Czas czytania: około min.

Jak bardzo dzieci narażone są na COVID-19?

04.02.2021 godz. 16:47

Wypowiedź

Prawda

Uzasadnienie

  • Zgodnie z danymi Światowej Organizacji Zdrowia zakażenia koronawirusem SARS-CoV-2 wśród dzieci stanowią około 8,5 proc. wszystkich przypadków. Najmłodsi chorują zatem relatywnie najrzadziej, a także przechodzą zakażenie najłagodniej.
  • Grupa wiekowa, o której mówi Przemysław Czarnek (6-10 lat), odpowiada za około 4 proc. przypadków zakażeń w Unii Europejskiej i około 9 proc. w Stanach Zjednoczonych.
  • Badania wskazują, że młodsze dzieci (do 10. roku życia) są mniej podatne na infekcję, a jeśli wystąpi u nich zakażenie, rzadziej przenoszą wirusa niż starsze dzieci i dorośli.

Kontekst wypowiedzi

Przemysław Czarnek pojawił się w programie „Gość Wydarzeń” 14 stycznia, aby porozmawiać m.in. na temat ponownego otwarcia szkół podstawowych i powrotu do nauki stacjonarnej przez uczniów klas I-III. Minister edukacji i nauki podkreślił, że dokładana jest troska, aby decyzja ta nie doprowadziła do wzrostu zachorowań, czego przejawem była m.in. akcja testowania na koronawirusa nauczycieli i pracowników szkół. Polityk zaznaczył ponadto, że młodsze dzieci, czyli właśnie te, które wracają do szkół, są jego zdaniem najmniej narażone na zachorowanie na COVID-19, a także – rzadziej roznoszą wirusa.

Podobny temat pojawił się już w sierpniu, kiedy analizowaliśmy wypowiedź Dariusza Piontkowskiego również dotyczącą tego, że młodsi rzadziej chorują i transmitują koronawirusa.

Jak często dzieci chorują na COVID-19?

Dostępne dane wskazują, że osoby do 18. roku życia są grupą najrzadziej zarażającą się koronawirusem. Jak informuje Światowa Organizacja Zdrowia, dzieci w wieku poniżej 18 lat stanowią około 8,5 proc. wszystkich zarejestrowanych przypadków. W grupie tej występuje również stosunkowo mało zgonów w porównaniu z dorosłymi, a sama choroba zwykle przebiega łagodnie lub wręcz bezobjawowo. Szczegółowych danych na temat statystyk zachorowalności na COVID-19 przez dzieci, z podziałem na poszczególne grupy wiekowe dostarczają m.in. Europejskie Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób (Agencja Unii Europejskiej) oraz amerykańskie Centers for Disease Control and Prevention.

Jeśli chodzi o obszar UE, dane z drugiej połowy grudnia wskazują, że dziecięce zakażenia odpowiadają za:

  • w grupie wiekowej 1-4 lata: 1,3 proc. wszystkich przypadków,
  • w grupie wiekowej 5-11 lat: 4,2 proc. wszystkich przypadków,
  • w grupie wiekowej 12-15 lat: 3,7 proc. wszystkich przypadków,
  • w grupie wiekowej 16-18 lat: 3,7 proc. wszystkich przypadków.

Jak widzimy, dzieci w wieku odpowiadającym polskim klasom I-III, są trzecią najmniej podatną na zakażenie grupą. Różnica pomiędzy przedziałem wiekowym 5-11 a 12-18 jest jednak na tyle niewielka, że w żaden sposób nie wpływa na ocenę wypowiedzi Przemysława Czarnka.

Dla porównania zgodnie z danymi ECDC zakażenia u osób w wieku 19-39 lat odpowiadają za 31 proc. wszystkich przypadków. Najwięcej chorych na terenie UE jest w grupie wiekowej 40-64 lata (39,4 proc.). Osoby po 65. roku życia stanowią 16,7 proc. wszystkich zakażonych koronawirusem. Widzimy więc, że dzieci ulegają zakażeniu stosunkowo najrzadziej. To samo możemy powiedzieć o odsetku hospitalizacji i zgonów. Około 0,5 proc. dzieci, u których wykryto koronawirusa, musiało udać się do szpitala, a około 0,1 proc. wymagało poważnej hospitalizacji. Tyle samo (0,1 proc.) wynosi odsetek zgonów. Podane wartości są niemal takie same dla całego przedziału 1-18 lat.

Dane CDC

Statystyki dotyczące zapadalności dzieci na COVID-19 w Stanach Zjednoczonych różnią się nieco od tych europejskich. Dane agencji Centers for Disease Control and Prevention wskazują, że zachorowania wśród dzieci w wieku 0-4 lata stanowią 1,9 proc. wszystkich przypadków, natomiast starsze dzieci (do 18. roku życia) mają odpowiadać za 9,1 proc. zakażeń (dane z 20 stycznia). Co ciekawe, według amerykańskiej agencji niższa zachorowalność niż u dzieci występuje u osób po 65. roku życia: 65-74 lata – 7,7 proc., 75-84 lata – 4,1 proc., seniorzy po 85. roku życia – 2,5 proc. Różnica polega jednak na tym, że o ile wśród trzech najstarszych grup odsetek zgonów wynosi od 20,9 do nawet 32,8 proc., to umieralność wśród dzieci – podobnie jak na terenie UE – nie przekracza 0,1 proc.

Na nieco wyższy odsetek przypadków zakażenia koronawirusem SARS-CoV-2 wśród dzieci w USA wskazują dane Amerykańskiej Akademii Pediatrycznej (z 14 stycznia). Według instytucji osoby przed 18. rokiem życia stanowią 12,6 proc. wszystkich chorujących. W przeliczeniu na 100 tys. dzieci w Stanach Zjednoczonych na COVID-19 zapada średnio 3,336 osoby. Odsetek najmłodszych członków społeczeństwa, którzy wymagali hospitalizacji z powodu choroby wywołanej koronawirusem, wyniósł w zależności od stanu od 0,2 do 2,8 proc. Z kolei zgony z powodu COVID-19 wśród dzieci stanowiły od 0 do 0,6 proc.

Wstępne dane, opublikowane w styczniu tego roku przez CDC, wskazują, że w populacji Amerykanów tylko poniżej 24. roku życia najwięcej zakażeń koronawirusem (57,8 proc.) odnotowano wśród dorosłych, czyli osób w wieku 18-24 lata. Zakażenia wśród najmłodszych grup stanowiły:

  • wśród nastolatków w wieku 14-17 lat: 16,3 proc. wszystkich przypadków,
  • wśród dzieci w wieku 11-13 lat: 7,9 proc. wszystkich przypadków,
  • wśród dzieci w wieku 5-10 lat: 10,9 proc. wszystkich przypadków,
  • wśród dzieci poniżej 5. roku życia: 7,4 proc. wszystkich przypadków.

Czy dzieci zarażają koronawirusem?

Jak wyjaśnia epidemiolog z University of North Carolina Chapel Hill Rachel Graham, naukowcy wciąż starają się zrozumieć, w jaki sposób SARS-CoV-2 wpływa na najmłodszych pacjentów i czy dzieci mogą przenosić wirusa na osoby starsze od siebie. Jak dotąd nie udało się znaleźć odpowiedzi na pytanie, dlaczego wiele rodzajów koronawirusów – w tym ten wywołujący COVID-19, ale również jego kuzyni SARS i MERS – nasila się w różny sposób w różnych grupach wiekowych. Badania w tym zakresie prowadzone są m.in. we współpracy ze Światową Organizacją Zdrowia. Dotychczasowe statystyki pokazują, że na COVID-19 potencjalnie może chorować więcej dzieci, niż uważano na początku pandemii.

Jeszcze w lipcu ubiegłego roku na stronach CDC widniała informacja, że osoby poniżej 18. roku życia stanowią tylko 2 proc. wszystkich przypadków. Przypomnijmy, że obecnie agencja podaje wartość 9,1 proc., a według Amerykańskiej Akademii Pediatrycznej koronawirusem może być zakażonych nawet 12,6 proc. najmłodszych członków społeczeństwa.

Co więcej, badania Południowokoreańskiego Centrum Kontroli Chorób, wykazały, że dzieci w wieku od 10 do 19 lat mogą zarażać COVID-19 w gospodarstwach domowych tak samo skutecznie jak dorośli. Mniej narażone na przenoszenie choroby na inne osoby są dzieci poniżej 10. roku życia.

W maju ubiegłego roku własne badania zakresie transmisji koronowirusa przez dzieci rozpoczął również amerykański Narodowy Instytut Zdrowia. Jednym z podstawowych ograniczeń związanych z tą tematyką jest fakt, że w przypadku najmłodszych choroba często przebiega bezobjawowo, dlatego wiele przypadków zakażenia w tej grupie może pozostać niezauważona.

Prof. pediatrii Elizabeth Barnett z Boston University School of Medicine podzieliła się z „National Geographic” teorią, zgodnie z którą najmłodsze osoby rzadziej dopada zakażenie, ponieważ wdychają one powietrze – a wraz z nim wirusy – z mniejszą siłą i bliżej ziemi. Dzieci również nie kaszlą i nie kichają z pełną siłą, co może mieć wpływ na mniejsze rozprzestrzenianie przez nie patogenów. Barnett wskazuje wreszcie, że dzieci są odporniejsze na COVID-19, ponieważ w dobie pandemii rodzice zazwyczaj chronią je przed miejscami, w których potencjalnie można się zarazić, jak metro czy stadion sportowy.

Inna teoria przywołana przez lekarkę jest związana z enzymem ACE2, którego receptory u osób młodszych znajdują się w nosie i górnych drogach oddechowych, a u dorosłych – w płucach. U dzieci poniżej 10. roku życia enzym ten ma być również o wiele mniej aktywny niż u starszych. Jak tłumaczy prof. Barnett, „kiedy SARS-CoV-2 dostaje się do organizmu, kolczaste białka otaczające wirusa przyczepiają się do ACE2 jak klucz pasujący do zamka”. Jako że receptory ACE2 u dorosłych wytwarzają się w płucach, to właśnie oni są szczególnie narażeni na ciężki przebieg COVID-19.

ECDC zwraca natomiast uwagę, że dotychczasowe badania nad transmisją wirusa przez dzieci były ograniczone faktem, że prowadzono je w czasie, gdy szkoły były zamknięte, przez co uczniowie mieli utrudnione kontakty społeczne. W pierwszej fazie pandemii testowanie najmłodszych osób nie było ponadto traktowane priorytetowo – w przeciwieństwie chociażby do osób starszych, narażonych na ciężki przebieg choroby. Według agencji dopiero badania, które zbiegną się z otwarciem szkół, mogą zapewnić bardziej reprezentatywny obraz transmisji SARS-CoV-2 wśród dzieci.

WHO oraz ECDC wskazują, że do tej pory odnotowano kilka ognisk zakażeń z udziałem dzieci w przedszkolach i szkołach. Unijna agencja przekonuje jednak, że na częstość występowania COVID-19 w środowisku szkolnym ma wpływ poziom transmisji wirusa w całym społeczeństwie. W państwa, w których poddano analizie ogniska zakażeń wśród dzieci po ubiegłorocznych wakacjach, zachorowania wywołane transmisją w szkołach stanowiły mniejszość wszystkich przypadków COVID-19 w skali kraju.

Według ECDC zamknięcia szkół mogą przyczynić się do zmniejszenia transmisji SARS-CoV-2, ale same w sobie są niewystarczające, aby zapobiec roznoszeniu COVID-19, w przypadku gdy cała społeczność nie stosuje się do zasad dystansowania społecznego i ograniczeń dotyczących przykładowo masowych zgromadzeń.

Wstępne wyniki przeglądu 16 badań naukowych dotyczących roli dzieci w transmisji koronawirusa opublikowanego w „Journal of Global Health” wskazują, że na poziomie populacji oraz szkół młode osoby mogą rzadziej chorować na COVID-19 oraz infekować innych. Autorzy podkreślają jednak, że obecne dane są ograniczone i wciąż aktualizowane, co może wpływać na wyciągnięte wnioski.

ECDC przekonuje, że decyzję o zamknięciu szkół w celu opanowania pandemii COVID-19 należy traktować jako ostateczność. Negatywny wpływ zamykania szkół na zdrowie fizyczne i psychiczne, a także na edukację dzieci – według instytucji – w przypadku uczniów przynosi więcej szkody niż ograniczanie kontaktów społecznych. Podobne zalecenia agencja wydała również w sierpniu. Wtedy opisywaliśmy je przy okazji analizy wypowiedzi byłego ministra edukacji Dariusza Piontkowskiego.

*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Podobał Ci się artykuł? Pomóż nam dzielić się prawdą!

Możesz śmiało rozpowszechniać ten artykuł na swojej stronie internetowej. Pamiętaj o podaniu źródła. Sprawdź jak możesz udostępniać.

Wpłać darowiznę i działaj z nami!

lub