Strona główna Analizy Finansowanie polskiej nauki. Sprawdzamy wydatki z budżetu i zarobki badaczy

Finansowanie polskiej nauki. Sprawdzamy wydatki z budżetu i zarobki badaczy

Kierownictwo Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego przekonuje, że badacze zarabiają dobrze i coraz więcej. Protestujący przedstawiciele środowiska akademickiego mówią jednak o wynagrodzeniach bliskich płacy minimalnej i skandalicznie niskich nakładach na rozwój nauki. Postanowiliśmy zweryfikować te dwie, skrajnie różne wizje.

analiza kreatywna zaślepka

Fot. Pexels / Modyfikacje: Demagog

Finansowanie polskiej nauki. Sprawdzamy wydatki z budżetu i zarobki badaczy

Kierownictwo Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego przekonuje, że badacze zarabiają dobrze i coraz więcej. Protestujący przedstawiciele środowiska akademickiego mówią jednak o wynagrodzeniach bliskich płacy minimalnej i skandalicznie niskich nakładach na rozwój nauki. Postanowiliśmy zweryfikować te dwie, skrajnie różne wizje.

Dr Karolina Zioło-Pużuk, wiceministra w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego (MNiSW) oraz wiceprzewodnicząca Nowej Lewicy, w audycji radia TOK FM wypowiedziała się na temat finansowania polskiej nauki. Przywołując działania ministra Marcina Kulaska, mówiła m.in. o wzroście wynagrodzeń naukowców. Słyszymy, że podniesiono je najpierw o 30 proc., następnie o 5 proc. i 3 proc. Zdaniem wiceministry zmiany te spowodowały, że średnie wynagrodzenie brutto na uczelniach zwiększyło się o ponad 2600 zł [czas nagrania 03:40].

Sam szef resortu podczas niedawne posiedzenia Sejmu powiedział, że efektem zwiększonych nakładów finansowych jest wzrost średniego wynagrodzenia na uczelniach do kwoty 11 627 zł w 2025 roku. Niedługo po tym minister pochwalił się w serwisach społecznościowych szeregiem działań: „To był intensywny miesiąc. Podwyżki, nowe regulacje, nowe narzędzia cyfrowe, nowe możliwości dla biotechnologii. Polska nauka idzie do przodu!”. 

To zupełnie inny obraz stanu polskiej nauki niż ten, który przedstawiono w liście otwartym, pod którym podpisali się liczni badacze i badaczki z polskich uczelni. Zwracają oni uwagę na spadający poziom finansowania szkolnictwa wyższego względem PKB, płace asystentów bliskie najniższemu wynagrodzeniu i stypendia doktoranckie niższe od płacy minimalnej. Jakie są zatem fakty na temat finansowania polskiej nauki?

„3% dla nauki, 100% dla Polski”

6 maja ruszyła zbiórka podpisów pod petycją w ramach akcji „3% dla nauki, 100% dla Polski”. Do tej pory złożono pod nią ponad 30 tys. podpisów. Organizatorzy akcji apelują o zwiększenie nakładów z budżetu państwa względem PKB. Przekonują jednocześnie, że politycy nieustannie ignorują głosy naukowców wyrażane w formie petycji czy dyskusji sejmowych. Z tego powodu 27 maja, w pobliżu Sejmu, zorganizowano protest. 

W ramach „3% dla nauki, 100% dla Polski” postuluje się m.in.:

  • powiązanie wynagrodzeń w nauce ze średnią pensją w sektorze przedsiębiorstw,
  • objęcie mechanizmem podwyżek wszystkich pracowników sektorów nauki,
  • zapewnienie doktorantom możliwości wyboru między umową o pracę a umową stypendialną,
  • zapisanie w ustawie budżetowej na 2027 rok dodatkowego miliarda złotych na potrzeby Narodowego Centrum Nauki (NCN) – instytucji organizującej konkursy finansujące projekty badawcze,
  • ustalenie w kolejnych ustawach budżetowych ścieżki wzrostu, która zapewni współczynnik sukcesu w konkursach NCN na poziomie 25 proc.

W dniu protestu minister Kulasek powiedział podczas posiedzenia Sejmu: „3 proc. PKB na naukę to jest nasz wspólny cel”. Jak jednak informują organizatorzy inicjatywy, ministerstwo nadal nie odpowiedziało na ich postulaty.

Finansowanie polskiej nauki na tle innych krajów europejskich

41,2 mld zł taką kwotę zaplanowano przekazać w 2026 roku na szkolnictwo wyższe i naukę (s. 38). Dr hab. Piotr Sankowski, profesor Uniwersytetu Warszawskiego, wskazał, że wydatki na naukę i szkolnictwo wyższe w Polsce od lat oscylują wokół 1 proc. PKB, a w ostatnim czasie zauważalna jest nawet tendencja spadkowa. 

Potwierdziliśmy to własnymi obliczeniami na bazie danych GUSsprawozdań z wykonania budżetu państwa.

Czy to mało? Wdebacie publicznej obecne jest przekonanie, że unijna średnia wydatków „na naukę” to 2,2 proc. Mówiła o tym chociażby ministra Zioło-Pużuk we wspomnianej rozmowie w TOK FM [czas nagrania: 02:30]. 

Warto jednak zaznaczyć, że mowa tu właściwie o wydatkach na badania i rozwój – i to nie samych wydatkach państwa, a wszystkich wewnętrznych podmiotów, w tym także przedsiębiorstw i prywatnych organizacji non-profit. Tu wynik Polski wynosi 1,41 proc., wobec unijnej średniej 2,24 proc. Natomiast średnie rządowe nakłady na badania i rozwój, według Eurostatu, w 2024 roku osiągnęły w Unii 0,71 proc. PKB. Wynik Polski to 0,49 proc.

Wynagrodzenia nauczycieli akademickich w świetle ustawy

Kwestię wynagrodzeń w sektorze nauki reguluje ustawa „Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce” z lipca 2018 roku. Zgodnie z art. 137 ustawy, punktem odniesienia dla wysokości miesięcznego, minimalnego wynagrodzenia zasadniczego nauczyciela akademickiego (profesora, profesora uczelni, adiunkta i asystenta) jest wynagrodzenie zasadnicze profesora. Minister MNiSW określa jego wysokość w oddzielnym rozporządzeniu. 

14 kwietnia 2026 roku wydano rozporządzenie w sprawie wysokości minimalnego, miesięcznego wynagrodzenia zasadniczego dla profesora w uczelni publicznej. Określono je na kwotę 9 650 zł. Zastąpiło ono pensję w wysokości 9 370 zł, określoną w rozporządzeniu z 2024 roku. 

Zgodnie z zapisami ustawy, wynagrodzenie zasadnicze profesora uczelni ma wynosić nie mniej niż 83 proc. wynagrodzenia profesora określonego w rozporządzeniu. W przypadku adiunkta jest to nie mniej niż 73 proc., a w przypadku asystentów – 50 proc. (art. 137). Oznacza to, że w świetle aktualnego rozporządzenia zasadnicze wynagrodzenie asystenta wynosi 4 825 zł i jest wyższe o 19 zł od minimalnej pensji w gospodarce.

Obiecywano 5 proc., a było…?

Uważna czytelniczka mogłaby zauważyć, że ministra Zioło-Pużuk we wspomnianej rozmowie w TOK FM przekonywała, że wynagrodzenia nauczycieli akademickich zwiększono o 30 proc., następnie o 5 proc., a potem o 3 proc. W przedstawionej wyżej tabeli widać jednak jedynie dwie podwyżki: o 30 proc. od 2024 roku i o 3 proc. od 2026 roku. Gdzie zatem podziało się brakujące 5 proc.?

Być może chodzi o wydarzenia z lutego 2025 roku, gdy MNiSW ogłosiło zwiększenie subwencji dla uczelni, które miało być przeznaczone na podwyższenie wynagrodzeń brutto pracowników średnio o 5 proc. To coś innego niż podwyższenie wynagrodzenia zasadniczego nauczyciela akademickiego. Mowa tu o średniej, a nie minimalnej płacy, oraz o wszystkich pracownikach uczelni, a nie tylko nauczycielach akademickich. 

Jak zauważył dr Jan Skarbek-Kazanecki, adiunkt z Uniwersytetu Łódzkiego i członek związku zawodowego Inicjatywa Pracownicza, z pisma ministerstwa wynika, że chodzi o wzrost wynagrodzeń w 2025 roku względem ostatniego kwartału 2023 roku. Przypomnijmy, że już od stycznia 2024 roku wynagrodzenia zasadnicze nauczycieli akademickich miały wzrosnąć o 30 proc. 

O ile realnie podniosły się średnie wynagrodzenia? MNiSW przekazało nam informację na temat średniej płacy zarówno nauczycieli akademickich, jak i innych pracowników uczelni podległych resortowi. W 2023 roku średnia ta wynosiła 9 010,30 zł. W 2025 roku było to już 11 627,20 zł. Widzimy więc wzrost o 29 proc.

Trudno o niezależne zweryfikowanie tych danych. Główny Urząd Statystyczny (GUS) co dwa lata przeprowadza badanie wynagrodzeń. Ostatnie dane, jakie posiadamy z tego źródła, dotyczą października 2024 roku (tabl. 5). Wtedy przeciętne wynagrodzenie brutto nauczycieli akademickich w sektorze publicznym wynosiło 11 850,63 zł. Od 2022 roku wzrosło o ok. 40 proc. (z poziomu 8 525,15 zł).

Średnie wynagrodzenia na uczelniach w krzywym zwierciadle

W 2024 roku Polska liczyła ponad 96 tys. nauczycieli akademickich, w tym 9 346 profesorów, 18 871 profesorów uczelni, 42 649 adiunktów oraz 14 619 asystentów (tabl. 2(44)). Mimo że profesorowie to ok. 9,7 proc. wszystkich nauczycieli akademickich, wynagrodzenia zasadnicze tej grupy najwyższe i mogą one zawyżać średnie wynagrodzenie całej grupy zawodowej.

Jak stwierdził dr Jan Skarbek-Kazanecki, procentowe podwyżki pensji nie poprawiły znacząco sytuacji najgorzej zarabiających badaczy i badaczek. Niektóre uczelnie, realizując wyznaczony przez ministerstwo cel podwyżek, zdecydowały się na podwyższenie wynagrodzeń o 5 proc. zarówno najlepiej, jak i najgorzej zarabiającym pracownikom. W efekcie nominalnie najwięcej zyskali ci, którzy wcześniej zarabiali najwięcej.

Kontroluj polityków!

Patrz władzy na ręce i wspieraj niezależność.

*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Bądź na bieżąco z faktami!

Zapisz się na nasz newsletter i co tydzień otrzymuj sprawdzone informacje prosto do Twojej skrzynki.





    Patrzymy politykom na ręce

    Pomóż nam rozliczać ich ze słów i obietnic

    WESPRZYJ NAS!

    Dowiedz się, jak radzić sobie z dezinformacją w sieci

    Poznaj przydatne narzędzia na naszej platformie edukacyjnej

    Sprawdź