Strona główna Analizy Spór o pszczoły. Źle, gdy ich za mało, a co, gdy za dużo?

Spór o pszczoły. Źle, gdy ich za mało, a co, gdy za dużo?

Polskie pszczoły cieszą się w ostatnim czasie dużą uwagą w mediach społecznościowych. Dokument opublikowany przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska zapowiada ograniczenie konkurencji między pszczołą miodną a dzikimi zapylaczami. Dla niektórych to uderzenie w pszczelarstwo. Przyjrzeliśmy się naukowym podstawom tej decyzji.

Fot. Pexels / Wikimedia Commons / Modyfikacje: Demagog.org.pl

Fot. Pexels / Wikimedia Commons / Modyfikacje: Demagog.org.pl

Spór o pszczoły. Źle, gdy ich za mało, a co, gdy za dużo?

Polskie pszczoły cieszą się w ostatnim czasie dużą uwagą w mediach społecznościowych. Dokument opublikowany przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska zapowiada ograniczenie konkurencji między pszczołą miodną a dzikimi zapylaczami. Dla niektórych to uderzenie w pszczelarstwo. Przyjrzeliśmy się naukowym podstawom tej decyzji.

„Szaleńcy z Ministerstwa Klimatu uznali pszczoły za zagrożenie”

Polskie pszczoły cieszą się w ostatnim czasie dużą uwagą w mediach społecznościowych. Wybrani politycy i komentatorzy krytycznie oceniają (np. 1, 2, 3, 4) plany Ministerstwa Klimatu i Środowiska (MKiŚ), a informacje na ten temat uzyskują duże zasięgi. Przykładem tego są posty (1, 2) Michała WosiaKrzysztofa Ciecióry – posłów (1, 2) Prawa i Sprawiedliwości.

Na podstawie relacji (np. 1, 2, 3, 4) można odnieść wrażenie, że resort środowiska wytoczył wojnę pszczelarstwu, czego dowodem mają być plany likwidacji pasiek czy ograniczania bazy pokarmowej dla pszczół. Problem w tym, że ten zarzut opiera się na nieodpowiedniej interpretacji dokumentów. Przeanalizowaliśmy więc szerszy kontekst tej sprawy, skonsultowaliśmy również jej aspekt naukowy z entomologami, badaczami owadów. 

Krajowy Plan Odbudowy Zasobów Przyrodniczych

W sierpniu 2024 roku przyjęto rozporządzenieodbudowie zasobów przyrodniczych (NRR, znane też jako NRL). Decyzja Parlamentu Europejskiego i Rady Unii Europejskiej była poprzedzona gromadzeniem opinii, konsultacjami i warsztatami. Motywacją do wprowadzenia nowej regulacji był alarmujący stan europejskiej przyrody. Unijny dokument zobowiązuje wszystkie kraje członkowskie do opracowania własnych strategii ochrony różnorodności biologicznej do września 2026 roku. 

NRL zakłada długoterminową odbudowę zasobów naturalnych lądów i wód UE. W rozporządzeniu zwrócono uwagę na szczegółowe obszary pracy, tj. ekosystemy leśne, miejskie, rolnicze, morskie, łączność rzek i owady zapylające. W dokumencie sformułowano również cele oparte na przepisach obowiązujących dotychczas, na przykład tych, które dotyczą terenów podmokłych. 

W Polsce cele rozporządzenia ma realizować Krajowy Plan Odbudowy Zasobów Przyrodniczych (KPOZP). Proces jego przygotowania koordynuje Ministerstwo Klimatu i Środowiska (MKiŚ). Jednym z elementów KPOZP jest artykuł 10 (obecnie w fazie projektu), dotyczący owadów zapylających. Na tę kategorię zwrócono szczególną uwagę już na poziomie unijnym:

„W ostatnich dziesięcioleciach na terenie Unii dramatycznie spadła liczebność populacji owadów zapylających – spadek liczebności odnotowano w przypadku co trzeciego gatunku pszczół i motyli, a co dziesiąty z ich gatunków znajduje się na skraju wyginięcia. Owady zapylające są niezbędne do funkcjonowania ekosystemów lądowych oraz utrzymania dobrostanu człowiekabezpieczeństwa żywnościowego ze względu na to, że zapylają rośliny dziko rosnące i uprawne”. 

Zaproponowane środki odbudowy uderzają w pszczelarstwo?

Jeden z krytykujących projekt polityków zwrócił uwagę na cztery obszary działania sformułowane w art. 10 KPOZP, które uderzyłyby w pszczelarstwo: ograniczanie pasiek na terenach chronionych, likwidacja, limity i zmniejszanie pasiek miejskich, ingerencja w hodowlę i dobór matek pszczelich, ograniczanie bazy pokarmowej dla pszczół.

A co znajdziemy w samym dokumencie? W kontekście pszczoły miodnej i obszarów chronionych sformułowano następujące postulaty:

„W ramach środka przewiduje się egzekwowanie obowiązku uwzględniania w decyzjach derogacyjnych i planistycznych potrzeb ograniczania konkurencji między pszczołą miodną i dzikimi zapylaczami poprzez ograniczenie gospodarki pasiecznej na obszarach objętych ochroną rezerwatową i w parkach narodowych”.

W przypadku miast czytamy też o maksymalnym dopuszczalnym zagęszczeniu uli (s. 37), zmniejszeniu liczby pasiek na dachach budynków powyżej dwóch kondygnacji oraz stopniowym wygaszaniu pasiek na dachach instytucji publicznych (s. 50). To kwestie wspomniane przez polityka, ale ich deklarowanym celem nie jest walka z pszczelarstwem, a zadbanie o bioróżnorodność i przestrzeń dla innych owadów zapylających.

