Omawiamy ważne fakty dla debaty publicznej, a także przedstawiamy istotne raporty i badania.
Katowice po Krakowie. Strefa czystego transportu znów przedmiotem debaty
Mały obszar w centrum miasta budzi kontrowersje. Katowice wprowadzają strefę czystego transportu, ale obrały zupełnie inną drogę niż poprzednie miasta. Czy na dłuższą metę takie podejście się opłaci?
Fot. Wikimedia Commons / CC BY-SA 3.0 / Modyfikacje: Demago
Katowice po Krakowie. Strefa czystego transportu znów przedmiotem debaty
Mały obszar w centrum miasta budzi kontrowersje. Katowice wprowadzają strefę czystego transportu, ale obrały zupełnie inną drogę niż poprzednie miasta. Czy na dłuższą metę takie podejście się opłaci?
Od 2024 roku w Warszawie obowiązuje strefa czystego transportu (SCT). Stolica Polski dołączyła wówczas do szerokiego grona europejskich miast z obszarami, do których mogą wjechać tylko samochody spełniające określone normy emisji spalin.
W tym roku taka strefa pojawiła się także w Krakowie. Jest większa niż warszawska, a więcej na jej temat przeczytasz w naszej analizie i artykule stworzonym przez Smoglab. Choć obowiązek jej stworzenia wynikał z przepisów i norm dotyczących jakości powietrza, to sposób wprowadzenia strefy wywołał niezadowolenie mieszkańców miasta. Zgodnie z sondażem OGB kwestia SCT była jedną z motywacji dla nieco ponad ¼ wyborców, którzy wzięli udział w referendum w sprawie odwołania prezydenta miasta.
Pora na Śląsk
Po Warszawie i Krakowie do grona miast ze strefą czystego transportu dołączą Katowice. Tutaj obszar będzie znacznie mniejszy niż w przypadku pozostałych dwóch miast.
Od 29 czerwca tego roku centralna część Katowic będzie dostępna tylko dla samochodów, które spełniają normy emisji. Będą to co najmniej Euro 3 dla aut benzynowych (lub wyprodukowanych po 2000 roku) i co najmniej Euro 5 dla aut z silnikiem Diesla (lub wyprodukowanych po 2009 roku). Planowo od 2034 roku normy zostaną podniesione odpowiednio do Euro 4 i Euro 6.
Dla mieszkańców Katowic przewidziano wyjątek – przez pierwsze trzy lata obowiązywania SCT mogą oni wjechać do strefy samochodem z silnikiem Diesla spełniającym normę Euro 4.
Ustawa stawia wymóg, ale miasto decyduje o rozmiarze strefy
SCT powstają w miastach z zanieczyszczonym powietrzem. Gminy, w których mieszka co najmniej 100 tys. osób, są zobowiązane do ich wprowadzenia, jeśli wykryto w nich przekroczenie średniorocznej normy stężenia dwutlenku azotu (NO2), która wynosi 40 ug/m3. Obowiązek określa przyjęta w 2024 roku nowelizacja do ustawy o elektromobilności (art. 1 pkt 7).
Pomiary w tej kwestii prowadzi Główny Inspektorat Sanitarny, o czym więcej przeczytasz w innej naszej analizie. Zgodnie z raportem za 2024 rok w aglomeracji górnośląskiej, której częścią są Katowice, normy zostały przekroczone (s. 115). Raport za 2025 rok, opublikowany w kwietniu tego roku, nie wskazuje, aby przekroczenia się utrzymały. Na ten fakt zwrócił uwagę Paweł Usiądek, polityk krytykujący SCT.
Strefa powstaje, ponieważ norma została przekroczona, a zgodnie z ustawą można ją znieść dopiero, gdy normy nie są przekraczane przez trzy lata z rzędu (art. 1 pkt 7). To znaczy, że wynik monitoringu z 2025 roku jest dopiero pierwszym z trzech potrzebnych.
Władze miasta potwierdzają, że w 2025 roku odczyty dotyczące jakości powietrza były niższe niż w poprzednich latach. Ich zdaniem wynika to z nowej lokalizacji stacji pomiarowej GIOŚ. Uprzednio stała ona przy autostradzie. W wyjaśnieniu czytamy jednak, że wymóg wprowadzenia strefy wynika z przepisów i przekroczenia norm w 2024 roku.
Taka perspektywa wyjaśnia fakt, że Katowice wytyczyły strefę na naprawdę małym obszarze – obejmie ona ok. 0,5 km2 w ścisłym centrum (0,003 proc. powierzchni miasta). Dla porównania – w Krakowie jest to ok. 60 proc.
Ministrefa i jej przyszłość
Nie zapominajmy, że w całej sprawie chodzi o zdrowie mieszkańców – wskazuje Polski Alarm Smogowy, który ocenił decyzje miasta jako „wydmuszkę”. A wśród Katowiczan, co pokazuje sondaż opisany przez Smoglab, pomysł wprowadzenia strefy został przyjęty przychylnie: 55 proc. osób poparło ograniczenia dla samochodów, które najbardziej zanieczyszczają powietrze.
To kontrastuje z postawą Krakowian, którą opisaliśmy na początku artykułu. W mieście doszło nawet do aktów zamazywania lub kradzieży znaków informujących o wjeździe do SCT (1, 2, 3). Zajmują się tym tzw. blade runnerzy, o których pisaliśmy w innej analizie. W Katowicach taki ruch też się pojawił, ale profil nie cieszy się popularnością i od marca pozostaje nieaktywny.
Dodajmy, że przyszłość katowickiej strefy nie jest oczywista. Obecnie średnioroczne normy stężenia dwutlenku azotu to 40 ug/m3 i to na nich GIOŚ opiera swoje raporty, na ich podstawie ustawa nakłada na miasta wymóg tworzenia stref czystego transportu. Od 2030 roku normy się zmienią – dopuszczalne stężenie NO2 ma wynosić 20 ug/m3, a ten wynik Katowice przekraczają, na co wskazują SmogLab, raport zamówiony przez Aglomerację Górnośląską i sam urząd miasta Katowice.
Artykuł powstał w ramach współpracy z Fundacją SmogLab. Naszym wspólnym celem jest zapewnienie dostępu do rzetelnej informacji na temat jakości powietrza, zmiany klimatu, ochrony środowiska oraz ochrony zdrowia w Polsce i na świecie. Fundacja SmogLab nie ingeruje w treść materiałów publikowanych w ramach tej współpracy.
Kontroluj polityków!
Patrz władzy na ręce i wspieraj niezależność.
*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter



