Omawiamy ważne fakty dla debaty publicznej, a także przedstawiamy istotne raporty i badania.
Chodakowska, diagnostyka i endometrioza – co tu nie wyszło?
Znana trenerka fitness, Ewa Chodakowska, rozpoczęła współpracę z firmą Diagnostyka S.A. W ramach tego porozumienia pacjentom zaoferowano pakiet testów laboratoryjnych, które miały wspomagać diagnozę choroby o nazwie endometrioza. Dlaczego niemal natychmiast po wprowadzeniu tego produktu do oferty doszło do fali krytyki ze strony specjalistów oraz organizacji pacjenckich? W tej analizie znajdziesz nie tylko wyjaśnienie i omówienie tych reakcji, lecz także wnioski z dochodzenia, które ujawnia zarówno historię samego testu diagnostycznego, jak i kulisy jego wprowadzenia do użytku.
Fot. Pexels / Facebook / Modyfikacje: Demagog
Chodakowska, diagnostyka i endometrioza – co tu nie wyszło?
Znana trenerka fitness, Ewa Chodakowska, rozpoczęła współpracę z firmą Diagnostyka S.A. W ramach tego porozumienia pacjentom zaoferowano pakiet testów laboratoryjnych, które miały wspomagać diagnozę choroby o nazwie endometrioza. Dlaczego niemal natychmiast po wprowadzeniu tego produktu do oferty doszło do fali krytyki ze strony specjalistów oraz organizacji pacjenckich? W tej analizie znajdziesz nie tylko wyjaśnienie i omówienie tych reakcji, lecz także wnioski z dochodzenia, które ujawnia zarówno historię samego testu diagnostycznego, jak i kulisy jego wprowadzenia do użytku.
Niedawno opisywaliśmy sprawę serii suplementów wprowadzonych na rynek przez Dodę. Nie minęły nawet dwa miesiące, a kolejna celebrytka korzysta ze swojego wizerunku, by promować działania powiązane ze zdrowiem. Tym razem rzecz dotyczy jednak nie „uzdrawiających” żelków, lecz testów diagnostycznych rzekomo przeznaczonych do rozpoznawania endometriozy – choroby dotykającej ok. 10 proc. kobiet w wieku reprodukcyjnym.
W przebiegu tego schorzenia dochodzi do rozsiania ognisk błony śluzowej macicy (czyli endometrium) w różnych lokalizacjach ciała. Efektem tych zmian jest szereg różnorodnych objawów: od dolegliwości bólowych i zaburzeń menstruacji po depresję, niepłodność czy krwawienia z przewodu pokarmowego.
7 lipca 2025 roku Ewa Chodakowska – celebrytka i trenerka fitness – poinformowała w swoich mediach społecznościowych (1, 2) o wprowadzeniu pakietu diagnostycznego, który powstał we współpracy z firmą Diagnostyka S.A. Produkt o nazwie „e-Pakiet Diagnostyka x Ewa Chodakowska – Czy to endometrioza? (rozszerzony)” zawierał kilkanaście badań (1, 2). Były to m.in.: morfologia krwi, profil hormonów płciowych, oznaczenie cytokin (czyli substancji aktywujących się w stanach zapalnych).
Głównym elementem pakietu był jednak test o enigmatycznej nazwie „EndomKIT”. Całość miała kosztować ponad 1,5 tys. zł – i to w ramach „promocji”.
„Pomocny” pakiet spotkał się z krytyką specjalistów
W materiałach promocyjnych opisujących wspomniany pakiet podano, że jest to „badanie z krwi przy diagnostyce endometriozy”, a także poinformowano, że: „pakiet uwzględnia badania, które są pomocne w diagnostyce endometriozy” (1, 2).
Te treści (1, 2) bardzo szybko wywołały burzliwą reakcję środowiska medycznego. Już pierwszego dnia po publikacji materiałów promocyjnych dezaprobatę w tej sprawie wyrażał dr Krzysztof Janowiec – specjalista ginekologii i położnictwa.
Pakiet spotkał się również z krytyką innych lekarzy zajmujących się zdrowiem rozrodczym kobiet. Specjaliści podkreślali, że testy zawarte w pakiecie nie są zaliczane do rekomendowanych metod diagnostycznych (1, 2, 3). Proponowanych w pakiecie badań nie można znaleźć w aktualnych zaleceniach (1, 2) wskazujących, jak należy rozpoznawać endometriozę.
Chodakowska pod obstrzałem krytyki, trenerka szybko na nią odpowiedziała
Pakietem o wątpliwej jakości i sensowności diagnostycznej (dlaczego wątpliwej – wyjaśniamy dalej) zainteresowały się również organizacje pacjenckie. Głos w sprawie zabrały m.in. Fundacja Endopolki oraz Fundacja Pokonać Endometriozę. Zwracały one uwagę na to, że taki komercyjny zestaw badań, który nie bazuje na oficjalnych rekomendacjach, a jednocześnie kosztuje niemałe pieniądze, „żeruje na bezradności pacjentek” (1, 2, 3).
W odpowiedzi na tę falę krytyki 8 lipca 2025 roku Ewa Chodakowska opublikowała wpis, w którym stwierdziła, że zestaw testów markowany jej nazwiskiem tak naprawdę nie miał sprawiać wrażenia pakietu diagnostycznego do rozpoznawania endometriozy. Celebrytka napisała: „Celem nie było przekazanie informacji, że pakiet badań jest badaniem diagnostycznym endometriozy, pozwalającym postawić rozpoznanie endometriozy”. W kontekście tych słów powtórzmy raz jeszcze, że nawet w nazwie tej usługi zawarto słowa: „diagnostyka” oraz „czy to endometrioza?” (1, 2).
Chodakowska stwierdziła, że zestaw testowy promowany przez nią miał tak naprawdę walor edukacyjny, bo jego celem było „poszerzenie świadomości”. Celebrytka napisała: „Celem oferty było poszerzenie świadomości kobiet nt. potencjalnych zaburzeń hormonalnych czy przewlekłych stanów zapalnych, które mogą współwystępować z objawami endometriozy”. Jednocześnie „poszerzenie świadomości” za ponad 1,5 tys. zł za pakiet badań dla jednej pacjentki to dość kosztowna „kampania społeczna” – i przez to produkt również stał się obiektem krytyki.
Trenerka zamieściła na swoim profilu przeprosiny, ale zrobiła to dopiero kolejnego dnia, 9 lipca (1, 2).
Jak zareagowała firma Diagnostyka S.A.?
Sama firma Diagnostyka S.A. zareagowała nieco inaczej. Zamiast przekonywać, że testy zostały opracowane jako element „poszerzenia świadomości”, od razu wycofała pakiet z oferty i przeprosiła. Jak czytamy: „chcąc jednak uniknąć dalszych nieporozumień wokół pakietu i wszelkich wątpliwości natury komunikacyjnej, jak i diagnostycznej, zdecydowaliśmy się usunąć pakiet z oferty i przemyśleć raz jeszcze zarówno jego skład, jak i nazwę oraz sposób komunikacji. A za wszelkie nieporozumienia wokół – bardzo przepraszamy”.
Warto jednak dodać, że firma nie zostawiła trwałego śladu po tych przeprosinach. Zamieściła ich treść jedynie w ograniczonych czasowo relacjach, które nie są już dostępne. Obecnie ani na facebookowym, ani na instagramowym profilu firmy nie ma żadnego posta czy rolki z wyjaśnieniem sytuacji. Co więcej, w ofercie firmy nadal znajduje się wiele pakietów stworzonych we współpracy z Ewą Chodakowską, które również były krytykowane przez ekspertów.
Pacjentki mogą liczyć na bezpłatną diagnostykę NFZ, nie muszą kupować testów
Sprawa z „endometriozowym” pakietem Chodakowskiej i Diagnostyki S.A. jest tym bardziej kontrowersyjna, że właśnie wprowadzono nowy zakres opieki nad pacjentkami z podejrzeniem tej choroby. Nie muszą one płacić za kosztowne testy. Mogą skorzystać z usług refundowanych przez NFZ.
Jak informuje Ministerstwo Zdrowia, od 1 lipca 2025 roku uruchomiono nowy program kompleksowego i refundowanego leczenia endometriozy. Poszerza on zakres bezpłatnych działań diagnostycznych oraz terapeutycznych tego schorzenia. Dla pacjentek oznacza to znacznie większy i lepszy dostęp do konsultacji medycznych związanych z endometriozą.
W świetle nowego zakresu bezpłatnych usług wprowadzenie bardzo kosztownego pakietu Chodakowskiej i Diagnostyki S.A. wydaje się szczególnie nietrafione. Czy twórcy produktu chcieli skorzystać z popularności tematu endometriozy, wynikającej z wprowadzonego właśnie poszerzenia zakresu usług refundowanych przez NFZ? A może pakiet miał stanowić konkurencję dla tych usług i stać się dla pacjentek płatnym produktem alternatywnym? Te pytania pozostaną prawdopodobnie bez odpowiedzi. Jednak zbieżność czasowa obu wydarzeń pozostawia pewien niesmak, co widać wyraźnie po gwałtownych reakcjach środowiska medycznego (1, 2, 3).
Co złego jest w zrobieniu sobie testu diagnostycznego?
Teraz wyjaśnijmy najważniejszą kwestię: dlaczego pakiet testów diagnostycznych promowany przez Ewę Chodakowską został tak skrytykowany? Czy to coś złego, że ktoś chce zbadać swoje zdrowie? Jeśli jakaś osoba pragnie wydać pieniądze na wykonanie oznaczeń laboratoryjnych, to przecież powinna mieć taką możliwość. Zgadza się, każdy może wykonać takie komercyjne testy, jakie tylko chce przeprowadzić, a profilaktyka i diagnostyka są bardzo istotnymi elementami dbałości o zdrowie.
Jednak pacjenci mają też prawo wiedzieć, jak dalece sensowne lub bezsensowne w rozpoznawaniu danego schorzenia są dane testy. Tym bardziej, że na szali jest ich zdrowie. Nie można wykluczyć, że osoba, która wykonała u siebie komercyjne testy laboratoryjne, skorzysta również z konsultacji ze specjalistą i odbędzie u niego prawidłową diagnostykę, rekomendowaną przez towarzystwa ginekologiczne. Z danych naukowych wynika jednak, że pacjenci, którzy decydują się na „alternatywne” terapie, niejednokrotnie rezygnują z leczenia konwencjonalnego, mainstreamowego.
Czy tak samo byłoby w przypadku testów diagnostycznych? Nie sposób rozstrzygnąć, ale też nie można tego wykluczyć – zwłaszcza że to nie koniec problemów powiązanych z pakietem wprowadzonym pod marką Chodakowskiej.
Komercyjne pakiety – na czym polega problem?
Po fali krytyki, jaka spotkała pakiet Ewy Chodakowskiej i Diagnostyki S.A., celebrytka napisała na swoim profilu, że: „WSZYSTKIE PAKIETY, zostały opracowane przez specjalistów laboratoryjnej diagnostyki medycznej, doktorów nauk medycznych. WSZYSTKIE BADANIA, które znajdują się w pakietach, były dotychczas dostępne w centrach diagnostyka. Co natomiast jest nowego? ZESTAWIENIE BADAŃ W PAKIETY tak, aby odpowiadały na konkretny problem”.
Dlaczego taki wpis świadczy o niezrozumieniu lub niedoszacowaniu wagi problemu? Wyjaśnijmy – z relacji Ewy Chodakowskiej wynika, że wszystkie badania, które zawarto w zestawie do wykrywania endometriozy markowanym jej nazwiskiem, były wcześniej dostępne w ofercie Diagnostyki S.A. Teraz zostały jedynie zebrane w jeden pakiet i opatrzone nazwą „Czy to endometrioza?”. A zatem w czym problem?
Właśnie w tym – sam pomiar to tylko narzędzie. Istotne jest, co z tym narzędziem zrobimy i w jaki sposób je przedstawimy pacjentom. Przeanalizujmy konkretny przykład: w ofercie wielu przychodni, kiosków profilaktycznych, a nawet aptek znajduje się pomiar ciśnienia krwi (1, 2, 3) oraz masy ciała (1, 2, 3). To oznacza, że pacjent może w dowolnym momencie przyjść i poprosić o zmierzenie u siebie tych parametrów. Dostępność tych pomiarów w ofercie nie jest jeszcze niczym złym, wręcz przeciwnie – pomaga w profilaktyce.
Jednak dane naukowe wskazują wyraźnie, że zarówno wysokie ciśnienie krwi (1, 2), jak i otyłość (1, 2) korelują z licznymi chorobami – na przykład z udarem mózgu, a nawet z rakiem okrężnicy. To znaczy, że jeśli te parametry są u kogoś podwyższone, jego ryzyko zachorowania jest większe niż u osób o prawidłowych wynikach badań (1, 2, 3). Czy to jednak oznacza, że każdy, u kogo stwierdza się wysokie ciśnienie i nadmierną masę ciała, automatycznie ma udar czy raka? Jeszcze nie.
Wyobraźmy sobie sytuację, w której apteki lub punkty pomiarowe nagle wykorzystałyby badania związane z ciśnieniem i z wagą, które już były w ich ofercie, aby stworzyć z nich pakiety o nazwach: „Czy to rak?” albo „Czy to udar?”. Takie postępowanie nie byłoby już uczciwą komunikacją z pacjentami. Osoby, którym przedstawiano by ten produkt, mogłyby uznać, że oferowany pakiet służy do diagnostyki tych dwóch schorzeń.
Liczy się nie tylko zawartość oferty, lecz także sposób sprzedaży
Jak widać, pomiar ciśnienia krwi czy masy ciała może korelować z występowaniem raka okrężnicy czy udaru, ale nie służy do diagnozowania tych schorzeń (1, 2). Właśnie dlatego organizacje medyczne opracowują i aktualizują wytyczne, w których podają dokładnie, jakie badania i algorytmy diagnostyczne mogą przesądzić o tym, czy ktoś jest chory, czy też nie (1, 2).
W pakiecie firmowanym nazwiskiem Chodakowskiej mamy więc do czynienia przede wszystkim z nadużyciem w zakresie komunikacji. Nazwa produktu sugerowała, że jest on narzędziem diagnostycznym, więc wprowadzała w błąd, nawet jeśli dalsze wyjaśnienia wskazywały, że to tylko narzędzie pomocnicze. Dodatkowo zestaw tych badań został opatrzony twarzą i nazwiskiem osoby, która jest znana z tego, że dba o kondycję i zdrowie, więc to wrażenie było jeszcze silniejsze. Dodajmy wątek komercyjny: zestaw był drogi, więc nie tylko wprowadzał pacjentów w błąd, lecz także narażał na niepotrzebne koszty.
EndomKIT – co to za test?
Przeanalizujmy jeszcze sensowność samego testu oferowanego w tym produkcie. Skupmy się na głównym parametrze tego pakietu, czyli na badaniu EndomKIT. Na czym polega ten pomiar i jak bardzo jest wiarygodny?
Na początek podkreślmy, że samo oznaczenie jest dostępne w ofercie wielu laboratoriów – nie tylko w pakiecie Diagnostyki S.A. Takie badanie oferują m.in. Synevo, LAB-MED, Polmed, Medistore czy Śląskie Laboratoria Analityczne. I nie ma w tym jeszcze nic złego.
Na czym polega badanie nazwane EndomKIT?
EndomKIT to badanie, które wykonuje się z próbki krwi pobranej od pacjentki. Oznacza się w nim stężenie tzw. antygenu nowotworowego 125 (w skrócie CA 125), a także stężenie tzw. neurotroficznego czynnika pochodzenia mózgowego, czyli BDFN.
Pomysł na to, by oznaczać we krwi pacjentek z podejrzeniem endometriozy dwa wspomniane antygeny: CA 125 oraz BDFN, pojawił się ok. 2023 roku – w hiszpańskiej instytucji Chemo Research, podlegającej firmie farmaceutycznej Chemo Pharmaceuticals. Badacze zatrudnieni w tej jednostce pracowali razem z uczonymi z włoskich i z hiszpańskich placówek zajmujących się niepłodnością. Zauważyli, że u pacjentek, u których występuje endometrioza, poziom CA 125 oraz BDFN jest nieco inny niż u kobiet zdrowych.
Wcześniej oba te parametry były znane i stosowane w praktyce klinicznej – ale nie do wykrywania endometriozy. CA 125 używano np. do wspomagania diagnostyki raka jajnika, a BDFN – do oceny fizjologii i patologii mózgu. Jednak jak już wyjaśniliśmy na przykładzie pomiarów ciśnienia i masy ciała, te same parametry mogą korelować z wieloma stanami fizjologicznymi i schorzeniami.
Jak zaczęła się historia pomiaru EndomKIT?
Badacze z Chemo Research zauważyli, że poziomy CA 125 oraz BDFN zmieniają się u osób z endometriozą i postanowili sprawdzić, czy pomiar tych parametrów mógłby zostać wykorzystany do wspomagania diagnostyki omawianego schorzenia w komercyjnych oznaczeniach. W tym celu wykonali serię tzw. testów walidacyjnych, czyli takich badań, które pozwalają ocenić, jak wiarygodnie dane oznaczenie diagnozuje chorobę.
Doszli do wniosku, że test oparty na badaniu poziomów CA 125 oraz BDFN ma czułość wynoszącą ok. 46,2 proc. To oznacza, że prawidłowo wykryje on endometriozę tylko w 46,2 proc. przypadków – czyli mniej niż połowa pacjentek, które chorują na to schorzenie i wykonają test, otrzyma prawidłową diagnozę. Skoro czułość tego testu jest tak nieduża, to dlaczego trafił on do użytku?
Przede wszystkim dlatego, że walidacje wykazały, że specyficzność testu jest wysoka i wynosi ok. 86,8 proc., czyli w tak dużym odsetku przypadków pomiar nie będzie dawał wyników fałszywie dodatnich. Wiąże się to z bardzo niskim ryzykiem wystąpienia sytuacji, w której pacjentka wykona test, otrzyma wynik pozytywny, a potem okaże się, że jednak była zdrowa.
To wystarczyło, by zatwierdzić test CA 125 oraz BDFN do użytku. Skoro coś jest nieszczególnie skuteczne, ale też niezbyt niebezpieczne, to czemu by tego zabraniać? Test zaakceptowano w 2023 roku – wtedy też zyskał on nazwę komercyjną EndomKIT. Firma Diagnostyka S.A. kupiła ten test i włączyła go do swojej oferty w 2024 roku. Od tej pory mogła wykonywać oznaczenia za jego pomocą.
Odpowiedzialna diagnostyka to również odpowiedzialna komunikacja
Jak widać, zarówno opracowanie testu EndomKIT, jak i jego wykorzystanie w diagnostyce nie są nielegalne, niemoralne czy nawet nieprawidłowe. Ten test to tylko narzędzie, którego można z powodzeniem używać, jeśli wie się jak i po co. Tak samo, jak nikt nie zabroni nam jeść zupy widelcem, tak również nikt nie zakaże nam wykonywania diagnostyki za pomocą testu, który jest dość „dziurawy”.
Rzecz w tym, by wiedzieć, że te luki występują i by nie kierować do pacjentów narracji, w której pomniejszy i niezbyt istotny test diagnostyczny jest traktowany jak panaceum na problemy z diagnostyką endometriozy. Jak zawsze – w przypadku jakichkolwiek wątpliwości co do swojego zdrowia, najlepiej skonsultować się ze specjalistą, a nie szukać odpowiedzi na profilach celebrytów.
Kontroluj polityków!
Patrz władzy na ręce i wspieraj niezależność.
*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter