Strona główna Analizy Stabilne źródła energii w czasie kryzysu. Na co stawiać?

Stabilne źródła energii w czasie kryzysu. Na co stawiać?

Wobec polityki odchodzenia od paliw kopalnych może zdziwić rada z rządowego poradnika, by na wypadek kryzysu zaopatrzyć się w piecyk lub kominek. Według ministry klimatu i środowiska w obliczu wojny Ukraina wciąż potrafi stawiać na OZE. Czy tak jest naprawdę?

Fot. Pexels / Modyfikacje: Demagog

Stabilne źródła energii w czasie kryzysu. Na co stawiać?

Wobec polityki odchodzenia od paliw kopalnych może zdziwić rada z rządowego poradnika, by na wypadek kryzysu zaopatrzyć się w piecyk lub kominek. Według ministry klimatu i środowiska w obliczu wojny Ukraina wciąż potrafi stawiać na OZE. Czy tak jest naprawdę?

Do pocztowych skrzynek części z nas trafiły już egzemplarze rządowego „Poradnika Bezpieczeństwa” – zbioru instrukcji na wypadek różnego rodzaju kryzysów. Znajdziemy tam listę rzeczy, w które warto zaopatrzyć się w ramach przygotowań. Wśród nich wskazano „alternatywne źródło ogrzewania, które nie działa na prąd”. W części o reagowaniu na długotrwały brak prądu (blackout), doprecyzowano, że może to być „piecyk gazowy lub olejowy, kominek” (s. 33). 

Ta porada zastanawiała słuchaczy Radia ZET. – W broszurce od MON-u czytam: „Zadbać o źródło ciepła, które nie wymaga prądu”. Jak się to spina z państwa walką z piecami na węgiel, drewno czy kominkami?zapytano Paulinę Hennig-Kloskę, ministrę klimatu i środowiska. Przed podobnym dylematem postawiono też europosła Michała Szczerbę.

Szczerba o metrze, Hennig-Kloska o Ukrainie

Wiele śmiechu (np. 1, 2, 3) wywołała odpowiedź Michała Szczerby, który zamiast mówić o ogrzewaniu mieszkań, opowiadał, że Rafał Trzaskowski planuje wybudować w Warszawie „zasilaną autonomicznie” trzecią linię metra. Odpowiedź nie dość, że nie pasowała do pytania, to prawdopodobnie była błędna – w Warszawie planuje się jako „autonomiczną” czwartą (a nie trzecią) linię metra, i to w tym sensie, że będzie ona obsługiwana bez maszynistów, a nie – zasilana własnym źródłem prądu.

Paulina Hennig–Kloska rozstrzygnęła za to dylemat między odchodzeniem od paliw kopalnych a radą zaopatrzenia się w niezależne od prądu źródło ogrzewania. Zachwalała odnawialne źródła energii. – Prawda jest taka, że dzisiaj na Ukrainie system elektroenergetyczny, ale też właśnie energia cieplna, energia elektryczna, dostarczane są najbezpieczniej przez odnawialne źródła energii w rozproszonej energetyce – przekonywała ministra.

Rozproszona energetyka dla większego bezpieczeństwa

W styczniu wojska rosyjskie intensywnie niszczyły infrastrukturę energetyczną w całej Ukrainie. Mimo niedawnego zawieszenia ostrzałów mieszkańcy wielu ukraińskich miast cierpią z powodu zniszczeń systemu centralnego ogrzewania. 

Już na początku 2024 roku analitycy Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA) zauważyli, że co zimę Rosja nasila ataki na ukraiński system energetyczny. Proponowali wobec tego inwestowanie w rozproszony system energetyczny – przede wszystkim dachowe instalacje fotowoltaiczne i domowe magazyny energii.

Rozproszone zasoby energii, według analityków IEA, zwiększają bezpieczeństwo energetyczne, ponieważ są trudniejsze do całkowitego zniszczenia. Ostrzelanie jednego źródła w takim systemie nie powoduje rozległych przerw w dostawach energii.

