Informujemy o najważniejszych wydarzeniach ze świata fact-checkingu.
Lampki pana Janusza. Jak internetowi oszuści grają na emocjach?
Pan Janusz pomimo hejtu tworzy lampy w kształcie psów – taką historię przedstawia popularne konto na TikToku, reklamujące sklep internetowy. Rzecz w tym, że taki producent nie istnieje, a towary są sprowadzane z Chin.
Fot. Pexels / TikTok / Modyfikacje: Demagog
Lampki pana Janusza. Jak internetowi oszuści grają na emocjach?
Pan Janusz pomimo hejtu tworzy lampy w kształcie psów – taką historię przedstawia popularne konto na TikToku, reklamujące sklep internetowy. Rzecz w tym, że taki producent nie istnieje, a towary są sprowadzane z Chin.
- Na TikToku i Facebooku powstały profile promujące sklep internetowy sprzedający lampy w kształcie zwierząt. W udostępnionych nagraniach (1, 2, 3) występuje postać „pana Janusza” – rzemieślnika, który jest twórcą produktów.
- Treść filmów (1, 2, 3) gra na emocjach odbiorców – podkreśla się w nich hejt, którego rzekomo doświadcza skromny rzemieślnik, a występujące w nich starsze osoby płaczą i apelują o pomoc.
- „Pan Janusz” nie istnieje, a nagrania (1, 2, 3) stworzono przy użyciu sztucznej inteligencji, co można rozpoznać m.in. po ruchu ust niepasującym do wypowiadanych słów i zaburzonym tle w niektórych filmach.
- Lampy są w rzeczywistości masowym produktem importowanym z Chin, który w sklepie internetowym „pana Janusza” jest sprzedawany po zawyżonej cenie.
„Pan Janusz” urodził się w czasie wojny, był bliski śmierci, ale uratował go pies, który nie pozwolił mu zasnąć. W ten sposób narodziła się jego życiowa misja ratowania zwierząt – którą realizuje poprzez tworzenie lampek w kształcie psów. To jedna z wielu tragicznych historii rzekomego rzemieślnika, które znajdziemy na TikToku i Facebooku.
Nie każdemu podoba się rzemiosło „pana Janusza”. W filmach, które rzekomo publikują jego domniemane wnuki, często podkreśla się gniewne i wulgarne komentarze atakujące sprzedawcę.
Treści na profilach reklamujących sklep (1, 2) mają oddziaływać na emocje odbiorców – widzimy w nich nie tylko, jak „pan Janusz” i inne starsze osoby mierzą się z wulgarnym hejtem, lecz także często płaczą i błagają o pomoc w ratowaniu zagrożonej firmy. Taką pomocą ma oczywiście być obejrzenie filmu, udostępnienie go, a nawet kupienie jednej z lampek ze sklepu internetowego.
@lampki.pana.janusza Komentarz i udostępnienie też pomagają ❤️
♬ oryginalny dźwięk – Lampki Pana Janusza – Lampki Tworzone z Sercem
W rzeczywistości smutne historie i sklep „pana Janusza” są elementami oszustwa, a sam rzemieślnik nie istnieje, chociaż filmy z jego wizerunkiem zyskały ogromną popularność – niektóre zdobyły nawet miliony wyświetleń. Pod nagraniami znaleźliśmy liczne komentarze, których treść wskazuje na to, że ich autorzy uwierzyli w przedstawioną historię. Wielu odpowiada na hejt, który rzekomo dotyka twórcę [pisownia oryginalna]: „Cuda Pan tworzy coś pięknego cudowne ręce i talent ludzie sa okropni brak szacunku do siebie świadczy o braku do drugiego człowieka” czy „trzeba wesprzeć tego pana, kupujemy”.
Jak rozpoznać oszustwo?
Jako pierwsza o podejrzanym sklepie poinformowała dziennikarka Paulina Górska, która w filmie na swoim profilu na TikToku przedstawiła działania, jak można uchronić się przed tego rodzaju oszustwami:
„[…] Sprawdź przez lupę Google, czy dany produkt gdzieś jeszcze można znaleźć, tu akurat możemy go znaleźć na AliExpress za 55 zł. W danych kontaktowych [na stronie sklepu internetowego – przyp. Demagog] powinien być NIP, numer telefonu, adres, a tutaj jest tylko adres mailowy. No i polityka wysyłki. Czasami jest jasno napisane, że to są produkty z Chin i czas dostawy może trwać nawet 30 dni”.
@ekopaulinagorska Lampki Pana Janusza na Tik Toku to sklep piesiolampki.shop. Jeden z wielu sklepów działających na zasadzie dropshippingu, lecz wprowadzających w błąd sławojki rolkami na profilach w social mediach jasno mówiących o starszych ludziach, których rzemieślniczej pracy nikt nie chce kupować. Poza wymienionymi punktami są jeszcze m.in. : 5. Granie na emocjach i to czasem naprawdę bez ograniczeń 6. Strona założona miesiąc temu z setkami komentarzy zadowolonych klientów 7. Zdjęcia AI klientów, sklepu 8. Nieistniejący sklep stacjonarny pod danym adresem Przeraża mnie to, jak wiele osób się nabiera. Naprawdę.
Nagrania „pana Janusza” stworzono przy użyciu sztucznej inteligencji. W przypadku niektórych z nich łatwo to dostrzec na pierwszy rzut oka (np. dostrzegając nierówne oświetlenie i nienaturalnie gładką skórę – cechy charakterystyczne dla obrazów tworzonych maszynowo).
Inne z udostępnionych filmów wyglądają jednak całkiem realistycznie. Jeżeli nie jesteśmy pewni, czy nagranie stworzono za pomocą AI, warto odpowiedzieć sobie na pytania:
- Czy tło wypowiadającej się postaci jest zaburzone, przede wszystkim w okolicach głowy?
- Czy elementy takie jak włosy i ubrania poruszają się w nienaturalny sposób?
- Czy ruch ust pasuje do wypowiadanych słów?
Pan Janusz to postać fikcyjna, a lampki to produkt z Chin
Obecnie witryna, do której prowadzą nas filmy „pana Janusza”, zawiera informację, że nie przyjmuje nowych zamówień, ponieważ „zapasy zostały całkowicie wyczerpane”. Warto podkreślić błędy językowe, które znajdziemy w tekście: […] To dla nas wiele znaczy – dziadek szył do późna, a koty pilnowały jakości każdej sztuki”.
Zachowała się archiwalna wersja strony, na której możemy m.in. przyjrzeć się ofertom produktów i polityce prywatności sklepu.
Jak zauważyła Paulina Górska w swoim nagraniu, lampki nie są rękodziełem poczciwego rzemieślnika, a masowym produktem wysyłanym z Chin – który w sklepie internetowym „pana Janusza” jest sprzedawany po zawyżonej cenie.
W pliku tekstowym, z którym dawniej można było się zapoznać na stronie, znaleźliśmy informację, że „dziadek Janusz” nie istnieje, a jedynie ma być „elementem artystycznej kampanii stworzonej w celu promowania pomocy zwierzętom”.
Sztuczna inteligencja coraz częściej znajduje się w arsenale oszustów – wielokrotnie opisywaliśmy wygenerowane treści (1, 2, 3) wraz z instrukcjami, jak je rozpoznawać. Tego typu scamów jest wiele (1, 2). W poradniku Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) podano, że warto zwracać uwagę m.in. na:
- informacje o likwidacji sklepu lub prośby o wsparcie marki,
- błędy językowe na stronie,
- niepełne dane kontaktowe przedsiębiorcy, brak adresu siedziby,
- niejasne zapisy w regulaminie.
Kontroluj polityków!
Patrz władzy na ręce i wspieraj niezależność.
*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter
