Strona główna Wypowiedzi Jeden mandat wart prawie 100 tys. głosów? Przypadek Konfederacji

Jeden mandat wart prawie 100 tys. głosów? Przypadek Konfederacji

Jeden mandat wart prawie 100 tys. głosów? Przypadek Konfederacji

Przemysław Wipler

Poseł
Konfederacja

[…] w chwili obecnej my [Konfederacja – przyp. Demagog] mamy najdrożej zdobyty mandat w parlamencie, bo prawie 100 tys. głosów na każdy nasz mandat przypada. Żadna inna formacja nie ma takiego przelicznika.

Gość Radia Zet, 26.01.2024

Prawda

Wypowiedź uznajemy za zgodną z prawdą, gdy:  

  • istnieją dwa wiarygodne i niezależne źródła (lub jedno, jeśli jest jedynym adekwatnym z punktu widzenia kontekstu wypowiedzi) potwierdzające zawartą w wypowiedzi informację, 
  • zawiera najbardziej aktualne dane istniejące w chwili wypowiedzi, 
  •  dane użyte są zgodnie ze swoim pierwotnym kontekstem.

Sprawdź metodologię

Gość Radia Zet, 26.01.2024

Prawda

Wypowiedź uznajemy za zgodną z prawdą, gdy:  

  • istnieją dwa wiarygodne i niezależne źródła (lub jedno, jeśli jest jedynym adekwatnym z punktu widzenia kontekstu wypowiedzi) potwierdzające zawartą w wypowiedzi informację, 
  • zawiera najbardziej aktualne dane istniejące w chwili wypowiedzi, 
  •  dane użyte są zgodnie ze swoim pierwotnym kontekstem.

Sprawdź metodologię

  • Na jeden zdobyty przez Konfederację mandat w Sejmie przypada 86 tys. głosów.
  • To najwyższy wynik spośród innych ugrupowań, które dostały się do izby.
  • W przypadku pozostałych formacji politycznych przelicznik ten wynosi między 39,3 a 71,5 tys. głosów. Jest on najniższy w przypadku komitetu Prawa i Sprawiedliwości.
  • Aby uzyskać jeden mandat, Konfederacja potrzebowała najwięcej głosów. Różnicę między rzeczywistymi 86 tys. głosami a podanymi przez polityka „prawie 100 tysiącami” uznajemy za zaokrąglenie mieszczące się w normie języka potocznego. Na tej podstawie oceniamy wypowiedź jako prawdę.

Rok 2024 – rokiem wyborczym

W 2024 roku w Polsce odbędą się zarówno wybory samorządowe, jak i wybory do Parlamentu Europejskiego. W mediach pojawiają się spekulacje, jak będą wyglądać listy wyborcze. 

Nowa Lewica potwierdziła, że prowadzi rozmowy w sprawie wspólnego startu z Koalicją Obywatelską w wyborach samorządowych. Konfederacja z kolei zaprzecza, że mogłaby pójść do wyborów z Prawem i Sprawiedliwością.

Okazuje się, że Konfederacja może wystartować do wyborów samorządowych z innymi siłami politycznymi. Tak wynikałoby z zapowiedzi Przemysława Wiplera w wywiadzie dla Radia Zet. Potencjalnym koalicjantami Konfederacji mogą być Bezpartyjni Samorządowcy oraz formacja prezydenta Siemianowic Śląskich.

Skąd w Konfederacji pomysł na koalicję?

Wipler podkreślał w wywiadzie, że Konfederacja nie posiada rozległych struktur lokalnych. Ponadto szanse ugrupowania na dobry wynik ogranicza realny próg wyborczy, który w wyborach samorządowych jest wysoki.

Potencjalnie koalicja Konfederacji z innymi siłami politycznymi mogłaby dotyczyć też wyborów do Parlamentu Europejskiego. Te – zdaniem Wiplera – nie są już tak niesprawiedliwe, jeżeli chodzi o podział mandatów jak np. w przypadku wyborów do Sejmu. 

Polityk przytoczył dane, z których wynika, że Konfederacja, aby zdobyć jeden mandat do Sejmu, potrzebowała niemal 100 tys. głosów. Był to najwyższy przelicznik spośród wszystkich partii, które dostały się do parlamentu.

W przypadku Konfederacji na jeden mandat przypada 85 tys. głosów

W wyborach do Sejmu w 2023 roku na Konfederację głos oddały 1 547 364 osoby, co było najsłabszym wynikiem spośród wszystkich partii, które dostały się do Sejmu. Liczba uzyskanych głosów przełożyła się na 18 mandatów w izbie. Oznacza to, że na jeden mandat Konfederacji przypada ok. 86 tys. głosów.

W przypadku pozostałych komitetów liczba ta jest mniejsza. Im wyższe poparcie, tym mniej głosów przypada na jeden mandat. Wyniki prezentujemy w poniższej tabeli.

System (nie)proporcjonalny?

Gdyby procent uzyskanych głosów odpowiadał liczbie przyznanych mandatów, wówczas Konfederacja otrzymałaby 32-33 miejsca w Sejmie na 460 możliwych. Dlaczego jednak tak nie jest? 

Polska nie jest jednym, dużym okręgiem wyborczym. Głosy na mandaty przelicza się w 41 okręgach wyborczych. Proces przeliczania przy użyciu metody D’Hondta premiuje największe ugrupowania. Przykładowo: PiS i PO, które uzyskały łącznie 66 proc. poparcia, otrzymały 76 proc. mandatów.

Może się więc zdarzyć, że partia przekroczyła próg wyborczy w skali kraju (5 proc.), jednak w poszczególnych okręgach wyborczych liczba uzyskanych głosów okazała się zbyt mała, aby uzyskać mandat. Należy jednak mieć na uwadzę, że system D’Hondta z jednej strony premiuje największe ugrupowania, tak z drugiej ma zapobiegać nadmiernemu rozdrobnieniu w parlamencie i sytuacji, w której utworzenie większości staje się trudne.

*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Wpłać, ile możesz

Na naszym portalu nie znajdziesz reklam. Razem tworzymy portal demagog.org.pl

Wspieram

Dowiedz się, jak radzić sobie z dezinformacją w sieci

Poznaj przydatne narzędzia na naszej platformie edukacyjnej

Sprawdź!