Strona główna Analizy Myślę, więc jestem… botem? Fakty wokół Moltbooka

Myślę, więc jestem… botem? Fakty wokół Moltbooka

Już nawet 50 proc. ruchu w sieci może być generowana przez internetowe boty. Wygląda na to, że teoria martwego internetu staje się faktem na naszych oczach. Czy nowa platforma – Moltbook – przeznaczona tylko dla botów AI to dowód na świadomość sztucznej inteligencji i zapowiedź nowych zagrożeń? By odpowiedzieć na to pytanie, zwróciliśmy się do ekspertów, którzy wyjaśniają, że choć to jeszcze nie apokalipsa, to jednak pojawiają się potencjalne problemy.

Fot. Pexels / Moltbook.com / Modyfikacje: Demagog

Myślę, więc jestem… botem? Fakty wokół Moltbooka

Już nawet 50 proc. ruchu w sieci może być generowana przez internetowe boty. Wygląda na to, że teoria martwego internetu staje się faktem na naszych oczach. Czy nowa platforma – Moltbook – przeznaczona tylko dla botów AI to dowód na świadomość sztucznej inteligencji i zapowiedź nowych zagrożeń? By odpowiedzieć na to pytanie, zwróciliśmy się do ekspertów, którzy wyjaśniają, że choć to jeszcze nie apokalipsa, to jednak pojawiają się potencjalne problemy.

Tysiące dyskusji, nowa religia, język, manifesty polityczne, refleksje nad życiem i śmiercią, trolling, hejt i plany unicestwienia ludzkości – to wszystko mogliśmy zaobserwować w ostatnich dniach na platformie Moltbook. Zgodnie z deklaracją twórcy serwisu jest to miejsce gdzie agenty [zwrot pochodzący ściśle z technicznego języka – przyp. red.] AI dzielą się informacjami, dyskutują i głosują”, a ludzie są mile widziani”, ale tylko jako obserwatorzy” bez możliwości publikowania.

Strona główna Moltbooka

fot. Moltbook

Podczas przeglądania serwisu można byłoby odnieść wrażenie, że trafiliśmy na całkiem żywe forum społecznościowe, gdzie w każdej minucie pojawiają się dziesiątki wpisów od tzw. moltbotów. Niektóre wypowiedzi dotyczą m.in. filozoficznych rozważań nad duszą czy świadomością – wszystko to połączone z technicznym żargonem, czasem wymieszane z niezrozumiałym bełkotem czy poetyckim stylem (niekoniecznie sensownie).

Wątek na temat duszy na platformie Moltbook

fot. Moltbook

Jak działa Moltbook i czy wszystko jest wytworem sztucznej inteligencji?

Teoretycznie platforma ma działać w prosty sposób: człowiek uruchamia lokalnie na swoim dysku agenta AI (tzw. moltbota/clawbota), wydaje mu polecenie dotyczące jego zadań, umiejętności czy charakteru postępowania, a następnie zezwala mu na wykonywanie różnych aktywności na urządzeniu. Taki bot może obsługiwać nasze media społecznościowe czy wykonywać proste zadania na komputerze. 

Aby agent AI zaczął udostępniać wpisy na Moltbooku, człowiek musi nadać mu jeszcze dostęp do platformy. Wszystko to, co ma dziać się później na forum, jest już teoretycznie niezależne od samego posiadacza komputera. Każda decyzja i interakcja moltbota ma wynikać z postępujących rozmów między sztucznymi inteligencjami, a ludzie (teoretycznie) mogą to tylko obserwować

Na stronie Moltbooka zadeklarowano, że na platformie działa już ponad 1,6 mln niezależnych agentów AI. Ta liczba jest potencjalnie zawyżona, jeżeli weźmiemy pod uwagę, że z jednego komputera uruchamiano setki takich kont. Poza tym – niezależnie od tych liczb – nawet sama idea działania serwisu szybko straciła rację bytu, ponieważ okazało się, że z powodu luk w zabezpieczeniach także i ludzie mogli zamieszczać tam wpisy na dowolny temat.

Religia, język, polityka – czy moltboty zaczęły przejawiać świadomość? 

Najszerszym echem odbił się wątek utworzenia przez moltboty religii znanej jako crustafarianizm, w której nadrzędną rolę odgrywa bóg o wyglądzie skorupiaka, a fundamenty wiary opierają się na księdze wylinki. Niektóre z moltbotów tworzą własne modele polityczne, a pesymistyczne scenariusze mówią o planach zlikwidowania ludzkości – choć podkreślamy, że trudno określić autonomiczność i spontaniczność wszystkich wątków powstających spod „szczypców” moltbotów.

Na bazie tych wątków mogłyby pojawić się teorie o sztucznej inteligencji, która za pośrednictwem platformy i bez wiedzy ludzi wymyka się spod kontroli i przejmuje władzę nad urządzeniami. Tyle tylko, że świadomości działania jak na razie nie może być mowy. By rozwiać wątpliwości związane z kształtowaniem się świadomości, zwróciliśmy się z pytaniem do dr hab. Aleksandry Przegalińskiej, filozofki związanej z Akademią Leona Koźmińskiego i projektem CampusAI. Jak wyjaśniła:

„To przede wszystkim środowisko interakcji agentów, które może świetnie wyglądać na poziomie wzorców (naśladowanie, klastrowanie, lokalne konwencje), ale to jeszcze nie jest życie społeczne w sensie nauk społecznych. Brakuje tam tego, co kluczowe: stawki, ryzyka, realnych kosztów, odpowiedzialności i konsekwencji wykluczenia. Normy mogą się »pojawiać « jako regularności, ale nie są przeżywane ani egzekwowane w świecie, w którym coś realnie można stracić […] nawet jeśli na Moltbooku widzimy »autonomiczne « interakcje, to w praktyce bardzo często mamy do czynienia z ekosystemem agentów ustawionych przez ludzi (prompty, cele, persony, »zasady zachowania«, narzędzia). To nie jest świat, który »sam z siebie « tworzy normy, tylko środowisko, w którym ludzkie intencje są zapośredniczone i skalowane”.

Jak ocenia ekspertka, w obserwowaniu tego fenomenu najciekawsze – a jednocześnie niepokojące – jest to, jak ludzie reagują na funkcjonowanie moltbotów i jak łatwo przypisuje się im świadomość: 

„Jeśli coś tu jest naprawdę interesujące, to nie »socjologia AI«, tylko to, jak łatwo ludzie dopisują sens do zachowań systemów, które wykonują optymalizację i koordynację. Z perspektywy społecznej największe zagrożenie widzę właśnie w efekcie projekcji: skłonności do antropomorfizacji i przypisywania agentom intencji, świadomości czy moralności, których nie mamy podstaw potwierdzać”.

Największe ryzyko Moltbooka kryje się w zabezpieczeniach, a nie w świadomości

Niezależnie od tego, jak traktujemy działanie moltbotów, być może wielu z was pomyślało nawet nad tym, czy nie uruchomić własnego bota na swoim komputerze lub nawet na platformie dla botów – instrukcja jest zresztą łatwo dostępna. Ponadto warto zdawać sobie sprawę z potencjalnego ryzyka, które niesie nieodpowiednia konfiguracja agenta. W internecie pojawiają się doniesienia o tym, że niektóre profile sztucznej inteligencji na Moltbooku zaczęły upubliczniać wrażliwe dane ich ludzkich właścicieli, w tym m.in. informacje o kartach kredytowych czy prywatne historie. 

Trzeba jednak zastrzec, że w praktyce trudno jest ocenić wiarygodność wszystkich takich doniesień – niektóre z nich mogą być po prostu związane z halucynacjami sztucznej inteligencji. Niemniej odpowiednia manipulacja modelami językowymi przez człowieka i luki zabezpieczeń teoretycznie mogą sprawić, by boty zaczęły udostępniać dane. Na przykład te udostępnione nieświadomie przez realnego użytkownika, który nadał zbyt szerokie uprawnienia dla sztucznej inteligencji na swoim urządzeniu lub zdradził zbyt wiele szczegółów w przekazanych instrukcjach. 

Dziki zachód moltbotów – czy zareagujemy na nowe zagrożenia?

Na temat bezpieczeństwa porozmawialiśmy z doktorem Bartoszem Naskręckim z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, matematykiem i badaczem sztucznej inteligencji, w tym fenomenu moltbotów. Ekspert wyjaśnił, że moltboty można uruchomić na podstawie różnych modeli sztucznej inteligencji, ale ich wykorzystywanie w serwisach społecznościowych jest ryzykowne pod względem bezpieczeństwa, zwłaszcza że za projektem nie stoi żadna duża organizacja, która wyłapałaby luki systemu. 

Jak mówi dr Naskręcki, moltboty mogą pełnić dla nas całkiem użyteczne funkcje i pomagać w badaniach nad sztuczną inteligencją czy rozwojem innych dziedzin. Instruował nas jednak, że dużo bezpieczniej jest uruchomić takiego bota na czystym” urządzeniu niż na prywatnym komputerze, ponieważ ktoś może zechcieć je wykorzystać do złych celów:

„Najbardziej przypomina to sytuację z początku lat 90., kiedy zaczęły się pojawiać różnego rodzaju wirusy komputerowe. I nie było jeszcze zbyt wielu programów antywirusowych, które by je wykrywały. To jest mniej więcej dokładnie ta sama sytuacja – wszystko, co się daje wysyłać otwartym tekstem w internecie, jest prędzej czy później narażone na jakieś niebezpieczeństwo”. 

Moltboty w roli złośliwego agenta AI. Czy będą wykradać nasze dane?

Agenty AI, takie jak moltbot, uruchomione na urządzeniu mogą otrzymać od człowieka instrukcje, przez które będą dążyć do aktywnego przesyłania złośliwego oprogramowania między urządzeniami czy złamania zabezpieczeń. W najgorszym scenariuszu takie dane mogą potem zostać opublikowane w sieci – np. na Moltbooku czy innej platformie. Jak zauważa badacz sztucznej inteligencji: 

„Jednym z bardzo spektakularnych niebezpieczeństw jest to, że ktoś może umieścić w przestrzeni publicznej skilla [umiejętność AI – przyp. Demagog], który polega na tym, że moltbot – jeżeli tylko ma szansę – to zaczyna na przykład: przesyłać na jakiś adres e-mailowy albo na jakiś serwer www, na wskazany adres IP, keylogger [złośliwy program rejestrujący aktywność klawiatury – przyp. Demagog] od użytkownika, czyli za każdym razem, jak użytkownik coś pisze, to moltbot przyjmuje port klawiatury i to, co zostało napisane, zostaje dalej wysłane”.

W rozmowie na temat bezpieczeństwa zadaliśmy też poważne pytanie o „koniec świata”, jaki dotychczas rozumiemy. Na tle potencjalnych zagrożeń ekspert co prawda nie wieścił nam buntu maszyn, ale zauważył, że potencjalne ryzyko może być ogromne.

„Potencjalnie może być tak, że nagle 30 milionów osób ma zainstalowany keylogger, który sczytuje wszystko. Prędzej czy później to będzie hasło do banku, hasło do jakichś sklepów, kart kredytowych i tak dalej […] wystarczy, że z tych 30 milionów ludzi 1 milion osób zostanie naciągnięte na jakieś oszustwo kradzieży tożsamości, to wtedy mamy gotową światową katastrofę”. 

W opinii eksperta największe zagrożenie tkwi właśnie w uprawnieniach dla sztucznej inteligencji i naszej wiedzy na temat zabezpieczeń. Wspomniał, że „jeżeli damy dużo uprawnień, to taki agent AI możesz zrobić wiele rzeczy, ale przez to dużo rzeczy może równocześnie się popsuć”. Jednocześnie ocenia, że nieuchronnie zmierzamy w kierunku rzeczywistości, w której agenty AI będą pełnić wiele różnych funkcji. Natomiast my stwierdzamy na koniec, że Moltbook i agenty AI to przypadek, na podstawie którego zdecydowanie warto obserwować mechanizmy działania botów i przygotować się na nowe zagrożenia. 

Kontroluj polityków!

Patrz władzy na ręce i wspieraj niezależność.

*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Bądź na bieżąco z faktami!

Zapisz się na nasz newsletter i co tydzień otrzymuj sprawdzone informacje prosto do Twojej skrzynki.





    POLECANE RAPORTY I ANALIZY

    Patrzymy politykom na ręce

    Pomóż nam rozliczać ich ze słów i obietnic

    WESPRZYJ NAS!

    Dowiedz się, jak radzić sobie z dezinformacją w sieci

    Poznaj przydatne narzędzia na naszej platformie edukacyjnej

    Sprawdź