Czas czytania: około min.

Stan edukacji po roku pandemii. Sprawdzamy wnioski z raportu OECD

30.06.2021 godz. 12:33

1,5 mld uczniów ze 188 krajów na świecie zostało odciętych od edukacji stacjonarnej. Zamknięcie szkół spowodowane pandemią COVID-19 sprawiło, że wiele szkół przerzuciło się na nauczanie zdalne. Jak przebiegała ta nauka, jak radziły sobie z nią poszczególne kraje świata i jakie konsekwencje będzie miało nauczanie zdalne nie tylko dla przyszłości młodych ludzi, ale także światowej ekonomii?

Na te pytania stara się odpowiedzieć raport „Stan edukacji rok po pandemii COVID-19”, przygotowany przez Organizację Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD). Dane zostały zebrane od ministerstw edukacji poszczególnych państw w okresie od stycznia do lutego 2021 roku. Na ich podstawie autorzy raportu prezentują, jak wyglądał stan pandemicznej edukacji w odniesieniu do kilku kategorii. Niniejsza analiza pozwoli z bliska przyjrzeć się najistotniejszym wnioskom.

Stracona okazja

Najważniejsze wnioski wysnute przez autorów można streścić jednym zdaniem:

Edukacja zdalna to cios dla młodych ludzi i stracona okazja do rozwoju.

Kryzys związany z zamknięciem szkół wskazał wiele wad współczesnych systemów edukacji. Od potrzeby posiadania komputera koniecznego w efektywnej nauce online, przez brak wspierającego otoczenia potrzebnego do skupienia się na nauce, aż po brak możliwości włączania się w lokalne inicjatywy i skutecznego dostosowywania dostępnych środków do potrzeb społecznych.

Zamknięte szkoły i konieczność wprowadzenia zdalnego nauczania pokazały nie tylko nieprzygotowanie systemów oświaty na tego typu sytuację, ale także istniejące nierówności społeczne. W raporcie możemy przeczytać o sytuacji ze Stanów Zjednoczonych, gdzie praktycznie każdy 15-latek uczęszczający do szkoły będącej w dobrej sytuacji materialnej miał do swojej dyspozycji komputer, podczas gdy w mniej „uprzywilejowanych” placówkach dostęp do sprzętu miało zaledwie trzy czwarte uczniów.

Trudności nie dotyczą jednak wyłącznie dostępu do odpowiedniej technologii. Czasami problem stanowiło znalezienie miejsca do spokojnej nauki. Zgodnie z dokumentem OECD w 2018 roku 9 proc. 15-latków nie miało spokojnego miejsca do nauki w swoim domu.

W raporcie znalazła się też pewna niepokojąca korelacja. Autorzy zwracają uwagę, że im kraj był na niższym poziomie edukacji, tym dłużej szkoły pozostawały tam zamknięte. Rekordzistą pod tym względem jest Kostaryka, gdzie nauczanie stacjonarne zostało wprowadzone po prawie 180 dniach – i to na wszystkich poziomach nauczania. Z kolei najszybciej, bo po ok. 20 dniach, do szkół powrócili uczniowie w Danii. Wyznacznikiem poziomu edukacji w poszczególnych państwach jest Program Międzynarodowej Oceny Umiejętności Uczniów OECD (tzw. PISA), mierzący zdolność 15-latków do wykorzystywania swojej wiedzy i umiejętności w zakresie czytania, matematyki i nauk ścisłych do sprostania wyzwaniom życia codziennego.

Źródło: OECD

Wiele krajów ma nadzieję, że powrót do nauki po pandemii zniweluje powstałą lukę w edukacji. Jak jednak zwracają uwagę autorzy raportu, jest to jedynie złudne wrażenie i próba oszukiwania samych siebie. W rzeczywistości zamknięcie szkół w czasie pandemii może nieść za sobą opłakane skutki, zarówno dla samych uczniów, jak i gospodarki.

Bliżej tej kwestii przyjrzała się dwójka ekonomistów cytowanych w raporcie: Eric Hanushek i Ludger Woessman. Szacują oni, że uczniowie w klasach 1-12 dotknięci zamknięciem szkół do końca życia mogą osiągać o 3 proc. mniejszy dochód za każde trzy miesiące straconego czasu nieefektywnej nauki. Obaj naukowcy przewidują także straty dla poszczególnych gospodarek. Oscylują one od 504 mld dolarów w RPA do 14,2 bln dolarów w USA za każde trzy miesiące nauki w nieefektywnych warunkach. Najbardziej niepokojące jest to, że trudności w nauczaniu związane z pandemią nie dotkną wszystkich tak samo, lecz pogłębią obecne nierówności społeczne dotyczące szans w zdobywaniu edukacji.

Jak wyglądało nauczanie zdalne?

Pesymistyczna ocena naukowców nie oznacza jednak, że państwa nie uczyniły niczego, aby zminimalizować skutki kryzysu pandemicznego w edukacji. Spośród krajów, w których przeprowadzono badanie ankietowe, wyłoniono 6 najbardziej popularnych metod przeprowadzania nauki zdalnej:

  • platformy on-line,
  • pakiety zadań przygotowywane przez szkołę,
  • telewizja,
  • telefony,
  • radio,
  • inne metody nauczania zdalnego.

Źródło: OECD

Wśród tych metod zdecydowanie największą popularnością cieszyły się internetowe platformy pozwalające na prowadzenie lekcji. Stanowiły one podstawę nauczania we wszystkich krajach na poziomie szkoły podstawowej, gimnazjum i szkoły średniej.

Problemem mógł być brak dostępu do sprzętu, widoczny także w Polsce w czasie pandemii. Szkoły starały się wypożyczać uczniom laptopy, aby zmniejszyć wśród nich poziom wykluczenia cyfrowego. Jednakże w wielu krajach dyrektorzy zwracali uwagę na to, że przekazywany podopiecznym sprzęt nie miał wystarczającej mocy obliczeniowej, która pozwalałaby na efektywną pracę.

Ujawnił się także problem dotyczący umiejętności prowadzenia nauczania zdalnego przez nauczycieli.

W słabiej prosperujących placówkach było mniej pedagogów posiadających odpowiednie kompetencje. Na przykład w uboższych szkołach w Szwecji odsetek nauczycieli, którzy potrafili sprawnie przeprowadzić zajęcia zdalne, sięgał jedynie 54 proc., podczas gdy w lepiej wyposażonych szkołach wynosił 89 proc. W 70 proc. państw objętych badaniem pracownicy szkół mieli jednak zapewnione wsparcie w zakresie obsługi sprzętu lub dostępu do bezpłatnego internetu.

Powrót do rzeczywistości

Wraz z upływem czasu i wzrostem poziomu zaszczepienia wśród obywateli spadła liczba zakażeń koronawirusem. Tym samym edukacja mogła ponownie przenosić się do budynków szkolnych. Tam, gdzie szkoły miały ograniczoną pojemność, w pierwszej kolejności przyjmowano najmłodszych uczniów bądź tych mających największe problemy z przystosowaniem warunków do zdalnego nauczania. W międzyczasie placówki edukacyjne podejmowały różnego rodzaju działania mające pomóc powrócić swoim podopiecznym do normalności, przede wszystkim podtrzymano obowiązek dystansu społecznego, a także zapewniano dostęp do środków higienicznych.

Ministerstwa edukacji prowadziły także innego rodzaju działania. Ok. 65-75 proc. z 20 wziętych pod uwagę w badaniu krajów wprowadzono mechanizmy pozwalające na zlokalizowanie uczniów, którzy nie wrócili do szkół. Ok. 40 proc. zdecydowało się na zaangażowanie lokalnych wspólnot działania zachęcające do powrotu do szkół, natomiast 30 proc. państw zdecydowało się na zmniejszenie nierówności w dostępie do transportu czy darmowych posiłków w szkołach.

Istotną kwestią po powrocie do szkół była sprawa egzaminów i promocji do następnych klas. W Polsce intensywną debatę wywołały decyzję Ministerstwa Edukacji i Nauki w sprawie zmniejszenia ilości materiału koniecznego do przerobienia pod kątem egzaminów końcowych. Jak się jednak okazuje, podobne działania podjęły także inne kraje, np. Hiszpania, Włochy, Izrael czy Portugalia. Dodatkowo 17 państw zdecydowało się na zmianę daty lub opóźnienie testów końcowych. Kraje, takie jak Estonia, Francja czy Holandia, zdecydowały się na całkowitą rezygnację z egzaminów na rzecz innej formy oceny uczniów (jak np. uzyskane oceny).

Szansa na zmianę

Pandemia przyczyniła się do olbrzymich strat w edukacji. Uwidoczniła nieprzygotowanie systemów edukacji do radzenia sobie w sytuacjach kryzysowych. Pokazała także, jak musi się zmienić rola nauczycieli. W trakcie dyskusji o szkole po pandemii rzadko mówimy o pedagogach, a to właśnie oni musieli najbardziej dostosować się do nowych warunków. I choć większość krajów oceniła, że nauczyciele posiadali odpowiednie umiejętności pozwalające na przeprowadzenie lekcji zdalnie, to jednak wciąż na niektórych poziomach edukacji tych umiejętności brakowało (zwłaszcza wśród pracowników przedszkoli).

Rola nauczycieli nie sprowadza się jedynie do przekazywania wiedzy – mają oni także za zadanie monitorowanie kondycji psychicznej uczniów, a także motywowanie ich do osiągania wyznaczonych celów. W czasie pandemii część z pedagogów utrzymywała także stały kontakt z rodzicami w trakcie nauki zdalnej, czy to za pomocą komunikacji przez platformy internetowe, połączenia telefoniczne, czy nawet wizyty domowe.

Najważniejszym wnioskiem autorów raportu jest to, że po pandemii nie może być powrotu do status quo. Ponieważ zbyt wiele wad systemu edukacji zostało odkrytych, szkoły powinny przygotować się do tego, aby w bardziej efektywny sposób przeprowadzać nauczanie zdalne. Zwłaszcza jeżeli kolejne fale ponownie spowodują, że część z uczniów wróci po wakacjach na e-lekcje.

Artykuł powstał w ramach projektu „Fakty w debacie publicznej”, realizowanego z dotacji programu „Aktywni Obywatele – Fundusz Krajowy”, finansowanego z Funduszy EOG.

*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Podobał Ci się artykuł? Pomóż nam dzielić się prawdą!

Możesz śmiało rozpowszechniać ten artykuł na swojej stronie internetowej. Pamiętaj o podaniu źródła. Sprawdź jak możesz udostępniać.

Wpłać darowiznę i działaj z nami!

lub