Strona główna Analizy Smog nie taki zły, jak go czujniki malują? Sprawdzamy popularne w sieci teorie

Smog nie taki zły, jak go czujniki malują? Sprawdzamy popularne w sieci teorie

Internetowi komentatorzy mnożą teorie na temat tego, jak mierzony jest poziom smogu w Polsce. Winne złym wynikom w pomiarach jakości powietrza mają być zbyt liczne czujniki czy nawet ingerencja Niemiec. Czy te pomysły mają jakiekolwiek podstawy?

w tle smog

Fot. Pixabay / Modyfikacje: Demagog

Smog nie taki zły, jak go czujniki malują? Sprawdzamy popularne w sieci teorie

Internetowi komentatorzy mnożą teorie na temat tego, jak mierzony jest poziom smogu w Polsce. Winne złym wynikom w pomiarach jakości powietrza mają być zbyt liczne czujniki czy nawet ingerencja Niemiec. Czy te pomysły mają jakiekolwiek podstawy?

W styczniu 2025 roku Paweł Usiądek, polityk Konfederacji, opublikował w serwisie X wpis, w którym odniósł się do oskarżeń ze strony Niemiec o to, że zanieczyszczenie powietrza w Polsce wpływa na ich jakość powietrza. Na początku roku kilka niemieckich dzienników podało w swoich artykułach, że chmura smogu nadciągająca nad Niemcy jest w dużej mierze winą Polski (1, 2, 3). Usiądek przywołał pewną teorię, która już wcześniej krążyła wśród użytkowników social mediów (np. 1, 2, 3):

„W Polsce czujniki te są umieszczone blisko miejsc emisji (np. przy autostradach), co sprawia, że pomiary są naciągane i dalekie od rzeczywistości. W innych krajach czujniki znajdują się dalej od źródeł zanieczyszczeń, dając bardziej „czyste” wyniki”.

Jego wpis udostępnił Ruch Narodowyopisał Portal Warszawski. Jeden z użytkowników udostępniając go, stwierdził, że czujniki smogu montowali nam Niemcy i to przez nich polskie miasta wypadają tak źle w rankingach zanieczyszczeń.

Jakość powietrza w Europie. Lepiej jest w Polsce czy w Niemczech?

Według danych Europejskiej Agencji Środowiska (EEA) kilkanaście polskich miast (m.in. Chorzów, Sosnowiec, Katowice, Bytom) znajduje się w dolnej części rankingu jakości powietrza, z wynikami wskazującymi na wysokie zanieczyszczenie.

Niemieckie miasta wypadają znacznie lepiej – kilka z nich znalazło się w pierwszej setce, podczas gdy z Polski najwyższy wynik uzyskały Suwałki, będące na 361. miejscu.

Internetowe dyskusje – oprócz wspomnianego przez Usiądka aspektu rzekomo celowego lokalizowania czujników blisko źródeł zanieczyszczenia – odwołują się także do ich liczebności (1, 2). W jednym z takich wpisów z marca ub.r. użytkownik „APrawdaWasWyzwoli” napisał: „Polska ma jeden z najgorszych wskaźników zanieczyszczeń powietrza w Europie, bo nie dość, że mamy masę czujników, to jeszcze są one w centrach miast, a takie Niemcy, mają mało i w dodatku w środku pola, lasu…”. Jako źródło dołączył film z TikToka  Jana Kanthaka, posła PiS.

Za wspólny mianownik tych komentarzy można uznać generalnie przeświadczenie, że pomiary jakości powietrza są zafałszowane (1, 2), a sytuacja nie jest aż tak zła, jak się ją prezentują media czy organizacje i instytucje zajmujące się walką ze smogiem (1, 2).

„Wina firmy Airly”. Co naprawdę pokazują ich czujniki?

Wspomniane zarzuty nie są nowe. W 2023 roku Marek Tucholski, działacz Konfederacji, stwierdził, że Polska jest „naszpikowana” czujnikami Airly, przez co źle wypada w rankingach jakości powietrza.

Dodatkowo wskazywał, że czujniki są skoncentrowane w miastach, gdzie sytuacja jest najgorsza. Jego zdaniem odwrotnie postępują „sprytni” Niemcy, którzy mają mniej urządzeń i lepsze lokalizacje.

Airly stworzyło system monitorowania jakości powietrza za pomocą sieci czujników, które można obserwować na stronie internetowej czy przez aplikację mobilną. Obecnie na terenie Polski jest ok. 2 800 ich czujników. Chociaż firma działa także w 50 innych państwach, robi to w mniejszej skali.

Czy ma to znaczenie? Airly, jak sam polityk przyznał, jest polską firmą z Krakowa, co tłumaczyłoby większą koncentrację czujników w kraju.

Dodatkowo czujniki Airly dostarczają w czasie rzeczywistym dane, które nie są w żaden sposób sumowane czy uśrednione. Umożliwiają one jedynie sprawdzanie jakości powietrza w konkretnych lokalizacjach. Ich znaczna liczba w Polsce nie powinna mieć niekorzystnego wpływu na wyniki odczytywane z map.

Jak czytamy na stronie firmy, na zakup czujników mogą zdecydować się samorządy, szkoły, placówki opieki zdrowotnej czy różne firmy i organizacje (na mapie często są oznaczeni sponsorzy), ale czujniki można też zakupić na użytek prywatny. Ich rozmieszczenie nie jest więc w żaden sposób odgórnie regulowane.

Czy czujniki Airly są wiarygodne? 

Jeśli chodzi o samo Airly, jak wyjaśniał w komentarzu dla TVP.info Piotr Siergiej, rzecznik Polskiego Alarmu Smogowego, korzysta ono z czujników niskokosztowych, co oznacza, że mają one mniejszą wiarygodność pomiarów niż profesjonalne stacje.

Dodał jednak, że rozbieżności z referencyjnym pomiarem to ok. 15 proc., co przy wysokim stężeniu nie ma większego znaczenia. Korzyścią czujników jest także ich niższa cena, która sprawia, że często docierają w miejsca, w których brakuje oficjalnych danych.

Podobne wnioski można znaleźć już w badaniu, które powstało we współpracy z Głównym Inspektoratem Ochrony Środowiska (GIOŚ) w 2018 roku. Przeanalizowano w nim kilkanaście podmiotów, w tym Airly.

Autorzy badania napisali wprost, że urządzenia niskokosztowe nie spełniają większości kryteriów wymaganych przez prawo krajowe i unijne do oficjalnych pomiarów, przez co nie mogą zastąpić oficjalnych stacji pomiarowych. Rozbieżności w otrzymywanych wynikach pojawiały się nawet między dwoma czujnikami tego samego typu, a w celu otrzymania lepszego pomiaru potrzebne jest odpowiednie skalibrowanie czy montaż urządzenia.

Jednak, jak zaznaczyli badacze, część urządzeń można wykorzystywać do celów edukacyjnych lub informacyjnych. We wnioskach wyjaśniono m.in. że:

„Dzięki niskokosztowym czujnikom możemy dowiedzieć się, czy zanieczyszczenie powietrza jest w danym miejscu i czasie wysokie, średnie czy niskie. Bardziej precyzyjne dane liczbowe nie są jednak do końca spójne z danymi prezentowanymi przez WIOŚ”.

Po najbardziej precyzyjne dane dotyczące zanieczyszczenia powietrza warto sięgać do profesjonalnych jednostek GIOŚinspektorat dysponuje obecnie 291 stacjami. Najświeższy raport GIOŚ dotyczący jakości powietrza w zeszłym roku opisywaliśmy w tej analizie.

Czy dane są reprezentatywne?

Urządzenia Airly znajdują się również w Niemczech, ale więcej punktów poboru danych o jakości powietrza dostarczają inne firmy, np. Aqi.in czy IQAir. Na mapach widać, że cała Europa jest dosyć gęsto pokryta czujnikami różnych producentów i nie ma tu zauważalnej dysproporcji, która wskazywałaby na większą ich liczbę w Polsce. IQAir podaje, że w Polsce ma 208 stacji pomiaru, a w Niemczech: 602.

O tym, że trudno tu mówić o „naciąganych pomiarach”, mogą też świadczyć źródła, na których podstawie różne agencje i organizacje tworzą rankingi.

