Czas czytania: około min.

Boże Narodzenie: 7 największych mitów związanych ze świętami

23.12.2021 godz. 8:00

Jezus urodził się 25 grudnia 1 roku? W zabitej deskami stajni? I może jeszcze odwiedziło go trzech królów wiedzionych gwiazdą? Jeśli na któreś z tych pytań odpowiedziałeś „tak”, potrzebna jest ci dawka wiedzy na temat faktycznego pochodzenia tradycji, którymi stoi Boże Narodzenie. Sprawdź, czy prawda na temat któregoś z wybranych przez nas świątecznych mitów cię zaskoczy!

 

Nr 1: Jezus nie urodził się 25 grudnia

Boże Narodzenie tradycyjnie świętujemy 25 grudnia. Dlaczego akurat tego dnia? Bynajmniej nie dlatego, że jest to faktyczna data urodzenia Jezusa. Jak wspomina w swojej pracy ojciec Augustyn Chadam, według niektórych historyków Kościół rzymskokatolicki wybrał ten dzień, ponieważ w kalendarzu rzymskim była to data zimowego przesilenia. Od tego momentu dzień staje się dłuższy.

Współczesna data Bożego Narodzenia z pogańskim rodowodem

Biblista Michał Wojciechowski zauważa, że „datę 25 grudnia przyjęto ze względów symbolicznych. Wyraża ona myśl, że Jezus, rodząc się w najdłuższą noc w roku, przezwycięża ciemności zła”.

Kult słońca ma jednak znacznie dłuższą tradycję. Inny trop dotyczący daty święta Bożego Narodzenia wskazuje na tzw. Saturnalia – festiwal organizowany ku czci Saturna, boga rolnictwa w starożytnym Rzymie. Chrześcijańskie święto miało w pewnym sensie przykryć pogańskie uroczystości. Saturnalia były tradycyjnie obchodzone od 17 do 24 grudnia.

Natomiast następnego dnia, czyli właśnie 25 grudnia, miały miejsce tzw. Brunalia. Nazywano je świętem najkrótszego dnia – pierwszym dniem z nowym słońcem i ostatnim dniem ze starym słońcem.

Rzymskie Saturnalia

Od II wieku w Cesarstwie Rzymskim, pod wpływem religii Wschodu, zaczął też przenikać kult boga-słońca. W momencie zimowego przesilenia – które według współczesnych miało miejsce w nocy z 24 na 25 grudnia – w Italii urządzano uroczyste pochody z płonącymi pochodniami. W uroczystościach tych brali udział również chrześcijanie, co spotkało się z krytyką papieża. Według historyków ustanowienie tego samego dnia chrześcijańskiego święta miało służyć przeciwstawieniu się pogańskiej tradycji.

25 grudnia przyjął się w IV wieku

Najstarsza wzmianka wskazująca na łączenie daty 25 grudnia z dniem Bożego Narodzenia jest przypisywana Teofilowi z Antiochii i pochodzi z końca II wieku. Oryginalny zapis jednak się nie zachował, a przekaz na ten temat znamy z XVI-wiecznych „Centuriów Magdeburskich”.

Przed III wiekiem wspomnienie Jezusa obchodzono najczęściej 6 stycznia. Karlheinz Deschner w książce „I znowu zapiał kur. Krytyczna historia Kościoła” wskazuje, że za dzień narodzin Chrystusa uważano też 19 kwietnia, 20 maja czy 17 listopada.

Pierwsza oficjalna informacja o obchodzeniu święta Bożego Narodzenia 25 grudnia pochodzi z 354 roku z wykazu konsulów i katalogu papieży sporządzonego przez Filocalusa. Pod datą 25 grudnia zapisał on: „Natus Christus in Betleem Iudae”, czyli „Chrystus narodził się w Betlejem”. 

Około 20 lat później Boże Narodzenie świętowano już też w Antiochii, czyli najstarszym ośrodku chrześcijaństwa po Jerozolimie. Jan Chryzostom pozostawił nam wygłoszoną w tym miejscu homilię, w której mówił: „Nie minęło jeszcze dziesięć lat, odkąd ten dzień stał się dla nas oczywisty i znany”. Na tej podstawie wiemy, że święto narodzin Chrystusa obchodzono tam nie wcześniej niż w 376 roku.

W ciągu kolejnych lat datę 25 grudnia wprowadzono w prawie wszystkich prowincjach kościelnych. Co ciekawe, „nowej” daty Bożego Narodzenia najdłużej nie chciały zaakceptować Jerozolima i samo Betlejem. Jednak również i tam 25 grudnia stał się uroczystym dniem przed 439 rokiem.

Nr 2: Jezus nie urodził się w 1 roku n.e.

Era, w której żyjemy, liczona jest od daty narodzin Jezusa Chrystusa, czyli od dnia 1 stycznia 1 roku. Data ta jest jednak umowna, a wśród historyków nie ma zgody co do faktycznego roku przyjścia na świat Jezusa.

Dokładną datę roczną narodzin Jezusa jako pierwszy próbował ustalić Dionizy Mały w VI wieku, na zlecenie papieża Jana I. Według obliczeń Dionizego Jezus miał przyjść na świat 754 lata po założeniu Rzymu. Od tego momentu zaczęto również datować dzieje jako nową erę chrześcijańską.

Jak się jednak okazuje, Dionizy błędnie ustalił rok narodzin Jezusa.

Biblijna rzeź niewiniątek wskazówką do ustalenia roku urodzenia Jezusa? Nie wiadomo, czy naprawdę miała miejsce

W Biblii, w kontekście narodzin Chrystusa, pojawia się historia króla Heroda, który to nakazał zabić wszystkich chłopców poniżej 2. roku życia. Tak zwana rzeź niewiniątek nastąpiła na krótko przed śmiercią Heroda. Większość naukowców, w tym Peter Richardson i Amy Marie Fisher w książce „Herod: King of the Jews and Friend of the Romans”, wskazuje na datę stosowaną przez rzymskich historyków, którzy wierzyli, że Herod zmarł w 4 roku p.n.e. Na tej podstawie często przyjmuje się, że Jezus narodził się między 6 a 4 rokiem p.n.e.

Co ciekawe, na taką datę przyjścia na świat Chrystusa jako pierwszy wskazał… Polak. Już w 1605 roku jezuita Wawrzyniec Susliga (Laurence Suslyga) obliczył, że Jezus urodził się w 5 roku p.n.e.

Nie wszyscy historycy zgadzają się jednak co do faktycznego roku śmierci Heroda, a wielu twierdzi, że masowe dzieciobójstwo to tylko legenda. W swojej książce „Zelota. Życie i czasy Jezusa z Nazaretu” biblista i pisarz Reza Aslan napisał, że masakra przeprowadzona przez Heroda to „wydarzenie, na prawdziwość którego nie ma strzępka dowodów w żadnej kronice ani historii tamtych czasów, czy to żydowskiej, chrześcijańskiej, czy rzymskiej”.

Rodzice Jezusa udali się do Judei, by wziąć udział w spisie powszechnym? 

Ewangeliczną wskazówką dotyczącą roku narodzin Chrystusa jest również spis ludności, w którym mieli wziąć udział Józef i Maryja. Na przełomie er Cesarstwem Rzymskim rządził cesarz Oktawian August. Według źródeł historycznych władca ten przeprowadził spis mieszkańców Imperium Rzymskiego trzykrotnie: w 28 i 8 roku p.n.e. oraz w 14 roku n.e.

Zgodnie z Ewangelią św. Łukasza spis, na który udał się Józef z rodziną, odbył się za panowania Heroda i za rządów Kwiryniusza (namiestnika Syrii). Spis ten miał jednak miejsce w 6 roku n.e., a więc już po śmierci Heroda. Rozbieżność ta, według większości historyków, jest wynikiem pomyłki ze strony samego Ewangelisty.

Nr 3: Jezus nie narodził się w stajni

Miejsce urodzenia Jezusa nie jest znane – poza tym, że przyszedł na świat w Betlejem. Tradycyjnie jednak za miejsce, w którym urodził się Jezus, uznaje się dzisiejszą Bazylikę Narodzenia Pańskiego w Betlejem. Jest to tzw. Grota Narodzenia. Bazylika Narodzenia Pańskiego należy do najstarszych zabytków świata chrześcijańskiego.

Pierwsze jasełka w historii

Przeważnie „szopkę” betlejemską wiąże się z osobą św. Franciszka z Asyżu. To on zbudował pierwszą szopkę w wiosce Greccio koło miasta Rieti w roku 1223. Z opisów wiemy, że ustawiono wtedy żłóbek, przyniesiono siano oraz przyprowadzono woła i osła. 

Wiedzę o tym wydarzeniu zawdzięczamy Tomaszowi z Celano, który jako pierwszy opisał to wydarzenie, oraz św. Bonawenturze. Szopka w Greccio była właściwie pierwowzorem jasełek, czyli scenki opowiadającej o Narodzeniu Pańskim. 

Pomysł ten został szybko rozpowszechniony przez zakonników franciszkanów, którzy w krótkim czasie rozpierzchli się po całej Europie, niosąc ze sobą zwyczaj budowania żłóbka i wystawiania jasełek. 

Stajenka to w rzeczywistości grota

Wiele domostw w Betlejem, szczególnie tych ubogich, znajdowało się w jaskiniach. Stąd większość historyków jest zdania, że wspomniana w Ewangelii św. Łukasza stajnia w rzeczywistości była grotą.

Miejsce urodzenia Jezusa musiało zaczekać na swój kult około 300 lat. W 333 roku n.e. z polecenia św. Heleny wybudowano w Betlejem Bazylikę Narodzenia Pańskiego, pod ołtarzem której znajduje się krypta nazywana Grotą Narodzenia. To w tym miejscu – w żłóbku, według przekazów chrześcijańskich, urodził się Jezus Chrystus. 

Na początku VI wieku bazylika uległa zniszczeniu. Natomiast istniejąca dziś Bazylika Narodzenia Pańskiego w Betlejem została wzniesiona przez panującego w latach 527–565 cesarza Justyniana I Wielkiego na miejscu wcześniejszego kościoła.

Od VI wieku w Rzymie, w kościele Santa Maria Maggiore, czczono relikwie żłóbka pochodzące z groty betlejemskiej i uważane za autentyczne. Tam również znajduje się częściowo zachowana marmurowa rzeźba Arnolfia di Cambio z 1272 roku, uznawana za pierwowzór współczesnego wizerunku szopki.

Zwyczaj budowania szopek w kościołach zapanował w ostatnim dwudziestopięcioleciu XV wieku w Neapolu. Stamtąd na początku XVI wieku rozpowszechnił się na pozostałych terenach Włoch oraz w Hiszpanii, a następnie w Ameryce Łacińskiej. Pod koniec XVI wieku był już znany we wszystkich krajach katolickich. 

W Pradze pierwszą szopkę zbudowano w 1562 roku i to wtedy zapewne tradycja szopek dotarła do Polski. Rozpowszechnianie się szopki zbiegło się w czasie z postępami reformacji. Kraje, w których ten ruch zwyciężył, nie przejęły tego obyczaju.

Nr 4: Gwiazda betlejemska 

Historia Gwiazdy Betlejemskiej pojawia się tylko w Ewangelii św. Mateusza: „Gdy zaś Jezus narodził się w Betlejem w Judei za panowania króla Heroda, oto Mędrcy ze Wschodu przybyli do Jerozolimy i pytali: »Gdzie jest nowo narodzony król żydowski? Ujrzeliśmy bowiem jego gwiazdę na Wschodzie i przybyliśmy oddać mu pokłon«. (…) A oto gwiazda, którą widzieli na Wschodzie, szła przed nimi, aż przyszła i zatrzymała się nad miejscem, gdzie było Dziecię”.

Przez wieki astronomowie szukali w zapisach historycznych, co mogłoby wyjaśnić zapis o gwieździe. Być może była to supernowa, kometa, rozbłysk słoneczny lub koniunkcja planet. Albo, alternatywnie, być może nigdy się to nie wydarzyło, a Mateusz, chcąc podkreślić znaczenie narodzin Jezusa dla świata, wzbogacił swój przekaz o nadprzyrodzone wydarzenia, które miały mu towarzyszyć. Prawda jest taka, że ​​nauka prawdopodobnie nigdy nie pozna prawdy.

Niektóre rzeczy można łatwo wykluczyć. Na przykład Gwiazda Betlejemska nie mogła być meteorem – kawałkiem kosmicznej skały, która jasno płonie w ziemskiej atmosferze. Jest to zjawisko krótkotrwałe. Hipotetyczny meteor pojawiłby się i zgasł w kilka sekund. Nie ma więc mowy, żeby mędrcy pochodzący najprawdopodobniej z Persji (o czym będzie jeszcze mowa w naszym artykule) mogli ją śledzić tygodniami podczas swojej podróży do miejsca narodzin Jezusa.

Koniunkcja planet?

Jedną z najbardziej popularnych hipotez jest Wielka Koniunkcja.

W 7 roku p.n.e Jowisz i Saturn miały trzy koniunkcje na tlej konstelacji Ryb. Koniunkcja planet oznacza ich maksymalne zbliżenie się, co dla ziemskiego obserwatora przejawiać się będzie tym, że planety będą się na siebie nakładać lub też będą bardzo do siebie zbliżone.

Gdy Jowisz i Saturn miały trzy bliskie koniunkcje w stosunkowo krótkim czasie, łatwo sobie wyobrazić, że starożytni astronomowie – a tak naprawdę astrolodzy – zwróciliby na nie uwagę. I prawdopodobnie przypisaliby tym wydarzeniom jakiś głębszy sens, zwłaszcza że koniunkcje miały miejsce na tle konstelacji Ryb – symbolu Izraela.

Wybuch supernowej?

Innym rozważanym wytłumaczeniem Gwiazdy Betlejemskiej jest wybuch supernowej, czyli eksplozja masywnej gwiazdy, która może zwiększyć jej jasność nawet kilkadziesiąt milionów razy.

Zgodnie z chińskimi kronikami z tego okresu, a także ustaleniami badaczy miały miejsce dwa wybuchy supernowych (lub nowych). Pierwszy – w marcu 5 roku p.n.e., drugi niedługo później – w lutym 4 roku p.n.e.

Może więc być tak, że Gwiazda Betlejemska nie była pojedynczym wydarzeniem astronomicznym, a ich serią – rozpoczętą koniunkcją planet, a kontynuowaną późniejszymi wybuchami. Wyjaśniałoby to kwestię wystarczająco długiego czasu trwania zjawiska, podczas którego mędrcy byliby w stanie dotrzeć do Betlejem.

A może kometa?

Jeszcze innym spotykanym wyjaśnieniem jest to, że Gwiazda Betlejemska była kometą.

Najbardziej oczywistą „kandydatką” mogłaby być tutaj kometa Halleya, która jednak była zaobserwowana nieco za wcześnie (12 rok p.n.e.), by chronologicznie móc się wpisać w narodziny Jezusa.

Według niektórych hipotez starożytni astronomowie w Chinach i Korei błędnie przyjęli wspomniane wcześniej wybuchy supernowych właśnie za komety. Mimo że w swoich obserwacjach nazwali oni badane ciała niebieskie terminem używanym do nazywania komet, tym samym co w przypadku komety Halleya, opis zbadanych zjawisk nie zawiera wzmianek o ewentualnym ruchu ciał (w przeciwieństwie do obserwacji komety Halleya). Można stąd wysnuć wniosek, że nie były to komety, a właśnie wspomniane wcześniej supernowe (lub nowe).

Czy więc kometa mogła być Gwiazdą Betlejemską? Nie da się tego wykluczyć, ale jest jeden oczywisty powód, by w to wątpić. Należy pamiętać, że ludzie w starożytnym świecie zazwyczaj postrzegali komety jako zły omen – symbol nieszczęścia, zbliżającej się zagłady, katastrofy. Trudno więc zakładać, że, po pierwsze, św. Mateusz w ogóle wspomniałby o komecie w opisie narodzin Jezusa, gdyby ta faktycznie miała miejsce, a po drugie, że mędrcy wyruszyliby w nieznaną podróż do miejsca, które było przez nią wskazane.

Nr 5: Trzej królowie raczej nie byli królami… O ile w ogóle istnieli

Święto Trzech Króli, inaczej święto Objawienia Pańskiego, jest jednym z najdawniej ustanowionych świąt chrześcijańskich. Nawiązuje ono do wizyty mędrców w grocie, gdzie narodził się Jezus. No właśnie, mędrców – to w taki sposób nazywani są oni w Biblii. Historycy najczęściej posługują się natomiast określeniem „magowie”.

Liczba mędrców niekoniecznie wynosiła trzy

Ewangelia św. Mateusza nie mówi nic o liczbie mędrców. W Biblii czytamy tylko: „Gdy zaś Jezus narodził się w Betlejem w Judei za panowania króla Heroda, oto Mędrcy ze Wschodu przybyli do Jerozolimy”.

We wczesnych przedstawieniach sceny ze składaniem darów liczba magów-uczonych waha się od dwóch do nawet dwunastu. Święty Mateusz odnotował tylko informację o darach, jakie otrzymał Jezus – mirrze, złocie i kadzidle. Stąd w tradycji przyjęło się, że składających dary było trzech. Ich imiona – Kacper, Melchior i Baltazar – pojawiły się dopiero w VIII wieku n.e. Jeszcze późniejsze jest domniemanie, że odwiedzający byli królami. 

Nazwa „magowie”, używana w Ewangelii, jest pochodzenia perskiego i może wskazywać zarówno na kapłanów irańskiego kultu ognia, jak i na astrologów babilońskich, którzy dobrze znali religijne tradycje dawnej Persji. W tym drugim przypadku musieliby oni jednak przybyć z północy, podczas gdy Biblia wyraźnie wskazuje na „wschód”.

Mozaika bizantyjska Trzej Magowie, bazylika Santi Apollinare Nuovo, Rawenna. © José Luiz Bernardes Ribeiro / CC BY-SA 4.0

Należy zaznaczyć, że imiona Kacper, Melchior i Baltazar nie zostały zapisane na kartach Ewangelii. Pochodzą one z języka perskiego i nawiązują do imion władców z dynastii Sasanidów: Ardaszir, Hormizd i Peroz. Wszyscy oni zachowali się w pamięci chrześcijan jako władcy dobrzy i otwarci na dialog z wyznawcami Chrystusa. Jak pisze Antoni Tronina: „Nie są to jeszcze imiona znane późniejszej tradycji (…), a wyrażające uniwersalizm objawienia”.

Dlaczego „królowie”?

O tym, że magowie byli jednocześnie królami, jako pierwszy pisał Tertulian, żyjący na przełomie II i III wieku. To samo czytamy w datowanym na przełom VII i VIII wieku piśmie apokryficznym „Grota Skarbów”.

Określenie „trzech królowie” prawdopodobnie jednak ma swoje źródło w Starym Testamencie, m.in. w Księdze Daniela, a przyniesione przez przybyszów kadzidło w jednym z biblijnych psalmów zostało z kojarzone z atrybutem króla.

Prof. Kristin Swenson uważa, że ewangelicznych mędrców z dzisiejszej perspektywy nazwalibyśmy naukowcami. Fakt, że potrafili oni odczytać znak w postaci gwiazdy na niebie, jest „zgodny z charakterystyczną dla tego miejsca i okresu tradycją spoglądania w niebo, gwiazdy i planety w celu uzyskania informacji o życzeniach i czynach bogów, a niektóre gwiazdy lub planety utożsamiano z Bogiem ”.

Nr 6: Święty Mikołaj istniał naprawdę, ale nie miał wiele wspólnego ze swoim współczesnym odpowiednikiem

Święty Mikołaj najczęściej kojarzony jest jako miły staruszek przynoszący dzieciom prezenty 6 grudnia i w okolicach Bożego Narodzenia. Mało kto jednak wie, że faktyczny św. Mikołaj jest patronem panien na wydaniu, piekarzy, żeglarzy, mieszczan, ubogich, dzieci, uczniów czy rolników. I jako postać historyczna zdecydowanie nie przypomina współczesnej wersji staruszka z zaróżowionymi policzkami, brodą i czerwoną czapką.

Robin Hood z III wieku

Przyszły św. Mikołaj urodził się we wsi Patara w Azji Mniejszej. Obecnie jest to część Turcji, jednak w tamtym czasie miejscowość należała do Grecji. Mikołaj miał zamożnych rodziców, którzy wychowali go na pobożnego chrześcijanina.

Kierując się słowami Jezusa, by wspierać biednych, Mikołaj przeznaczył całe swoje dziedzictwo na pomoc potrzebującym, chorym i cierpiącym. Poświęcił swoje życie służbie Bogu i został mianowany biskupem Miry już jako młody człowiek. Przez wieki opowiadano wiele historii i legend o życiu i czynach Mikołaja. Z każdej z nich wyłania się obraz biskupa jako obrońcy i pomocnika potrzebujących.

Ikona z 1294 roku przedstawiająca wyobrażenie św. Mikołaja, biskupa z Miry

Jedna historia opowiada o biednym mężczyźnie z trzema córkami. W tamtych czasach ojciec młodej kobiety musiał ofiarować przyszłym mężom posag. Im większy, tym większa szansa, że ​​młoda kobieta znajdzie dobrego męża. Córki tego biedaka, pozbawione posagu, miały być sprzedane w niewolę. Wówczas w tajemniczy sposób, przy trzech różnych okazjach, w ich domu pojawiły się worki ze złotem.

Mówi się, że worki ze złotem wrzucone przez otwarte okno wylądowały w pończochach lub butach pozostawionych przed ogniem do wyschnięcia. To stąd pochodzi zwyczaj wieszania pończoch lub rozkładania butów przez dzieci, które z niecierpliwością wyczekują prezentów od Świętego Mikołaja.

Święty Mikołaj rozbudzał wyobraźnię dzieci od wieków

Historyk Gerry Bowler wskazuje, że Święty Mikołaj stał się znany jako patron dzieci i nosiciel magicznych darów około 1200 roku. Do mniej więcej 1500 roku zachowało się wiele przekazów, w których św. Mikołaj przedstawiany jest jako mężczyzna z brodą, mający magiczne moce i pilnujący, by dzieci odmawiały modlitwy oraz dobrze się zachowywały.

W czasach reformacji Święty Mikołaj – podobnie jak inni święci – wypadł z łask w kręgach protestanckich. Zadanie roznoszenia prezentów przypadło więc małemu Jezusowi, a data została przesunięta z 6 grudnia na Boże Narodzenie. „Ale sprawność niemowlęcia jest bardzo ograniczona i nie jest ono też zbyt przerażające” – wskazuje Bowler. „Dlatego Dzieciątko Jezus często otrzymywało przerażającego pomocnika do dźwigania prezentów i grożenia dzieciom, co nie wydaje się właściwe, gdy mowa o Dzieciątku Jezus”.

Komercjalizacja św. Mikołaja rozpoczęła się już w XIX wieku w Ameryce. Tamtejsi pisarze i poeci ożywili tę postać, przedstawiając ją jako pogodnego staruszka. W książce „Historia Nowego Jorku Diedricha Knickerbockera” z 1809 roku, autorstwa Washingtona Irvinga, Święty Mikołaj jest niskim, tęgim, wesołym Holendrem palącym fajkę, ubranym w tradycyjny kolonialny strój. Mimo że Irving zapoczątkował przemianę św. Mikołaja, to postać wciąż była daleka od jego wizerunku, który znamy dzisiaj.

Jednak już w 1822 roku Clement Clarke Moore napisał dla swoich sześciorga dzieci „Wizytę św. Mikołaja”. Poemat został opublikowany anonimowo w następnym roku. Opis Świętego Mikołaja w nim zawarty brzmi zaskakująco znajomo: pulchny, wesoły staruszek jeździ saniami prowadzonymi przez osiem reniferów.

Skąd współczesny wizerunek Świętego Mikołaja? Nie wymyśliła go Coca-Cola

Gerry Bowler wskazuje, że pod koniec XIX wieku ujednolicono wizerunek Świętego Mikołaja jako starszego pana w czerwonym ubraniu z białym futerkiem, wyruszającego z Bieguna Północnego w saniach z reniferami i mającego oko na dzieci. Wesoła, pulchna, dziadkowa twarz tego mikołaja została w dużej mierze stworzona przez Thomasa Nasta

Prawie współczesny Święty Mikołaj, ilustracja Thomasa Nasta w „Harper’s Weekly” z 1 stycznia 1881 roku

Dziś taki wizerunek św. Mikołaja kojarzymy głównie z reklamami Coca-Coli. Jednak firma przyznaje, że to właśnie Clement Clarke Moore i Thomas Nast zainspirowali kultowy wizerunek Świętego Mikołaja promującego popularny napój od lat 20. XX wieku. Ostateczny obraz Świętego Mikołaja powstał w 1931 roku. Jego autorem jest amerykański artysta Haddon Sundblom.

Od lat 30. XX wieku reklamy Coca-Coli pokazują Mikołaja dostarczającego zabawki (i bawiącego się nimi), zatrzymującego się, by przeczytać list i napić się coli, a także odwiedzającego dzieci, które nie spały, by go powitać. 

Nr 7: Bożonarodzeniowa choinka nie zawsze cieszyła się popularnością

Zwyczaj zdobienia domów zielonymi drzewami czy gałęziami nie wiąże się bezpośrednio ze świętowaniem narodzin Chrystusa. W rzeczywistości był on już obecny w kulturach pogańskich na długo przed pojawieniem się pierwszych chrześcijan.

Drzewka przyozdabiano już w starożytności. I to w związku ze świętem boga-słońca

Okazuje się, że nie tylko data 25 grudnia wywodzi się ze starożytnych obchodów przesilenia słonecznego – tradycja ta stanowi również trop, jeśli chodzi o pochodzenie choinki. Prof. religioznawstwa Carole Cusack twierdzi, że wiecznie zielone konary już od czasów starożytnych stanowiły część pogańskich obchodów przesilenia zimowego. Symbolizowały one zwycięstwo życia i światła nad śmiercią i ciemnością.

Nic więc dziwnego, że bożonarodzeniowa choinka wcale nie przyjęła się tak łatwo. W XVII wieku amerykański gubernator William Bradford usilnie starał się stłumić tę „pogańską kpinę” z obchodów Bożego Narodzenia, karząc „wszelkie błahostki”. W podobnym czasie w Anglii polityk Oliver Cromwell sprzeciwiał się „pogańskim tradycjom”, takim jak kolędy, dekorowane drzewka i wszelkie radosne wypowiedzi, które zbezcześciły „to święte wydarzenie”.

W 1659 roku Sąd Stanu Massachusetts uchwalił nawet ustawę, zgodnie z którą każde celebrowanie dnia 25 grudnia inaczej niż przez nabożeństwo kościelne jest przestępstwem. Ludzie byli karani grzywnami m.in. za wiszące dekoracje. Ten surowy przepis obowiązywał aż do XIX wieku.

Korzenie bożonarodzeniowej choinki z VIII wieku

Trudno jest dokładnie określić, kiedy i gdzie pogańskie zwyczaje przekształciły się w taką tradycję, jaką znamy dziś. Pewną wskazówką może być krążący w XV wieku mit. Opowiadał on historię św. Bonifacego, który w VIII wieku udaremnił pogańską ofiarę ludzką pod dębem, ścinając to drzewo. Na jego miejscu wyrosła jodła, której gałęzie symbolizowały wieczną prawdę Chrystusa.

Niektóre wersje legendy o św. Bonifacym mówią, że ściął on nową jodłę i powiesił ją do góry nogami, co – jak się uważa – doprowadziło do tradycji wieszania drzew w tej pozycji, aby reprezentowały Trójcę Świętą – czasami z jabłkiem zaklinowanym na czubku zamiast gwiazdy.