Na znaczenie odnawialnych źródeł energii (OZE) w budowaniu bezpiecznego, zdecentralizowanego systemu zwróciło uwagę także amerykańskie Narodowe Laboratorium Energii Odnawialnej (daw. NREL, obecnie Narodowe Laboratorium Gór Skalistych).

Nie każde OZE jest tak samo pomocne

W ramach listy działań do podjęcia przed sezonem zimowym 2024/2025 IEA radziła zwiększenie i decentralizację dostaw prądu (s. 8). Jako kluczowe dla zapewnienia stabilności dostaw wskazano rozwijanie nie tylko fotowoltaiki, energetyki wiatrowej i magazynów energii, lecz także mniejszych elektrociepłowni gazowych.

IEA zauważyła przy tym, że w miesiącach zimowych potencjał produkcji energii słonecznej jest najniższy. Szczególnie wtedy potrzebne jest więc wsparcie energii wiatrowej zgromadzonej w magazynach, ale także pochodzącej z gazu (s. 27).

W szóstym punkcie IEA zaproponowała, by w ramach przygotowań tworzyć małe gazowe źródła energii elektrycznej i cieplnej w regionach, które najbardziej tego potrzebują. Wśród „niezawodnych opcji zapasowych”, ważnych szczególnie dla obszarów wiejskich, wskazano, podobnie jak w polskim „Poradniku Bezpieczeństwa”, piece gazowe oraz opalane drewnem i węglem (s. 9). 

Pojedyncze opowieści o sukcesach szkół i szpitali

raporcie IEA możemy przeczytać również, że ukraiński rząd już na wczesnym etapie pełnoskalowej wojny zaczął decentralizować system wytwarzania energii. Te działania obejmują przede wszystkim stawianie małych turbin gazowych, ale także instalowanie paneli fotowoltaicznych na dachach urzędów, szpitali, szkół, gospodarstw domowych i przedsiębiorstw (s. 13–14).

Artykuł Kyiv Post z 2024 roku opowiada o „szale” na fotowoltaikę, jaki nastał po pierwszych problemach z dostawami prądu. Mowa tam o kijowskim szpitalu położniczym, gdzie prace nad montażem paneli rozpoczęto już pod koniec 2022 roku i o jednej ze szkół w Kijowie, która zamontowała panele fotowoltaiczne w podobnym czasie. Dyrektorka szkoły wyjaśniała, że OZE daje prąd na potrzeby nie tylko szkoły, lecz także lokalnej społeczności – ludzie zaczęli przychodzić tam, by ładować latarki i powerbanki.

artykule Banku Światowego pokazano przykład przychodni w Mirocku w rejonie buczańskim, pod Kijowem. Prąd potrzebny jest tam do wielu badań (np. EKG), przechowywania szczepionek i zarządzania dokumentacją medyczną. W styczniu 2025 roku zainstalowano tam 29 paneli słonecznych, co przyniosło znaczące oszczędności energii. Bank Światowy podaje, że podobne zestawy, złożone z paneli, inwerterów i magazynów energii, założono w ponad 130 miejscach.

Bank Światowy w opisie efektów swojego programu wspierania opieki zdrowotnej w Ukrainie przyznał, że przychodnie najczęściej szukają ratunku w generatorach z silnikiem diesla. Ponieważ wiadomo jednak, że gromadzenie oleju napędowego może być drogie i zwiększa ryzyko pożaru, niektóre placówki korzystają z możliwości, jakie daje fotowoltaika. NREL podał przykład szkoły, która poza dieslowskim generatorem zainstalowała fotowoltaikę, by w trudnych sytuacjach zmniejszyć zużycie paliwa.

