Szczepienie na COVID-19 zagraża dzieciom? Fałszywe informacje!

Fot. Ed Us / Unsplash / Modyfikacje: Demagog

Czas czytania: około min.

Szczepienie na COVID-19 zagraża dzieciom? Fałszywe informacje!

10.11.2022 godz. 9:25

Prawniczka powiela nieprawdziwe doniesienia dotyczące szczepień ochronnych.

FAKE NEWS W PIGUŁCE

  • Na kanale AlterShot.TV pojawiło się wystąpienie prawniczki, która twierdziła, że szczepienia przeciw COVID-19 są niebezpieczne dla dzieci w wieku od 5 do 11 lat. Jej zdaniem świadczyć o tym miałby dodatkowy monitoring preparatu po jego wprowadzeniu, a także krótki czas przeprowadzenia testów klinicznych.
  • Jak informuje Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych, dodatkowe monitorowanie oznacza dokładniejszą obserwację wybranego preparatu. Ma to na celu wykrycie rzadkich działań niepożądanych. Nie oznacza to jednak, że dana szczepionka lub lek są niebezpieczne dla zdrowia.
  • Czas trwania testów klinicznych był dłuższy od tego przytoczonego w wypowiedzi prawniczki. Zdaniem ekspertów okres, w którym badano bezpieczeństwo szczepień, był rozsądnym kompromisem pozwalającym na dopuszczenie ich do obrotu.

Kwestia dotycząca profilaktyki COVID-19 u dzieci jest jednym z celów dezinformacji w mediach społecznościowych. Na naszym portalu publikowaliśmy już analizy sprawdzające rzekomą szkodliwość szczepień, które – rzekomo – miały być „trucizną” dla dzieci, oraz to, czy szczepionki są eksperymentem medycznym.

W ostatnim czasie na kanale AlterShot.TV – udostępniającym na swojej osi czasu fałszywe treści – pojawiło się nagranie z wypowiedzią adw. Joanny Kapczyńskiej. Wystąpienie prawniczki oryginalnie pochodzi z 13 lutego 2022 roku i było częścią konferencji pt. „Jak chronić nasze dzieci, kiedy wokół burza?”. Organizatorem wydarzenia było Stowarzyszenie SERCE Wolności, a wśród zaproszonych organizacji znalazło się m.in. Stowarzyszenie Niezależnych Lekarzy i Naukowców, znane z promowania antyszczepionkowych poglądów.

W swoim wystąpieniu Joanna Kapczyńska stwierdza, że szczepionki przeciw COVID-19 są nieprzebadane i groźne dla dzieci, a sama choroba nie stanowi dla nich zagrożenia. W dodatku manipuluje przy tym statystykami, a także wyciąga wnioski bez podania potrzebnego do oceny kontekstu.

Wideo na Facebooku będące fragmentem wystąpienia prawniczki na temat szczepień COVID-19 dla dzieci. W kadrze widzimy trzy osoby siedzące przy stole. Pośrodku siedzi Joanna Kapczyńska, ubrana w czarny sweter i różową bluzkę. Po jej lewej i prawej stronie siedzi dwóch mężczyzn w średnim wieku w garniturach, białych koszulach i krawatach.

Fot. Facebook.com

Materiał cieszył się sporą popularnością, o czym świadczy duża liczba reakcji i udostępnień. Wśród licznych komentarzy można znaleźć opinie zgadzające się z wystąpieniem adwokatki i przyklaskujące stawianym przez nią tezom, np: „Merytoryczna dawka informacji bez fałszywej indoktrynacji.Dziekuje, prosze o więce”, „Wszyscy rodzice powinni to obejrzeć może by się opamiętali na co skazują swoje dzieci szczepiąc je przeciw cowidowi”, „Szczera prawda zgadzam się dziecko to skarb rodziców” – czytamy.

Dlaczego prowadzi się dodatkowe monitorowanie szczepionek?

W trackie nagrania możemy usłyszeć, jak Joanna Kapczyńska powołuje się na zapis w Charakterystyce Produktu Leczniczego (CHPL) preparatu Comirnaty, który ma świadczyć o tym, że szczepionka została nieprzebadana. Jak przytacza adwokatka: „»Niniejszy produkt leczniczy będzie dodatkowo monitorowany. Umożliwi to szybkie zidentyfikowanie nowych informacji o bezpieczeństwie«. Co to oznacza? To oznacza, że już producent od razu zakłada, że nieznane są wszystkie informacje dotyczące bezpieczeństwa tego produktu” (czas nagrania 3:15).

Sformułowana w ten sposób teza ma stanowić argument na to, że szczepionka firmy Pfizer jest nieprzebadana, a przy tym niebezpieczna dla dzieci. Jednak informacja o tym, że produkt jest dodatkowo monitorowany, nie jest niczym niezwykłym.

W ramach tzw. czwartej fazy badań klinicznych każda szczepionka dopuszczona do obrotu jest monitorowana pod kątem bezpieczeństwa przez kraje Unii Europejskiej i Europejską Agencję Leków (EMA). Więcej na ten temat przeczytasz w innych naszych analizach

Od 2013 roku wprowadzono także dodatkową procedurę monitorowania leków i szczepionek. Jak możemy przeczytać na stronie Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych (URPL), dotyczy ona preparatów, które np.:

  • zawierają dodatkową substancję czynną dopuszczoną do obrotu,
  • są lekami biologicznymi, takimi jak szczepionka, o których istnieje niewiele informacji z okresu po wprowadzeniu do obrotu,
  • zostały dopuszczone do obrotu warunkowo.

Dodatkowe monitorowanie oznacza, że dane preparaty są obserwowane dokładniej niż inne – nie oznacza to jednak, że lek czy szczepionka są niebezpieczne.

Konieczność dodatkowego monitorowania wynika z ograniczeń badań klinicznych. Nawet szeroko zakrojone badania nie są w stanie pokryć całego zróżnicowania populacji. Niektóre niezbyt często występujące działania niepożądane można wykryć dopiero w momencie stosowania danej substancji przez dużą grupę osób przez dłuższy czas.

Jak jednak podkreśla URPL, do obrotu dopuszczane są wyłącznie preparaty niezagrażające bezpieczeństwu:

Do obrotu można wprowadzić wyłącznie leki, dla których wykazano przewagę korzyści związanych ze stosowaniem nad ryzykiem związanym ze stosowaniem. Dzięki temu można mieć pewność, że pacjenci mają dostęp do leczenia, jakiego potrzebują, i nie są narażeni na nieakceptowalne działania niepożądane”.

Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych

Europejska Agencja Leków (EMA) prowadzi stronę internetową, na której można znaleźć informacje o wszystkich lekach i szczepionkach, podlegających dodatkowemu monitorowaniu. Wśród nich jest również preparat Comirnaty, który początkowo podlegał kontroli z uwagi na „warunkowe dopuszczenie do obrotu”. Od stycznia 2021 roku EMA obserwuje szczepionkę z uwagi na „nową substancję czynną i biologiczną”.

Ile czasu potrzeba, by zaobserwować większość niepożądanych efektów po szczepieniu?

W czasie swojego wystąpienia Joanna Kapczyńska zwraca także uwagę na czas przeprowadzenia testów klinicznych. Jej zdaniem był on zbyt krótki, aby pozwolić na wykrycie niepożądanych skutków ubocznych: „Z tych materiałów wynika, że dzieci w wieku 5-11 lat były obserwowane przez okres maksymalnie dwóch miesięcy. To proszę sobie, zastanowić się, co można było zaobserwować, jeśli chodzi o dalekosiężne skutki tych preparatów dla zdrowia w ciągu dwóch miesięcy” (czas nagrania 5:16).

Badanie, do którego odnosi się Kapczyńska to najprawdopodobniej informacja o tymczasowej autoryzacji szczepionki dla dzieci w wieku 5-11 lat, opublikowana przez Federalną Agencję Żywności i Leków (FDA). Wbrew temu, co mówi prawniczka, monitorowanie nie trwało maksymalnie dwa miesiące, lecz co najmniej dwa i to po podaniu drugiej dawki szczepionki. W takim przypadku cały okres badania był dłuższy.

Naukowcy są zgodni co do tego, że okres dwóch miesięcy pozwala ocenić, czy korzyści z przyjęcia szczepionki przewyższają możliwe ryzyko. Prof. Dale Godfrey, immunolog z Doherty Institute powiedział, że termin ten nie był idealny, pozwalał jednak na dostateczną ocenę bezpieczeństwa w kontekście pandemii. Jak stwierdził: „Jeśli nie wydasz szczepionki poza normalnym okresem trzech, pięciu, dziesięciu lat, z pewnością stracisz wiele żyć i będziesz mieć wiele osób, które ciężko zachorują na COVID”.

Jak podaje prof. Robert Booy z Uniwersytetu w Sydney, poprzednie doświadczenia sugerują, że preparat – kandydat na szczepionkę nie powinien wywołać poważnych skutków ubocznych po upływie około dwóch miesięcy. Większość z niepożądanych odczynów poszczepiennych pojawia się w przeciągu kilku dni po szczepieniu i ma łagodny charakter.

Szczepionka przeciw COVID-19 jest bezpieczna dla dzieci i dorosłych

Materiał opublikowany przez AlterShot.TV zawiera także tezy podważające bezpieczeństwo szczepień dla dzieci w wieku od 5 do 11 lat. Jak stwierdza adwokatka: „»w badaniach łącznie wzięło udział 1 518 dzieci w wieku 5-11 lat, które otrzymały co najmniej 1 dawkę produktu«. W związku z tym nie podano nawet (…) ile dzieci nie otrzymało nawet dwóch dawek” (czas nagrania 5:49).

Liczba uczestników badania była wyższa niż ta zasugerowana przez prawniczkę. Ponadto została podana również dokładna liczba uczestników, którzy otrzymali drugą dawkę.

Jak podało FDA, w badaniu bezpieczeństwa szczepionek udział wzięło 4 600 uczestników, z których 3 100 otrzymało szczepionkę, a 1 538placebo. Spośród osób zaszczepionych obserwacji poddano ogółem 1 444 dzieci w okresie co najmniej dwóch miesięcy po drugiej dawce

Ponadto – zdaniem prawniczki – mała liczba uczestników badania sprawiła, że niemożliwe było wykrycie rzadkich NOP-ów: „Jeżeli mamy w grupie, której się podaje preparat, dzieci 1444, to logika zmusza nas do wnioskowania, że w tej grupie po prostu można było nie zaobserwować w ogóle tych niepożądanych odczynów poszczepiennych, które są rzadkie” (czas nagrania 6:50).

Niemniej jednak Federalna Agencja Żywności i Leków poinformowała, że większość z dzieci biorących udział w badaniu zgłosiło problemy związane np. z bólami w miejscu wstrzyknięcia, bólami głowy i nudnościami. Jak podkreśla Agencja, większość z objawów miała łagodne lub umiarkowane nasilenie i znikała po kilku dniach.

Jednocześnie zarówno FDA, jak i firma Pfizer prowadzą monitorowanie bezpieczeństwa szczepień, właśnie w celu wychwytywania rzadkich skutków ubocznych. W ten sposób udało się np. odkryć problemy z zapaleniem mięśnia sercowego i osierdzia u niektórych pacjentów. 

FDA podkreśla, że obowiązkiem dostawcy szczepionek jest informowanie o wszelkich niecodziennych niepożądanych odczynach poszczepiennych. Ponadto FDA i CDC mają kilka systemów do ciągłego monitorowania bezpieczeństwa szczepionek przeciw COVID-19 i umożliwiają szybkie wykrywanie i badanie potencjalnych problemów związanych z bezpieczeństwem.

Eksperci są zgodni – szczepienia chronią dzieci przed COVID-19

relacji wideo sugeruje się również, że z uwagi na niską śmiertelność dzieci na COVID-19 ich szczepienie niesie za sobą więcej zagrożeń: „ciężkie zachorowania wśród dzieci są bardzo dużą rzadkością, śmiertelność jest na poziomie jednego dziecka na milion, to zastanówmy się, czy nie występują częściej niepożądane odczyny poszczepienne, które są poważne” (czas nagrania 7:55)

W trakcie wypowiedzi Skapczyńskiej pojawia się również kadr pokazujący Grzegorza Płaczka, trzymającego kartkę z liczbą rzekomej śmiertelności u dzieci z powodu COVID-19 (czas nagrania 8:05). Płaczek to osoba powtarzająca fałszywe informacje dotyczące szczepień, której tezy kilkukrotnie już analizowaliśmy na naszym portalu.

Kadr z nagrania na Facebooku, w którym widać wyświetlone na ekranie zdjęcie Grzegorza Płaczka, trzymającego w ręku kartkę z napisem: "0,0001% oto poziom śmiertelności na C-19 w 7-milionowej grupie dzieci w wieku 1-17 lat na C-19 w Polsce w 2021 roku.

Fot. Facebook.com

Liczby przedstawione na slajdzie weryfikowaliśmy w jednym z naszych tekstów. Przypomnijmy, że po przeanalizowaniu danych wyszło, że śmiertelność dzieci w przedziale wiekowym od 1 roku do 17 lat była wyższa, niż podawał Grzegorz Płaczek, i wyniosła 0,007 proc. Jednakże – co najważniejsze – sama śmiertelność nie jest jedynym wskaźnikiem, który bierze się pod uwagę w ocenie zagrożeń.

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) ostrzega, że liczba zachorowań na COVID-19 wśród dzieci wzrosła w 2022 roku. Jest to związane z występowaniem wariantu Omikron. W USA do lipca 2022 roku dzieci stanowiły ponad 18 proc. zgłoszonych przypadków.

UNICEF podaje, że spośród ponad 16 100 zgonów z powodu COVID-19, zgłoszonych u osób poniżej 20. roku życia, 53 proc. dotyczyło nastolatków w wieku od 10 do 19 lat, a 47 proc. – dzieci w wieku 0-9 lat (dane z listopada 2022 roku na podstawie 63 procent wszystkich zgonów na świecie zgłoszonych przez Uniwersytet Johnsa Hopkinsa).

W walce z pandemią i w ochronie dzieci mogą pomóc szczepionki, które są bezpieczne i skuteczne, dzięki czemu minimalizują ryzyko powikłań, ciężkiego zachorowania i zgonów. Europejskie Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób (ECDC) wskazuje, że w przypadku dzieci szczepionki zapewniają wysoki poziom ochrony przed infekcją, chorobą i jej ciężką postacią.

Jak informuje Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego PZH – Państwowy Instytut Badawczy (NIZP PIH – PIB), szczepienie zmniejsza także szansę na pojawienie się powikłań związanych z wieloukładowym zespołem zapalnym powiązanym z COVID-19 (PIMS).

PIMS jest to rzadkie powikłanie związane z chorobą, objawiające się bólami brzucha, zapaleniem spojówek i wysypką. U części najmłodszych pacjentów PIMS może mieć ciężki przebieg i zagrażać życiu lub zdrowiu. Jak informuje strona pimsudzieci.pl, w Polsce PIMS wykryto u ponad 500 dzieci (stan wiedzy na 19.01.2022).

Bazy VAERS i EudraVigillance – czyli jak sprawdzać dane o NOP-ach?

W czasie swojego wystąpienia Joanna Kapczyńska wspomina także dane pochodzące z baz monitorowania bezpieczeństwa szczepień. Sięga ona po dane pochodzące z europejskiej bazy EudraVigillance (czas nagrania 9:33), a także z amerykańskiego VAERS (czas nagrania 9:55). Na podstawie danych zawartych w obydwu zbiorach stwierdza, że liczba niepożądanych odczynów poszczepiennych jest niedoszacowana oraz że szczepionki stanowią większe ryzyko niż COVID-19.

Samo zgłoszenie do wyżej wymienionych baz danych nie określa, czy zdarzenie ma związek ze szczepionką, i na jego podstawie nie można wnioskować, że wskazywane w zgłoszeniu zagrożenie istnieje. To jedynie podejrzenie działań niepożądanych, które trzeba zweryfikować. Przykładowo, kiedyś jeden z lekarzy zgłosił tam celowo przypadek przemiany w Hulka po szczepionce, co miało uświadomić, jakie zagrożenie może nieść bezpośrednia interpretacja zgłoszeń, a także na jakie manipulacje są narażone tego typu bazy danych.

Bliżej ograniczenia obydwu zbiorów statystycznych dotyczących bezpieczeństwa szczepień opisywaliśmy w jednej z naszych analiz. Informacje zgłoszone do tych systemów mogą umożliwić wykrycie związku między zdarzeniem a negatywnym odczynem poszczepiennym. Na ich podstawie przeprowadza się dalsze analizy i to dopiero w ich efekcie można stwierdzić związek przyczynowo-skutkowy.

Podsumowanie

Bezpieczeństwo szczepień przeciw COVID-19 dla dzieci zostało potwierdzone w badaniach klinicznych. Fakt, że preparaty poddawane są dodatkowemu monitorowaniu, nie świadczy o tym, że dana szczepionka jest niebezpieczna. Jest to jeden z elementów kontroli bezpieczeństwa, pozwalający wykrywać rzadkie zdarzenia niepożądane. Nie jest to dowód na to, że szczepionki są groźne dla najmłodszych.

Z wiarygodnymi informacjami na temat szczepionek na COVID-19 można zapoznać się na stronach Światowej Organizacji Zdrowia, Amerykańskiego Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób, Europejskiej Agencji Leków, a także w białej księdze pt. „Szczepienia przeciw COVID-19. Innowacyjne technologie i efektywność”, opracowanej przez inicjatywę Nauka przeciw pandemii.

*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Podobał Ci się artykuł? Pomóż nam dzielić się prawdą!

Możesz śmiało rozpowszechniać ten artykuł na swojej stronie internetowej. Pamiętaj o podaniu źródła. Sprawdź jak możesz udostępniać.

Wpłać darowiznę i działaj z nami!

20 zł
Imię*
Nazwisko*
Adres e-mail*
Ulica dom/lokal
Kod pocztowy
Miasto

lub