Informujemy o ważnych wydarzeniach związanych z działalnością Stowarzyszenia Demagog.
„Fake Off”. Przeczytaj fragment książki naszego fact-checkera!
Jak odróżnić eksperta od „eksperta”? Dlaczego szybka okazja na inwestycje może okazać się oszustwem? I w jaki sposób odnaleźć się w świecie przepełnionym tworami sztucznej inteligencji? Książka „Fake Off. Wyłącz dezinformację ze swojego życia” daje odpowiedzi na wszystkie te pytania.
„Fake Off”. Przeczytaj fragment książki naszego fact-checkera!
Jak odróżnić eksperta od „eksperta”? Dlaczego szybka okazja na inwestycje może okazać się oszustwem? I w jaki sposób odnaleźć się w świecie przepełnionym tworami sztucznej inteligencji? Książka „Fake Off. Wyłącz dezinformację ze swojego życia” daje odpowiedzi na wszystkie te pytania.
Dziś każdy z dostępem do Internetu i charyzmą może zdobyć zaufanie milionów. Czy w starciu z fake newsami mamy jeszcze jakiekolwiek szanse?
Mateusz Cholewa – zastępca redaktora naczelnego w Stowarzyszeniu Demagog – udowadnia, że każdy może skutecznie rozbrajać dezinformację. Na przykładach najgłośniejszych afer medialnych i politycznych ostatnich lat wyjaśnia, jak nie dać się zmanipulować.
Już teraz przeczytaj przedpremierowo jego książkę „FAKE OFF. Wyłącz dezinformację ze swojego życia”. Książka dostępna w sprzedaży od 17 czerwca – link do zakupu.
Rozdział 8 – OSZUKAĆ OSZUSTA – JAK NIE DAĆ SIĘ INTERNETOWYM PRZEKRĘTOM
To był dla mnie dzień jak każdy inny. Spotkania w pracy i pisanie kolejnych analiz fake newsów. Myślenie o tym, co zrobić na obiad i czy aby na pewno nakarmiłem naszego psa po porannym spacerze. Pomiędzy jednym a drugim zadaniem na mój telefon przyszedł SMS. Okazało się, że paczka, którą wysłała do mnie mama, nie może zostać dostarczona, ponieważ jest jakaś niedopłata. Nie chcąc niepokoić rodzicielki problemem wartym kilka złotych, postanowiłem go szybko rozwiązać i przelać brakującą sumę. Już chwilę po tym, jak kliknąłem link załączony do wiadomości, padł na mnie blady strach. Szybko wyłączyłem telefon i przez resztę dnia zastanawiałem się, w jaki sposób usunąć z niego złośliwe oprogramowanie. Przede wszystkim jednak usiłowałem dociec, jak osoba uwielbiająca temat internetowych oszustw niemal dała się nabrać na jedno z nich.
Opisany scenariusz na pewno nie jest wam obcy. Kiedy prosiłem znajomych, by pomogli mi w zbieraniu podobnych przykładów do tekstów na Demagogu, praktycznie codziennie dostawałem wiadomość o kolejnym podejrzanym wpisie w mediach społecznościowych czy o dziwnej wiadomości, która przyszła na ich komunikator. Zaryzykuję, że w dzisiejszym cyfrowym świecie codziennie ocieramy się o scamerów, którzy na każdego użytkownika Facebooka, Instagrama czy TikToka patrzą jak na potencjalną ofiarę
Dlaczego internetowe przekręty trafiają do książki o tym, jak nie dać się fake newsom? Bo moim zdaniem nie ma wielkiej różnicy w tym, czy ktoś wprowadza nas w błąd, wrzucając zmanipulowane zdjęcie zniechęcające do szczepień czy film wygenerowany przez AI reklamujący platformę inwestycyjną, o której w życiu nie słyszeliśmy. W końcu w dezinformacji chodzi o celowe czynienie krzywdy za pośrednictwem fałszywych wiadomości. A jeśli ktoś mami nas wizją darmowych produktów czy okazją, która podwoi nasze oszczędności, to według mnie stoi w tym samym szeregu co ruski troll czy polski krętacz sprzedający lewe suplementy diety.
Możecie oczywiście pomyśleć: „Codziennie dostaję takie wiadomości i jeszcze nigdy się nie nabrałem”. Też miałem takie podejście, dopóki nie kliknąłem w szemrany link prowadzący do strony udającej znanego dostawcę paczek. Bo podobnie jak w przypadku fake newsów wszyscy jesteśmy w grupie ryzyka – niezależnie od wieku, wykształcenia czy zamożności.
„Mamy przekręt dla każdego – dla starego i młodego”
„To świat oszustów” – głoszą autorzy raportu, którzy przepytali 28 tysięcy osób z 15 krajów z całego świata, próbując oszacować skalę procederu, który kosztował mnie nieomal utratę konta bankowego. Ich odkrycie jest zatrważające – między 2021 a 2023 rokiem 76 milionów osób padało ofiarą krętaczy każdego roku. To tak, jakby co 12 miesięcy w Poznaniu liczącym mniej więcej pół miliona mieszkańców oszuści okradali 35 tysięcy osób. To prawie tyle, ile wynosi pojemność stadionu Lecha Poznań.
Poszczególne kraje biorące udział w badaniu różniły się między sobą liczbą oszukanych osób czy sposobami, które w danym społeczeństwie okazywały się najskuteczniejsze w wyciąganiu kasy. Najciekawsza była chyba jednak odpowiedź na pytanie, która grupa wiekowa najczęściej dawała się nabrać na fałszywy przekaz. Podskórnie można by pomyśleć, że będą to seniorzy, w końcu „sposób na wnuczka” stał się w Polsce praktycznie synonimem szwindlu. Podobnie jednak jak z podatnością na dezinformację – tutaj również sprawa nie jest taka oczywista. Jak bowiem wynika z raportu, nabrać daje się średnio jedna na pięć osób w każdym przedziale wiekowym – od osiemnastoletnich zoomersów po sześćdziesięcioletnich stereotypowych emerytów stukających w klawiaturę palcami wskazującymi.
Stereotyp patrzenia na osoby starsze jako te bardziej podatne na oszustwa dobrze obrazuje ankieta przeprowadzona w lipcu 2025 roku przez Pew Research Center. Ponad 80 procent osób biorących udział w badaniu stwierdziło, że to senior prędzej niż licealista poda dane do swojej karty kredytowej. Tymczasem w tym samym badaniu wyszło na to, że co najmniej raz dało się nabrać 73 procent osób w przedziale 18–29 i 66 procent powyżej 65. roku życia. To tylko potwierdza, że warto uczulać się na techniki manipulacji krętaczy już od najmłodszych lat, zwłaszcza że liczba sztuczek w ich arsenale wydaje się nie mieć końca.
Fałszywe oferty kupienia klocków Lego, które sprawią, że uruchomisz niechcianą subskrypcję. Platforma do automatycznego handlu rekomendowana przez miliardera, który specjalnie nauczył się polskiego, by zachęcić inwestorów z kraju nad Wisłą do założenia na niej konta. Szokująca informacja o dziewczynce porwanej przez powódź, którą można pomóc uratować, jeśli podamy login i hasło do Facebooka. Dziesiątki, naprawdę dziesiątki filmów na TikToku mówiących, że da się zarabiać pieniądze, po prostu scrollując kolejne filmy – wystarczy porozmawiać z „konsultantem” przez komunikator. Kilka lat przeglądania podobnych treści nauczyło mnie, że żaden temat nie jest dość głupi, aby nie spróbować na nim zarobić. Jeśli uważasz, że jesteś na to odporny, to pamiętaj – tylko w 2025 roku straty wynikające z działalności oszustów wyniosły w Polsce ponad pół miliarda złotych.
Nie potrzeba wiele, aby uniknąć przykrego oczekiwania, aż policja spróbuje odzyskać nasz majątek. Tym bardziej że – jak pokazują statystyki – trzy na cztery ofiary nie zgłaszają swojego przypadku do organów ścigania. Na kolejnych stronach postaram się pokazać, jak chronić się przed sztuczkami kanciarzy, którzy zrobią wszystko, aby dopiąć swego – nawet podszyją się pod nigeryjskiego biznesmena.
Zasada 1: Nie ma nic za darmo
Cofnijmy się do początku lat dwutysięcznych w Polsce. Kraj powoli wchodzi w XXI wiek i zaczyna przyswajać najrozmaitsze nowoczesne rozwiązania, takie jak szeroki dostęp do internetu. Coraz więcej osób zakłada pocztę elektroniczną i odkrywa, że wystarczy komputer oraz trzeszczący modem, by szybko przesłać wiadomości.
Wyobraźcie sobie zatem, co taki entuzjasta technologii musiał poczuć, kiedy pewnego dnia otworzył swoją wirtualną skrzynkę i zobaczył na niej okazję życia. Skontaktował się z nim bowiem spadkobierca ogromnej fortuny w Nigerii, który przez nieszczęśliwy splot okoliczności musiał uciekać z kraju. Nadarza się jednak okazja, aby odzyskać stracone pieniądze. Wystarczy, że odbiorca tej wiadomości przeleje niewielką sumę na wskazane konto, co pozwoli przekupić urzędników, a wygnany przedsiębiorca w zamian podzieli się z nim częścią swojego majątku.
Jest oczywiście kilka kwestii, które powinny wzbudzać wątpliwości – skąd ten człowiek miał jego adres? Dlaczego wiadomość jest pełna błędów ortograficznych? Dlaczego miałby prosić o pomoc kogoś z Polski? To wszystko nieważne, bo w końcu jak często zdarza się okazja do zgarnięcia pieniędzy za nic. Rezultat jest oczywiście znany – po przelewie kontakt się urywa, a oczekiwanie na łatwy zysk zmienia się w gorycz bycia oszukanym.
Tak zwany nigeryjski szwindel to być może jeden z najstarszych mechanizmów przekrętów w historii, starszy nawet od samej Nigerii. Profesor Finn Brunton znalazł dowody na dokonanie podobnego oszustwa już w czasie wojny amerykańsko-hiszpańskiej pod koniec XIX wieku. Niektóre tropy wskazują na to, że w podobny sposób próbowano też oszukać ludzi po rewolucji francuskiej. Zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że ten rodzaj scamu jest tak stary jak ludzkość. Przecież zasadę „daj mi trochę czegoś, a ja potem dam ci tego więcej” mogliby równie dobrze realizować kanciarze z epoki kamienia łupanego.
Choć specjaliści od bezpieczeństwa od trzech dekad starają się ostrzegać przedsiębiorców i „przeciętnych Kowalskich” przed nigeryjskim oszustwem, metoda ta wciąż jest skuteczna. W 2024 roku policjanci ze Śląska rozbili grupę przestępczą, której członkom udało się wyciągnąć od nieświadomych ludzi 25 milionów złotych. A to tylko jedna grupa działająca w jednym kraju.
Najprostszym i najważniejszym krokiem do tego, aby nie stać się kolejną ofiarą krętaczy, jest pojąć, że nie ma nic za darmo. Okazje oczywiście zawsze mogą się trafić, ale jeżeli ktoś oferuje nam towar po znacznej przecenie albo obiecuje zwielokrotnić naszą inwestycję w krótkim czasie, to powinniśmy być wyjątkowo czujni. W takich wypadkach warto kilka razy się zastanowić, zanim przelejemy nasze pieniądze, bo może się okazać, że nigeryjski spadkobierca to zwyczajny krętacz.
Z e-maili na globalną tablicę ogłoszeń
Nigeryjski przekręt od lat pozostaje niezawodnym sposobem wyciągania pieniędzy, jednak wraz z upływem lat pojawiły się nowe możliwości dla oszustów. Rozesłanie całej serii fałszywych maili wymaga sporo wysiłku: trzeba zbudować bazę adresów, na które wyślemy źle przetłumaczony przekręt, i liczyć na to, że ktoś się na niego nabierze. O wiele prościej byłoby, gdyby dało się rozwiesić ogłoszenie i sprawić, że ludzie sami zaczną do nas przychodzić. Nie ma jednak co liczyć na portale internetowe z dużym zasięgiem, które skrupulatnie sprawdzają, jakie reklamy trafią na banery przy ich treściach. Na całe szczęście kilkanaście lat temu cały świat zaczął korzystać z billboardu znanego jako media społecznościowe.
Tylko w 2025 roku spółce Meta, czyli firmie stojącej za Facebookiem czy Instagramem, reklamy przyniosły ponad 196 miliardów dolarów zysku. Któż bowiem nie chciałby promować swoich usług w miejscu, które swego czasu tak dobrze dopasowywało treści pod użytkowników, że aż oskarżono je o podważanie demokratycznych wyborów (to wspomnienie z rozdziału 1). Gdzieś pomiędzy reklamami zwyczajnych produktów co jakiś czas trafią się nieuczciwe oferty. Meta wprawdzie zabrania na przykład obiecywania korzyści finansowych bez pokrycia, nie przeszkadza to jednak oszustom próbować obchodzić jej system zabezpieczeń. W tym samym 2025 roku, który przyniósł Mecie setki miliardów dolarów z reklam, firma założona przez Marka Zuckerberga usunęła ponad 130 milionów reklam wykupionych przez oszustów. Jednocześnie pojawiają się raporty wskazujące, że jest to dla Facebooka całkiem niezły biznes i być może dlatego wciąż nie wszystkie luki w systemie zostały załatane.
O tym, że krętacze wiedzą, jak docierać do nieświadomych mas, świadczą dane zebrane przez Federalną Komisję Handlu. W latach 2021–2023 oszuści wyłudzili 900 milionów dolarów za pomocą fałszywych maili i aż 2,7 miliarda dolarów z użyciem platform społecznościowych. To tylko potwierdza, że trzeba być wyczulonym na wszelkie nietypowe okazje, które nie tylko przyjdą na naszą skrzynkę mailową, ale też pojawią się w trakcie scrollowania. Najczęściej natkniemy się na różne promocyjne oferty z okazji urodzin jakiejś marki albo wyprzedaży związanej z zamknięciem sklepu, o którym w życiu nie słyszeliśmy. Prawdziwe frukta leżą jednak gdzie indziej. Z informacji zebranych przez wspomnianą komisję wynika, że najlepiej żeruje się na ludziach, mamiąc ich wizją gigantycznych zwrotów z inwestycji.
Kontroluj polityków!
Patrz władzy na ręce i wspieraj niezależność.
*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter



