Czas czytania: około min.

Czy otwarcie szkół wpłynęło na zeszłoroczny wzrost zakażeń?

02.09.2021 godz. 16:03

Wypowiedź

Nieweryfikowalne

Analiza w pigułce

  • Jak poinformowało nas Ministerstwo Zdrowia, decyzja o zawieszeniu zajęć stacjonarnych w szkołach w październiku ub.r. została podjęta na podstawie publikacji Światowej Organizacji Zdrowia, dostępnej tutaj.
  • Resort, powołując się na dane WHO, przekonuje, że „w sytuacji wysokiej transmisji wirusa SARS-CoV-2, otwarcie szkół powoduje znaczny wzrost rozprzestrzeniania się epidemii w ciągu kilku-kilkunastu dni od pojawienia się pierwszego przypadku zakażenia w szkole”, a także że „dzieci oraz nastolatkowie znacznie częściej przechodzą zakażenie bezobjawowo lub skąpoobjawowo, pozostawienie otwartych szkół (…) mogło prowadzić do rozwoju pandemii”.
  • Ministerstwo informuje, że decyzje dotyczące obostrzeń podejmowane są podczas posiedzeń Rządowego Zespołu Zarządzania Kryzysowego. Są one również konsultowane ze specjalistami z zakresu zdrowia publicznego, wirusologami i epidemiologami, w tym przede wszystkim Radą Medyczną (organ pomocniczy Prezesa Rady Ministrów), którego przewodniczącym jest prof. dr hab. n. med. Andrzej Horban, Konsultant krajowy w dziedzinie chorób zakaźnych.
  • Informacje, które otrzymaliśmy od Ministerstwa Zdrowia, dotyczą jednak publikacji WHO i zbioru danych, które udowadniają, że w innych państwach otwarcie szkół przyczyniło się do wzrostu zachorowań. Zapytaliśmy o tę kwestię również Ministerstwo Edukacji i Nauki, lecz nie otrzymaliśmy jeszcze odpowiedzi. Nie dysponujemy w takim razie konkretnymi danymi, które pozwoliłyby na przeanalizowanie problemu w kontekście Polski. Na tej podstawie oceniamy wypowiedź jako nieweryfikowalną.
  • [AKTUALIZACJA, 07.09.2021] 6 września otrzymaliśmy odpowiedź od Ministerstwa Edukacji i Nauki. Resort również powołał się na ogólnodostępne publikacje, m.in. WHOECDC (ten sam raport, który opisujemy na końcu tekstu). W związku z tym ocena wypowiedzi Marcina Horały została podtrzymana.

Kontekst wypowiedzi

Marcin Horała był 19 sierpnia gościem programu „Kwadrans polityczny” na antenie TVP1. Pod sam koniec prowadzący poruszył temat rozpoczynającej się czwartej fali pandemii COVID-19. Wiceminister infrastruktury zaapelował do widzów o przyjęcie szczepionki, która – jak zauważył – niemal w 100 proc. chroni przed ciężkim przebiegiem zakażenia koronawirusem i zgonem. O tym, że faktycznie tak jest, pisaliśmy już wielokrotnie, m.in. w tej analizie.

Horała odniósł się również do otwarcia szkół, które – przypomnijmy – wróciły w tym roku szkolnym do trybu stacjonarnego. Polityk zasugerował, że nie do końca popiera to rozwiązanie. Przypomniał, że ubiegły rok szkolny – zgodnie z oczekiwaniami społeczeństwa – również rozpoczął się w trybie stacjonarnym, jednak władze szybko wycofały się z tej decyzji, a samo otwarcie szkół przyczyniło się do rozwoju pandemii.

Rzeczywiście, 24 października 2020 roku Ministerstwo Edukacji i Nauki wprowadziło kształcenie na odległość dla uczniów klas IV-VIII szkoły podstawowej oraz uczniów szkół ponadpodstawowych. Sytuacja ta trwała aż do 16 maja 2021 roku. Klasy I-III szkoły podstawowej w trybie zdalnym uczyły się od 9 listopada 2020 roku do 17 stycznia 2021 roku. Natomiast od 1 marca 2021 roku nastąpiło zróżnicowanie formy nauki klas I-III szkoły podstawowej w zależności od regionu. Do nauki w trybie stacjonarnym klasy I-III szkoły podstawowej w całym kraju powróciły 3 maja. W styczniu 2021 roku, przy okazji powrotu do szkół najmłodszych uczniów, weryfikowaliśmy wypowiedź Przemysława Czarnka na temat podatności dzieci na zarażenie się COVID-19.

Na jakiej podstawie podjęto decyzję o zamknięciu szkół?

W celu weryfikacji wypowiedzi Marcina Horały zadaliśmy resortom zdrowia i edukacji pytanie o to, czy w okresie poprzedzającym podjęcie decyzji o zawieszeniu zajęć stacjonarnych w szkołach w październiku roku szkolnego 2020/2021 dysponowały one badaniami wskazującymi na negatywny wpływ otwartych szkół na rozprzestrzenianie się koronawirusa SARS-CoV-2 oraz czy badania te miały wpływ na zmianę wytycznych w sprawie organizacji roku szkolnego. W dniu powrotu uczniów do szkół otrzymaliśmy stanowisko Ministerstwa Zdrowia na nasz wniosek. Nadal czekamy na odpowiedź MEiN.

Resort zdrowia powołał się na publikację Światowej Organizacji Zdrowia. W odpowiedzi czytamy:

„Jak podaje Światowa Organizacja Zdrowia, powołując się na doniesienia naukowe, otwarcie szkół może być bezpieczne jedynie w przypadku niskiej transmisji wirusa. Z drugiej strony w sytuacji wysokiej transmisji wirusa SARS-CoV-2, otwarcie szkół powoduje znaczny wzrost rozprzestrzeniania się epidemii w ciągu kilku-kilkunastu dni od pojawienia się pierwszego przypadku zakażenia w szkole”.

Warto zauważyć, że data opublikowania dokumentu przez WHO to 23 października, czyli dokładnie dzień przed wydaniem pierwszej decyzji o ustanowieniu kształcenia na odległość. Ponadto, jak przekonuje Ministerstwo Zdrowia:

„W związku z tym, że dzieci oraz nastolatkowie znacznie częściej przechodzą zakażenie bezobjawowo lub skąpoobjawowo, pozostawienie otwartych szkół we wskazanej we wniosku sytuacji epidemicznej w Polsce mogło prowadzić do rozwoju pandemii”.

Wniosek ten znajduje potwierdzenie w przywołanej publikacji WHO. W dokumencie czytamy, że dzieci i młodzież odpowiadają za zaledwie ok. 8 proc. zgłoszonych przypadków, mimo że jednocześnie stanowią 29 proc. światowej populacji. Ponieważ wśród młodych ludzi znacznie powszechniejsze są łagodne i bezobjawowe infekcje, mogą być one niedostatecznie często zgłaszane. Rola dzieci w transmisji koronawirusa nie jest jeszcze w pełni zrozumiana. Na podstawie dotychczasowych dowodów wiadomo, że wśród dzieci poniżej dziesięciu lat choroba rozprzestrzenia się w mniejszym stopniu niż u starszych dzieci, a zakażenie występuje częściej wśród nastolatków.

Wniosek ten potwierdzają liczne badania, w tym m.in. te przeprowadzone w IzraeluChinach.

[AKTUALIZACJA, 07.09.2021]

Ministerstwo Edukacji i Nauki odpowiedziało na nasz wniosek 6 września. Resort, uzasadniając decyzję o zamknięciu szkół w październiku ubiegłego roku, powołał się na dwie publikacje: raport WHO „Rozważania dotyczące środków zdrowia publicznego związanych ze szkołą w kontekście COVID-19” oraz raport ECDC „COVID-19 u dzieci i rola środowiska szkolnego w transmisji”. Drugą przytoczoną publikację analizujemy w dalszej części tekstu.

Ministerstwo Edukacji i Nauki poinformowało nas również, że:

„W celu zapewnienia właściwej organizacji szkół i placówek przed rozpoczęciem roku szkolnego 2020/2021 odbyły się spotkania Kuratorów Oświaty oraz przedstawicieli organów inspekcji sanitarnej z dyrektorami szkół i placówek, gdzie wyjaśniano ewentualne wątpliwości, w tym zasady komunikacji szkoły z właściwymi organami. Ponadto przygotowano materiały informacyjne dla dyrektorów szkół, rodziców z najważniejszymi wytycznymi dotyczącymi zasad bezpieczeństwa i schematami postępowania”.

Ponieważ również MEiN nie udostępniło nam danych, które pozwoliłyby na przeanalizowanie problemu w kontekście Polski, ocena wypowiedzi Marcina Horały została podtrzymana.

Szkoły wysokiego ryzyka

Ministerstwo Zdrowia w przysłanej nam odpowiedzi powołało się również na publikację z czasopisma naukowego „Nature”. Cytowany w niej pediatra i epidemiolog z uniwersytetu w Chuncheon w Korei Południowej, Young June Choe, określił szkoły jako „miejsca wysokiego ryzyka”. Według eksperta uczniowie są często stłoczeni w słabo wentylowanych pomieszczeniach przez osiem godzin lub dłużej. Ponieważ dzieci przyjeżdżają z różnych okolic, niektóre komunikacją miejską, a często także z rodzicami, dochodzi do „wymieszania się” drobnoustrojów.

Z kolei Zoë Hyde, epidemiolog z Uniwersytetu w Perth w Australii, przekonuje, że otwieranie szkół na obszarach o wysokim poziomie transmisji wirusa prowadzi do zaognienia epidemii i w rezultacie do zgonów. Dowodem na to są sporadyczne wzrosty liczby zakażeń w szkołach, które miały miejsce np. w liceum w Izraelu czy obozie dla dzieci w Stanach Zjednoczonych.

Ministerstwo Zdrowia poinformowało nas również, że wszelkie nowe rozwiązania mające na celu przeciwdziałanie rozprzestrzenianiu się koronowirusa są wprowadzane w porozumieniu z licznymi organami i specjalistami. Jak czytamy:

„Decyzje dotyczące obostrzeń podejmowane są podczas posiedzeń Rządowego Zespołu Zarządzania Kryzysowego. Są one również konsultowane ze specjalistami z zakresu zdrowia publicznego, wirusologami i epidemiologami. Istotne wsparcie dla Rządu stanowi Rada Medyczna, będąca organem pomocniczym Prezesa Rady Ministrów, którego przewodniczącym jest prof. dr hab. n. med. Andrzej Horban, Konsultant Krajowy w dziedzinie chorób zakaźnych. Podejmowane decyzje zawsze są warunkowane aktualną sytuacją epidemiczną na terenie kraju”.

Koronawirus a dzieci – najnowsze dane

Europejskie Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób (ECDC), czyli jedna z agencji Unii Europejskiej, opublikowało 8 lipca 2021 roku aktualizację raportu „COVID-19 u dzieci i rola środowiska szkolnego w transmisji”. Publikacja dotyczy przebiegu COVID-19 u dzieci oraz związku między otwieraniem placówek edukacyjnych a rozprzestrzenianiem się wirusa SARS-CoV-2.

Raport po raz kolejny potwierdza, że dzieci w każdym wieku są podatne i mogą przenosić SARS-CoV-2, choć przypadki koronawirusa u młodszych dzieci wydają się prowadzić do dalszej transmisji rzadziej niż przypadki u starszych dzieci i dorosłych. Niedawny wzrost udziału zgłoszonych przypadków wśród dzieci „prawdopodobnie” odnosi się do przypadków łagodnych. Dzieci w wieku 1-18 lat mają ponadto znacznie niższy wskaźnik hospitalizacji, ciężkiej choroby wymagającej intensywnej opieki szpitalnej oraz zgonów niż wszystkie inne grupy wiekowe.

Nadal jednak nie ustalono dokładnego wpływu COVID-19 i jego długoterminowych konsekwencji wśród najmłodszych. Według raportu grupa ta stanowi priorytet dla dalszych badań.

ECDC zauważa również, że w regionach, w których coraz większy odsetek dorosłych jest w pełni zaszczepiony przeciwko COVID-19, ale gdzie dzieci nie są szczepione, można oczekiwać, że w nadchodzących miesiącach coraz większy odsetek zgłaszanych przypadków SARS-CoV-2 będzie dotyczył właśnie najmłodszych.

Organizacja stwierdza jednak, że decyzja o zamykaniu szkół w celu kontrolowania pandemii COVID-19 powinna być stosowana w ostateczności. Jak czytamy, negatywny fizyczny, psychiczny i edukacyjny wpływ zamykania szkół na dzieci przeważa w tym przypadku nad korzyściami. Biorąc jednak pod uwagę prawdopodobne dalsze ryzyko zakażenia wśród niezaszczepionych dzieci, konieczne jest zapewnienie wysokiego poziomu przygotowania w systemie edukacyjnym na rok szkolny 2021/2022.

Według ECDC zamykanie szkół może się przyczynić do zmniejszenia transmisji SARS-CoV-2, samo w sobie jest jednak  niewystarczające, aby zapobiec przeniesieniu COVID-19, jeśli nie są stosowane zasady dystansu społecznego i nie rozszerza się zakresu szczepień. Organizacja wskazuje, że skuteczność zamykania szkół spadła w drugiej fali w porównaniu z pierwszą falą pandemii, prawdopodobnie częściowo z powodu lepszych środków higieny w szkołach.

Oznacza to, że nie dysponujemy jednak konkretnymi danymi pozwalającymi ocenić, czy faktycznie zeszłoroczne otwarcie szkół przyczyniło się do wzrostu zakażeń. Z odpowiedzi MZ możemy dowiedzieć się, że decyzja była wydana na bazie m.in. publikacji WHO i zbioru danych analizujących sytuację w innych państwach. W takim razie nie możemy bezpośrednio sprawdzić, jak sytuacja wyglądała w Polsce, a wypowiedź oceniamy jako nieweryfikowalną.

Artykuł powstał w ramach projektu „Fakty w debacie publicznej”, realizowanego z dotacji programu „Aktywni Obywatele – Fundusz Krajowy”, finansowanego z Funduszy EOG.

*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Podobał Ci się artykuł? Pomóż nam dzielić się prawdą!

Możesz śmiało rozpowszechniać ten artykuł na swojej stronie internetowej. Pamiętaj o podaniu źródła. Sprawdź jak możesz udostępniać.

Wpłać darowiznę i działaj z nami!

lub