Kwestia matek pszczelich pojawia się w rekomendacjach i dotyczy ograniczenia sprowadzania do hodowli matek obcych genetycznie (s. 37). Nie znaleźliśmy za to nic o ograniczaniu bazy pokarmowej – dokument mówi tylko o jej zróżnicowaniu (s. 23) oraz wydaniu publikacji na ten temat (s. 9).

Projekt, nad którym pracowało nie tylko MKiŚ

W skład grupy roboczej pracującej nad dokumentem KPOZP o zapylaczach weszli reprezentanci: Ministerstwa Klimatu i Środowiska, Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi, Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska, Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, Dyrekcji Generalnej Lasów Państwowych, parków narodowych, jednostek samorządu terytorialnego, uczelni wyższych, instytutów naukowych, organizacji pozarządowych, edukatorów przyrodniczych. 

Projekt art. 10 nie jest więc dziełem wyłącznie Ministerstwa Klimatu i Środowiska. Resort zasięgnął porady i ekspertyzy różnych środowisk i instytucji. Wspólnie sformułowano środki odbudowy na podstawie innych strategii, ankiet czy danych na temat polskich zasobów przyrody (s. 4).

W projekcie zaznaczono, że materiałem wyjściowym do jego przygotowania była m.in. Narodowa Strategia Ochrony Owadów Zapylających, przygotowana w 2020 roku przez Greenpeacefundację działającą na rzecz ochrony środowiska. Nad tą publikacją pracowali naukowcy z wielu polskich uczelni oraz przedstawiciele organizacji pszczelarskich

Greenpeace nie jest neutralnym źródłem wiedzy – w przeszłości dało się poznać jako środowisko negatywnie nastawione wobec energetyki atomowej. Poglądy fundacji o rzekomej szkodliwości energii atomowej nie znalazły potwierdzenia w dowodach naukowych (s. 3). W 2016 roku do organizacji zwrócili się również laureaci Nagrody Nobla, którzy apelowali o zaprzestanie antynaukowej krytyki wobec żywności modyfikowanej genetycznie (GMO). 

Entomolodzy ostrzegają przed przepszczeleniem

Dla uzupełnienia tej perspektywy zweryfikowaliśmy podstawy naukowe rekomendacji grupy roboczej dokumentu KPOZP. Uwzględniliśmy inne badania czy głosy ekspertów – dostępne dowody rzeczywiście wskazują, że dominacja jednego gatunku pszczół nie jest korzystna dla środowiska.

Australijscy i amerykańscy naukowcy zauważyli (1, 2), że negatywny wpływ pszczół hodowlanych na dzikie zapylacze przejawia się ich konkurencją o zasoby kwiatowe czy transmisją patogenów. W czasopiśmie „Science” czytamy, że istnieją na to dowody, a literatura naukowa odnotowuje coraz większą liczbę wzmianek o tym problemie. 

Tezę o konkurencji i przenoszeniu chorób podtrzymały (s. 8) badaczki (1, 2) z Uniwersytetu Jagiellońskiego – autorki ekspertyzy Instytutu Ochrony Środowiska (IOŚ). Dr hab. Aneta A. Ptaszyńska z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie, badająca pszczoły miodne, przesłała nam oświadczenie Polskiego Towarzystwa Entomologicznego (PTE). Czytamy w nim m.in., że w Polsce jest około 2,4 mln rodzin pszczelich, czyli tyle samo, co w 30-krotnie większych powierzchniowo Stanach Zjednoczonych.

PTE, które powołuje się na źródła naukowe, podkreśliło, że celem strategii KPOZP jest ograniczenie aktualnego przepszczelenia, będącego zagrożeniem nie tylko dla dzikich owadów, lecz także dla samych pszczół hodowlanych.

Konflikt hodowlanych zapylaczy z dzikimi

Niekorzystnemu wpływowi jednych owadów na drugie przyjrzeli się również badacze przeprowadzający eksperyment na jednej z włoskich wysp. Kilka razy w roku, przez 4 lata, naukowcy zamykali na kilka dni pszczoły hodowlane w ulach. Zaobserwowano, że w wyniku tego ilość nektaru w kwiatach zwiększyła się o około 60 proc., a dzikie owady miały około 30 proc. więcej pyłku do zbioru. 

„Wyniki te podkreślają ryzyko związane z wprowadzaniem dużych skupisk pszczół miodnych na obszary chronione oraz wskazują na konieczność przeprowadzania rygorystycznych ekologicznych ocen prewencyjnych”.

Zarówno naukowcy przeprowadzający eksperyment, jak i komentujący go entomolodzy (badacze owadów), zwrócili uwagę na to, że do spadku liczebności dzikich zapylaczy mogły przyczynić się również inne czynniki, niekoniecznie same pszczoły miodne. Wskazano m.in. zmniejszoną liczbę kwiatów w okresie badania czy fakt, że populacje owadów ulegają naturalnym wahaniom

Jeden z naukowców zauważył, że wyniki eksperymentu mogą nie mieć zastosowania w innych środowiskach. Dlatego też autorzy badania stwierdzili, że ich eksperyment powinien zainspirować do zainicjowania nowych badań, nie do bezzwłocznego tworzenia restrykcji dotyczących pszczół miodnych w każdym miejscu. 

Kontroluj polityków!

Patrz władzy na ręce i wspieraj niezależność.

*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Bądź na bieżąco z faktami!

Zapisz się na nasz newsletter i co tydzień otrzymuj sprawdzone informacje prosto do Twojej skrzynki.





    Patrzymy politykom na ręce

    Pomóż nam rozliczać ich ze słów i obietnic

    WESPRZYJ NAS!

    Dowiedz się, jak radzić sobie z dezinformacją w sieci

    Poznaj przydatne narzędzia na naszej platformie edukacyjnej

    Sprawdź