Inna legenda mówi, że Marcin Luter, twórca reformacji, wierzył, że sosny reprezentują dobroć Boga. Wszystkie te historie mogły przyczynić się do rozpowszechnienia tradycji drzewka bożonarodzeniowego.

Obecnie kilka krajów uważa, że jest miejscem „narodzin” choinki. Jej początki sięgają zapewne regionów obfitujących w wiecznie zielone lasy – zwłaszcza w północnej Europie.

Łotwa i Estonia twierdzą, że były domem dla pierwszej choinki. Łotwa wywodzi swoje tradycje choinkowe z 1510 roku, kiedy to kupiecki cech zwany Domem Czarnych Głów przeniósł drzewo przez miasto, udekorował je, a później spalił. Tymczasem Estonia twierdzi, że ma dowody na podobny festiwal zorganizowany przez tę samą gildię w Tallinie już w 1441 roku.

Historycy podali jednak w wątpliwość oba te twierdzenia. Gustavs Strenga z Łotewskiej Biblioteki Narodowej w Rydze powiedział w 2016 roku „New York Timesowi”, że uroczystości gildii prawdopodobnie nie miały związku z Bożym Narodzeniem.

Współczesna choinka ma „tylko” 500 lat

Prof. Cusack wskazuje, że taka choinka, jaką znamy, narodziła się w regionie Alzacji w XVI wieku. Obecnie jest to część Francji, jednak wówczas region ten był uważany za terytorium niemieckie. Zapisy historyczne wskazują, że w 1539 roku wzniesiono choinkę w katedrze w Strasburgu. Tradycja ta stała się tak popularna w całym regionie, że miasto Fryburg zakazało wycinki drzew na Boże Narodzenie w 1554 roku.

W XVIII wieku choinki były już w całej Europie. Przyjmuje się, że w Wielkiej Brytanii to królowa Charlotte wprowadziła do królewskiej rodziny pierwszą choinkę. Jednak prawdziwe zainteresowanie tym zwyczajem przyszło dopiero w kolejnym wieku.

W 1846 roku królowa Wiktoria i niemiecki książę Albert zostali naszkicowani w „Illustrated London News”, jak stoją ze swoimi dziećmi wokół choinki. W przeciwieństwie do poprzedniej rodziny królewskiej Wiktoria była bardzo popularna wśród swoich poddanych, a to, co robiono na dworze, natychmiast stawało się modne – zarówno w Wielkiej Brytanii, jak i w Ameryce.

W Stanach Zjednoczonych niemiecka tradycja drzewek bożonarodzeniowych prawdopodobnie pojawiła się pod koniec XVIII wieku, kiedy wojska heskie przyłączyły się do Brytyjczyków, by walczyć w wojnie o niepodległość. W następnych latach do Ameryki napływali również niemieccy imigranci, którzy przyczynili się do popularyzacji tej tradycji.

Na ziemiach polskich zwyczaj ozdabiania drzewka przyjmował się stopniowo. Pierwsze choinki ubierane były w domach ewangelickiego mieszczaństwa pochodzenia niemieckiego. Początkowo zwyczaj ten przyjął się na Pomorzu, Warmii, Mazurach i Śląsku, w środowisku mieszczańskim i w bogatych dworach. Choinka stanowiła tam powszechną dekorację wnętrza już w połowie XIX wieku. Również we wsiach z tego terenu choinka rozpowszechniła się stosunkowo wcześnie – na przełomie XIX i XX wieku.

W miastach Polski centralnej, wschodniej i południowej choinka była często ubierana dopiero na początku XX wieku, a do wsi z tego regionu trafiła po 1914 roku, a rozpowszechniła się dopiero po II wojnie światowej.

*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Podobał Ci się artykuł? Pomóż nam dzielić się prawdą!

Możesz śmiało rozpowszechniać ten artykuł na swojej stronie internetowej. Pamiętaj o podaniu źródła. Sprawdź jak możesz udostępniać.

Wpłać darowiznę i działaj z nami!

20 zł
Imię*
Nazwisko*
Adres e-mail*
Ulica dom/lokal
Kod pocztowy
Miasto

lub