Ukraiński plan zakłada dalszy rozwój OZE

Ukraiński krajowy plan rozwoju energetyki odnawialnej z sierpnia 2024 roku zawiera informację, że w latach 2022–2023 oddano do użytku instalacje OZE o łącznej mocy 650 MW (s. 3). W 2024 roku, według różnych źródeł, zainstalowano ok. 300 MW nowej fotowoltaiki i 20 MW mocy energii z wiatru. Ukraińskie Stowarzyszenie Energii Słonecznej podaje znacznie wyższe liczby: 800 MW fotowoltaiki w 2024 roku i 1 000 MW w 2025 roku.

Ukraina chce dalej rozwijać OZE, także w trakcie wojny. Krajowy plan zakłada, że do 2026 roku moc fotowoltaiki w Ukrainie wzrośnie o blisko 2000 MW względem poziomu z 2020 roku. Podobny wzrost przewiduje się dla energii wiatrowej (s. 45).

Mimo to udział OZE w ukraińskim miksie energetycznym pozostaje niewielki. W 2024 roku energia słoneczna zaspokajała niecałe 2,5 proc. potrzeb, w porównaniu do 2 proc. w 2022 roku. Udział wiatru w konsumpcji energii wyniósł tylko 0,1 proc., co oznacza spadek względem i tak niskiego poziomu 0,6 proc. w 2022 roku.

Jak w takim razie szykować się na kryzys?

Opisane historie i analizy pokazują, że rozwój energii ze słońca i wiatru daje Ukrainie nadzieję na bardziej bezpieczny system: trudniejszy do zniszczenia przez wrogie ostrzały i niezależny od zewnętrznych dostawców. Z drugiej strony stanowi on obecnie jedynie uzupełnienie dla małych turbin gazowych i generatorów na olej napędowy. Nie bez powodu z Polski do naszego wschodniego sąsiada trafia pomoc przede wszystkim w postaci agregatów.

Słońce i wiatr nie dają gwarancji dostaw prądu o każdej porze dnia, dlatego muszą się wzajemnie uzupełniać i zasilać magazyny energii. Jak zaznaczyła Eliza Hotchkiss, analityczka NREL, OZE samo w sobie nie zwiększy odporności sieci – tego rodzaju inwestycje muszą być częścią dobrze przemyślanego projektu. 

„Walka” rządu z tradycyjnymi piecami bywa wyolbrzymiana 

Warto też dodać, że dylemat przedstawiony na początku przez jednego ze słuchaczy Radia ZET – rozwijać OZE czy walczyć z kominkami – ostatecznie może być fałszywy

Z piecami na węgiel i drewno „walczą” uchwały antysmogowe. Zakazują one palenia w przestarzałych piecach, tzw. kopciuchach, aby obniżyć emisję szkodliwych pyłów. Nie chodzi w nich jednak o kompletną likwidację kotłów.

W ramach rządowego programu Czyste Powietrze kiedyś można było otrzymać dofinansowanie wymiany pieca węglowego na gazowy, czyli też spalający paliwo kopalne. Obecnie nie jest to możliwe – można jednak starać się o dofinansowanie na kocioł zgazowujący drewno czy pellet drzewny.

Unijna dyrektywa budynkowa przyjmuje jako cel całkowitą bezemisyjność budynków do 2050 roku. Nie oznacza to jednak, że do tego czasu wszystkie kotły gazowe trzeba będzie zdemontować, a kominki wyburzyć. Tak samo nie jest zabronione (a w „Poradniku Bezpieczeństwa” nawet zalecane) wyposażenie się w dodatkowy generator na benzynę i olej, uruchamiany na wypadek kryzysu.

Kontroluj polityków!

Patrz władzy na ręce i wspieraj niezależność.

*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Bądź na bieżąco z faktami!

Zapisz się na nasz newsletter i co tydzień otrzymuj sprawdzone informacje prosto do Twojej skrzynki.





    Patrzymy politykom na ręce

    Pomóż nam rozliczać ich ze słów i obietnic

    WESPRZYJ NAS!

    Dowiedz się, jak radzić sobie z dezinformacją w sieci

    Poznaj przydatne narzędzia na naszej platformie edukacyjnej

    Sprawdź