Fakty na bieżąco

Szybkie alerty Demagoga. Znajdziesz tu najważniejsze informacje o dezinformacji i manipulacjach, zwłaszcza w kontekście kampanii wyborczej. W krótkiej i przystępnej formie wyjaśniamy, co jest faktem, a co nie, zapewniając rzetelną analizę najświeższych doniesień. Sprawdzaj regularnie, by być na bieżąco!

10.07.2026

16:44

3 min. czytania

Flaga Unii Europejskiej z lewej strony. Smartfon z prawej strony w lewym górnym rogu napis fakty na bieżąco

Parlament Europejski pozwolił na powrót Chat Control. Wróciły obawy przed inwigilacją w sieci

Flaga Unii Europejskiej z lewej strony. Smartfon z prawej strony w lewym górnym rogu napis fakty na bieżąco

„Skandal: Większość Parlamentu Europejskiego głosuje za #ChatControl! To przekroczenie kolejnej granicy prawa do prywatności” pisze na portalu X Anna Bryłka, europosłanka z ramienia Konfederacji.

To reakcja na głosowanie w Parlamencie Europejskim z 9 lipca, w którym europosłowie zgodzili się na przedłużenie obowiązywania rozporządzenia 2021/1232. Regulacja znana jako Chat Control 1.0 pozwala na tymczasowe odstępstwo od tzw. dyrektywy o e-prywatności i tym samym umożliwia dostawcom usług komunikacyjnych skanowanie prywatnych wiadomości w celu wykrywania przypadków wykorzystywania seksualnego dzieci w internecie.

Rozporządzenie Chat Control 1.0, wprowadzone w 2021 roku jako rozwiązanie tymczasowe, przestało obowiązywać 3 kwietnia 2026 roku. Od tego momentu dostawcy usług komunikacyjnych nie mogą już korzystać z wyjątku od zasad prywatności w internecie przewidzianego w rozporządzeniu. Prace nad docelową regulacją, zwaną Chat Control 2.0., zaproponowaną przez Komisję Europejską w 2022 roku – nadal trwają.

Dlatego Komisja zaproponowała w grudniu 2025 roku przedłużenie obowiązywania tymczasowego rozporządzenia do 2028 roku. Po raz pierwszy Parlament Europejski rozpatrywał tę sprawę w marcu, ale wtedy europosłowie odrzucili propozycję większością 311 głosów (228 posłów było „za”, 92 się wstrzymało od głosu).

Regulacja została przegłosowana mimo braku większości w europarlamencie

Mimo że europosłowie zagłosowali w marcu przeciwko rozporządzeniu, w czerwcu przewodnicząca Parlamentu Europejskiego Roberta Metsola przekazała sprawę Radzie Unii Europejskiej. Na początku lipca Rada skierowała projekt do drugiego czytania w Parlamencie, który zajął się sprawą 9 lipca.

Tym razem jednak zasady głosowania były inne – podczas drugiego czytania do odrzucenia propozycji Rady potrzebna jest bezwzględna większość (361 głosów), a nie zwykła, jak w przypadku pierwszego. Europosłowie nie zdołali więc odrzucić stanowiska Rady, mimo że głosowało za tym 314 europosłów. Zastosowanie tej rzadko używanej procedury spotkało się z krytyką (np. 1, 2). Jednocześnie nie jest prawdą to, co napisała Anna Bryłka – większość Parlamentu Europejskiego zagłosowała przeciw Chat Control (314 za odrzuceniem, 276 przeciw odrzuceniu, 17 się wstrzymało), ale nie była to większość bezwzględna.

Za przedłużeniem obowiązywania Chat Control 1.0. głosowali m.in. politycy Prawa i Sprawiedliwości: Patryk Jaki, Joachim Brudziński, Mariusz Kamiński, Beata Szydło oraz kilkoro innych. Głosowali oni tak samo, jak wielu przedstawicieli Koalicji Obywatelskiej. Pierwszy z wymienionych wyjaśnił, że popiera przywrócenie regulacji, ponieważ sprawdza się w wyłapywaniu przypadków rozpowszechniania pornografii dziecięcej.

To przedłużenie starych zasad. Główna debata dotyczy Chat Control 2.0

Mimo tych kontrowersji w praktyce niewiele się zmieni. Przedłużenie obowiązywania Chat Control 1.0 oznacza powrót zasad, które obowiązywały do kwietnia bieżącego roku. Parlament Europejski przyjął ponadto poprawki wyłączające możliwość łamania szyfrowania end-to-end.

A to właśnie kwestia szyfrowania oraz tego, czy istnieją technologie, które pozwalają na wykrywanie treści w sposób skuteczny i szanujący prywatność użytkowników jest jednym z głównych punktów sporu wokół projektu docelowej regulacji, czyli Chat Control 2.0. Wyłączenie możliwości łamania szyfrowania z obecnych przepisów nie przesądza o tym, jak kwestia zostanie uregulowana w przyszłym rozporządzeniu. O obawach dotyczących Chat Control 2.0. napisaliśmy więcej w innej analizie.

16:08

2 min. czytania

Fiolka ze szczepionką, za nią leżąca strzykawka, a za nimi logo firmy Pfizer. W lewym górny rogu napis fakty na bieżąco

Pfizer zajął środki PAŻP. Trwa spór o nieodebrane szczepionki

Fiolka ze szczepionką, za nią leżąca strzykawka, a za nimi logo firmy Pfizer. W lewym górny rogu napis fakty na bieżąco

9 lipca NewsweekRynek Zdrowia poinformowały, że na wniosek firmy Pfizer zajęto środki należne Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej. To ciąg dalszy sprawy, którą opisywaliśmy w kwietniu. Wtedy Francuskojęzyczny Sąd Pierwszej Instancji w Brukseli orzekł, że Polska ma zapłacić firmie farmaceutycznej ponad 5,6 mld zł

Jest to kwota za ok. 64 mln dawek szczepionek przeciwko COVID-19, których Polska nie odebrała, ponieważ zamówiono ich więcej, niż było potrzebne. Donald Tusk obwinił za tę sytuację poprzedni rząd, a Ministerstwo Zdrowia wskazało, że może odwołać się od wyroku.

Z artykułów Renaty KimKlary Klinger wynika, że Polska przygotowywała się do złożenia apelacji, ale wciąż tego nie zrobiła. Jednocześnie belgijski sąd odrzucił wniosek o wstrzymanie egzekucji wyroku I instancji. 

Jako że sprawa toczy się w Belgii, Pfizer zajął środki, którymi dysponuje instytucja z siedzibą w tym państwie – Europejska Organizacja ds. Bezpieczeństwa Żeglugi Powietrznej (EUROCONTROL). Pobiera ona w imieniu polskiej agencji opłaty trasowe. Bez względu na to, że PAŻP nie ma nic wspólnego ze szczepionkami i ochroną zdrowia, należne jej środki zajęto jako własność Skarbu Państwa.

PAŻP ma dostać wsparcie od rządu

10 lipca PAŻP wydała oświadczenie, w którym potwierdziła doniesienia mediów. Zaznaczono, że opłaty trasowe „stanowią ponad 80 proc. przychodów Agencji i są podstawowym źródłem finansowania jej działalności”. Dlatego PAŻP zapowiedział złożenie formalnego sprzeciwu. Jednocześnie współpracuje z instytucjami krajowymi, by zapewnić dalszą realizację własnych zadań.

Donald Tusk, zapytany podczas konferencji prasowej o tę sprawę, ponownie przypomniał, że to poprzedni rząd złożył zamówienie na nieodebrane szczepionki. Nie wykluczył, że Polska będzie musiała zapłacić Pfizerowi należną kwotę. Jednocześnie zapewnił, że wraz z ministrem finansów nie zostawi Agencji bez pomocy.

PAŻP, zgodnie z ustawą, zapewnia obsługę ruchu lotniczego w polskiej przestrzeni powietrznej. To jedyna w Polsce instytucja, która szkoli i zatrudnia cywilnych kontrolerów ruchu lotniczego.

15:38

Aktualności

4 min. czytania

Urna wyborcza na tle Krakowa

Wybory w Krakowie. Nadal nie znamy konkretnego terminu

Urna wyborcza na tle Krakowa

Zgodnie z przepisami wybory powinny się odbyć w ciągu 90 dni od dnia odwołania prezydenta miasta. Jednak w Krakowie opóźni je rozpatrywanie protestów wyborczych. Co aktualnie wiadomo na ten temat?

26 maja funkcję prezydenta Krakowa przestał pełnić Aleksander Miszalski. Dwa dni wcześniej w referendum odwołali go mieszkańcy. Teraz Krakowianie będą musieli wybrać nowego włodarza miasta. 

Jak informowaliśmy niecały miesiąc temu, teoretycznie mieszkańcy stolicy Małopolski powinni pójść do lokali wyborczych najpóźniej 23 sierpnia bieżącego roku. To ostatnia niedziela w terminie 90 dni od odwołania Miszalskiego (art. 474 par. 2).

Jednak już wtedy premier Donald Tusk zauważył, że ze względu na protesty wyborcze ten termin może ulec zmianie. Mówił wówczas, że najbardziej prawdopodobna jest druga połowa września. – Ale proszę to wziąć w nawias, bo to nie jest decyzja jeszcze – odpowiedział na pytanie dziennikarza o datę wyborów.

Nadal nie ustalono terminu wyborów

Chociaż od referendum minęły już prawie dwa miesiące, to nadal nie poznaliśmy daty wyborów. Spośród czterech protestów referendalnych, które wpłynęły do Sądu Okręgowego w Krakowie, nadal prawomocnie nie zakończyło się procedowanie jednego z nich.

Chodzi o protest Edwarda Nowaka, opozycjonisty z czasów PRL, który twierdził, że podczas ciszy referendalnej było łamane prawo. Sąd pierwszej instancji oddalił jego skargę. Jednak nadal trwa oczekiwanie na odebranie uzasadnienia postanowienia przez pełnomocnika Nowaka, który ma na to czas do 16 lipca [czas nagrania: 00:51].

Następnie skarżący będzie miał siedem dni na ewentualne wniesienie zażalenia i skierowanie sprawy do sądu apelacyjnego (art. 394 par. 4). Edward Nowak zapowiedział, że podda uzasadnienie dodatkowej ekspertyzie prawnej i dopiero wtedy zdecyduje, co zrobić dalej [czas nagrania: 01:15].

Do urn wyborczych najpóźniej jesienią

Gdyby Edward Nowak zdecydował się na apelację, sąd musiałby rozpoznać sprawę w ciągu 30 dni, czyli nawet pod koniec sierpnia (art. 394 par. 4). Co to oznacza?

Jak mówi sędzia Zbigniew Zgud, rzecznik Sądu Okręgowego w Krakowie, wybory odbędą się w terminie 60 dni od uprawomocnienia rozstrzygnięcia sądu administracyjnego. 

„Drugi przepis w przypadku skarg do sądów administracyjnych przewiduje, że wybory rozpisuje się w ciągu 60 dni od uprawomocnienia się rozstrzygnięć sądów administracyjnych. Ja bym powiedział, że trzeba będzie te wybory przeprowadzić w ciągu 60 dni od uprawomocnienia się rozstrzygnięcia sądu okręgowego”.

W takim scenariuszu pierwsza tura wyborów odbyłaby się dopiero na przełomie października i listopada. Ewentualna druga tura miałaby miejsce dwa tygodnie później.

Mimo to kandydaci nie próżnują

Do tej pory już kilkanaście osób zadeklarowało chęć startu w zbliżających się wyborach. Chociaż kampania wyborcza jeszcze się nie rozpoczęła, to część z nich podjęła już pierwsze działania.

Wielu potencjalnych kandydatów promuje się na razie jedynie w serwisach społecznościowych (np. 1, 2, 3). Tymczasem na ulicach Krakowa pojawiły się już plakaty Jana Hoffmana, przewodniczącego Rady i Zarządu I dzielnicy Stare Miasto oraz jednego z inicjatorów referendum. Przedstawia się na nich jako „obywatelski kandydat na prezydenta”.

Z kolei senatorka Monika Piątkowska, kandydatka Koalicji Obywatelskiej popierana przez Polskie Stronnictwo Ludowe, poinformowała o podjęciu kroków prawnych przeciwko swojej kontrkandydatce z partii Razem – Aleksandrze Owcy. Chodzi o obietnicę Piątkowskiej dotyczącą otwarcia nowych basenów miejskich.

Aleksandra Owca odniosła się do tego pomysłu i przypomniała, że gdy zamykano poprzednie takie obiekty, senatorka była dyrektorką wydziału strategii i rozwoju miasta Krakowa. Kandydatka KO twierdzi, że nie miała wpływu na te decyzje i nazywa wypowiedź swojej konkurentki dezinformacją.

Prekampania nie gwarantuje jawności działań polityków

Piątkowska nie może jednak pozwać Owcy w trybie wyborczym, ponieważ oficjalna kampania jeszcze się nie rozpoczęła (art. 111).

Warto także podkreślić, że zgodnie z kodeksem wyborczym prawo prowadzenia kampanii posiadają komitety wyborcze (art. 84 par. 1). To właśnie one finansują aktywności kampanijne zgodnie z ustalonymi limitami (art. 135 par. 1), prowadzą rejestry wpłat (art. 140 par. 1) oraz rozliczają się z wydatków (art. 142 par. 1).

Wszelkie wydatki poniesione na promocję kandydatów przed startem oficjalnej kampanii nie są jawne i transparentne.

Newsletter