Strona główna Analizy Boty czy oddolny zryw? Siatka kont chce wpłynąć na krakowskie referendum

Boty czy oddolny zryw? Siatka kont chce wpłynąć na krakowskie referendum

Ważą się losy Aleksandra Miszalskiego na stanowisku prezydenta Krakowa. Kampania wokół referendum odwoławczego okazała się polem skoordynowanej bitwy w internecie. Do boju ruszyli zarówno zwolennicy, jak i przeciwnicy Miszalskiego. Nie tylko z Krakowa.

Fot. Facebook / Pexels / Modyfikacje: Demagog

Fot. Facebook / Pexels / Modyfikacje: Demagog

Boty czy oddolny zryw? Siatka kont chce wpłynąć na krakowskie referendum

Ważą się losy Aleksandra Miszalskiego na stanowisku prezydenta Krakowa. Kampania wokół referendum odwoławczego okazała się polem skoordynowanej bitwy w internecie. Do boju ruszyli zarówno zwolennicy, jak i przeciwnicy Miszalskiego. Nie tylko z Krakowa.

„Już z Wami wymiękli, więc ściągnęli posiłki z Warszawy” – ironizował w marcu publicysta Tomasz Borejza. O co chodzi? Do dyskusji na temat krakowskiego referendum włączył się profil SokzBuraka, zidentyfikowany jako sprzyjający środowisku Koalicji Obywatelskiej. 

My wykryliśmy więcej kont w tej siatce – w mediach społecznościowych trwa skoordynowana akcja zniechęcania wyborców do udziału w referendum. 

Referendum 24 maja. Prezydent bojkotuje

Aleksander Miszalski objął urząd prezydenta Krakowa w maju 2024 roku. Nie jest pewne, czy na pełną kadencję, bo po dwóch latach w mieście odbędzie się referendum w sprawie odwołania go z tej funkcji. Krytycy zarzucają prezydentowi m.in. rosnące zadłużenie, wprowadzenie niepopularnej strefy czystego transportu, podwyżki cen biletów na transport publiczny, a także „kolesiostwo”.

Inicjatorzy referendum zebrali pod wnioskiem w tej sprawie 134 tys. podpisów, ale do uznania referendum za ważne (art. 56 ust. 2) potrzebny będzie udział co najmniej 158 tys. osób (3/5 wyborców z 2024 roku). 

Miszalski przyjął strategię nastawioną na bojkot – nie przekonuje swoich zwolenników do głosowania za utrzymaniem go na stanowisku, a do zaniechania udziału w referendum: „Dlatego, jeśli uważacie, że powinienem dokończyć kadencję, w dniu referendum zostańcie w domu”. Rzeczywiście referenda lokalne rzadko przynoszą efekt właśnie ze względu na niską frekwencję.

A w cieniu toczy się walka

Na pierwszy rzut oka debata toczy się na temat wizji rozwoju miasta. Prezydent na swoich kontach w mediach społecznościowych aktywnie informuje o sukcesach swojej kadencji (1, 2, 3), a jego oponenci wytykają mu błędy w zarządzaniu Krakowem (1, 2, 3).

Równocześnie w mediach społecznościowych rozpoczęła się skoordynowana bitwa. Profil SokzBuraka, sympatyzujący z prezydentem i Koalicją Obywatelską, nawołuje do bojkotu, rozpowszechnia krytykę samego referendum oraz rozbudza obawy przed zagarnięciem miasta przez prawicęGrzegorza Brauna lub przejęciem („kupieniem”) go przez Łukasza Gibałę – głównego kontrkandydata Miszalskiego z wyborów w 2024 roku.

SokzBuraka jest tu tylko jednym z graczy, tak naprawdę w rozpowszechnianiu tych narracji wtóruje mu szersza siatka kont, takich jak Solidarni z WOŚP, Solidarni z Donaldem Tuskiem, Solidarni z TVN – fan club obywatelski, Nie oglądam Polsatu, czy Emeryci, Renciści i Pacjenci. Dwa lata temu ta grupa była zaangażowana w kampanię przeciwko kandydaturze Gibały – tuż przed ciszą wyborczą profile rozpowszechniały film krytykujący polityka.

Fot. Facebook / Pexels / Modyfikacje: Demagog

Zidentyfikowana lista profili zaangażowanych w kampanię

Proces za narrację, konta nie poprzestają

W ostatnim tygodniu wobec polityków KO wytoczono dwa procesy w trybie wyborczym – Anna Bałdyga i Szczęsny Filipiak w mediach społecznościowych przekonywali, że za organizacją referendum stoją osoby z wyrokami za przemoc i „inne niecne czyny”. We wpisach chodziło o aktywistę Mateusza Jaśko, który promował zbiórkę podpisów za referendum (choć ostatnio, być może satyrycznie, przeszedł na stronę Miszalskiego). 

W pierwszym procesie doszło do ugody, a w drugim sąd przyznał rację inicjatorom referendum. Mimo to konta należące do siatki dalej promowały narrację o „szemranym referendum”, za którym stoi kryminalista „powiązany z rosyjską mafią”. Z naszego monitoringu wynika, że robiły to w sposób skoordynowany – np. 12 maja ten sam filmik, z identycznym opisem, pojawił się na profilach w ciągu piętnastu minut (1, 2, 3, 4, 5).

W kwietniu konta starały się połączyć temat finansowania referendum z aferą Zondacrypto (1, 2) – powoływano się na artykuł Szymona Jadczaka z Wirtualnej Polski. Dodajmy: ten sam dziennikarz śledczy wskazuje, że nie ma obecnie wiarygodnych dowodów na powiązanie giełdy kryptowalut z rosyjską mafią.

Źródło: Facebook | Zrzut ekranu posta opublikowanego przez profil Emeryci, Renciści i Pacjenci

Ten sam post na wielu kontach. Skoordynowane akcje

Pod koniec kwietnia konta promowały identyczny wpis przekonujący, że referendum jest tajnym planem przejęcia miasta przez egzotyczną koalicję PiS, Grzegorza Brauna i Łukasza Gibały. Wpisy pojawiły się wczesnym rankiem 28 kwietnia, między 5:51 a 8:25 (1, 2, 3, 4, 5, 6). Tym razem SokzBuraka wrzucił post jako ostatni. Później wraz z innymi kontami zasiewał obawy, że Braun może zlikwidować dzielnicę żydowską w Krakowie (1, 2, 3, 4, 5, 6).

Źródło: Facebook | Zrzut ekranu posta opublikowanego przez profil Solidarni z Donaldem Tuskiem

Dwa dni później temat powrócił, a do listy czarnych charakterów w spisku Gibały dołączyła też Konfederacja (1, 2, 3, 4, 5, 6). Schemat się powtórzył – ten sam wpis opublikowano w ciągu kilkudziesięciu minut na sześciu kontach.

W skoordynowany sposób siatka promowała również historię o tym, jakoby kibicie Wisły Kraków deklarowali poparcie dla Aleksandra Miszalskiego. Pierwszy post pojawił się na profilu SokzBuraka 9 maja o 5:00 rano, a reszta kont dołączyła do narracji między 19:42 a 19:55 (1, 2, 3, 4, 5, 6). Dyskusje na grupie kibicowskiej dają wrażenie, że nie wszyscy jednak zgadzają się z wywieszonym transparentem.

Przeinaczanie faktów i nieczyste zagrania

Grupa zastosowała też manipulację. W połowie kwietnia profile promowały teorię, jakoby 1/3 podpisów pod wnioskiem w sprawie organizacji referendum była celowo sfałszowana – miały być to nazwiska osób zmarłych (1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8). 

Źródło: Facebook | Zrzut ekranu posta opublikowanego przez profil Nie oglądam Polsatu

Szkopuł w tym, że ten zarzut nie ma podstaw – wątpliwości dotyczyły 28 proc. podpisów, ale związane były przede wszystkim z brakiem praw wyborczych osoby podpisującej (10 proc. zweryfikowanych podpisów) i wad w podanym adresie (9,3 proc.) lub numerze PESEL (6,8 proc.). Nie wiadomo, czy były to celowe fałszerstwa czy zwyczajne błędy. Nazwiska osób zmarłych rzeczywiście się pojawiły, ale było ich 48 (0,0005 proc.), a z narracji prezentowanej przez wykrytą siatkę można wnioskować, że było ich znacznie więcej (1, 2, 3, 4).

W Demagogu wierzymy, że debata publiczna powinna toczyć się na podstawie faktów i transparentnych argumentów, bez podsycania emocji i lęków. W 2023 roku raport DFRLab wskazywał, że profil SokzBuraka prowadzi skoordynowane i nieuczciwe działania na rzecz Platformy Obywatelskiej, a my w 2024 roku opisaliśmy, w jaki sposób siatka kont angażowała się w kampanię wyborczą w Krakowie. W tym roku akcja się powtarza – dlatego monitorujemy sprawę przed nadchodzącym referendum.

Kontroluj polityków!

Patrz władzy na ręce i wspieraj niezależność.

*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Bądź na bieżąco z faktami!

Zapisz się na nasz newsletter i co tydzień otrzymuj sprawdzone informacje prosto do Twojej skrzynki.





    Patrzymy politykom na ręce

    Pomóż nam rozliczać ich ze słów i obietnic

    WESPRZYJ NAS!

    Dowiedz się, jak radzić sobie z dezinformacją w sieci

    Poznaj przydatne narzędzia na naszej platformie edukacyjnej

    Sprawdź