Czas czytania: około min.

Nie, epidemie i przypadki chorób w XXI wieku nie były „inscenizacjami”

02.09.2020 godz. 19:12

Niemiecki doktor powiela teorie spiskowe.

Od kilku miesięcy Internet zalewa fala nagrań z osobami podwżającymi zagrożenia wynikające z pandemii SARS-CoV-2. Zwykle nie są to postacie związane z medycyną, jednak ostatnio dużą popularność zyskał wywiad z Heiko Schöningiem, który zasugerował, że w przeszłości dochodziło do „inscenizacji” innych epidemii, w tym i tej obecnej, w celu kontrolowania populacji i zysków finansowych. Stwierdził on także, że obecna epidemia to spisek najbogatszych osób na Ziemi w celu jej depopulacji. Opinie i przekonania Schöninga zostały oparte na fałszywych treściach, które demaskowano już wielokrotnie.

Największą popularność w Polsce film uzyskał za sprawą udostępnienia przez aktorkę Krystynę Jandę (post dostępny tutaj). Pojawił się także w wielu facebookowych grupach, takich jak PRAWA Strona Medalu oraz Nie wierzę w Koronawirusa – Grupa wsparcia / NIE JESTEŚ SAM. Nie zabrakło udostępnień na Twitterze oraz kopii na YouTube. Polskie tłumaczenie w różnych wersjach mogło dotrzeć do ponad 3 mln odbiorców. Część internautów zwróciła uwagę na zmanipulowane treści wygłoszone przez doktora, przeważająca większość komentarzy wskazuje jednak na poklask ze strony odbiorców i zaufanie wobec przytoczonych treści.

 

Nie, epidemie i przypadki chorób w XXI wieku nie były “inscenizacjami”

www.facebook.com

Kim jest Heiko Schöning i o czym mówi na nagraniu?

Heiko Schöning jest znanym w Niemczech działaczem antyszczepionkowym. Swój wizerunek buduje na posiadanym wykształceniu medycznym, jednak w samych kręgach medycznych nie zyskał większego uznania ze względu na prezentowane poglądy. Szerszą uwagę lekarzowi poświęcił niemiecki portal fact-checkingowy Correctiv, który wskazał, że mężczyzna przedstawia się jako lekarz z Hamburga, przedsiębiorca i jeden z liderów grupy „Ärzte für Aufklärung” (pol. Lekarze dla Oświecenia). W przedstawionym w filmie wywiadzie Schöning odnosi się głównie do czterech chorób (w tym COVID-19), które jego zdaniem wykorzystano do testowania, ochrony interesów i przyszłego kontrolowania populacji. Wszystko omawia w kontekście obecnej epidemii koronawirusa SARS-CoV-2. 

Swoje główne zarzuty zbudował na podstawie nieprawdziwych lub w żaden sposób niepotwierdzonych informacjach i przesłankach. W wypowiedziach doktora często dochodzi również do błędów logicznych znanych jako post hoc ergo propter hoc, tj. błędów polegających na budowaniu fałszywej korelacji przyczynowo-skutkowej między wydarzeniami, tylko dlatego, że wystąpiły kolejno po sobie, bez przytoczenia konkretnych dowodów na jakąkolwiek współzależność. 

Świńska grypa i rzekome obniżanie standardów WHO

Pierwsza przytoczona przez Heiko Schöninga choroba to świńska grypa. Mówił on o niej w kontekście często powielanej informacji na temat zmiany standardów Światowej Organizacji Zdrowia odnoszących się do definicji i wprowadzania stanu pandemii przy okazji rozprzestrzeniania się choroby. W rzeczywistości WHO nigdy nie ustanowiła formalnej definicji pandemii, zamiast tego wyróżniła kryteria i możliwy przebieg wydarzeń, gdyby takowa potencjalnie wystąpiła. Nieformalne definicje odnoszące się do konktretnych wydarzeń można było znaleźć na stronie WHO. Zmiany, nawet w nieformalnych kryteriach, budziły natomiast kontrowersje w środowiskach naukowych. Krytyka dotyczyła jednak konieczności opracowania większej przejrzystości, a nie obniżania standardów. Ostatnia, a zatem możliwie najnowsza definicja prezentowana przez WHO pochodzi 24 lutego 2010 roku. Stworzono ją w kontekście określenia pandemii grypy, nie odnosząc się przy tym do innych rodzajów wirusów. Treść definicji brzmiała:

Pandemia grypy ma miejsce, gdy pojawia się nowy wirus grypy i rozprzestrzenia się na całym świecie, a większość ludzi nie ma odporności. Wirusy, które spowodowały pandemie w przeszłości, zwykle wywodzą się z wirusów grypy zwierzęcej.

Ze względu na nieformalność tego twierdzenia, a także charakter i datę jego powstania nie można go odnosić bezpośrednio do koronawirusa SARS-CoV-2, czego dokonał Heiko Schöning, mówiąc, że WHO „ponownie dokonała zmiany definicji”, by ogłosić obecną pandemię. W podobnym tonie wypowiedział się Grzegorz Braun, co zweryfikowaliśmy przy okazji jego wypowiedzi z 20 kwietnia 2020 roku. Warto uwzględnić, że liczba zgonów nigdy nie była głównym wyznacznikiem pandemii.

Sekcje zwłok w Niemczech. Czy Instytut Roberta Kocha blokował sekcje chorych na COVID-19?

W pewnym momencie filmu między omawianiem poszczególnych chorób Schöning stwierdził, że należy dokonać sekcji zwłok wszystkich zmarłych z powodu COVID-19 w celu wykrycia nieprawidłowości. Jego zdaniem zależny od niemieckiego ministerstwa zdrowia Instytut Roberta Kocha (RKI) blokował sekcje zwłok zmarłych z powodu zakażenia koronawirusem. W rzeczywistości nigdy nie blokowano sekcji zwłok, lecz wydano zalecenie, w myśl którego kontakt ze zwłokami należało ograniczyć do minimum, ponieważ w Niemczech nie ma dokładnych regulacji na temat postępowania z ciałami ofiar COVID-19. Zalecenie RKI wywołujące najwięcej kontrowersji zostało przytoczone przez tagesschau.de:

Należy unikać wewnętrznych dochodzeń, sekcji zwłok lub innych środków prowadzących do powstania aerozolu. Jeśli jest to konieczne, należy je ograniczyć do minimum.

W odpowiedzi na krytykę środowisk lekarskich zalecenia zmieniono już wiosną 2020 roku. Pełną treść można znaleźć na stronie Instytutu Roberta Kocha. W dalszym ciągu brakuje badań, które odnoszą się do rozprzestrzeniania się koronawirusa SARS-CoV-2 za pośrednictwem ciał zmarłych. 

Warto zaznaczyć, że sekcję zwłok zleca prokuratura lub sąd. Możliwe są także kompleksowe sekcje w ramach badań, co miało już miejsce w Niemczech. Takie sekcje przeprowadzono w Hamburgu, gdzie zbadano 80 ciał chorych. W każdym z nich wykryto SARS-CoV-2, z czego w sześciu pośmiertnie. W badaniu określono, że COVID-19 był przyczyną zgonu u 76 osób, natomiast u czterech pozostałych śmierć związana była z inną chorobą, mimo zakażenia. U zdecydowanej większości badanych wykryto również choroby współistniejące. 

Amerykańscy przywódcy nie zaplanowali ataków przy użyciu wąglika

Heiko Schöning odniósł się następnie do zakażeń związanych z wąglikiem w Stanach Zjednoczonych w 2001 roku. Przytoczył przy tym historię związaną z udaniem się najważniejszych osób w państwie na pokład prezydenckiego Air Force One niedługo po atakach na World Trade Center w dniu 11 września 2001 roku w celu analizy sytuacji. Tam miało dojść do „podania antidotum” na wąglika przez dr. Richarda Tubba (lekarza prezydenta George’a W. Busha). Schöning stwierdził, że rząd USA sam musiał zaplanować ataki przy użyciu wąglika po zamachach z 11 września, ponieważ najważniejsze osoby w państwie się przed nim zabezpieczyły. 

Na poparcie swojej tezy dodał, że antidotum powoduje silne skutki uboczne, dlatego nigdy nie stosuje się go wcześniej (przed pojawieniem się objawów choroby). Schöning pominął jednak kluczowe fakty i dokonał manipulacji. Cyprofloksacyna, którą ówcześnie zastosowano, jest jednym z najbardziej powszechnych antybiotyków na receptę w Stanach Zjednoczonych. Wykazuje ona wysoką skuteczność w przeciwdziałaniu wąglikowi i innym chorobom bakteryjnym. Amerykańska Agencja Żywności i Leków (FDA) podaje, że cyprofloksacynę stosuje się przy wielu typach zakażeń bakteryjnych, w tym przy ciężkich infekcjach. Jest to antybiotyk o szerokim spektrum działania.

W obliczu zagrożenia kolejnymi atakami, w tym możliwością ataków przy użyciu broni biologicznej, posunięcie dr. Richarda Tubba odpowiadało ówczesnej sytuacji. Tym bardziej, że zadaniem lekarza prezydenckiego jest ochrona zdrowia głowy państwa i jej personelu na co dzień i w sytuacjach kryzysowych. O sprawie napisał portal Politico, przytaczając słowa dr. Richarda Tubba, który w tamtej chwili – niedługo po atakach na WTC – obawiał się kolejnych ataków w USA. Nie ma żadnego dowodu, by doktor mógł wiedzieć, że w niewielkim odstępie czasowym od zamachów z 11 września dojdzie do ataków na przedstawicieli administracji publicznej przy użyciu wąglika przesłanego pocztą. Heiko Schöning przedstawił zarzuty wobec amerykańskiego doktora bez żadnego konkretnego poparcia w faktach, tworząc fałszywy ciąg przyczynowo-skutkowy.

Zmanipulowana historia szczepień przeciw tężcowi w Kenii

W dalszej części wywiadu doktor odniósł się do historii szczepień przeciw tężcowi w Kenii. Zarzuty postawione przez Schöninga dotyczyły tego, że na przestrzeni lat 2013 i 2014 w tym afrykańskim kraju zaszczepiono miliony kobiet w celu ich sterylizacji poprzez zanieczyszczenie szczepionek hormonem hCG, za co jego zdaniem miały odpowiadać WHO i UNICEF. Informacje te nie są prawdą, o bardzo podobnej sprawie pisaliśmy w analizie pt. „Nie, szczepienie na tężec nie powoduje bezpłodności kobiet”. Więcej na ten temat pisał także portal fact-checkingowy Snopes. Głównym celem programu szczepień przeciw tężcowi w Kenii była ochrona kobiet w wieku rozrodczym, które bardzo często zapadały na tę chorobę, a przez to umierały lub nie mogły donosić ciąży. 

Nadmiar hormonu hCG rzeczywiście może zagrozić ciąży, jednak badania przeprowadzone po nagłośnieniu rzekomego incydentu wykazały, że szczepionki stosowane w Kenii były bezpieczne i przeszły odpowiednie testy. Ponadto, nigdy nie przeprowadzono żadnego wiarygodnego badania w odpowiednich warunkach, które potwierdziłoby inną, przeciwną wersję. Nie ma też żadnych badań przeprowadzonych na zaszczepionych kobietach. Źródłem, na które powołał się niemiecki doktor, było badanie Stowarzyszenia Katolickich Lekarzy Kenii. Organizacja nie dysponowała jednak żadną czystą próbką, a w samej Kenii nie ma laboratorium, które pozwalałoby wykryć hormon hCG. 

Budowanie fałszywej narracji na temat koronawirusa

Wcześniej przedstawione przez Schöninga choroby posłużyły mu jako punkt wyjścia do uzasadnienia fałszywej tezy, że COVID-19 to niegroźna „grypopodobna” choroba, którą wykorzystuje się poprzez nagłaśnianie budzących panikę informacji do wprowadzenia programu przymusowych szczepień. Odniósł się przy tym do Billa Gatesa i sekretnej grupy wpływów, której celem jest wywołanie paniki i zaszczepienie 7 mld ludzi. W tym przypadku doktor nie podjął jednak żadnej próby przedstawienia dowodów. Posiłkował się jedynie sugestiami. 

COVID-19 to osobna choroba, której nie należy porównywać do grypy ze względu na inny charakter przebiegu, a także skalę i możliwości jej leczenia. Faktem jest, że od początku epidemii koronawirus SARS-CoV-2 przyczynił się do śmierci ponad 850 tys. osób (stan na 2 września 2020 roku). Brak jakiegokolwiek leku, przy jednoczesnej dużej skali rozprzestrzeniania się patogenu, wiąże się ze znacznym obciążeniem systemów zdrowia na całym świecie. Nie można dopatrywać się zatem analogii względem grypy, na którą rocznie umiera od 290 tys. do 650 tys. osób i istnieją skuteczne sposoby jej leczenia. 

Warto uwzględnić, że panika związana z epidemią nie jest żadnym zaplanowanym zjawiskiem. Pogląd ten bardzo często przewija się w środowiskach zainteresowanych teoriami spiskowymi. W rzeczywistości wiąże się to z tzw. infodemią, czyli nadmierną liczbą informacji o problemie, który jest niepoprawnie prezentowany, co może mieć negatywny wpływ na znalezienie rozwiązań i utrudnia zrozumienie skomplikowanych zjawisk nie tylko w laickich środowiskach, ale nawet wśród specjalistów. Zjawisko to obserwuje się już od początku epidemii SARS-CoV-2, na co media, tak tradycyjne, jak i społecznościowe, nie były przygotowane. Stąd też w przestrzeni publicznej zaczęło pojawiać się wiele treści podatnych na szybką dezaktualizację lub zniekształcenia poprzez wyciąganie fałszywych wniosków. Wiele z takich przypadków zebraliśmy w tekście „Koronawirus – zestawienie fałszywych informacji”. Nie oznacza to jednak, że oszuści nie wykorzystują zjawiska do osiągnięcia korzyści finansowych (ostrzega przed tym policja, również w Polsce). Złożonymi zjawiskami, takimi jak rzeczywista dezinformacja, zajmują się służby i agencje badawcze (często same informują o wykrytych przypadkach). 

Podsumowanie

Heiko Schöning to osoba, która nie budzi zaufania w świecie medycyny w samych Niemczech, jak i na świecie. W omówionym filmie doktor zbudował fałszywy ciąg przyczynowo-skutkowy, w myśl którego wcześniejsze choroby i epidemie świadczą o tym, że koronawirus SARS-CoV-2 służy jako narzędzie do celowego zaszczepienia ludzkości w celu sterylizacji. Przestrzegając przed rzekomą paniką, sam jednak przyczynił się do jej rozprzestrzeniania. Każdą z przywołanych chorób doktor omówił w kontekście niczym niepotwierdzonych zjawisk, posiłkując się znacznymi uproszczeniami i skrótowym myśleniem, a także w oparciu o nieprawdziwe informacje, które obalano wielokrotnie na przestrzeni ostatnich lat.

➖
Podobał Ci się artykuł? Pomóż nam dzielić się prawdą!

• Wpłać darowiznę TUTAJ i działaj z nami!
• Śmiało rozpowszechniaj artykuł, prześlij go znajomym, nie zapomnij podać źródła z linkiem (www.demagog.org.pl).

*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

POMÓŻ NAM DZIAŁAĆ!

Co­dzien­nie spraw­dza­my praw­do­mów­ność po­li­ty­ków. Walczymy z dez­in­for­ma­cją, fake new­sa­mi i ma­ni­pu­la­cją w prze­strze­ni pu­blicz­nej.

Żeby za­cho­wać nie­za­leż­ność, po­trze­bu­je­my Two­jego wsparcia.