Omawiamy ważne fakty dla debaty publicznej, a także przedstawiamy istotne raporty i badania.
Obraz Chin na TikToku i zmanipulowany algorytm. Raport z badań NASK
„Algorytm odpowiedzialny za pozycjonowanie treści na TikToku może podlegać manipulacji i być wykorzystywany do celów propagandowych” – oceniają eksperci z NASK-u, którzy przyjrzeli się jaki obraz Chin dociera do nas za pomocą tej platformy.
Fot. Pexels / Modyfikacje: Demagog
Obraz Chin na TikToku i zmanipulowany algorytm. Raport z badań NASK
„Algorytm odpowiedzialny za pozycjonowanie treści na TikToku może podlegać manipulacji i być wykorzystywany do celów propagandowych” – oceniają eksperci z NASK-u, którzy przyjrzeli się jaki obraz Chin dociera do nas za pomocą tej platformy.
Gdyby TikTok był jedynym źródłem, z którego czerpalibyśmy wiedzę na temat Sinciangu, mogłoby się nam wydawać, że jest to jedynie atrakcyjny kierunek turystyczny (s. 16). Ciężko byłoby nam za to dotrzeć do informacji dotyczących działań chińskiego rządu wobec Ujgurów w tym regionie (s. 16) – o dobrze udokumentowanych obozach internowania, masowej inwigilacji czy wymuszonej sterylizacji kobiet. To jeden z wniosków z najnowszego raportu NASK pt. „Manipulacja algorytmami: Chiny w oczach polskich użytkowników platformy TikTok”.
Autorzy badania przyjrzeli się treściom wyświetlanym polskim użytkownikom TikToka po wpisaniu w wyszukiwarkę platformy haseł związanych z Chinami. Analiza objęła materiały dotyczące tematów uznawanych za szczególnie wrażliwe z punktu widzenia władz w Pekinie – takich jak właśnie region autonomiczny Sinciang i kwestie praw człowieka, ale również m.in. Tybet czy Tajwan (s. 12).
Jak zauważają autorzy raportu, chińska firma ByteDance, do której należy platforma „podlega pełnej kontroli państwowej i nie jest przejrzysta w swoich działaniach” (s. 5). Celem badaczy było więc sprawdzenie, czy algorytm rekomendacji promuje określone narracje i w jakim stopniu pokrywają się one z oficjalnym przekazem Komunistycznej Partii Chin (KPCh).
Sześć kont, sześć haseł – metodologia badania
Autorzy raportu przyjęli perspektywę zwykłego użytkownika, który chce dowiedzieć się więcej o określonym zagadnieniu i korzysta z dostępnej na platformie wyszukiwarki. Badacze NASK przez trzy miesiące prowadzili analizę przy wykorzystaniu sześciu kont założonych na platformie (s. 11-12). Za ich pomocą monitorowano określone hasła (s. 13):
- „Sinciang”,
- „Tybet”,
- „Masakra na Placu Tiananmen”,
- „Tajwan”,
- „Prawa człowieka w Chinach”,
- „Obozy reedukacyjne w Chinach”.
Badacze sprawdzali, jakie materiały pojawiają się po wpisaniu wskazanych fraz oraz czy rekomendowane treści przedstawiają różne perspektywy, czy też dominują wśród nich przekazy zgodne z oficjalnym stanowiskiem władz w Pekinie (s. 14).
Turystyczny raj bez cienia kontrowersji
Wyniki badania wskazują, że obraz Chin prezentowany polskim użytkownikom TikToka jest uproszczony i wyraźnie przesunięty w stronę narracji zgodnej z interesami Komunistycznej Partii Chin (KPCh).
Jak wspomnieliśmy już we wstępie, po wyszukiwaniach dotyczących Sinciangu dominowały treści turystyczne (56,9 proc. materiałów; s. 16). Jak ocenili badacze, większość takich filmów została stworzona przez „wyspecjalizowane chińskie podmioty, których celem było promowanie nie tylko turystyki, ale także pozytywnego wizerunku regionu w mediach” (s. 16). Materiały krytyczne wobec KPCh lub sprzeczne z jej przekazem stanowiły tylko ok. 1 proc. treści (s. 17). Przy wyszukiwaniu haseł powiązanych z Sinciangiem często pojawiały się również treści stworzone przez zagranicznych influencerów:
„Drugą najpopularniejszą kategorią były treści przedstawiające anglojęzycznych influencerów (zarówno obcokrajowców, jak i Chińczyków, Ujgurów oraz Kazachów) – w tej kategorii aż 80 proc. treści miało otwarcie prochiński charakter. Wskazuje to na współpracę między twórcami występującymi w materiałach a aparatem państwowym (Ryan i in., 2022). Materiały miały udawać treści nagrane spontanicznie, ale powtarzały ten sam schemat propagandowy. Przykładowo: influencer »przypadkowo « spotyka Ujgurów, którzy opowiadają mu o zaletach życia w ChRL, lub jest zaskoczony wysokim poziomem rozwoju prowincji”.
Wykorzystanie tzw. głosów lokalnych to znany mechanizm chińskiego aparatu propagandy. Tą i inne strategie komunikacyjne Pekinu opisaliśmy szerzej na łamach naszego magazynu Obiektyw.
Tematy zastępcze i odwracanie uwagi
W przypadku hasła „Tybet” analitykom wyłonił się podobny obraz – wśród materiałów podawanych przez algorytm przodowały treści o wydźwięku neutralnym i niepowiązane z zagadnieniem (54 proc.; s. 20). Blisko połowa treści (45 proc.) było prochińskich (45 proc.), a krytyczne stanowiły jedynie ok. 1 proc. wszystkich materiałów (s. 20). Podobnie jak w przypadku Sinciangu, dominowały treści o tematyce turystycznej (s. 21)
Jeden z ciekawszych wyników badania dotyczył zagadnienia „obozy reedukacyjne w Chinach” – treści kompletnie niepowiązane z tematem stanowiły aż 89 proc. materiałów proponowanych przez algorytm (s. 31). Autorzy oceniają, że „platforma próbuje przekierować uwagę użytkowników na alternatywne tematy, zalewając ich treściami niskiej jakości” (s. 32). Użytkownicy TikToka są w ten sposób aktywnie zniechęcani do wyszukiwania treści dotyczących obozów reedukacyjnych.
Przy wyszukaniu hasła „prawa człowieka w Chinach” wyniki krytyczne (34 proc.) i prochińskie (35 proc.) były podzielone niemal po równo z treściami kompletnie niezwiązanymi z tematem (30 proc.; s. 28). Poprosiliśmy współautorkę raportu Patrycję Krzyśpiak o interpretację tych wyników:
„Fakt, że prawie 1/3 treści to materiały kompletnie niezwiązane z tematem wskazuje, że może tu być obecny podobny mechanizm wytłumiania informacji. Nie jest to tak skuteczne, jak w przypadku wyszukiwań na temat obozów reedukacyjnych, prawdopodobnie z prostego powodu, że na temat szeroko pojętych praw człowieka w Chinach czy Azji po prostu więcej się mówi. Nie jest to tak »niszowy « temat, więc powstaje więcej treści, które znacznie trudniej przykryć”.
Zawory bezpieczeństwa
Badacze ocenili z kolei, że temat Tajwanu nie jest cenzurowany na platformie, o czym świadczy fakt, że treści o neutralnym wydźwięku stanowiły 93 proc. wyników (s. 26). W przypadku hasła „masakra na Placu Tiananmen” wyjątkowo dominowały głosy krytyczne – autorzy raportu wskazują, że temat brutalnego stłumienia protestów w 1989 roku nie budzi już takiego zainteresowania, dlatego KPCh nie czuje potrzeby tworzenia tak silnej kontrnarracji, jak w przypadku Sinciangu i Ujgurów (s. 24)
W podsumowaniu raportu przeczytamy, że niektóre tematy mogą być traktowane przez firmę ByteDance jako „zawór bezpieczeństwa”, pozwalający odeprzeć oskarżenia o stronniczość i współpracę z chińskim rządem (s. 33).
Problem jest w systemie
Jednocześnie, zdaniem autorów całość zbadanego materiału wzbudza uzasadnione wątpliwości co do bezstronności platformy (s. 35), a polscy użytkownicy otrzymują obraz Chin, który jest prawdopodobnie zmanipulowany zgodnie z interesem rządzącej tam partii.
„Analiza wyników wyszukiwania dla sześciu haseł uwzględnionych w badaniu wykazała, że biorąc pod uwagę strukturę własnościową platformy TikTok oraz ramy prawne chińskiej przestrzeni informacyjnej, istnieją uzasadnione podstawy, by sądzić, że algorytm odpowiedzialny za pozycjonowanie treści na TikToku może podlegać manipulacji i być wykorzystywany do celów propagandowych. […] Wyniki pokazują, że przeciętny polski użytkownik platformy, poszukujący informacji na tematy związane z Chinami – zwłaszcza w kwestiach wrażliwych, takich jak Sinciang, Tybet, prawa człowieka i obozy reedukacyjne – otrzymywałby treści o charakterze zdecydowanie prochińskim”.
Warto zwrócić uwagę, że szczegóły funkcjonowania algorytmu TikToka wciąż pozostają niejasne – zarówno dla użytkowników, jak i regulatorów. Jednocześnie eksperci przypominają, że jako chińska spółka ByteDance podlega przepisom obowiązującym w Chińskiej Republice Ludowej, które zobowiązują przedsiębiorstwa do współpracy z organami państwa (s. 35).
„Nie mamy wglądu do tego, jak te algorytmy rekomendacji działają »od kuchni«, co tworzy duże pole do manipulacji. W raporcie skupiamy się na konkretnym przykładzie TikToka i treści dot. Chin, lecz wypada podkreślić, że podobne mechanizmy możemy zaobserwować na innych platformach. W przypadku Facebooka czy X algorytmy są tak samo niejasne, a amerykańskie podmioty i osoby prywatne, które je kontrolują, też potencjalnie mogą używać ich do tłumienia konkretnych przekazów, czy promowania innych. Warto jednak pamiętać, że czym innym jest – jak w przypadku Facebooka czy X – działanie komercyjne, nawet dla zysku korporacji, a czym innym jest powielanie przekazu zgodnego z interesami Komunistycznej Partii Chin (KPCh), czyli rządu Chin. To zasadnicza różnica”.
Brak przejrzystości działania systemu rekomendacji sprawia, iż niezwykle trudno zweryfikować, czy obserwowane wzorce wynikają ze świadomej ingerencji w dobór treści, czy np. z powodu obecności znacznej liczby niemoderowanych kanałów propagandowych (s. 35). Autorzy raportu przestrzegają jednak, że użytkownicy powinni traktować treści na tej platformie z dużą ostrożnością (s. 35).
Biuro prasowe TikToka odrzuciło wnioski z raportu NASK. Zdaniem przedstawicieli platformy, badanie „zawiera istotne nieścisłości oraz błędy merytoryczne”. W oświadczeniu przeczytamy jednak również, że platforma pozostaje „w gotowości do współpracy z NASK oraz do szczegółowej ewaluacji wyników raportu”.
Kontroluj polityków!
Patrz władzy na ręce i wspieraj niezależność.
*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter



