborczy

Na stronie Parlamentu Europejskiego możemy znaleźć informację, że Na potrzeby wyborów europejskich większość państw członkowskich funkcjonuje jako pojedyncze okręgi wyborcze”. 

Wyjątkami w tej kwestii pozostają: Belgia, Irlandia, Włochy i Polska, gdyż państwa te podzielone są na większą liczbę okręgów. W przypadku Polski tych okręgów jest 13, a szczegółowa rozpiska znajduje się w załączniku III do Kodeksu wyborczego

Zwiększona została liczba mandatów

W nadchodzących wyborach liczba wybranych europarlamentarzystów zostanie zwiększona z 705 do 720. Polska zyska na tej zmianie dodatkowego europosła. W kadencji 2024–2029 będzie miała ich 53.

Posłowie wybrani z danego państwa nie przynależą w PE do partii, która działa na terenie ich kraju. W Parlamencie Europejskim zrzeszają się w odrębnych ugrupowaniach. Obecnie w PE działa 7 takich frakcji.

W niektórych państwach do PE obowiązują progi wyborcze

W wyborach do europarlamentu kraje członkowskie mają prawo do ustanowienia progów wyborczych, których przekroczenie pozwala uzyskać mandat. Próg ten nie może wynieść więcej niż 5 proc. 

Obecnie w UE obowiązuje 5 grup, jeśli chodzi o próg wyborczy:

  • państwa z progiem 5 proc. (9),
  • państwa z progiem 4 proc. (3),
  • państwo z progiem 3 proc.,
  • państwo z progiem 1,8 proc.,
  • państwa bez progu wyborczego (13).

W Polsce w wyborach do Parlamentu Europejskiego obowiązuje próg 5-proc., o czym mówi art. 335 Kodeksu wyborczego.

Jak przeliczane są głosy w wyborach do Parlamentu Europejskiego?

W Polsce w wyborach do PE głosy przeliczane są w dwóch etapach. W pierwszym etapie zgodnie z art. 356 Kodeksu wyborczego selekcję przeprowadza się za pomocą tzw. metody D’Hondta. Dzięki temu wiadomo, ile mandatów w skali kraju, spośród 52, którymi obecnie dysponuje Polska, przypadnie danemu komitetowi.

Następnie, zgodnie z art. 358, za pomocą metody Hare’a-Niemeyera (s. 17) rozdziela się mandaty między osoby, które uzyskały największą liczbę głosów w poszczególnych okręgach.

Polega to na tym, że liczbę ważnych głosów w okręgu mnoży się przez liczbę przysługujących mandatów w skali kraju. Następnie wynik ten dzielimy przez liczbę wszystkich ważnych głosów, które ten komitet uzyskał. W ten sposób rozdziela się mandaty w ramach komitetu w danym okręgu. Otrzymują je osoby z największą liczbą głosów.

Państwowa Komisja Wyborcza opublikowała w 2019 roku film wyjaśniający przeliczanie głosów.

Polska: ordynacja do PE jest najbardziej proporcjonalna 

Jak zaznacza prof. Jarosław Flis w rozmowie z Demagogiem, ordynacja wyborcza do PE jest najbardziej proporcjonalną w polskim porządku prawnym pod względem rywalizacji między listami.

System ten jest bardziej proporcjonalny niż ordynacja wyborcza do Sejmu. Widać to szczególnie wtedy, gdy spojrzymy na ugrupowania z najmniejszą liczbą głosów.2014 roku w wyborach do PE Nowa Prawica Janusza Korwin-Mikkego otrzymała 7,15 proc. głosów, co przełożyło się na 7,8 proc. mandatów. W 2019 roku Wiosna Roberta Biedronia uzyskała 6,06 proc. głosów, co dało jej 5,8 proc. mandatów.

Dla porównania w wyborach do Sejmu w 2019 roku Konfederacja otrzymała poparcie 6,81 proc. głosujących, podczas gdy odsetek otrzymanych przez nią mandatów wyniósł 2,39 proc. W 2023 roku na Konfederację zagłosowało 7,16 proc. Wynik ten przełożył się na 3,91 proc. mandatów.

W wyborach do PE w przypadku ugrupowań z większym poparciem dysproporcje są nieco wyraźniejsze. W 2014 roku PO otrzymała 32,13 proc. głosów, co przełożyło się na 37,25 proc. mandatów. Nieznacznie mniej głosów zdobyło PiS (31,78 proc.), które też uzyskało 37,25 proc. mandatów.

Rok 2019 nie jest pod tym względem reprezentatywny, ponieważ Konfederacja uzyskała wynik 4,55 proc., który nie pozwolił jej wziąć udziału w podziale mandatów. Skorzystały na tym większe ugrupowania, które dostały nieproporcjonalnie więcej miejsc.

*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Wpłać, ile możesz

Na naszym portalu nie znajdziesz reklam. Razem tworzymy portal demagog.org.pl

Wspieram

Dowiedz się, jak radzić sobie z dezinformacją w sieci

Poznaj przydatne narzędzia na naszej platformie edukacyjnej

Sprawdź!