Strona główna Analizy Nadchodzą nowe normy jakości powietrza. Co zmienia dyrektywa AAQD?

Nadchodzą nowe normy jakości powietrza. Co zmienia dyrektywa AAQD?

Skąd wiemy, że powietrze w Polsce jest zanieczyszczone? Mówią nam o tym raporty Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska. O tym, czy wynik pomiaru jest dobry czy zły, decydują normy. A te za kilka lat się zmienią.

Fot. Pexels / Modyfikacje: Demagog

Nadchodzą nowe normy jakości powietrza. Co zmienia dyrektywa AAQD?

Skąd wiemy, że powietrze w Polsce jest zanieczyszczone? Mówią nam o tym raporty Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska. O tym, czy wynik pomiaru jest dobry czy zły, decydują normy. A te za kilka lat się zmienią.

Od stycznia w Krakowie obowiązuje Strefa Czystego Transportu (SCT). Nie wszystkim to rozwiązanie się podoba, a decyzja o wprowadzeniu strefy spotkała się z oporem. Przedstawiciele władz miasta bronią uchwały w tej sprawie – wskazują na obowiązek wprowadzenia strefy oraz korzyści dla zdrowia mieszkańców, które z niej wynikają.

Rzeczywiście, zgodnie z przepisami ustawy o elektromobilności (art. 1 pkt 7) miasta powyżej 100 tys. mieszkańców są zobowiązane do wprowadzenia takiej strefy, jeśli ocena jakości powietrza wykazała w nich przekroczenie norm dwutlenku azotu (NO2). 

A ile wynoszą te normy? Wyznaczają je przepisy. Obecnie średnie dopuszczalne stężenie NO2 wynosi maksymalnie 40 μg/m3  w skali roku, ale od 2030 roku będzie to już 20 μg/m3 (s. 30). 

Dyrektywa w sprawie jakości powietrza – dotyczy też Polski

W 2024 roku została przyjęta unijna dyrektywa w sprawie jakości powietrza i czystszego powietrza dla Europy (ang. Ambient Air Quality Directive, AAQD). Zgodnie z nią od 2030 roku wejdą w życie nowe, bardziej restrykcyjne normy jakości powietrza. 

Celem dyrektywy jest przyjęcie norm bliższych rekomendacji Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), która na podstawie wyników badań i w trosce o zdrowie ludzi publikuje zalecenia dotyczące redukcji zanieczyszczenia powietrza. Wedle doniesień z 2024 roku poziomy jakości powietrza określone przez WHO osiągnęło dotychczas tylko siedem państw na świecie, w tym trzy europejskie: Estonia, Finlandia i Szwajcaria.

Sprawa jest istotna z punktu widzenia Polski, ponieważ nasz kraj nie jest w stanie wypełnić wymogów wynikających z dotychczasowych przepisów. Pod koniec 2025 roku Komisja Europejska (KE) skierowała sprawę do Trybunału Sprawiedliwości UE – wskazano, że Polska od 15 lat nie zapewnia swoim obywatelom i obywatelkom odpowiedniej jakości powietrza. 

Zanieczyszczenie powietrza zwiększa śmiertelność Polaków

Nie tylko KE uważa, że Polska niewystarczająco chroni swoich obywateli. W ostatnim czasie w czasopiśmie naukowym „Nature” ukazały się wyniki badania, które wskazują, że w latach 2010–2019 zanieczyszczenia powietrza przyczyniały się do większej śmiertelności w dużych polskich miastach. Mówi się o nawet 40 tys. zgonów rocznie. Więcej o smogu dowiesz się z innej naszej analizy.

Jak więc widać, smog powoduje znaczące koszty zdrowotne. O tym, czy taki stan się utrzyma, decydują działania na poziomie samorządowym i centralnym. Jak wskazuje WHO, lepsze powietrze to mniej chorób dróg oddechowych, mniejsze ryzyko chorób serca i zawałów czy choćby lepsze samopoczucie. A lepsze zdrowie przekłada się też na większą produktywność w pracy i życiu codziennym oraz mniejsze wydatki z budżetu państwa. Zdaniem Naczelnej Izby Lekarskiej negatywne konsekwencje smogu kosztują Narodowy Fundusz Zdrowia nawet 30–111 mld zł rocznie.

Normy o połowę w dół

Znamy korzyści z dbania o powietrze, jednak pierwszym krokiem w walce z zanieczyszczeniami jest zmierzenie ich poziomu. Aktualne normy emisji określa w Polsce rozporządzenie ministra środowiska. Pomiary w tym zakresie prowadzi Główny Inspektorat Ochrony Środowiska (GIOŚ) na podstawie jasno określonych kryteriów. GIOŚ bije na alarm, gdy jakość powietrza pogarsza się zauważalnie

W przypadku wspomnianego już NO2 chodzi o sytuację, gdy średnie stężenie przekroczy 200 μg/m3 w ciągu jednej godziny lub 40 μg/m3 w skali roku. Ta druga wartość, na mocy dyrektywy AAQD, od 2030 roku spadnie do 20 μg/m3. Pojawi się też nowa skala pomiaru – dobowa – z maksymalnym poziomem stężenia na poziomie 50 μg/m3 (s. 30). 

To oznacza, że nawet gminy, które obecnie spełniają normy, od 2030 roku będą musiały zwiększyć swoje wysiłki na rzecz walki z zanieczyszczeniem powietrza. Już teraz niektóre miasta podejmują w tym celu działania – gdy władze wspomnianego na początku Krakowa przekonują o zasadności SCT, powołują się właśnie na normy, które zaczną obowiązywać za kilka lat.

Co jeszcze się zmienia?

Unijna dyrektywa zmienia także normy dotyczące pyłu drobnego i pyłu zawieszonego w powietrzu (PM2,5 i PM10) czy innych zanieczyszczeń, takich jak: dwutlenek siarki, benzen, tlenek węgla, ołów, arsen, kadm, nikiel i benzoapiren (s. 30).

Co to oznacza? W przypadku braku działań na rzecz poprawy jakości powietrza więcej gmin i miast odnotuje przekroczenie norm. A to przekłada się na konkretne konsekwencje lub zobowiązania. Przykładem jest przytoczona na początku strefa czystego transportu – zgodnie z ustawą obowiązek jej wprowadzenia mają miasta, w których stwierdzono przekroczenie norm. Znieść ją wolno dopiero wtedy, gdy miasto przez trzy lata odnotuje wyniki poniżej limitu. 

Oprócz tego na poziomie wojewódzkim sejmiki wprowadzają Programy Ochrony Powietrza – taki dokument opracowały chociażby Małopolska, Górny Śląsk czy Mazowsze. Określa on działania krótko- i długoterminowe, które samorządy podejmują na rzecz poprawy jakości powietrza (art. 84). Ponadto gminy informują też swoich mieszkańców, jeśli stężenie zanieczyszczeń jest zauważalnie wysokie – na przykład w przypadku tzw. epizodów smogowych niektóre miasta oferują darmowe przejazdy transportem publicznym (1, 2, 3).

Niska jakość powietrza to też kiepska atmosfera do prowadzenia biznesu. Przedsiębiorstwa w regionach regularnie przekraczających normy stężenia szkodliwych substancji mogą mierzyć się z problemami przy uzyskiwaniu decyzji środowiskowych na inwestycje (art. 186).

W dobrą stronę

Zauważmy, że zarówno obowiązujące, jak i planowane normy i tak nie są jeszcze w pełni zgodne z zaleceniami WHO. Z perspektywy tej organizacji aby ograniczyć zagrożenie dla zdrowia ludzi powinniśmy obniżyć stężenie zanieczyszczeń jeszcze bardziej. W przypadku dwutlenku azotu mowa tu o zalecanym poziomie 10 μg/m3 w skali roku. 

Dokładniej sprawę opisaliśmy w innej analizie, w której wskazujemy też na pozytywne zmiany zachodzące w naszym kraju – starania polskich samorządów w zakresie wymiany starych pieców (tzw. kopciuchów) przekładają się na spadające stężenie pyłów zawieszonych PM10, PM2,5 i rakotwórczego benzoapirenu. Równocześnie polskie miasta nadal mierzą się z nadmiarem dwutlenku azotu – zanieczyszczenia pochodzącego ze spalin samochodowych.

Artykuł powstał w ramach współpracy z Fundacją SmogLab. Naszym wspólnym celem jest zapewnienie dostępu do rzetelnej informacji na temat jakości powietrza, zmiany klimatu, ochrony środowiska oraz ochrony zdrowia w Polsce i na świecie. Fundacja SmogLab nie ingeruje w treść materiałów publikowanych w ramach tej współpracy.

Kontroluj polityków!

Patrz władzy na ręce i wspieraj niezależność.

*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Bądź na bieżąco z faktami!

Zapisz się na nasz newsletter i co tydzień otrzymuj sprawdzone informacje prosto do Twojej skrzynki.





    Patrzymy politykom na ręce

    Pomóż nam rozliczać ich ze słów i obietnic

    WESPRZYJ NAS!

    Dowiedz się, jak radzić sobie z dezinformacją w sieci

    Poznaj przydatne narzędzia na naszej platformie edukacyjnej

    Sprawdź