Europejska Agencja Środowiska, agencja Unii Europejskiej dostarczająca specjalistycznej wiedzy na temat klimatu i środowiska, udostępnia na swojej stronie spis czujników, z których państwa członkowskie raportują dane o jakości powietrza (1, 2). Dla Niemiec jest to ponad 8,8 tys. czujników, z czego większość (ponad 5 tys.) zamontowano w miastach. Dla Polski jest to prawie 3,6 tys. czujników, z których ponad 2,8 tys. znajduje się w miastach.

EEA klasyfikuje stacje pomiarowe na takie, które znajdują się blisko głównych dróg, na stacje blisko obszarów przemysłowych oraz na te, które reprezentują regularną emisję. Wynika z nich, że ok. 10 proc. niemieckich czujników mierzy powietrze na obszarach przemysłowych, a ok. 36 proc. – przy ruchliwej drodze. W danych dla Polski czujniki przemysłowe to tylko ponad 3 proc., a te przydrożne – ok. 5 proc.

Czy smog przekracza granice?

Kontrowersje wokół czujników łączą się z jeszcze jednym zarzutem zgłaszanym przez sceptyków. Wielu komentujących nie uznaje pomiarów za wiarygodne, gdyż na mapach często smog jest największy po stronie polskiej, a nie widać tego samego u naszych sąsiadów (1, 2, 3).

W komentarzu dla portalu Konkret24.pl eksperci tłumaczyli, że może na to wpływać kilka czynników, np. bezwietrzna pogoda, temperatura czy nawet ukształtowanie terenu, które sprawiają, że smog zatrzymuje się w miejscu. 

Inny wskazywany przez nich aspekt to kwestia tego, w jaki sposób ogrzewamy domy (1, 2). Wątek ten poruszyliśmy także z Marcinem Gnatem, przedstawicielem Airly, w podcaście Demagoga [czas nagrania: 8:00] w 2022 roku.

Tłumaczył on wtedy, że jeśli np. po polskiej stronie mamy niską emisję (tj. do 40 m wysokości) z ogrzewanych nieekologicznie domów, a po stronie niemieckiej mamy podobne domki, ale już ogrzewane ekologicznie, to te kilka kilometrów może zrobić różnicę. Marcin Gnat wskazywał, że nawet na obszarze jednego małego miasta można zaobserwować dobre wyniki powietrza w jednym miejscu i znacznie gorsze kilka kilometrów dalej.

Czy polski smog różni się od niemieckiego? 

Polska jest krajem o najwyższym w Europie poziomie emisji benzoapirenu, czyli jednego ze składników powietrza, powstającego w wyniku niskiej emisji, która najczęściej jest skutkiem spalania węgla w przestarzałych, domowych piecach grzewczych czy w lokalnych kotłowniach.

W Niemczech poziomy beznoapirenu są znacznie niższe (1, 2), co nie oznacza, że ten kraj nie zmaga się z problemem zanieczyszczenia. W 2024 roku Federalna Agencja Środowiska (UBA) podała, że dopiero po raz pierwszy w historii pomiarów nie odnotowano przekroczenia europejskich standardów jakości powietrza.

Problemem dla Niemiec był wysoki poziom emisji tlenku azotu (NO2), wydzielanego np. przez samochody z silnikiem Diesla. Kraj ten jest również jednym z większych emitentów ozonu.

Nie zmienia to faktu, że zanieczyszczenie powietrza jest problemem transgranicznym – przemieszcza się i stanowi wspólny problem dla wszystkich państw europejskich (1, 2, 3).

Artykuł powstał w ramach współpracy z Fundacją SmogLab. Naszym wspólnym celem jest zapewnienie dostępu do rzetelnej informacji na temat jakości powietrza, zmiany klimatu, ochrony środowiska oraz ochrony zdrowia w Polsce i na świecie. Fundacja SmogLab nie ingeruje w treść materiałów publikowanych w ramach tej współpracy.

Kontroluj polityków!

Patrz władzy na ręce i wspieraj niezależność.

*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Bądź na bieżąco z faktami!

Zapisz się na nasz newsletter i co tydzień otrzymuj sprawdzone informacje prosto do Twojej skrzynki.





    Patrzymy politykom na ręce

    Pomóż nam rozliczać ich ze słów i obietnic

    WESPRZYJ NAS!

    Dowiedz się, jak radzić sobie z dezinformacją w sieci

    Poznaj przydatne narzędzia na naszej platformie edukacyjnej

    Sprawdź